Trybuna.info

Prenumerata cyfrowa / Dołącz teraz do grona prenumeratorów Kup teraz

 

Cuda, cuda ogłaszają!

poniedziałek, 16 kwiecień 2018 09:38

Napisane przez  Andrzej Leszyk

Rząd obiecuje, że w centrum Polski błyskawicznie powstanie nie tylko nowe lotnisko, ale także nowe linie kolejowe, autostrady, miasta, centra targowe i biznesowe.

Refleksje przed 1 Maja

Refleksje przed 1 Maja

Tradycyjnie już socj...   czytaj więcej »

Już nie ma mowy, tak jak jeszcze dwa lata temu, o Centralnym Porcie Lotniczym, mającym powstać w środku Polski. Nasze transportowe sny o potędze są coraz ambitniejsze.
Teraz będziemy tworzyć Centralny Port Komunikacyjny – cel podróży i miejsce przesiadek dla całej Europy Środkowo-Wschodniej.
Zbudujemy tam więc nie tylko wielkie lotnisko. Do Centralnego Portu zostaną dociągnięte linie kolejowe ze wszystkich większych miast Polski. Ma to być nie tylko tradycyjna, banalna kolej, ale w dalszej perspektywie i hyperloop – superszybki transport pasażerski w specjalnej rurze, który jeszcze nigdzie na świecie zaczął funkcjonować, ale u nas zacznie. Przy CPK będą się też krzyżować nowe autostrady, którym pojedzie rzecz jasna milion samochodów elektrycznych wyprodukowanych w Polsce.

Mamy już efekty

Nasz kraj, zdaniem rządu, jest wręcz predestynowany do bycia wielkim europejskim węzłem transportowym i grzechem byłoby tego nie wykorzystać. Obecna ekipa zabrała się więc energicznie do działania, tworząc zarysy opracowania koncepcji Centralnego Portu Komunikacyjnego, tym dalej idące, im mniej konkretne.
Ale są też i konkrety, zresztą bardzo wymierne – w strukturach administracji państwowej jeszcze w kwietniu ubiegłego roku powstało nowe, ważne stanowisko. Rada Ministrów zdecydowała o ustanowieniu Pełnomocnika Rządu do spraw Centralnego Portu Komunikacyjnego dla Rzeczypospolitej Polskiej.
Gdy zaś jest już urząd, biurka, komputery, sekretarki, auta, itp., to wszystko od razu wygląda poważniej i widać, że dalekosiężne zamierzenia są oparte na trwałym, administracyjnym gruncie. Pełnomocnikiem tym został pan Mikołaj Wild.
I nie był to bynajmniej jedyny konkretny efekt związany z dotychczasowymi pracami nad stworzeniem CPK. Drugim ważnym wydarzeniem stało się ustalenie nazwy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Tu rząd zaskoczył chyba wszystkich Polaków błyskawicznym tempem swoich działań.
Jeszcze nie zaczęto tworzyć pierwszych szkiców CPK ale już Polsce i światu obwieszczono, jak się będzie nazywać ten olbrzymi węzeł komunikacyjny!. Otóż, będzie on nosić nazwę: „Port Solidarność”. Nad wyborem tej nazwy dotyczyły się poważne debaty. Doprowadziły one do usunięcia litery „i” z nazwy. Nie będzie to zatem „Port Solidarności” ale właśnie „Port Solidarność”.
Jeśli ktoś myśli, że to już wszystkie rezultaty wytężonych prac przy tworzeniu CPK to się grubo myli. Jest też i trzeci efekt – ostatni ale nie najmniej ważny – Mikołaj Wild, Pełnomocnik Rządu do spraw Centralnego Portu Komunikacyjnego dla Rzeczypospolitej Polskiej został 30 stycznia bieżącego roku awansowany na stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury.

Polak potrafi

– Polska ma wszelkie zalety centrum komunikacyjnego dla Europy Środkowo-Wschodniej. My nie musimy walczyć o nowe rynki. Musimy skonsolidować rynek, który dzisiaj jest niezagospodarowany – przekonuje pełnomocnik rządu Mikołaj Wild. I właśnie my, Polacy, go zagospodarujemy.
Kiedy? Nie da się ukryć, że rząd wręcz perfekcyjnie wybrał termin oddania do użytku Centralnego Portu Komunikacyjnego.
– Pierwszy samolot odleci z Centralnego Portu Komunikacyjnego w połowie 2027 roku – zadeklarował pełnomocnik rządu Mikołaj Wild.
Jest to data na tyle odległa, że można obiecywać co się komu żywnie podoba, bez obaw o jakąkolwiek odpowiedzialność za słowa. Kto będzie za 10 lat pamiętać, co kiedyś zapowiadali przedstawiciele jakiegoś rządu, którego już dawno nie ma?
Z drugiej zaś strony – jest to data na tyle bliska, aby już urzędować, poważnie debatować nad tworzeniem CPK, tworzyć plany, ekspertyzy i koncepcje – i oczywiście brać za to wszystko całkiem przyzwoite pieniądze.
Dzięki tym planom i koncepcjom wiemy już więc, że Centralny Port Komunikacyjny Solidarność ma być węzłem transportowym opartym na „zintegrowanych ze sobą węzłach: lotniczym i kolejowym”.
Co bardzo ważne, będzie to port komunikacyjny rentowny i zarabiający na siebie – nie tak, jak niektóre wielkie lotniska w Europie Zachodniej, które też miały być centrami obsługującymi dziesiątki milionów pasażerów, ale prace nad ich budową ślimaczą się od lat, jak nie przymierzając przy ogromnym porcie lotniczym Berlin-Brandenburg. Ale Niemcy jak widać nie potrafią skutecznie realizować oraz uruchamiać takich inwestycji. My Polacy, potrafimy – i pokażemy światu jak się to robi.

Polsce to się opłaci

Nasz port lotniczy będzie rentowny, a stanie się tak dzięki temu, że będzie obsługiwał ruch transferowy z niemal całej Europy. I nie tylko z Europy. Jak zapewnia rząd, nastąpi też „rozwój międzykontynentalnych połączeń lotniczych”.
I nie ma tu żadnego znaczenia, iż niemieckie mega-lotnisko Berlin-Brandenburg jest budowane już od 12 lat, a za dwa – trzy lata zostanie wreszcie oddane do użytku. Gdy zaś zacznie ono funkcjonować, nie będzie już mowy, aby nasz Centralny Port Lotniczy (który za wspomniane dwa – trzy lata będzie jeszcze w głębokich powijakach) uzyskał choćby cień szansy na jakąkolwiek rentowność. To jednak oczywiście nikomu z rządu nie spędza snu z powiek. Ważne są efektowne obiecanki, a nie skrzecząca pospolitość prac budowlanych oraz finansów.
I niech nikt nie myśli, że przy powstawaniu naszego Centralnego Portu Komunikacyjnego państwo będzie oszczędzać. Będzie to port budowany na zasadzie Misia Barei (i podobnie też potoczą się jego losy): bez trzymania się za kieszeń, na miarę wolnej Polski powstającej z kolan i z ogromnymi, całkowicie uzasadnionymi (na papierze) nakładami.
Wedle wstępnej lokalizacji, port lotniczy „Solidarność” ma powstać w miejscowości Stanisławów w gminie Baranów, 40 km od Warszawy. Dlatego tam, bo jest to miejsce, gdzie znajdują się ogromne, płaskie tereny, niezbyt efektywnie wykorzystywane. A Centralny Port Lotniczy ma być przecież wielki. Mieszka tam oczywiście sporo ludzi, ale nie stanie im się żadna finansowa krzywda.

Nam oszczędzać nie kazano

Jak podkreślił pełnomocnik rządu Mikołaj Wild, „będziemy dążyć do maksymalnego pogodzenia interesów mieszkańców okolicznych miejscowości” w celu należytego wynagrodzenia ludziom, którzy mieszkają na tym terenie. Dodał, że „rząd przygotuje ofertę godziwych odszkodowań, a dla osób, które nie zdecydują się na gratyfikację pieniężną, jesteśmy gotowi wybudować nowy Stanisławów”. A może – dodajmy – nawet i dwa.
Co do kosztów, to wstępna koncepcja zakłada koszty budowy lotniska w wysokości 16-19 mld zł. Podobno liczono to w oparciu o koszty wzniesienia porównywalnych portów lotniczych na świecie. Jest to zwykła lipą, bo nigdzie w Europie nie udało się za tak małe pieniądze zbudować dobrze działającego lotniska pasażerskiego, więc tę sumę trzeba pomnożyć prawie przez dwa.
Do tego dojdą także koszty tak zwanego „komponentu kolejowego”. Szacowane są na 8 – 9 mld zł (w oparciu o szacunki zawarte w Studium Wykonalności dla budowy linii kolejowej dużych prędkości „Warszawa – Łódź – Poznań/Wrocław”).
To szacowanie w oparciu o inne szacunki także jest bujdą. Nowy dworzec Łódź Fabryczna kosztował 1,8 mld mld zł, a to przecież był tylko dworzec, podczas gdy w przypadku CPK mają powstać także supernowoczesne linie kolejowe zapewniające, jak zapowiada rząd, szybki dojazd do CPK z terenu całego kraju. Z największych miast Polski do Portu Solidarność dojazd koleją ma więc trwać nie dłużej niż 2 – 2,5 godziny (co w przypadku Szczecina czy Wrocławia musi oznaczać prędkości bliskie kolejowym rekordom świata) zaś z centrum Warszawy do CPK – zaledwie 15 minut.
No i będą też autostrady. Koszt budowy „komponentu drogowego” wyniesie od 1,75 mld zł (w przypadku budowy tylko 65 km) do 6,87 mld zł (w przypadku rozbudowy Autostradowej Obwodnicy Warszawy. Przebudowana ma zostać autostrada A2, dokończona będzie budowa Autostradowej Obwodnicy Warszawy.
Wariant optymalny zapewniający swobodny dojazd do CPK i przekierowanie ruchu ciężarowego wokół Warszawy zakłada wykonanie odcinków o łącznej długości 248 km łączącej Grójec, Kołbiel, Mińsk Mazowiecki, Sochaczew, Wyszogród, Zakroczym, Serock, Wyszków.

Połączymy Łódź z Warszawą

Centralny Port Komunikacyjny odegra też rolę miastotwórczą. Doprowadzi bowiem do budowy nowego miasta, które przekształci się w jedną wielką aglomerację Warszawsko-Łódzką. Rząd zapowiada, że nastąpi autentyczne połączenie Warszawy i Łodzi
– Między Warszawą a Łodzią powstanie nowe miasto – zapewnił pełnomocnik Mikołaj Wild.
Będzie to miasto na miarę XXI wieku. Jego koncepcja przewiduje: „stworzenie prawnych i infrastrukturalnych możliwości do ulokowania w otoczeniu „Portu Solidarność” nowego miasta, w skład którego mogłyby wchodzić parki biznesu, światowej skali centrum targowo-wystawiennicze i kongresowe obsługujące region Europy Środkowej, centra konferencyjne, obiekty biurowo-administracyjne, campus współtworzony przez Federację Polskich Wyższych Uczelni”. Tej Federacji wprawdzie jeszcze nie ma, ale nie ma też i Centralnego Portu Komunikacyjnego, więc to nic nie szkodzi.
Nowe miasto ma rosnąć jak na drożdżach. Jego koncepcja przewiduje również: „wdrożenie programów rozwojowych związanych ze znajdującymi się w okolicy CPK ważnymi obiektami dziedzictwa narodowego, czy przedsięwzięciami rewitalizacyjnymi pobliskich obszarów zurbanizowanych. Inwestycje te doprowadzić mają do realnego połączenia aglomeracji warszawskiej i łódzkiej”.
Na razie nie ustalono, jak zostanie nazwane nowe miasto, powstałe z realnego połączenia Warszawy i Łodzi. I słusznie, bo choć nadawanie oraz zmienianie nazw jest najłatwiejsze (więc obecna ekipa robi to z lubością), mogą one nabierać innego sensu niż chcą pomysłodawcy. W przypadku CPK już więc pojawili się złośliwcy, którzy biorąc pod uwagę sensowność jego koncepcji oraz miejsce lokalizacji, dokonali minimalnej zmiany nazwy na „Port Solidarności Baranów”.
Wprawdzie wiadomo oczywiście, że do 2027 r. nie powstanie w Polsce żaden Centralny Port Komunikacyjny i żaden samolot z niego nie odleci, ale to przecież nie może być powodem, aby nie pracować nad osiągnięciem tak ambitnego celu i robić sobie śmichy-chichy z nazwy.


Pozostałe informacje

Nie wiemy, co pijemy

Okazuje się, że woda mineralna w sklepach też bywa...   czytaj więcej »
Nadlecą rakiety? Piękne, nowe i inteligentne

Nadlecą rakiety? Piękne, nowe i inteligentne

Stany Zjednoczone i ich prezydent raz niemal rozpo...   czytaj więcej »

Zbieżne, nie tożsame

Niesymetryczne relacje między Polską a Stanami Zje...   czytaj więcej »

Partie na sprzedaż

Największa demokracja świata została wystawiona na...   czytaj więcej »

Przyjechał Pan Worek Pieniędzy. Będzie wojna

Emmanuel Macron, były bankowy golden boy, kt&oacut...   czytaj więcej »
Tajemnice „Zaklętego kręgu”

Tajemnice „Zaklętego kręgu”

Zaskakujęce wątki w trakcie pisania. Ze Zbigniewem...   czytaj więcej »
Rasista na Stadionie Narodowym

Rasista na Stadionie Narodowym

Podczas Narodowej Gali Boksu na warszawskim Stadio...   czytaj więcej »
Duszne rozterki lewicowego inteligenta

Duszne rozterki lewicowego inteligenta

„Studnia” była wydarzeniem literacko-p...   czytaj więcej »

Ten drugi Pszoniak

Nigdy nie wyszedł z cienia swojego o 11 lat młodsz...   czytaj więcej »
Nie-prze-zwyciężony

Nie-prze-zwyciężony

Sztuka Torbena Bettsa, grana w Teatrze 6 Piętro, n...   czytaj więcej »
Google plus