Poeta pełen paradoksów

Mam do postaci i poezji Broniewskiego stosunek osobiście sentymentalny, bo ukończyłem szkołę podstawową nr 25 w Lublinie jego imienia. Nie miałem wtedy do tej poezji stosunku świadomego, a tym bardziej entuzjastycznego, bo chłopca w tym wieku takie klimaty na ogół nie absorbują, ale ciągła obecność jego poezji na szkolnych uroczystościach (lata 1964-1972) zadziałała na moją świadomość i rodzaj estetycznej wrażliwości podprogowo. Postać i poezja Władysława Broniewskiego szczęśliwie uchroniła się od anihilacji i przemilczenia jakie spotkały znaczącą część PRL-owskiej literatury. Już w 1992 roku zaczęły się badania nad jego twórczością, a od tego czasu, zwłaszcza przy okazji rocznic Broniewskiego (100 urodzin – 1997 i 50 śmierci – 2012) nastąpił renesans zainteresowania poetą, uważanym wcześniej za bardzo utalentowanego, ale nieco przebrzmiałego epigona romantyzmu, a nade wszystko za twórcę naznaczonego piętnem ideologicznego poety socjalistycznego, „barda proletariatu”. Wznowiono jego wiersze, opublikowano korespondencję, skomponowano piosenki do jego poezji, poświęcono mu wystawę, a jego postać zainspirowała malarza Wilhelma Sasnala. Znany poeta Jacek Podsiadło dołączył do tego szeregu swoim autorskim wyborem wierszy Broniewskiego i opatrzył go wstępem. Podsiadło nie przejawia w tym wstępie ambicji syntetyzujących miejsce poezji Broniewskiego w dziejach poezji polskiej ani nie odnosi się szczegółowo do jego powikłanych i pełnych sprzeczności losów, które sprawiły, że były legionista Piłsudskiego, internowany w podkaliskim Szczypiornie, żołnierz polski w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku, więzień NKWD na moskiewskiej Łubiance i zesłaniec syberyjski w latach 1939-1941 i w końcu żołnierz Andersa na Bliskim Wschodzie stał się bardem proletariatu i jednym z emblematycznych, oficjalnych, uprzywilejowanych poetów PRL, obdarowanym willą na Mokotowie, człowiekiem który miał dostęp do najważniejszych oficjeli PRL, włącznie z Bolesławem Bierutem. Podsiadło napisał swój wstęp o Broniewskim jak poeta o poecie, zwracając uwagę na to co w tej poezji wielkie, a co słabsze, konwencjonalne, wymyślone, pokazując jej najznakomitsze rejestry i jej mielizny, jej tematy, filiacje, asocjacje, tony. I choć nie jest wobec wielkiego kolegi z przeszłości bezkrytyczny, to w ostatecznym rachunku widzi w nim poetę wybitnego i w najlepszych swoich wierszach niebywale prawdziwego duchowo, emocjonalnie, a tym samym ciągle bardzo współczesnego.

 

Władysław Broniewski – „Wiosno, Warszawo, Córeczko”, wybór i wstęp Jacek Podsiadło, wyd. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2018, str. 204, ISBN 978-83-06034-54-7.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *