Ustawa dobra dla deweloperów

Teraz już nikt nie będzie się musiał przejmować planami zagospodarowania przestrzennego.

 

Prezydent Andrzej Duda podpisał specustawę mieszkaniową – czyli ustawę o ułatwieniach w przygotowaniu i realizacji inwestycji mieszkaniowych oraz inwestycji towarzyszących.
Wedle zapowiedzi rządowych ma ona skrócić czas przygotowania takich inwestycji z pięciu lat do roku. Jest to oczywiście niemożliwe, ale ustawa wychodzi naprzeciw oczekiwaniom dużych firm deweloperskich, co może przyśpieszyć nieco tok prac budowlanych.

 

Z pomocą inwestorom

Deweloperzy powitali więc specustawę z dużym zadowoleniem, zwłaszcza, że w tym roku osiągają oni gorsze wyniki niż w ubiegłym i przydadzą im się korzystne przepisy
Ustawa teoretycznie określa standardy, jakie trzeba spełniać, realizując inwestycje mieszkaniowe. Chodzi na przykład o dostęp do drogi publicznej, odległość od przystanków komunikacji miejskiej, liczbę szkół i przedszkoli na osiedlach, gęstość sklepów i punktów usługowych.
Równocześnie jednak ustawa stwierdza, że samorządy gminne będą mogły co najmniej w 50 procentach dopuszczać odstępstwa od tych standardów – jeżeli tak się umówią z firmą deweloperską.
Są inne ułatwienia. Na przykład, wspomnianych szkół i przedszkoli może w ogóle nie być na nowym osiedlu, jeśli zaplanuje się, że powstaną za pięć lat, zaś w tym czasie inwestor, w drodze umowy z gminą, będzie pokrywać koszty transportu dzieci do szkół gdzie indziej.

 

Standardy tylko teoretyczne

Rząd zapowiada, że inwestor (czyli deweloper) będzie zawierać swoisty kontrakt z gminą: za ułatwienia w przygotowaniu inwestycji i dostępny grunt, powinien zapewnić przestrzeganie jak najwyższych standardów budowlanych.
Problem w tym, że przestrzeganiem takich najwyższych standardów nie są zainteresowani ani deweloperzy, ani włodarze gmin. Można więc oczekiwać, że możliwość odchodzenia od teoretycznych, wysokich standardów zapisanych w ustawie, zaowocuje budowaniem byle jak i byle gdzie.
Sprzyjać temu będzie to, że do rozpoczęcia inwestycji mieszkaniowej nie będzie konieczny plan zagospodarowania przestrzennego – a przede wszystkim, że będzie można budować tam, gdzie plany zagospodarowania przestrzennego tego nie przewidują. Czyli na przykład, stawiać wielkie bloki w korytarzach powietrznych w miastach, czy na terenach rekreacyjnych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *