Trybuna.info

Prenumerata cyfrowa / Dołącz teraz do grona prenumeratorów Kup teraz

 

Raport z oblężonego miasta

poniedziałek, 16 kwiecień 2018 09:44

Napisane przez  KRZYSZTOF LUBCZYŃSKI

W epoce wszechobecnych mediów i wysoko rozwiniętej telewizji obserwator wydarzeń politycznych staje nieraz przed dylematem czy wybrać się na jakąś uroczystość, demonstrację czy kontrdemonstrację osobiście, zwłaszcza jeśli odbywa się ona w miejscu jego zamieszkania, czy też jednak obejrzeć ją wygodnie, z pozycji domowego fotela, a co ważniejsze, okiem kamery, nieporównywalnie bardziej od ludzkiego oka wszędobylskiej, zwłaszcza w epoce dronów.

Refleksje przed 1 Maja

Refleksje przed 1 Maja

Tradycyjnie już socj...   czytaj więcej »

Przed takim też dylematem stanąłem przed tygodniem, 10 kwietnia 2018, bo choć mieszkam o 15 minut jazdy tramwajem od epicentrum uroczystości związanych z odsłonięciem pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej przy placu Zwycięstwa w Warszawie, to chochlik lenistwa podszeptywał mi: „Zostań w domu i oglądaj w telewizji. Zobaczysz w niej więcej niż naocznie”. Jednak przeważył we mnie imperatyw dołączenia się, choćby na chwilę, do zapowiadanej kontrdemonstracji „Obywateli RP”. Tak też uczyniłem i już po zmierzchu znalazłem się – wstępnie – na placu Zamkowym. Widziałem już kilka obchodów miesiączek smoleńskich, więc nie zdziwiły mnie rozstawione wzdłuż placu i Krakowskiego Przedmieścia metalowe barierki i nieprzebrane kordony policji. Ten jednak, kto nigdy nie miał okazji być w tym miejscu dziesiątego dnia któregoś miesiąca, może sobie wyobrażać, że barierki wzdłuż Krakowskiego i kilkuset policjantów wyczerpywały całość niedogodności, na jakie mogli natrafić mieszkańcy stolicy i zagraniczni goście wędrujący Traktem Królewskim. I że w końcu nie jest aż tak wielką fatygą ominąć te przeszkody niewielkim łukiem i niewielkim nałożeniem drogi.

Miesiączkowy stan oblężenia

Kto jednak tak to sobie wyobraża, jest optymistą. Nic bardziej mylnego, acz trzeba zauważyć, że 10 kwietnia 2018 był pod tym względem rekordowy. Skoro nawet większość mieszkańców Warszawy nie miała okazji, czasu czy choćby ochoty osobistego oglądania całej scenerii, to tym bardziej raport ze stanu rzeczy winien jestem czytelnikom spoza Warszawy, w tym mojemu szkolnemu koledze Andrzejowi Tarasiukowi z Lublina, którego serdecznie pozdrawiam. Po wyjściu z ruchomych schodów prowadzących na plac Zamkowy można było wykonać tylko jeden ruch – w prawo, w stronę Pałacu Prezydenckiego. Powoli, noga za nogą można było przesuwać się nie całym chodnikiem, lecz wąskim przesmykiem, pośród ciżby już to stojącej wzdłuż barierek, już to przesuwającej się, z przerwami na zatory, w obie strony. Jednak i to było możliwe tylko do wylotu ulicy Trębackiej. Dalej Krakowskim iść nie było można i aby jakoś tam posuwać do przodu, trzeba było skręcić w Trębacką, ku placowi Zwycięstwa. Jednak po kilkudziesięciu metrach było się skazanym na natknięcie się na barierki i kordony policji otaczające plac Zwycięstwa z dużym naddatkiem. Mimo, że od odsłonięcia pomnika minęło już wiele godzin, nadal wstęp na plac, w tym pod pomnik, był limitowany przepustkami. Aby więc dotrzeć do ulicy Królewskiej, w okolice hotelu Sofitel (d.Victoria), trzeba było przemaszerować szerokim łukiem, nadal mijając nieprzebrane tłumy policjantów. Nie potrafię podać ich liczby, nie mam instrumentów ich zliczania, ale od policyjnych mundurów było wprost czarno, tak jakby nie chodziło o pokojową uroczystość, lecz o zagrożenie terrorystyczne wysokiego stopnia. Z Królewskiej można było, ciągle natykając się na niezliczone grupy policjantów, przejść obok gmachu Zachęty i skręcić w ulicę Traugutta. U wylotu tej ulicy na Krakowskie, vis a vis bramy głównej Uniwersytetu Warszawskiego, stały wozy policyjne i grupa policjantów. Zobaczyłem to z dala, ale postanowiłem jednak spróbować przejść tędy na Krakowskie. Okazało się, że policjanci ustępowali miejsca niechętnie, ale nie zabraniali przejścia. Skręciwszy w lewo, w Krakowskie, ponownie w kierunku placu Zamkowego doszedłem do kilkusetosobowego zgromadzenia kontrdemonstrantów spod znaku „Obywateli RP” i „Białej Róży”, u wylotu ulicy Królewskiej. Pobywszy nieco czasu wśród kontrdemonstrantów skierowałem się dalej w stronę placu Zamkowego, ale przejście dalej było niemożliwe. Kordon policji zablokował przejście na wysokości hotelu „Bristol” i wylotu ulicy Karowej. Przesuwać się w kierunku placu Zamkowego można było jedynie okrężnie, schodząc Karową w dół, dalej w lewo Browarną i z Mariensztatu pod górę. Jednak u podnóża schodów prowadzących na płaszczyznę placu Zamkowego, wejścia na tenże blokowali policjanci. Jedyna wolna droga na Stare Miasto prowadziła wzdłuż bulwaru nad Wisłą, po ominięciu Pałacu pod Blachą i Arkad Kubickiego. Jeśli jednak ktoś miałby nadzieję, że w tej strefie, mocno oddalonej od scenerii wydarzeń, można już było odpocząć od widoku policji, ten byłby – jak wyraził się klasyk – „w mylnym błędzie”. Wzdłuż podnóża skarpy wiślanej, nad którą rozciąga się Stare Miasto, ciągnęły się szeregi wozów policyjnych, w tym tzw. „rozruchówki” przeznaczone do starć z demonstrantami. Tu już przejście na Stare Miasto nie było blokowane i można było dostać się na nie choćby ulicami Bugaj czy Boleść. Jednak i na tych ulicach policji było tak wiele, że aby się przekonać, że przejście jest możliwe, trzeba było zaryzykować sporym nałożeniem drogi.

Pokaz siły, promocja strachu, prospekt państwa policyjnego

W jakim celu w tym rejonie, tak odległym od placu Zwycięstwa, skoncentrowano tak ogromne siły policyjne? Czy w przewidywaniu potężnych kontrdemonstracji i marszów? Na takie nic jednak nie wskazywało i to przewidywanie okazało się trafne. Demonstracja „Obywateli RP” była nader skromna. Zgromadzenie 10 kwietnia 2018, zapowiedziane jako ostatnie w cyklu miesięcznym uprawianym od ośmiu lat, nie dało wystarczającego paliwa do demonstrowania. Czemu służyła więc koncentracja policji w oddalonych od śródmieścia zakamarkach, bocznych zakątkach starego miasta? Jedyne wyjaśnienie, jakie się tu nasuwa, to potraktowanie tego jako pokazu siły, wzbudzenia strachu i pokazania Polski pod rządami PiS jako państwa policyjnego. To pogrożenie palcem do wszystkich krytycznych wobec władzy PiS – miejcie się na baczności, bo dysponujemy siłą i w razie czego nie zawahamy się jej użyć.

„Lękajcie się” czyli „gałązka oliwna” po kaczystowsku

W przemówieniu wygłoszonym podczas uroczystości odsłonięcia pomnika, prezes PiS wypowiedział kilka rytualnych frazesów o potrzebie „jedności Polaków” oraz „silnej i solidarnej Polski”. W podobnym duchu wypowiedział się Andrzej Duda. Tyle, że podczas uroczystości panowała atmosfera lodowatej sztywności oraz daleko posuniętej policyjnej kontroli. Dotknęło to przy tym bynajmniej nie tylko potencjalnych kontr demonstrantów, którzy zresztą manifestowali bardzo pokojowo. Według relacji dziennikarskich dotknęło to także kilka tysięcy zwolenników PiS z całej Polski, którzy zjechali do Warszawy autokarami. Nie mieli oni większej szansy wejścia na plac niż kontrdemonstranci, więc całe ich tabuny błąkały się przez cały dzień po okolicach z flagami na drzewcach, bez możliwości bezpośredniego uczestnictwa. Zapewne wielu z nich doszło do samopocieszającego wniosku, że ostre środki ostrożności zostały podjęte celowo i zasadnie, aby uchronić uroczystości od prowokacji ze strony wrogów, więc mimo wszystko warto było się poświęcić. Być może jednak część z nich przyjęła to z goryczą i uczuciem rozczarowania, do którego to przypuszczenia skłania mnie zasłyszane przypadkiem w tłumie utyskiwanie jednego z takich niedoszłych uczestników, który narzekał na „fatalną organizację i bałagan”.

Wujek Samo Dobro

Tak więc wrażenia z tego szczególnego – głównie z punktu widzenia PiS – dnia, są jak najgorsze i to niezależnie od stosunku do sprawy smoleńskiej. Wbrew deklaracjom Kaczyńskiego i Dudy, atmosfera jaka panowała tego dnia w miejscu uroczystości i okolicach daleka była od ducha „jedności”, „zgody” czy „solidarności”. Nie wyczuwało się atmosfery triumfu z powodu „dojścia do celu”, które przez lata zapowiadał prezes PiS. Nie wyczuwało się też atmosfery „nowego otwarcia”. Czuło się raczej zmęczenie, syndrom „depresji osiągniętego celu”. Tym bardziej dotkliwej, że choć cel niby został osiągnięty, jako że zapowiedziany pomnik został odsłonięty, to przypadło to na czas pierwszej pisowskiej „smuty”, spadku notowań, a nawet zachwiania dotychczasowej granitowej wiary w ponowne przyszłe zwycięstwo wyborcze. Dobrego komunikatu nie otrzymała też ta druga, niepisowska część Polski. Prezes PiS zapowiedział wprawdzie, że „chce jedności Polaków, ale wokół dobra, a nie wokół zła”. Problem w tym, że prawo do arbitralnej oceny tego, kto jest „dobry”, a kto „zły”, prezes bez wątpienia zostawił sobie. Pomijając już infantylny, niedojrzały, wręcz „bajkowy” charakter tak spozycjonowanej narracji o rzeczywistości, narracji kierowanej w końcu do ludzi dorosłych, a nie do dzieci – i tak z góry wiadomo, że „Wujkiem Samo Dobro” okaże się Jarosław Kaczyński. Na podobieństwo „misiowatego” szefa ze znanej reklamy telewizyjnej, który zblazowanym podwładnym osobiście komunikuje triumfalnie, że „pracownikiem roku w firmie zostałem ja”. Podobno pomnik będzie stale chroniony przez policję, ot tak, w ramach klimatu zgody i jedności narodowej.


Pozostałe informacje

Podzielona lewica

Szybkimi krokami zbliżają się wybory samorządowe, ...   czytaj więcej »

Poznań: sensacyjna koalicja?

Dołujące wyniki sondażowe skłaniają działaczy regi...   czytaj więcej »
Nuta optymizmu

Nuta optymizmu

Nie słabnie zainteresowanie Unią Europejską pośr&o...   czytaj więcej »
Cuda, cuda ogłaszają!

Cuda, cuda ogłaszają!

Rząd obiecuje, że w centrum Polski błyskawicznie p...   czytaj więcej »

Nie wiemy, co pijemy

Okazuje się, że woda mineralna w sklepach też bywa...   czytaj więcej »
Nadlecą rakiety? Piękne, nowe i inteligentne

Nadlecą rakiety? Piękne, nowe i inteligentne

Stany Zjednoczone i ich prezydent raz niemal rozpo...   czytaj więcej »

Zbieżne, nie tożsame

Niesymetryczne relacje między Polską a Stanami Zje...   czytaj więcej »

Partie na sprzedaż

Największa demokracja świata została wystawiona na...   czytaj więcej »

Przyjechał Pan Worek Pieniędzy. Będzie wojna

Emmanuel Macron, były bankowy golden boy, kt&oacut...   czytaj więcej »
Tajemnice „Zaklętego kręgu”

Tajemnice „Zaklętego kręgu”

Zaskakujęce wątki w trakcie pisania. Ze Zbigniewem...   czytaj więcej »
Google plus