Trybuna.info

Prenumerata cyfrowa / Dołącz teraz do grona prenumeratorów Kup teraz

 

Polscy żołnierze w Kosowie

niedziela, 03 grudzień 2017 21:23

Napisane przez  JACEK GALLANT

Jeśli chcesz iść szybko, idź sam. Jeśli chcesz iść daleko, idźmy razem!

Flaczki tygodnia

Flaczki tygodnia

Swoim świetnym przem...   czytaj więcej »

Udział w misji wojskowej poza granicami Polski to sprawdzian wyszkolenia, umiejętności i przydatności żołnierza do jego rzeczywistej roli – mówią żołnierze z XXXVI zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego KFOR (Kosovo Forces) w Kosowie. Najważniejszym zadaniem polskich żołnierzy jest tworzenie i utrzymanie warunków umożliwiających bezpieczne funkcjonowanie mieszkańców Kosowa oraz zapewnienie bezpieczeństwa i porządku publicznego.

Patrolowanie i monitoring to podstawa

11-osobowym zespołem dowodzonym przez starszego sierżanta Adama Poliniewicza jedziemy w okolice jeziora Batlava w północno-wschodnim Kosowie na patrol rozpoznawczy w celu ustalenia przyszłego miejsca spotkania z żołnierzami serbskimi, z którymi za kilka dni wspólnie nadzorowana będzie linia administracyjna pomiędzy Kosowem a Serbią. Linia administracyjna (ABL – Administrative Boundary Line) to oficjalna serbska nazwa tzw. granicy, ponieważ Kosowo dla Serbów jest nadal prowincją tego kraju.
Patrol manewrowy 3 plutonu Piechoty Zmotoryzowanej składa się z żołnierzy – żandarmów z Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej z Mińska Mazowieckiego, którzy wchodzą w skład polskiej kompanii manewrowej PKW KFOR. Tę zmianę naszego kontyngentu tworzą przede wszystkim spadochroniarze z 6. batalionu powietrznodesantowego z Gliwic wchodzącego w skład 6. Brygady Powietrznodesantowej z Krakowa, wspierani przez żandarmów z Mińska Mazowieckiego oraz żołnierzy Centrum Przygotowań do Misji Zagranicznych z Kielc, 9 pułku rozpoznawczego z Lidzbarka Warmińskiego, 1. Brygady Logistycznej i Centralnej Grupy Działań Psychologicznych z Bydgoszczy.
Żołnierze w pełnym rynsztunku, w taktycznych kamizelkach kuloodpornych, w hełmach, z bronią krótką i długą, muszą wspiąć się na wzgórze liczące ponad 1600 m n.p.m. Pomimo deszczu i błota trzeba ustalić miejsce spotkania, ponieważ lokalizator GPS z reguły nie przydaje się w Kosowie, gdzie dane topograficzne często nie zgadzają się ze stanem faktycznym. A w wojsku rozbieżności być nie może, zwłaszcza że spotkanie z Serbami zaplanowane jest w górskim, leśnym terenie.
Podczas patroli, również tych z udziałem żołnierzy z innych krajów biorących udział w misji pokojowej w Kosowie, czy z kosowskimi policjantami, zatrzymywani są czasem przemytnicy, poszukiwani podejrzani, uchodźcy, kłusownicy, złodzieje drzewa i inne nielegalnie przekraczające granicę osoby. Dziś obyło się bez takiego zatrzymania.
Wędrówka w pełnym oporządzeniu wojskowym jest niczym w porównaniu z marszem Dancona (Dancon March) organizowanym cyklicznie przez Duński Kontyngent Wojskowy. Uczestnicy tego marszu pokonują trasę o długości 25 km w mundurach polowych z bronią, plecakiem oraz dodatkowym obciążeniem ważącym 10 lub 25 kilogramów. Zwycięzcy otrzymują pamiątkowe srebrne medale, a ci, którzy wygrają z dodatkowym 25 – kilogramowym obciążeniem dostają odznakę z podobizną Thora, nordyckiego boga siły i witalności, patrona rodziny. Do udziału w tej wytrzymałościowej rywalizacji stanęło w październiku tego roku ponad 400 żołnierzy z różnych kontyngentów w tym ponad 100 Polaków. W marszu wzięli też udział policjanci z Jednostki Specjalnej Polskiej Policji Eulex. Wśród najszybszych znaleźli się Polacy, którzy w klasyfikacji ogólnej mężczyzn zajęli kolejno 4,6,7 miejsce (10kg) oraz 5, 8 i 10 miejsce (25 kg), zaś nasze Panie zajęły 2 i 3 miejsce.

18 lat w służbie pokoju na Bałkanach

Polskie Siły Zbrojne rozpoczęły swoją misję w Kosowie w 1999 roku od operacji NATO „Joint Guardian (Wspólny Strażnik)”. Wśród żołnierzy 18 batalionu desantowo-szturmowego brał udział porucznik, a dziś podpułkownik Robert Kruz – obecny dowódca XXXVI zmiany PKW KFOR. Polscy żołnierze wchodzą w skład Wielonarodowej Grupy Bojowej – Wschód (MNBG – E Multinational Battle Group – East). Podstawą działania Kosowskich Sił Pokojowych NATO jest rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1244. Na podstawie tego dokumentu i innych porozumień międzynarodowych Polski Kontyngent Wojskowy w Siłach Międzynarodowych w Kosowie, w Republice Serbii, Byłej Jugosłowiańskiej Republice Macedonii i Republice Albanii oraz w Bośni i Hercegowinie, może brać udział w działaniach pokojowych na terenie tych bałkańskich państw.
Głównym obszarem działania polskiego KFOR są tereny położone w północnym Kosowie, zamieszkałe przez mniejszość serbską, czyli gminy: Mitrovica, Leposavić, Zubin Potok i Zvećan. Tu też znajduje się Camp Nothing Hill, w której to bazie stacjonuje polska kompania manewrowa. W Camp Marechal de Lattre de Tassigny w Novym Selu znajduje się FCP (Forward Command Post) wysunięty punkt dowodzenia MNBG-E. Obecnie w ramach XXXVI zmiany PKW KFOR uczestniczą 253 osoby.
Oprócz patrolowania, monitorowania, kontrolowania i zapewniania spokoju i bezpieczeństwa mieszkańcom Kosowa polscy żołnierze stale podnoszą i doskonalą swoje umiejętności podczas różnorodnych ćwiczeń z udziałem wojsk stacjonujących w Kosowie. Strzelanie, działania antyterrorystyczne, utrzymywanie łączności, podnoszenie zdolności logistycznych, medycznych i organizowanie akcji na rzecz społeczności lokalnych ( białe soboty i niedziele, pomoc w usprawnianiu lokalnej infrastruktury ) to tylko niektóre z wielu zadań wykonywanych przez polskich żołnierzy w Kosowie. Współdziałanie z Jednostką Specjalną Polskiej Policji, kosowską policją, służbami celnymi i członkami misji UE Eulex dopełniają tę listę.
Dzisiaj w Kosowie jest spokojnie, bezpiecznie i nie ma realnych zagrożeń. Czasem przy okazji różnych wydarzeń, takich jak wybory lub kolejne rocznice ogłoszenia niepodległości Kosowa zdarzają się pojedyncze incydenty wymagające interwencji sił międzynarodowych. Właśnie obecność sił KFOR oraz innych misji jest gwarantem spokoju. Nie można zapominać, że Serbia wciąż nie uznaje niepodległości Kosowa.
Ppłk Robert Kruz, dowódca XXXVI zmiany KFOR jako motto kierowania polskim kontyngentem przyjął stare przysłowie: „Jeśli chcesz iść szybko, idź sam. Jeśli chcesz iść daleko, idźmy razem!”. I trudno się z tym nie zgodzić, bo przed Kosowem droga daleka, ale z pomocą międzynarodową będzie ona bezpieczniejsza i skuteczniejsza. Również z polskimi żołnierzami, czego wyraz dają kolejni międzynarodowi dowódcy misji, chwaląc nasze oddziały za sprawność, kompetencję i zaangażowanie w wykonywaniu zadań.

Ostatnio zmieniany niedziela, 03 grudzień 2017 21:25

Pozostałe informacje

Donald na białym koniu

Donald na białym koniu

Inżynier Mamoń – pasażer „Rejsu”...   czytaj więcej »
Czy narodowcy mogą zagrozić demokracji?

Czy narodowcy mogą zagrozić demokracji?

Subiektywne spojrzenie na radykalizację praktyki p...   czytaj więcej »
Vanagas kontra Vanagaitė, czyli jak Litwa (nie) rozmawia o swoich „wyklętych”

Vanagas kontra Vanagaitė, czyli jak Litwa (nie) rozmawia o swoich „wyklętych”

W aferze, która wstrząsnęła Litwą w ostatni...   czytaj więcej »
Pisarz świata całego

Pisarz świata całego

LO życiu i twórczości Josepha Conrada (1857...   czytaj więcej »
Ksiądz „zapieniony i wściekły”

Ksiądz „zapieniony i wściekły”

Z naszej perspektywy to paradoks, ale w pogrążonym...   czytaj więcej »
Teraz Toruń

Teraz Toruń

Wygląda na to, że teraz Toruń stanie się stolicą p...   czytaj więcej »
Moskwa gotowa do losowania

Moskwa gotowa do losowania

W piątek o godz. 16:00 rozpocznie się  losowa...   czytaj więcej »
Trenerska karuzela kręci się coraz szybciej

Trenerska karuzela kręci się coraz szybciej

Zwolniony w minionym tygodniu przez Zagłębie Lubin...   czytaj więcej »
Ostatnia droga trenera srebrnej drużyny

Ostatnia droga trenera srebrnej drużyny

W miniona środę odbył się pogrzeb Janusza Wó...   czytaj więcej »
Polki budzą respekt

Polki budzą respekt

W piątek 1 grudnia w Niemczech rozpoczną się 23. m...   czytaj więcej »
Google plus