Czyste powietrze dobrem narodowym

Moje wystąpienie na konwencji programowej Krajowego Komitetu Wyborczego Rafała Dutkiewicza z Sojuszu dla Wrocławia.

 

Zimą, kiedy wyglądam przez okno z mojego bloku na Kozanowie, widzę bury obłok dymów z malutkiego osiedla obok. Rura ciepłownicza jest 100 metrów dalej.
Wychowałem się na Pogórzu Izerskim. W latach siedemdziesiątych Góry Izerskie były stale zasnute smogiem z elektrowni w worku turoszowskim. Dzisiaj powietrze tam jest czyste, gołym okiem widzę drzewa zasadzone po katastrofie ekologicznej. Postęp jest. We Wrocławiu także, ale ciągle jesteśmy w ariergardzie rankingu jego czystości w Europie.
W naszym programie napisano, że mamy we Wrocławiu jeszcze 23 tys. pieców węglowych. W latach dziewięćdziesiątych było ich 90 tys. Jak zejdziemy do 10 tys. pieców węglowych, powietrze w mieście zacznie być przyzwoite. Likwidacja pieców węglowych, a także przyłączanie domów do miejskiej sieci ciepłowniczej to pozornie dość proste cele, ale za każdym piecem stoi jego właściciel, którego trzeba przekonać, zachęcić i wspomóc finansowo w tej operacji. Na tę pomoc miasto do 2023 roku przeznaczy 16,5 miliona złotych. Zarazem rząd musi zakazać sprzedaży i spalania najgorszych paliw, gmina o tym nie decyduje, a brudne powietrze napływa także do nas z całej aglomeracji.
W tak dużym mieście jak Wrocław znaczna część zanieczyszczeń pochodzi ze spalin samochodowych. Na 1000 mieszkańców przypadają 632 samochody. Jeszcze kilkanaście lat temu do miasta dziennie wjeżdżało 40 tys. samochodów, obecnie 240 tys. Nasze samochody mają średnio po około 16-17 lat i niestety nie emitują tlenu.
Czyste powietrze to także dobra, tania i ekologiczna komunikacja zbiorowa i ograniczenie ruchu aut w mieście. Staliśmy się społeczeństwem, gdzie samochód często jest wyznacznikiem statusu materialnego. Nie nacieszyliśmy się jeszcze naszymi autami, a już trzeba z nich rezygnować, bo od nadmiaru spalin zaczynamy się dusić.
Walka o czyste powietrze to także edukacja ekologiczna. Jest taki smutny dowcip, że śmieci segreguje się na te, które można spalić w dzień i te palone nocą. To nie jest tylko dowcip. W lasku pilczyckim, który często odwiedzam, co i rusz widzę świeże kupy śmieci, za duże by spalić albo wrzucić do kubła.
Czyste powietrze powinno stać się dobrem narodowym. Moi przyjaciele i ja, we Wrocławiu, od 20 lat, sadzimy co roku ponad 1000 drzewek. Drzewka dostarcza Zarząd Zieleni Miejskiej, my sadzimy. Zasadziliśmy już około 20 hektarów lasu na obrzeżach miasta. W przyszłych latach też będziemy sadzić. Bo drzewa dają nam czyste powietrze.
Jak wynika z tego krótkiego wywodu czyste powietrze to złożony, ważny i dość kosztowny problem i kosztowny, ale damy radę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *