Dyskretny urok policji kolejowej

Funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei chcą większych możliwości działania. Wyposażenie mają takie jak policja, ale uprawnienia – dużo mniejsze.

 

We wtorek w Warszawie kolejarska Solidarność zorganizowała pikietę przed ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji. Związkowcy domagali się zakończenia prac nad projektem ustawy o Straży Kolejowej, mającej zastąpić obecną Straż Ochrony Kolei.
Projekt, korzystny dla członków SOK, powstał 12 lat temu ale dotychczas nie został sfinalizowany, bo koncepcja powołania Straży Kolejowej w miejsce SOK budzi kontrowersje.

 

Powrót do przeszłości

Straż Kolejowa miałaby się stać specjalną policją działającą na polskich kolejach. Jest to powrót do modelu funkcjonującego w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, kiedy to w czasach Bolesława Bieruta utworzono Kolejową Milicję Obywatelską, istniejącą od 1955 do 1960 r.
Projekt powołania „policji kolejowej” w miejsce Straży Ochrony Kolei zrodził się w 2006 r. podczas poprzednich rządów Prawa i Sprawiedliwości. Nie zdążono jednak wprowadzić go w życie przed zwycięstwem wyborczym Platformy Obywatelskiej w 2007 r.
Projekt nie uzyskał aprobaty rządów PO, więc w kolejnych latach nie było szans na utworzenie Straży Kolejowej. Prawo i Sprawiedliwość coraz szerzej wraca jednak do modelu rządzenia obowiązującego w Polsce „za komuny” – a zatem dziś są realne szanse na odtworzenie „policji kolejowej” wedle wzorców z lat pięćdziesiątych.

 

Broń jest, możliwości brakuje

Obecnie Straż Ochrony Kolei funkcjonuje w strukturach PKP, a konkretnie podlega władzom spółki PKP Polskie Linie Kolejowe.
Zgodnie z prawem, SOK-iści mogą stosować rozliczne środki przymusu bezpośredniego: siłę fizyczną, pałki (zarówno gumowe oraz typu Tonfa, z twardego plastiku i stalowym wkładem), kajdanki, psy, paralizatory, broń palną (krótką i długą), ręczne miotacze gazu.
Przy wyposażeniu typowym dla policji, SOK-iści nie mają jednak równie szerokich uprawnień – co budzi ich niezadowolenie.
Funkcjonariusze SOK oczekują zwiększenia swych możliwości działania, wskazując, że obecne przepisy nakładają na SOK obowiązek ochrony zdrowia i życia ludzi – a tego nie da się osiągnąć wyłącznie metodami perswazji.
Dlatego Solidarność działająca w Straży Ochronie Kolei, domaga się przejścia z PKP do ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, co wiązałoby się również z uzyskaniem uprawnień policyjnych przez SOK. I właśnie przyśpieszeniu tej zmiany miała służyć wtorkowa pikieta przed siedzibą resortu spraw wewnętrznych.

 

Dla bezpieczeństwa publicznego

Obecnie SOK może prowadzić głównie działania prewencyjne, więc w każdym przypadku popełnienia przestępstwa na obszarze kolejowym (np. kradzież elementów sieci trakcyjnej) musi współpracować z policją. Konieczność tej współpracy jest krytykowana przez związkowców.
„Dla policji, która prowadzi czynności we wszystkich sprawach kryminalnych, wykrywanie sprawców przestępstw na obszarze kolejowym nie stanowi priorytetu” – podkreśla NSZZ Solidarność.
Związek wskazuje, że obecnie SOK nie posiada nawet tak podstawowych uprawnień jak np. kontrola bagażu, czy możliwość przeszukania osoby – i zawsze, kiedy funkcjonariusze SOK chcą to uczynić, muszą wzywać policję, co znacznie wydłuża czas interwencji. Szczęśliwie, SOK-iści mają możność zatrzymania osoby do czasu przybycia policji.
NSZZ Solidarność zwraca uwagę, że nadanie szerszych uprawnień dla funkcjonariuszy SOK pozwoli odciążyć policję od działań podejmowanych na terenach kolejowych i dworcach. Oświadcza też, że Straż Ochrony Kolei jest dziś formacją dobrze wyposażoną, która ma nowoczesną broń i inne środki przymusu bezpośredniego oraz dobrze wyszkolone psy służbowe. „Jednostki SOK na całym obszarze w ostatnim czasie były modernizowane” – stwierdza związek.
SOK-iści są więc przygotowani do nowych zadań. A ich pełnienie jest potrzebne, bo według NSZZ Solidarność, możliwość skutecznego, samodzielnego prowadzenia przez SOK czynności operacyjno-rozpoznawczych, dochodzeniowo-śledczych i administracyjno-porządkowych, przyniesie korzyści dla bezpieczeństwa publicznego.

 

Uczciwi nie mają się czego bać

Związek Solidarność zapewnia także, że rozszerzone uprawnienia przyznane funkcjonariuszom SOK w projekcie ustawy, dotyczące rozpoznawania i wykrywania przestępstw, „wykorzystywane będą wyłącznie w zakresie niezbędnym do realizacji ustawowych zadań”.
Gdyby zaś, mimo tego zapewnienia, wciąż istniały obawy, że uprawnienia te pozwalają na zbyt dużą inwigilację ze strony SOK, to mogą być modyfikowane w celu wyeliminowania takich wątpliwości – oświadcza Solidarność.
Dziś dużym problemem jest zbyt mała liczebność Straży Ochrony Kolei, która wymaga zdecydowanego wzmocnienia kadrowego. Dlatego też przewoźnicy i inne spółki kolejowe muszą ponosić ogromne koszty na zatrudnianie prywatnych firm ochrony, nie posiadających przecież takich uprawnień, jakie mogą uzyskać dotychczasowi funkcjonariusze SOK –  jeśli przyjęta nareszcie zostanie ustawa o Straży Kolejowej.
Pieniądze, przeznaczane dziś przez PKP na prywatnych ochroniarzy, będą wtedy mogły być wykorzystane na rozwój kadrowy i finansowanie nowych działań „policji kolejowej” – oraz na dodatkowe świadczenia dla jej członków, takie jak rekompensata pieniężna za czas służby przekraczający normę.
Liderzy Prawa i Sprawiedliwości, którzy budują model rządzenia opierający się na wzmożonym zagrożeniu przymusem i nadzorze nad obywatelami, zapewne w tej kadencji doprowadzą wreszcie do przyjęcia ustawy tworzącej Straż Kolejową. A i sami obywatele na pewno z zadowoleniem powitają nową formację o charakterze policyjnym, mającą ich wszak chronić. Wszyscy będą więc zadowoleni.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *