Stara Europa dostała zadyszki?

Gospodarka w 19 krajach wspólnej waluty rośnie najwolniej od 2013 r. Sytuacja za Atlantykiem jest zgoła odmienna, USA rozwijają się 5 razy szybciej niż strefa euro. Co to oznacza dla Polski?

 

Według Europejskiego Urzędu Statystycznego, gospodarka eurostrefy rozwijała się w trzecim kwartale w tempie 0,2 proc. kwartał do kwartału. To najniższy wzrost od II kw. 2014 r.
Tymczasem w 2017 r. rozwój w kwartale średnio sięgał niemal 0,7 proc. Co się dzieje z gospodarką Europy?

 

Cały rok jest jakiś kiepski

Od początku tego roku dane o produkcie krajowym brutto ze starego kontynentu są gorsze od oczekiwań. Najpierw uważano, że to kwestia srogiej zimy i po pierwszym słabym kwartale przyjdzie odbicie w drugim. Ono jednak nie nastąpiło, ale wtedy również znaleziono wytłumaczenie – strajki we Francji, a dodatkowo groźby wojny handlowej.
Trzeci kwartał z kolei upłynął pod dyktando pomysłów gospodarczych nowego rządu we Włoszech. Borykająca się od lat z problemami ekonomicznymi Italia dostała cios w postaci cofnięcia reformy emerytalnej, wprowadzenia dochodu gwarantowanego i konfliktu z Komisją Europejska, co pogorszyło nastroje w przemyśle. W rezultacie, Włochy w III kw. były w stagnacji ze względu na kurczenie się produkcji.
Gospodarka Niemiec nie wyglądała w tym czasie o wiele lepiej. Chociaż stabilność gospodarcza naszego zachodniego sąsiada jest niezaprzeczalna, to jednak nowe regulacje w sektorze motoryzacyjnym mogły spowodować, że w III kw. również w Niemczech mieliśmy spowolnienie.

 

Amerykańskie przyśpieszenie

W USA natomiast PKB urósł w trzecim kwartale o 0,86 proc. przy tej samej metodologii publikacji danych, jaką stosuje Eurostat. Z tego wynika, że amerykański wzrost był o ponad 5 razy szybszy niż ten w strefie euro – zauważa Cinkciarz.pl. W relacji rok do roku wzrost w Ameryce był w III kw. prawie dwa razy szybszy niż na obszarze wspólnej waluty i wyniósł odpowiednio 3,04 proc., i 1,66 proc.
Przepaść dzielącą USA oraz strefę euro potwierdzają np. dane o wskaźnikach wyprzedzających koniunktury dla przemysłu oraz dla usług. W Stanach są one na blisko historycznych szczytów, a w strefie euro dochodzą gdzieniegdzie do czteroletnich minimów.
Różnicę widać także w produkcji przemysłowej. W sierpniu oraz we wrześniu rosła ona w okolicach 5 proc. rok do roku w Stanach Zjednoczonych. Dla strefy euro nie ma jeszcze danych za ubiegły miesiąc, ale w lipcu i w sierpniu ten wzrost wyniósł odpowiednio 0,3 oraz 0,9 proc.
Tempo rozwoju USA prawdopodobnie nadal będzie wyraźnie przekraczać odczyty ze strefy euro. To zaś może oznaczać, że Rezerwa Federalna będzie podnosić stopy procentowe. Natomiast powolne tempo rozwoju strefy euro sugeruje, że Europejski Bank Centralny zechce opóźniać podwyżki stóp procentowych i utrzyma je na ujemnym poziomie przez cały 2019 r.
W rezultacie różnica pomiędzy stopami procentowymi w USA i w strefie euro będzie się nadal rozszerzać.

 

Gdy Europa kicha…

Gorsze perspektywy dla strefy euro to także negatywna informacja dla polskiej gospodarki. Wzrost PKB nad Wisłą prawdopodobnie będzie nieco wolniejszy, niż spodziewa się większość ekonomistów.
To może zniechęcić polskie władze monetarne do podwyższania stóp procentowych. Taki scenariusz prawdopodobnie wywoła umocnienie się dolara wobec złotego.
Jeszcze przed końcem roku za amerykańską walutę możemy płacić więc nawet i 4 zł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *