Mundurówka zrobiona w konia

Joachim „Jojo” Brudziński dał podwyżki. Równe i równiejsze.  SOP-owi po tysiaku, a reszcie po stówie.

 

Związki Zawodowe Służb Mundurowych od marca negocjowały z MSW podwyżki – postawili postulat: takie same podwyżki dla wszystkich: policjantów, strażaków, pograniczników… domagali się 650 zł podwyżki na głowę dla 140 tys. funkcjonariuszy. Kiedy Brudziński pokazał im puste kieszenie i powiedział, że tyle nie ma – zgodzili się poczekać dodatkowy rok.

 

Wszystkie służby są równe

MSW dało im więc na razie mniej więcej po stówie – najniższe podwyżki opiewały na 75 zł, najwyższe na 157. Szału nie ma. Ale nic to. Mundurowi nie narzekali.
Aż tu nagle okazuje się, że 5 czerwca w Dzienniku Ustaw zawisło rozporządzenie Mateusza Morawieckiego o przyznaniu podwyżek SOP-owcom (dawnym BOR-owcom). Tylko że nie dostali 122 zł, jak pierwotnie zamiarowano. Mnożnik podstawy ich wynagrodzenia skoczył z 3,31 do 3,99 (a miał wzrosnąć do 3,39). Dla nich znalazła się dodatkowa kasa – w porównaniu zresztą podwyżek kosmiczna. Dostaną o 1036 zł więcej. George Orwell, gdy to usłyszał, wstał z grobu i pokłonił się nisko.
Tego samego dnia, 5 czerwca, odbyło się posiedzenie sejmowej komisji spraw wewnętrznych. Jarosław Zieliński ani słowem nie wspomniał o tym, że jego resort postanowił tak hojnie wynagrodzić jednych kosztem drugich. Mówił za to sporo o „dobrym gospodarzu”, co to „daje wszystkim po równo”.

 

Ale niektóre są równiejsze od innych

– Zostaliśmy ordynarnie oszukani, bo wtedy już podwyżki dla SOP weszły w życie, a minister Zieliński musiał to opiniować. Nie znamy uzasadnienia takich dysproporcji w płacach. Teraz funkcjonariusze przejdą tam, gdzie mogą najwięcej zarobić. Już dziś dochodzą do mnie słuchy, że doświadczeni operacyjni ze Straży Granicznej chcą przejść do SOP – powiedział Marek Wójcik, poseł PO, szef komisji.
– Pierwotne wersje aktów wykonawczych zakładały podobny wzrost mnożnika kwoty bazowej dla najmniej zarabiających we wszystkich służbach. Co w efekcie dawało podwyżki na zbliżonym poziomie – dodał Andrzej Szary, wiceprzewodniczący Zarządu Głównego NSZZ Policjantów.
Stosowne oświadczenie wydały też Związki Zawodowe Straży Granicznej: „Nie ma najmniejszego uzasadnienia, by wbrew własnym słowom tak drastycznie różnicować funkcjonariuszy”.
Poseł Wójcik twierdzi, że „ostrzegał, że tak będzie, ale rząd nie chciał słuchać”. Przestrzegł przed „kanibalizowaniem służb gorzej zarabiających”.

 

Pod górkę

Bo rzeczywiście wychodzi na to, że mundur w Polsce to kara – najpierw obcięto świadczenia emerytom, który choćby jedną nogę postawili w PRL, teraz ministerstwo poniża funkcjonariuszy pozostających w czynnej służbie.
Tymczasem PiS próbuje desperacko ratować twarz – reforma zmieniająca BOR w SOP nie udała się, bo odeszła po niej prawie setka doświadczonych oficerów.

 

Po zmianach

Funkcjonariuszom po zmianach zaoferowano niższe pensje i odebrano im niektóre przywileje. Spadło na nich również więcej obowiązków, ponieważ zarządzono, że nowa służba będzie mogła zakładać i monitorować podsłuchy, a także ochraniać obiekty – do tej pory zlecenia te przyjmowały prywatne firmy ochroniarskie. Dramatycznie brakuje teraz kadry – nie ma komu ochraniać VIP – ów…

 

Kto się więcej narobi?

– SOP to grupa elitarna, w sumie niewielka i trudno mi wytykać, że będą dobrze zarabiać, choć nie tak się umawialiśmy. Z kolei bardzo wysokie pensje dla straży marszałkowskiej uważam za skandal. Czy można ich pracę porównać z pracą policji, czy Straży Granicznej? – pyta z żalem Rafał Jankowski, szef NZZP.
Bo okazuje się, że po podwyżkach SOP-owcy będą drugą – zaraz za Strażą Graniczną – najlepiej zarabiającą służbą mundurową w Polsce.
Jak tak dalej pójdzie, do prewencji będą musieli brać poborowych w ramach jakiejś nowej obowiązkowej służby.

 

Pilnują schodów do nieba

W Warszawie brakuje łącznie około 800 policjantów.
60 z nich oddelegowano w ostatnim czasie do ochrony budynków rządowych. Dbają o ich bezpieczeństwo od 14 maja – to głównie żółtodzioby.
Na stronie SOP czytamy, że „obecny kształt ustaw (o Policji, SG, czy SOP) pozwala na przenoszenie funkcjonariuszy w ramach każdej ze służb resortu spraw wewnętrznych i administracji”.
TVN24 ustalił, że w podjęciu decyzji pomogły im dodatki pieniężne. Jak z kolei możemy przeczytać na portalu naTemat, „ostają 500 złotych więcej, niż gdyby rozpoczynali właśnie pracę w warszawskiej policji. Zamiast patrolować ulice, będą siedzieć w ciepłej dyżurce”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *