Władza mówi. „Trybuna” tłumaczy

Pan premier – milioner Mateusz Morawiecki, podczas spotkań z protestującymi sadownikami i plantatorami owoców, winą za obecną zmowę cenową i monopolistyczne praktyki przedsiębiorstw skupu i przetwórstwa owoców obarczył minioną władzę. Czyli rządzących od 1990 roku. A także zagranicznych kapitalistów – wyzyskiwaczy Narodu Polskiego.

 

Sługa wyzyskiwaczy

Nie obarczył tym razem „komunizmu” i „PRL”, co zwykle czyni. Może przypomniał sobie, że w Polsce Ludowej, z wyjątkiem krótkiego okresu stalinowskiego, sadownicy i plantatorzy należeli do bogatych grup społecznych.
Pan premier milioner nie wspomniał, że w 1998 roku trafił do elit władzy. Był dyrektorem Departamentu Negocjacji Akcesyjnych Komitetu Integracji Europejskie, gdzie silnie pracował nad szybkim wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Od 2010 roku był prominentnym członkiem Rady Gospodarczej przy premierze Donaldzie Tusku.
Od 2015 roku był ministrem w rządzie pani premier Beaty Szydło, obecnie sam jest premierem.
W 1995 roku obecny premier – milioner odbył staż w Niemieckim Banku Federalnym. Ważnym centrum zagranicznych kapitalistów – wyzyskiwaczy Narodu Polskiego.
Zdobytą tam wiedzę i wyzyskiwacze umiejętności wykorzystywał pracując w bankach. Od 2001 roku był członkiem Zarządu Banku Zachodniego WBK, wówczas należącego do irlandzkich kapitalistów wyzyskiwaczy Narodu Polskiego. Od 2007 do 2015 roku był prezesem tegoż banku, który w międzyczasie zmienił właścicieli.
Irlandzcy wyzyskiwacze Narodu Polskiego sprzedali go hiszpańskim wyzyskiwaczom Narodu Polskiego.
Na służbie u irlandzkich i hiszpańskich wyzyskiwaczy Narodu Polskiego pan Mateusz Morawiecki zarobił przynajmniej sto milionów złotych. Jest najbogatszym premierem od 1918 roku, czyli najbogatszym premierem w historii Polski.
Dzięki pracy w rządzie i przede wszystkim pracy dla wyzyskiwaczy Narodu Polskiego.

 

Głowa anonimowa

Rośnie nam nowy kult jednostki – kult Lecha Kaczyńskiego. W czasie kropienia i odsłaniania pomnika Lecha Kaczyńskiego w Kraśniku odczytano List od jego brata, pana sułtana Jarosława Kaczyńskiego.
Wśród licznych zasług ofiary katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, brat Jarosław wymienił posadę „ministra głowy państwa”. Chodziło o ministra prezydenta Lecha Wałęsy. Ale jak widać „prezydent Lech Wałęsa” nie przechodzi przez gardło obecnego pana sułtana Kaczyńskiego i zastępuje go enigmatyczną „głową państwa”.
W czasie stanu wojennego cenzura nie pozwalała na wymienianie w środkach masowego przekazu nazwiska Lech Wałęsa, zwłaszcza jako przewodniczącego zdelegalizowanej NSZZ „Solidarność”. Taka decyzja była powodem do wielu kpin. Jacek Federowicz narysował portret Lecha Wałęsy i podpisał „Portret nieznanego mężczyzny z końca XX wieku”. Nie minęło 40 lat i znów ta karykatura staje się aktualna.
Czy oznacza to, że mamy już wstęp do kolejnego stanu wojennego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *