Trybuna.info

Prenumerata cyfrowa / Dołącz teraz do grona prenumeratorów Kup teraz

 

Kontrrewolucja w natarciu

poniedziałek, 15 maj 2017 08:00

Napisane przez  BOJAN STANISŁAWSKI (STRAJK.EU)

Uliczny wandalizm i agresja są nową fazą wojny o odwołanie prezydenta Nicolása Maduro. Ten zaś zaklina się, że nie ustąpi pod naciskiem „zdrajców narodu” i „północnoamerykańskiego imperium”.

List do 7000+

List do 7000+

Stoimy po stronie os...   czytaj więcej »

Pełzający przewrót, przy pomocy którego wenezuelska opozycja usiłuje odwołać prezydenta Maduro i który dotychczas spowodował przede wszystkim destabilizację socjalno-ekonomiczną (podsycanie niezadowolenia poprzez sztuczne powodowanie deficytu towarów i usług pierwszej potrzeby) oraz wojnę medialną – wszedł w nową fazę. Przyszła kolei na uliczne burdy, wandalizm, gwałty, ataki na siły porządkowe z użyciem kamieni, pałek, koktajli Mołotowa, podpalanie i niszczenie budynków ulicznych, samochodów oraz infrastruktury. Znacząco wzrosła ilość prowokowanych starć z policją. Ich celem jest eskalacja napięcia i powstawania efektownych kadrów telewizyjnych, które uwiarygadniać mają wszechobecny chaos i rozmiar buntu przeciwko władzy.

Od sądu do parlamentu – i z powrotem

Kurs wiodący do tej ulicznej konfrontacji został wytyczony przez dominującą w parlamencie opozycję, kiedy to w marcu Sąd Najwyższy obwieścił utworzenie organu prawodawczego „poza prawem” i sam przejął jego funkcję. Opozycja określiła to jako przewrót zainicjowany przez Maduro (Sąd Najwyższy to „ludzie Maduro”) i wezwała swych zwolenników do antyrządowych protestów ulicznych.
Przypomnijmy to pokrótce. Tuż po wyborach parlamentarnych w końcu roku 2015, gdy opozycja uzyskała większość 2/3 w Zgromadzeniu Narodowym, pojawiły się sygnały o nieprawidłowościach przy wyborze trójki opozycyjnych posłów z Amazonii. Bez nich niemożliwe stawało się uzyskanie większości 2/3. Mimo że organa sądowe wszczęły w tej sprawie postępowanie, kierownictwo parlamentu odebrało przysięgę tej trójki na równi z pozostałymi i rozpoczęło prace w takim właśnie składzie parlamentu.
A zasadniczym celem, do osiągnięcia którego dążyła ta problematyczna większość opozycyjna, stało się budowanie mechanizmów umożliwiających odsunięcie prezydenta od władzy. Nie udało się to jednak do dnia dzisiejszego.
Decyzja Sądu Najwyższego z marca br. o usytuowaniu parlamentu poza prawem została podjęta, gdy zakończono postępowanie w sprawie owych trzech posłów z Amazonii. Okazało się, że ich wybór rzeczywiście nastąpił z naruszeniem prawa. W odpowiedzi zamiast po prostu wykluczyć nielegalnie wybranych – opozycyjni liderzy woleli podnieść alarm o nadciągającym przewrocie i wezwać do ulicznego buntu przeciwko Maduro.
Protesty, które miały być pokojowe, przekształciły się w takie akty wandalizmu, że nawet wysoka przedstawicielka UE, komisarz ds zagranicznych Federica Mogherini złapała się za głowę i wygłosiła mowę, w której stwierdziła, że „przemoc i użycie siły nie są w stanie rozwiązać obecnego kryzysu”.
Reporter telewizji TeleSUR Marco Teruggi, wnikając między protestujących, wyczerpująco ukazał w swoim reportażu system, według którego działają demonstranci, a także ich emocjonalną motywację. Zdaniem dziennikarza grupa uderzeniowa prowokująca starcia liczy nie więcej niż 400 osób. Składa się z trzech części: awangardy, zmieniającej się grupy środkowej i ariergardy. W awangardzie są ci, którzy umyślnie prowokują policję, ciskają kamieniami i koktajlami Mołotowa, by wywołać kontrreakcję. „Celem ich jest sprowokowanie starć, co umożliwia później odgrywanie roli ofiar” – pisze Teruggi. Środkowa grupa porusza się w kierunku kordonów sił bezpieczeństwa, gdy te ustępują i cofa się biegiem, gdy szarżują – szczególnie, gdy w użyciu znajduje się gaz łzawiący. Na koniec ariergarda, często rozlokowana w sąsiednich uliczkach, obserwuje, komentuje, bądź filmuje zajście w taki sposób, by odpowiadało to właściwej dla niej narracji.
Marco Teruggi dodaje, że uczestnicy tych zajść nie traktują ich bynajmniej jako „show”, a jako rzeczywistą wojnę z dyktaturą, wierząc, że stają się jej bohaterami. Działają w stanie głębokiej, zaślepiającej ekscytacji, co popycha ich do palenia samochodów, niszczenia urządzeń ulicznych, gwałtów i agresji w stosunku do policji i oponentów. Nie mają innego celu niż sianie zniszczeń i chaosu oraz tworzenie medialnego obrazu na własne potrzeby. „Oni stanowią fundament prawicowego puczu przyobleczonego w szaty buntowniczej estetyki” – podsumowuje Marco Teruggi.
Zrozumiałe, że wenezuelska opozycja otrzymuje nie tylko duchowe, ale i zapewne finansowe wsparcie od swoich zewnętrznych mentorów, którzy niecierpliwie czekają tylko na chwilę, gdy będą mogli stwierdzić, że „lewicowa fala” w Ameryce Łacińskiej już nie istnieje, jest martwa. Czekają na moment, gdy będą mogli dołączyć Wenezuelę do grupy państw wyrwanych z tej orbity – Argentyny i Brazylii. W ostatnich miesiącach dołączył do tego grona sekretarz generalny Organizacji Państw Ameryki (OPA) i były urugwajski minister spraw zagranicznych Luis Almagro, uparcie działający przeciw Wenezuelskiej Międzyamerykańskiej Karcie Demokratycznej. Udało mu się nawet przeciągnąć na swoją stronę część członków OPA. Pozostała część jednak twardo przeciwstawia się ingerencji w sprawy wewnętrzne Wenezueli. Prezydent Boliwii Evo Morales na swoim Twitterze skierował nawet pod adresem Almagro oskarżenia, iż ponosi on bezpośrednio odpowiedzialność za obecną eskalację ulicznych zamieszek na ulicach Wenezueli.

Konflikt nie tylko wewnętrzny

Swój udział w eskalacji napięcia w kraju miał również raport Południowego Dowództwa USA, ogłoszony 7 kwietnia, dokładnie podczas ostatnich gorących konfrontacji w Wenezueli. W raporcie podpisanym przez admirała Kurta Taida wskazuje się: „Wenezuela pogrąża się w destabilizacji ze względu na niedobory produktów żywieniowych i leków. Niepewność polityczna nadal trwa, sytuacja gospodarcza państwa pogarsza się. Ten stan rozrastającego się kryzysu może doprowadzić do niezbędnej szybkiej reakcji na poziomie regionalnym”.
Oczywiście, Maduro spostrzegł w tej wypowiedzi nieskrywaną groźbę i zareagował w swoim stylu: „Mówimy zdrajcom i imperium północno amerykańskiemu: Wenezuela stoi mocno na swoich nogach i dalej będzie stała, nie pozwoli nikomu ingerować, ponieważ jest ojczyzną wyzwolicieli”.
Faktem jest, że konstytucja praktycznie gwarantuje Maduro niezachwianą pozycję. Ma on również poparcie imponującej liczby zwolenników chawizmu. Armia, z której pochodził zmarły lider rewolucji boliwarskiej Hugo Chávez, również twardo stoi po stronie rządu. Ponadto sytuacja ekonomiczna kraju nie jest aż tak katastrofalna, jak się wydaje. Pomimo nadmiernie eksponowanych w reportażach telewizyjnych informacji o deficytach rynkowych, rządowi Maduro jednak udało się wprowadzić efektywny system podziału tak, by wyeliminować proceder ukrywania towarów i spekulacji. Chodzi o znane CLAP (Comités Locales de Abastecimiento y Producción – Terenowe Komitety ds. wyżywienia i produkcji), które powstały w dzielnicach i zapewniały bezpośrednią dostawę towarów rodzinom.
Hasła pojawiające się w zapewnieniach Maduro, że Wenezuela „nie poddaje się” i „ma zamiar dać odpór zewnętrznym i wewnętrznym naciskom” – nie są bynajmniej niezgodne z prawdą. Maduro powtórzył to również na nadzwyczajne spotkanie ALBA (Alianza Bolivariana para los Pueblos de Nuestra América – Boliwariański Związek Narodów Naszej Ameryki) w Hawanie 10 kwietnia. „Ani OPA, ani prawica nie są w stanie przeszkodzić w kontynuowaniu boliwariańskiej rewolucji” – stwierdził kategorycznie wobec sprzymierzeńców. Następnego dnia prezydent był już z powrotem w Wenezueli, w południowym stanie Boliwar, gdzie wziął udział w masowych obchodach z okazji 200-lecia walki z Hiszpanami podczas wojny wyzwoleńczej.
Telewizja TeleSUR pokazuje najbardziej charakterystyczny kadr z tego radosnego wydarzenia: Maduro, który energicznie gestykuluje ze swej limuzyny w stronę witającego go z egzaltacją tłumu. Z kolei jego przeciwnicy rozpowszechnili w sieciach społecznościowych inne kadry, na których widać lecące z boku jakieś drobne przedmioty – według komentujących są to jajka – w kierunku prezydenta odbierającego powitanie. Słychać również w tym przekazie krzyki i przekleństwa rzucane pod adresem Maduro.
Maduro już kilkakrotnie apelował do opozycji, by zakończyła konfrontację i przystąpiła do odpowiedzialnego dialogu na rzecz ustabilizowania sytuacji w państwie, lecz nie spotkał się dotychczas z odpowiedzią.

Opozycja dla opozycji

Najbardziej absurdalny zdaje się fakt, że opozycja nie reaguje nawet na to, że utworzona przez Maduro 1 kwietnia Rada Narodowa ds. Obrony skierowała apel do Sądu Najwyższego, by przeanalizował decyzje, które zapadły 27 i 29 marca – dotyczące postawienia parlamentu poza prawem i przejęcia jego funkcji. Jednym słowem, Rada Narodowa ds. Obrony podjęła kroki w kierunku uchylenia właśnie tych działań, wykorzystywanych przez opozycję jako powód rozpętania całego kramu. Przewodniczący parlamentu ze strony opozycji, zaproszony do udziału w tym posiedzeniu, w ogóle się nie zjawił… Każe to więc przypuszczać, że prawdziwym celem opozycji są zamieszki dla samych zamieszek.
Z kolei Sąd Najwyższy przekazał 1 kwietnia oficjalną informację do prasy: „Wyroki Sądu Najwyższego nie pozbawiają parlamentu jego funkcji, ani go nie rozwiązują bądź zamykają. Wyroki te uznają immunitet parlamentarny jako gwarancję jego funkcji ustawodawczej, zgodnie z ograniczeniami określonymi w Konstytucji. Jedynie organ ustawodawczy jest odpowiedzialny za wskrzeszenie obowiązującego prawomocnego stosowania swojej konstytucyjnej władzy, przestrzegania wyroków władzy sądowej i spełniania wymogów państwa prawa”.
Zamiast przejąć odpowiedzialność, opozycja woli nadal rzucać kamieniami i koktajlami Mołotowa w policjantów na ulicach stolicy. Demonstrujący byli łaskawi nawet napaść, splądrować i podpalić centralę samego Sądu Najwyższego w Caracas.
Rocznica piętnastolecia (kwiecień 2002 r.) nieudanej próby przewrotu i odsunięcia od władzy Hugo Cháveza przypada właśnie w tych pełnych napięć dniach. Pozwoliło to Maduro i innym liderom solidaryzującym się z Chávezem skierować do narodu przesłanie: „Tak jak 15 lat temu nasz naród obronił rewolucję, tak i my dziś ją obronimy!”.


Pozostałe informacje

Dobre czasy dla satyryków

Dobre czasy dla satyryków

„Ludzka elastyczność nie ma granic”. L...   czytaj więcej »
Męty z abonamentu

Męty z abonamentu

Czy można odmówić płacenia abonamentu radio...   czytaj więcej »
Bezdomny Żydowski

Bezdomny Żydowski

Ta scena to prawdziwa łupinka, 10 kroków wz...   czytaj więcej »
Zamieszanie z biletami

Zamieszanie z biletami

Mecz Polska – Rumunia na Stadionie Narodowym...   czytaj więcej »
Larry Bird zwolnił tempo

Larry Bird zwolnił tempo

Legenda NBA Larry Bird złożył rezygnację z funkcji...   czytaj więcej »
Niemieckie kluby w ekstraklasie

Niemieckie kluby w ekstraklasie

Korona Kielce za 800 tysięcy euro znalazła się w r...   czytaj więcej »
Gollob nie chce śledztwa w sprawie wypadku

Gollob nie chce śledztwa w sprawie wypadku

Prokurator okręgowy w Toruniu Artur Krause poinfor...   czytaj więcej »
Juventus na drodze Realu Madryt

Juventus na drodze Realu Madryt

AS Monaco z Kamilem Glikiem w składzie nie sprosta...   czytaj więcej »
W Tokio zagrają najlepsi

W Tokio zagrają najlepsi

Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że działac...   czytaj więcej »
Rosja szykuje się do mundialu

Rosja szykuje się do mundialu

W regionach Rosji goszczących rozgrywki piłkarskie...   czytaj więcej »
Google plus