Niczego nie będę przebijał WYWIAD

„Nasze radne i radni zostaną zobowiązani do stosowania zasady: więcej inwestycji w człowieka, mniej inwestycji w infrastrukturę”. Z Włodzimierzem Czarzastym podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy rozmawia Aleksandra Gieracka z Interii.pl (rozmowa we fragmentach).

 

Aleksandra Gieracka, Interia: Na niedzielnej konwencji PiS przedstawił „piątkę” propozycji na wybory samorządowe, Grzegorz Schetyna zapowiedział, że Koalicja Obywatelska zaproponuje w sobotę „sześciopak”. A SLD?

Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący SLD: – Nie ścigam się z nimi, nie ma takiej potrzeby. Nie przedstawię siedmiopaku. Z najnowszych sondaży, przeprowadzonych przez IBRiS wynika, że bez SLD nie będzie możliwości utworzenia koalicji w ośmiu województwach. Cieszę się z tych wyników. Ściganie się o to, kto więcej obieca bez żadnego pokrycia finansowego, kto więcej naopowiada bzdur, nie jest dobrym mechanizmem. Niczego nie będę przebijał.

 

Wokół jakich haseł będzie koncentrowała się kampania SLD?

– Uważamy, że nie ma Polski demokratycznej bez silnego samorządu. PiS może różne rzeczy opowiadać, ale jak można powiedzieć, że tylko samorządy, w których będą rządzili, dostaną wsparcie od rządu, a te, w których nie będą rządzili, nie dostaną? Jakie to jest wyobrażenie o samorządności? PiS ma wizję państwa scentralizowanego, wszystkie sprawy związane ze społeczeństwem obywatelskim mają głęboko w nosie. Nasze radne i radni, którzy zdobędą mandaty, zostaną zobowiązani do stosowania zasady „więcej inwestycji w człowieka, niż w infrastrukturę”.

 

Co konkretnie SLD ma do zaoferowania wyborcom?

– Mamy konwencję 8 września, w sobotę. Wtedy ogłosimy program, jedynki do sejmików i kandydatów na prezydentów.

 

SLD zapowiedziało, że w programie nie będzie wzmianek o krajowej polityce.

– Nie będziemy się odnosili do polityki krajowej, bo to są wybory samorządowe. Jeżeli ktoś wystawia listy w 340 powiatach i w 85 okręgach sejmikowych, to przedstawia też programy w poszczególnych powiatach i województwach. Nie mam jednego programu samorządowego. To, co będzie w poszczególnych powiatach proponowane, to nie jest sprawa partyjnej centrali. Ja nawet nie mam ochoty tego obejmować, bo robią to samorządowcy.

 

Według tygodnika „Wprost”, SLD ma problem ze znalezieniem kandydatów na listy. Działacze w Koszalinie mieli ponoć szukać chętnych do startu na Facebooku.

– „Wprost” ma mniej czytelników niż SLD członków. Głupoty ludzkiej nie ma co komentować.

 

W jakiej formie SLD zamierza w tej kampanii docierać do wyborców?

– Stawiamy na to samo, na co stawiamy od powstania SLD, od 20 lat. Tu się nic nie zmieni.

 

Robert Biedroń „odnowi oblicze polskiej polityki”?

– Niech się rozwija, tworzy struktury. Im więcej Biedronia w polskiej polityce, tym lepiej. Na pewno Biedroń jest lepszy od chadeka Schetyny odświeżonego nowoczesną przyprawą. Trzymamy za niego kciuki. Nie ma wroga na lewicy, jeżeli oczywiście jego program będzie lewicowy.

 

Z Platformą próbowaliście się dogadać przed wyborami i nie wyszło. Nie weszliście do Koalicji Obywatelskiej, nie wystawiliście wspólnego kandydata na prezydenta Warszawy.

– Tam gdzie Platforma była mądra, to wyszło. Mamy wspólną kandydatkę na prezydentkę Łodzi Hannę Zdanowską, która jest z Platformy, mamy kandydata w Lublinie Krzysztofa Żuka, który jest członkiem Platformy, a Platforma dołączyła do naszego kandydata Tadeusza Ferenca w Rzeszowie czy Jacka Sutryka we Wrocławiu. Dogadaliśmy się tam, gdzie Koalicja Obywatelska nie jest pazerna i potrafiła się cofnąć. Paradoksalnie, tam gdzie to nastąpiło, jest szersze porozumienie opozycji. Mogę być partnerem, podmiotem w rozmowach, ale nie będę przedmiotem.

 

Jaki wynik wyborów samorządowych będzie miarą sukcesu SLD?

– Koleżanki i koledzy muszą pracować dzień i noc. Im więcej będą pracowali, tym będzie lepszy. Na rozliczenia przyjdzie czas po wyborach.

 

Całość tekstu na interia.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *