Liga kiepska to i jej lider też kiepski

Jagiellonia zagrała ze Śląskiem żenująco słabo i przegrała 0:4, ale mimo to utrzymała pozycję lidera, bo ścigające ją Wisła Kraków i Lechii nie zdobyły nawet punktu.

 

Po 10. kolejce różnica między zespołami z grupy mistrzowskiej i grupy spadkowej w tabeli ekstraklasy zrobiła się jeszcze wyraźniejsza, bo ósme Zagłębie Lubin i dziewiąty Śląsk Wrocław dzielą cztery punkty. Nie można mieć jednak pewności, że ten stan rzeczy utrzyma się na dłużej, bowiem nawet najlepsze zespoły grają w kratkę. Najlepszym dowodem są choćby porażki poniesione w tej kolejce przez prowadzącą w tabeli Jagiellonię, która na własnym stadionie dała się obić Śląskowi Wrocław aż 0:4.

Hat-trickiem w tym spotkaniu popisał się napastnik wrocławskiej drużyny Marcin Robak i dzięki temu powiększył swój bramkowy dorobek w tym sezonie do siedmiu trafień, zrównując się w klasyfikacji strzelców z dotychczasowym liderem Czechem Zdenkiem Ondraskiem z Wisły Kraków. Przy okazji warto zauważyć, że Robak, król strzelców ekstraklasy z sezonu 2014-2015 w barwach Pogoni Szczecin, jest w obecnych rozgrywkach jedynym polskim piłkarzem w ścisłej czołówce ligowych snajperów. Po sześć goli na koncie mają Portugalczyk Flavio Paixao (Lechia), Fin Petteri Forsell (Miedź Legnica) i Brazylijczyk Ricardinho (Wisła Płock).

Z potknięcia Jagiellonii nie skorzystała ścigające białostocczan w tabeli Lechia, która w Płocku przegrała z Wisłą 0:1, Wisła Kraków, ograna na własnym stadionie także 0:1 przez Koronę Kielce oraz Legia Warszawa, ograbiona przy Łazienkowskiej z dwóch punktów przez Arkę Gdynia. Z tego powodu różnica między pierwszym a ostatnim zespołem w grupie mistrzowskiej wynosi tylko trzy „oczka” i w tej sytuacji już w kolejnej serii spotkań może dojść do zmiany lidera. Ale w takiej słabej lidze bycie liderem to żaden wyczyn.

 

Lotto Ekstraklasa: Jagiellonia przed Piastem

Wisła Kraków przegrała u siebie z Koroną 0:1 i zmarnowała okazję do powrotu na pozycję lidera. Punkty zgubiła też Legia Warszawa, ale topór zawisł nad głową trenera Zagłębia Lubin Mariusza Lewandowskiego.

 

Drużyna „Białej Gwiazdy” w przypadku pokonania Korony Kielce awansowałaby na pozycję lidera, bo wyprzedzające wiślaków w tabeli zespoły Lechii Gdańsk i Legii Warszawa nie wygrały swoich meczów. Gdańszczanie przegrali w Płocku z Wisłą 0:1, a mistrzowie Polski tylko zremisowali u siebie z Arka Gdynia 1:1. Krakowianie przegrali jednak z Koroną 0:1 i zamiast awansować, spadli na szóste miejsce, a kielczanie powędrowali w górę na czwartą pozycję. Po zwycięstwie 1:0 nad Górnikiem Zabrze wiceliderem rozgrywek została prowadzona przez byłego selekcjonera reprezentacji Polski Waldemara Fornalika ekipa Piasta Gliwice. Natomiast osłabiona letnią wyprzedażą najlepszych graczy drużyna z Zabrza zjechała w tabeli do strefy spadkowej i ma coraz większą stratę do najgorszego zespołu w grupie mistrzowskiej. Wygląda na to, że Górnik w tym sezonie będzie walczył co najwyżej o utrzymanie w ekstraklasie.

A nie będzie to łatwa walka, bo w grupie spadkowej rywalizacja jest wyrównana i nawet dołujące od początku rozgrywek ekipy Pogoni Szczecin, Cracovii czy Zagłębia Sosnowiec zaczynają podnosić się z kolan. Pogoń wygrała w Lubinie z „Miedziowymi” 2:0 i było to drugie z rzędu zwycięstwo „Portowców”, którzy mają już na koncie 10 punktów, o dwa więcej od Górnika. Szczecinianie mocno skomplikowali sytuację trenera Zagłębia Mariusza Lewandowskiego, do pracy którego szefowie lubińskiego klubu mają coraz większe zastrzeżenia. W podobnej sytuacji przez 10. kolejką był w Lechu Poznań Ivan Djurdjević.