Kończy się era Waltera Hofera

Rywalizację w tegorocznej edycji Letniej Grand Prix niespodziewanie wygrał Rosjanin Jewgienij Klimow, ale większą sensację wywołało oświadczenie dyrektora Pucharu Świata w skokach narciarskich Waltera Hofera, że za dwa lata odejdzie na emeryturę.

 

Austriak pełni funkcję dyrektora Pucharu Świata w skokach narciarskich nieprzerwanie od 1992 roku, ale jego dyktatorskie niekiedy rządy wkrótce przejdą do historii. „Sezon 2019-2020 będzie moim ostatnim w roli dyrektora Pucharu Świata. Nie jest to jednak moja decyzja, lecz kolej rzeczy uwarunkowana moim wiekiem. Ostatni sezon mojej przygody może być niesamowity, więc nie zamierzam się poddawać” – oznajmił w rozmowie z portalem skijumping.pl Walter Hofer i jego deklaracja natychmiast wywołała falę komentarzy. Różnych, bo nie wszystkim jego trwające od 26 lat rządy się podobają. Jedni chwalą austriackiego działacza za to, że dostosował skoki narciarskie do oczekiwań telewizyjnych nadawców i przeforsował wprowadzenie przeliczników za wiatr, inni mają mu za złe liczne manipulacje podczas konkursów, które niejednokrotnie wypaczały przebieg rywalizacji.

Hofer na odchodnym zamierza jednak jeszcze sporo w skokach narciarskich zmienić. Podczas ostatniej konferencji Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) w Zurychu przedstawił propozycję kalendarza na kolejny sezon Pucharu Świata oraz ujawnił plany na edycję 2019-2020. Jego propozycje oznaczają dla zawodników konieczność odbywania jeszcze dalszych podróży, bo w sezonie zimowym 2019-2020 roku czekają ich po kolei starty w Japonii (Sapporo), Turcji (Erzurum) i Stanach Zjednoczonych (prawdopodobnie będzie to Iron Mountain, które od lat organizuje cieszące się sporym zainteresowaniem miejscowych kibiców zawody Pucharu Kontynentalnego).

Do tej pory działacze FIS wzbraniali się przed lokalizowaniem turniejów Pucharu Świata poza Europą, ale pod naciskiem Hofera zaczynają zmieniać podejście. Na razie to tylko luźne sugestie, ale szykujący się do organizacji zimowych igrzysk Chińczycy też chcieliby w przyszłości gościć zawody Pucharu Świata, a skoro chcą oni, to zapewne ofertę złoży też Korea Południowa, dysponująca przecież nowoczesnymi obiektami po tegorocznych igrzyskach w Pjongczangu.

Większe niż do tej pory zaangażowanie tych krajów w skoki narciarskie z pewnością może wnieść do tej dyscypliny sportu jeszcze większe pieniądze i zwiększyć zainteresowanie nią w mediach. Wobec tych oczywistych korzyści jakikolwiek opór nie ma szans.

Te cele będzie jednak realizował już ktoś inny. Niewykluczone, że po odejściu Hofera na emeryturę w FIS zwycięży koncepcja, żeby jego rolę powierzyć więcej niż jednej osobie. Byłoby to z pewnością bardziej sprawiedliwe rozwiązanie. Ale o tym będzie się dyskutowało za dwa lata, bo na razie przez najbliższe dwa sezony królem światowych skoczni wciąż będzie Austriak.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *