Lepiej zapomnijcie o konsultacjach

Z dekretu Jarosława: Ustawy w Polsce mają być przyjmowane szybko, sprawnie oraz bez zbędnych dyskusji, zabierających niepotrzebnie czas i sprzyjających jałowym sporom. I tak właśnie się dzieje.

 

Polski Sejm stał się maszynką do głosowania – ale produkty wychodzące z tej maszynki są kiepskiej jakości
Nieprzywiązywanie wagi do rzetelnego konsultowania pomysłów legislacyjnych – to zdaniem Obywatelskiego Forum Legislacji grzech główny w procesie stanowienia prawa w naszym kraju.
Projekty regulujące problemy skomplikowane lub wzbudzające zaniepokojenie wielu grup społecznych, są często zgłaszane jako projekty poselskie lub inicjatywy prezydenckie, co pozwala uchwalać je bez konsultacji, opiniowania i bez oceny skutków regulacji. Czyli w sposób niechlujny i nieodpowiedzialny, szkodliwy dla państwa oraz jego obywateli.

 

Piszcie na Berdyczów

Pracownicy Obywatelskiego Forum Legislacji krytycznie ocenili zwłaszcza następujące zjawiska :
•Stosowanie trybu odrębnego, czyli procedowanie ustaw bez konsultacji i opiniowania. Zastosowano go w pracach nad 22,5 proc. badanych projektów rządowych, upublicznionych na platformie Rządowego Centrum Legislacji.
•Krótki czas przeznaczony na konsultacje publiczne projektów, wynikający najczęściej ze złej organizacji pracy w ministerstwach – ale i ze świadomego zamysłu. Średni czas konsultacji wyniósł 13 dni. Kilkanaście projektów konsultowano krócej niż wymagane przepisami minimum czyli 14 dni.
•Brak odpowiedzi na otrzymane uwagi. W ostatnim półroczu indywidualnie na przesłane opinie i uwagi rząd odpowiedział jeden raz. W szeregu przypadków ministerstwa opublikowały tzw. Zestawienie zbiorcze uwag, w formie tabeli. Zdecydowana większość podmiotów, które brały udział w konsultacjach rządowych projektów ustaw, nie otrzymała w ogóle żadnej informacji zwrotnej.

 

Dla dobra władzy

Średni całkowity czas pracy nad projektem (od upublicznienia projektu do momentu podpisania przez Prezydenta) wyniósł 217 dni, natomiast średni czas od momentu wpłynięcia do Sejmu do jego uchwalenia wyniósł 88 dni.
Pośpiech i brak konsultacji publicznych w procesie legislacyjnym, eksperci uznają za nieuzasadniony merytorycznie.
„W ostatnich sześciu kwartałach wydłużył się czas pracy na poszczególnych etapach tworzenia ustaw, ale wciąż jest on krótki, a na niektórych etapach bardzo krótki. Duża liczba projektów poselskich oraz szybkie tempo prac skutkuje brakiem czasu na dokonanie właściwych analiz, przeprowadzenie szerokich konsultacji czy dyskusji w parlamencie. Ograniczenie debaty nad zjawiskami, jakie regulują ustawy i szybkie tempo ich procedowania, skutkujące najczęściej potrzebą szybkiej nowelizacji uchwalanych ustaw” – podkreślają autorzy ekspertyzy Obywatelskiego Forum Legislacji.
Ten pośpiech, choć nieuzasadniony merytorycznie, ma uzasadnienie polityczne. Rządzącej ekipie chodzi bowiem o to, by do minimum ograniczyć, czy wręcz uniemożliwić obywatelską dyskusję nad projektami ustaw ważnymi dla PIS, umacniającymi władzę obecnej ekipy – i przez to niejednokrotnie sprzecznymi z Konstytucją.

 

Nieważny? To konsultujemy

W obecnej polskiej praktyce parlamentarnej już się utarło, że najszerzej, najdłużej i najpełniej są konsultowane te projekty ustaw, które dla liderów PiS nie mają żadnego znaczenia z punktu widzenia sprawowania przez nich władzy.
– Nasz raport zwraca uwagę na błędy i zaniedbania powstałe w procesie legislacyjnym. Chcemy, żeby wnioski zawarte w nim skłoniły rządzących do zastanowienia się nad jakością stanowienia prawa w Polsce i do naprawy tej sytuacji. Prawo powinno być uchwalane w sposób transparentny, przejrzysty i zgodny z zasadami”_ – mówi Grażyna Kopińska z Fundacji im. Stefana Batorego, koordynująca prace OFL.
W sumie, po dwu i pół roku pracy rządu i parlamentu obecnej kadencji należy stwierdzić, że tworzone jest bardzo dużo ustaw, ale jest to trend zauważalny od kilkunastu lat.

 

Posłowie pracowici inaczej

Największa różnica pomiędzy sytuacją obecną a z czasów poprzednich rządów, dotyczy liczby ustaw wnoszonych do Sejmu przez posłów koalicji rządzącej – jest ich dwukrotnie więcej niż w poprzednich kadencjach – podkreślają autorzy ekspertyzy. Komunikatu.
Nie znaczy to oczywiście, że obecnie posłowie PiS są pracowitsi od ich poprzedników, zasiadającej w koalicji większościowej PO-PSL. Nic podobnego. Chodzi wyłącznie o to, że obecna ekipa kieruje do parlamentu swoje projekty ustaw jako projekty nie rządowe lecz poselskie. Zgodnie z polskim prawem, projekty poselskie nie wymagają konsultacji. W ten sposób władza ucina możliwość publicznej dyskusji nad projektami wielu ustaw – zwłaszcza tymi anty obywatelskimi, które musiałyby wywołać głośną krytykę, niewygodną dla rządzących.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *