Trybuna.info

Prenumerata cyfrowa / Dołącz teraz do grona prenumeratorów Kup teraz

 

Śmieci w rękach monopolistów

wtorek, 13 luty 2018 22:54

Napisane przez  MaP

Rynek odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych w naszym kraju miał być z założenia konkurencyjny. Zaczyna się jednak zamykać.

A2 – slalom gigant

A2 – slalom gigant

Gdy analizuję lawinę...   czytaj więcej »

Wprowadzona kilka lat temu tzw. rewolucja śmieciowa nie zdaje egzaminu. Za odbiór śmieci płacimy zaś coraz więcej.
Powstają bowiem niejako „naturalne” monopole, takie, jak samorządowa spółka MPO, podlegająca władzom Warszawy, która zajmuje się odbiorem śmieci od gospodarstw domowych, firm i instytucji, oraz ich utylizacją. W dodatku – wbrew intencjom ówczesnych władz, wprowadzających w 2013 r. ustawę śmieciową – liczba dzikich wysypisk z roku na rok rośnie.

W lasach coraz brudniej

Śmieci z gospodarstw domowych powinny być segregowane, tak, by funkcjonowanie wysypisk (legalnych i – rzecz jasna nielegalnych) traciło rację bytu. Odpady należy bowiem poddawać w jak największym stopniu utylizacji i recyklingowi. Do tego potrzebny jest sprzęt i wypracowanie odpowiedniej strategii. Według obowiązujących przepisów odpady komunalne nie powinny szkodzić środowisku.
Liczba dzikich wysypisk jednak nie maleje. Wyniki rewolucji śmieciowej, spowodowanej ustawą z 2013 r., wprowadzającą nakaz segregacji śmieci i mającą doprowadzić do likwidacji dzikich wysypisk w lasach, okazują się odwrotne do zamierzonych.
Nowe, dzikie, leśne wysypiska pojawiają się masowo. O skali tego niebezpiecznego zjawiska świadczą dane Głównego Urzędu Statystycznego. Liczba ujawnianych – i zlikwidowanych – dzikich wysypisk, według niedawno opublikowanego raportu tego urzędu („Infrastruktura komunalna w 2016 r.”) wyniosła w 2016 r. w całym kraju niemal 15,3 tys. Co więcej, w porównaniu z rokiem poprzednim ogólna liczba zlikwidowanych nielegalnych miejsc składowania odpadów komunalnych wzrosła o około 6,8 proc. Na koniec 2016 r. w Polsce istniało wciąż niemal 2 tys. dzikich dużych wysypisk. Szczególnie dużo było ich na wsiach – niemal 1,4 tys., zaś w miastach ponad 570.
Ustawa śmieciowa przyjęła nowy model odbioru śmieci komunalnych i ich zagospodarowywania. Dotychczas właściciele domów i mieszkań, firmy czy instytucje podpisywały umowy bezpośrednio z firmami – odbiorcami wytwarzanych odpadów. Gminy kontrolowały zaś działalność tych przedsiębiorstw, tak, by odpady podlegały w jak największym stopniu recyklingowi, a nie trafiały na wysypiska. W tym systemie wytworzył się konkurencyjny rynek. Tymczasem w wyniku „rewolucji śmieciowej” to gmina stała się odpowiedzialna zarówno za odbiór, jak i zagospodarowywanie odpadów. 
Nowy system działa jednak źle. Potwierdził to jeden z raportów Najwyższej Izby Kontroli, który stwierdza m.in., że system odbioru i zagospodarowania odpadów powierzonego gminom nie zdaje egzaminu. Obecnie to gmina organizuje przetargi i podpisuje umowy z ich zwycięzcami na odbiór śmieci z naszych mieszkań. Mieszkańcy mają natomiast odpady selekcjonować i dostarczać w określone miejsca (i – w przypadku właścicieli domów – w określonym czasie). Do składowania (oraz przetwarzania) śmieci gmina wykorzystuje tzw. RIPOK-i (Regionalne Instalacje Przetwarzania Odpadów Komunalnych, mogące powstawać na obszarze zamieszkałym przez co najmniej 120 tys. mieszkańców). 
Obecnie wszystkie gospodarstwa domowe oraz instytucje płacą opłatę ryczałtową za wytworzone odpady (przeciętnie około 10-20 zł miesięcznie, niezależnie od tego czy są sortowane). Gminy z tego swoistego podatku śmieciowego finansują firmy odbierające odpady. 

Macie płacić i milczeć

Samorządy mają przy tym własne, komunalne spółki działające w tym sektorze, jak wspomniane MPO w Warszawie. Ta spółka, działająca na większości obszaru stolicy, dobiera sobie podwykonawców. W praktyce wygląda to tak, że mieszkańcy Warszawy płacą opłatę śmieciową, ale nie mają wpływu ani na jej wysokość, ani na rzeczywiste koszty funkcjonowania MPO. A władze miasta stają na głowie, by dać jak najlepiej zarobić kontrolowanej przez siebie spółce.
Tymczasem rozmaite, prywatne firmy działające w sektorze odbioru i zagospodarowywania odpadów wydały wcześniej niemałe kwoty na stworzenie własnych instalacji utylizujących śmieci. Mogą z nich jednak robić coraz mniejszy użytek, bowiem odbiór odpadów zaczęły, tak, jak w Warszawie, monopolizować gminy. 
Będąca własnością miasta warszawska spółka MPO jest obecnie właścicielem zarówno ZUSOK (Zakładu Unieszkodliwiania Stałych Odpadów Komunalnych) na Targówku – instalacji do utylizacji i spalania odpadów, jak i odbiorcą śmieci od mieszkańców oraz stołecznych instytucji. Zakład ten ma być wkrótce rozbudowany – ze środków warszawiaków – by umocnić monopol MPO w zakresie zagospodarowania śmieci. Jedynie firmy pracujące jako podwykonawcy tej spółki, odbierające odpady, mogą je transportować do ZUSOK. Inne firmy nie mają do tego prawa.
System ten funkcjonuje więc odwrotnie niż w branży energetycznej czy kolejnictwie, gdzie – zgodnie z unijną zasadą – istniejąca infrastruktura musi być udostępniana wszystkim chętnym, działającym na rynku firmom.
MPO twierdzi, że „zgoda na wniesienie ZUSOK do jednoosobowej spółki miasta MPO została wydana 8 września 2011 r. przez Radę Miasta Stołecznego Warszawy”. A ponadto „przepisy prawa nie wprowadzają ograniczeń w zarządzaniu instalacją do przetwarzania odpadów przez firmę, która zajmuje się także odbiorem odpadów (ustawa z 14 grudnia 2012 r. o odpadach oraz ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach). Warto zwrócić uwagę, iż w identycznej formule prowadzenia działalności, polegającej na odbiorze odpadów i zarządzaniu instalacją do ich przetwarzania, funkcjonują w Warszawie również inne podmioty zajmujące się gospodarką odpadami”. 
Jednak w praktyce owe „inne podmioty zajmujące się gospodarką odpadami” zostały w ostatnim czasie w praktyce wyeliminowane z rynku warszawskiego przez stołeczne władze faworyzujące własną spółkę (MPO). Nie budziłoby zastrzeżeń, gdyby ta ostatnia spółka zbudowała swą obecną pozycję na zasadach rynkowych. Zrobiła to jednak metodami administracyjnymi. 

A kto nam zabroni?

W opinii ekspertów, nie wolno dopuścić do tego, by gminy przejmowały cały rynek odpadów komunalnych. Sytuacja występująca na warszawskim rynku odpadów komunalnych pokazuje, że sprawdzają się niestety czarne scenariusze, których przy wprowadzaniu „rewolucji śmieciowej” nie brano pod uwagę.
Wszystko wskazuje na to, że taki sposób wykorzystywania prawa jest niezgodny z intencjami ustawodawcy. Powstające monopole, jak ten z udziałem MPO, sprawiają, że mieszkańcy stolicy (i innych miast) płacą coraz więcej za śmieci. Gdyby do rynku odpadów dopuszczono podmioty prywatne – to te z osiąganych zysków inwestowałyby prawdopodobnie w rozmaite innowacyjne technologie. W przypadku MPO trudno zaś mówić o innowacyjności.
W dodatku stan ten utrwala uchwała Rady M.St. Warszawy z 6 lipca ub.r. „w sprawie wyboru sposobu i formy wykonywania zadania własnego m.st. Warszawy polegającego na zagospodarowaniu odpadów komunalnych”. Uchwała, która weszła w życie 15 września ub.r., przewiduje, że zadanie to „wykonywane będzie przez jednoosobową gminną spółkę prawa handlowego”, w domyśle – przez MPO.
Prawnicy, pytani przez portal Kurier365.pl zwracają uwagę, że oprócz ogólnych przepisów ustawy o samorządzie gminnym w uchwale tej powołano jedynie przepisy ustawy o gospodarce komunalnej, pomijając całkowicie przepisy ustawy (z 13.09.1996 r.) „o utrzymaniu czystości i porządku w gminach”.
Lipcowa uchwała łączyła przy tym w jednych rękach (w domyśle: w rękach MPO) – jak wynika z uzasadnienia do jej projektu – odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych Warszawy z rozbudową, utrzymaniem i eksploatacją ZUSOK.

Konkurencja niemile widziana

„Za najważniejsze w obecnej sytuacji uważamy przywrócenie rynkowej relacji pomiędzy gospodarstwami domowymi wytwarzającymi odpady i przedsiębiorcami odpowiedzialnymi za ich odbiór i przetwarzanie. Drugim celem korekty powinno być zwiększenie konkurencji pomiędzy przedsiębiorcami sektora gospodarki komunalnej” – napisał w jednym z raportów Instytut Sobieskiego. 
Okazuje się, że – według Instytutu – w obecnym stanie prawnym jest „brak regulacji prawnych (rozwiązań instytucjonalnych – organizacyjnych i finansowych) umożliwiających samorządowi gminy obniżanie kosztów funkcjonowania systemu odbierania odpadów komunalnych”. Wynika to z faktu, że „przychody pochodzące z obrotu surowcami wtórnymi znajdującymi się w strumieniu odpadów komunalnych nie stanowią dochodu gminnego systemu gospodarowania odpadami komunalnymi, a w konsekwencji nie wpływają na możliwość obniżenia kosztów jego funkcjonowania”. Czyj więc dochód stanowią przychody pochodzące z obrotu surowcami wtórnymi? Warto, by IS znalazł odpowiedź na to pytanie.
Polski rynek odpadów komunalnych jest zbiurokratyzowany i mało konkurencyjny
Jeżeli nic się nie zmieni, to ceny, jakie Polacy płacą za wywóz śmieci, mogą wzrosnąć nawet i o 30 proc. Co ciekawe, problem rosnących cen za śmieci dostrzegł także Związek Samorządów Polskich, który na początku stycznia br. złożył do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wniosek o „zbadanie cen odpadów komunalnych”.
Wg ZSP wdrożony w gminach system odbioru odpadów komunalnych „doprowadził (...)do monopolizacji rynku przez podmioty uprawnione do zagospodarowania odpadów i dalej do drastycznego wzrostu cen, który trudno uzasadnić jakimkolwiek obiektywnym czynnikiem mającym wpływ na tak daleko idący wzrost kosztów przez przedsiębiorców”.
Ta opinia organizacji, która przecież bierze udział w tej monopolizacji rynku odpadów poprzez spółki komunalne, zasługuje z pewnością na uwagę – i wyciągnięcie wniosków.


Pozostałe informacje

Profile fanów, których nie ma

Świat wirtualny jest naprawdę wirtualny, a dokładn...   czytaj więcej »
Pancerne odrodzenie

Pancerne odrodzenie

Rosyjskie wojska pancerne już niebawem będą zn&oac...   czytaj więcej »

Nowa wojna w Syrii

Miały już miejsce co najmniej dwie fale potężnych ...   czytaj więcej »

Koniec Zielonych?

W czwartek we francuskim „Le Monde” uk...   czytaj więcej »

Operacja wyborcza

Prezydentowi as-Sisiemu przed wyborami bardzo przy...   czytaj więcej »
Giertych – neofaszyzm liberałów

Giertych – neofaszyzm liberałów

Ileż to razy w Polsce okazywało się, że od pogląd&...   czytaj więcej »
Kościół milczy

Kościół milczy

...bo nie ma nic do powiedzenia. Wiele osó...   czytaj więcej »

Droga ku państwu wyznaniowemu

O konkordacie słów kilka. 28 lipca 1993 ro...   czytaj więcej »
Wciąż czekamy na medal

Wciąż czekamy na medal

Po czterech dniach zmagań olimpijskich w Pjongczan...   czytaj więcej »
Trudno jest wrócić do elity

Trudno jest wrócić do elity

W I rundzie silnie obsadzonego turnieju WTA w Daus...   czytaj więcej »
Google plus