Łzawy finał na kortach Flushing Meadows

W finale turnieju kobiet US Open popłakały się obie zawodniczki. Pokonana Serena Williams ze złości na niekorzystne dla niej decyzje sędziego, zwycięska Naomi Osaka po nieprzychylnych jej reakcjach nowojorskiej publiczności.

 

Williams w minioną sobotę na korcie centralnym tenisowego kompleksu Flushing Meadows w Nowym Jorku walczył o upragniony, 24. wielkoszlemowy tytuł w karierze. Gdy po raz pierwszy triumfowała w nowojorskim turnieju, a miało to miejsce w 1999 roku, Osaka miała wtedy ledwie dwa lata i jeszcze nie wiedziała nic o tenisie. 21-letnia Japonka przed starciem z megagwiazdą światowych kortów najdalej w turniejach Wielkiego Szlema doszła do IV rundy i miało to miejsce w tegorocznym Australian Open. Dlatego fani Williams nie drżeli o wynik starcia, chociaż w tym roku Osaka w pierwszej rundzie turnieju w Miami zmiotła Serenę z kortu. Ale to było pół roku temu, a od tego czasu wracająca po urlopie macierzyńskim amerykańska gwiazda zdążyła pokazać moc na trawnikach Wimbledonu, gdzie dopiero w finale przegrała z Angelique Kerber.

Co prawda tuż przed US Open Serena nie imponowała formą, czego dowodziły kiepskie wyniki: doznała bolesnej porażki w I rundzie z Johanną Kontą 1:6, 0:6(!) w San Jose, a w Cincinnati w II rundzie gładko przegrała z Petrą Kvitovą, ale US Open w drodze do finału straciła tylko jednego seta, w 1/8 finału z Kaią Kanepi. Osaka przed US Open także nie błyszczała. W Waszyngtonie, Montrealu i Cincinnati wygrała ledwie jeden pojedynek, lecz w Nowym Jorku podobnie jak Williams, w drodze do finału Japonka straciła tylko jednego seta, w IV rundzie z Aryną Sabalenką.

W sobotniej potyczce sympatia nowojorskiej publiczności była wyraźnie po stronie Amerykanki. Wszyscy trzymali kciuki żeby wreszcie zdobyła ten wymarzony 24. tytuł wielkoszlemowy w karierze i zrównała się w liczbie trofeów z rekordzistką wszech czasów Margaret Court.

Ale Japonka wszystko popsuła, bo w sobotę grała wręcz fenomenalnie i prawdę mówiąc nawet przez moment nie dała rywalce nadziei na sukces. Serena była tak sfrustrowana przewagą Osaki, że ze złości rozwaliła rakietę, zwymyślała grubymi słowami portugalskiego sędziego Carlosa Ramosa, a nawet się popłakała. Japonka też płakała rzewnymi łzami, bo podczas ceremonii wręczania nagród została przez rozczarowaną jej zwycięstwem publiczność wygwizdana.

 

W US Open ranking nie ma znaczenia

Na kortach Flushing Meadows tuzy męskiego tenisa trzymają się mocno, ale w rywalizacji pań zawodniczki z czołówki padają jak muchy. Już w pierwszym tygodniu US Open odpadła większość zawodniczek z Top 10 rankingu WTA: Simona Halep (1), Karolina Woźniacka (2), Angelique Kerber (4), Petra Kvitova (5), Caroline Garcia (6), Julia Goerges (9) i Jelena Ostapenko (10).

 

Wydarzeniem III rundy tegorocznego US Open był pojedynek sióstr Williams. Była to ich 30. konfrontacja w zawodowej karierze. Przed meczem starsza Venus, sklasyfikowana obecnie na 16. miejscu światowej listy, zażartowała z młodszej o rok Sereny (WTA 26), że ich potyczka na kortach Flushing Meadows będzie uczciwa, bo w 29., rozegranej w styczniu 2017 roku podczas wielkoszlemowego Australian Open, jej siostra była już w ciąży. „Nie miałam wtedy szans, bo one grały dwie na jedną” – stwierdziła z uśmiechem Venus. Ale na korcie żartów już nie było, bo młodsza z sióstr rozprawiła się ze starszą w 72 minuty, wygrywając 6:1, 6:2. W Nowym Jorku zmierzyły się ze sobą po raz pierwszy od 2015 roku. Wtedy w ćwierćfinale Serena zwyciężyła w trzech setach. Bilans ich wszystkich starć to 18-12 dla młodszej, w tym 11-5 w wielkoszlemowych imprezach (4-2 w US Open).

Wobec trwającego od pierwszej rundy pogromu najwyżej rozstawionych w turnieju tenisistek Serena Williams wyrasta na faworytkę nowojorskiej imprezy, którą wygrywała już w przeszłości sześciokrotnie (1999, 2002, 2008, 2012, 2013 i 2014). W IV rundzie na drodze Sereny stanie Estonka Kaia Kanepi (WTA 44), która pierwszego dnia turnieju sprawiła sensację eliminując numer 1 rankingu WTA Rumunkę Simone Halep. Kanepi grała z młodszą z sióstr Williams czterokrotnie i w żadnym z tych pojedynków nie ugrała nawet seta. Ich ostatnia konfrontacja miała miejsce w IV rundzie US Open 2014. Amerykanka zwyciężyła wówczas 6:3, 6:3.

W III rundzie US Open doszło do starcia triumfatorek Rolanda Garrosa, Marii Szarapowej (WTA 22) z Jeleną Ostapenko (WTA 10). Rosjanka w Paryżu zwyciężyła w 2012 i 2014 roku, a Łotyszka tytuł wywalczyła w ubiegłym sezonie. W Nowym Jorku była liderka rankingu wygrała 6:3, 6:2. Obie tenisistki spotkały się po raz drugi. Kilka miesięcy temu w Rzymie Szarapowa była górą po trzysetowej batalii. Rosjanka tym zwycięstwem potwierdziła wysoką formę, ale nie ją się uważa za najpoważniejszą rywalkę Sereny Williams. W tym gronie wymienia się najczęściej młodsze rodaczki amerykańskiej gwiazdy – Sloane Stephens i Madison Keys, 20-letnią Białorusinkę Arynę Sabalenkę, która o ćwierćfinał zagra ze swoją rówieśniczką Japonką Naomi Osaką. W grze o tytuł wysokie notowania przyznawano też po III rundzie Czeszca Karolinie Pliskovej, Ukraince Elinie Svitolinie.

Wśród mężczyzn z tuzów światowego tenisa pierwszego tygodnia turnieju nie przetrwał jedynie Brytyjczyk Andy Murray. W grze pozostawali natomiast Rafael Nadal, Roger Federer, Novak Djoković, Juan Martin Del Potro, Kei Nishikori i pogromca naszego Huberta Hurkacza Marin Cilić.

 

Sukces Angelique Kerber na trawie

Mieszkająca na co dzień w Puszczykowie pod Poznaniem reprezentantka Niemiec Andżelika Kerber pokonała Amerykankę Serenę Williams i została mistrzynią Wimbledonu 2018. Dla Polki w niemieckich barwach to trzeci wielkoszlemowy tytuł w karierze.

 

Niemieccy fani tenisa się cieszą z kolejnego sukcesu ich zawodniczki, a my znów możemy tylko żałować, że polscy rodzice Angelique Kerber wyemigrowali do Niemiec. Co prawda ich córka wróciła do kraju i na co dzień mieszka w Puszczykowie, w Polsce też płaci podatki, lecz tenisowe trofea gromadzi na chwałę niemieckiego tenisa. Przed finałowym meczem z Sereną Williams Kerber szczerze komplementowała rywalkę i zapewniała, że gra przeciwko niej to dla niej wielki zaszczyt.

Amerykanka przyjmowała te hołdy trochę nieufnie i w wypowiedziach dla mediów podkreślała, że wcale nie czuje się faworytką pojedynku. „Angeliqua już nie raz pokazała, że potrafi ze mną wygrywać” – przypominała dziennikarzom, którzy niejako z definicji jeszcze przed walką dopisywali jej do kolekcji trofeów 24 wielkoszlemowy tytuł. Wracająca dopiero do formy po macierzyńskiej przerwie Williams słusznie się asekurowała, bo w pojedynku z kapitalnie grającą Kerber nie miała nic do powiedzenia i po 65 minutach uległa 3:6, 3:6, przegrywając z niemiecką tenisistką po raz trzeci w ich dziewiątym pojedynku.

W tegorocznej edycji Wimbledonu, w której najwyżej notowane w rankingu zawodniczki odpadały z turnieju już w pierwszych rundach, Kerber i młodsza z sióstr Williams obroniły honor gwiazd kobiecego tenisa. Obie w drodze do finału straciły po jednym secie: Kerber w II rundzie z kwalifikantką Claire Liu, a Williams w ćwierćfinale z Camilą Giorgi. Amerykanka w Wimbledonie doznała pierwszej porażki od 2014 roku. Przegrywając swój 30. wielkoszlemowy finał pozostała z 23 tytułami na koncie. Rekordzistką w liczbie triumfów w imprezach tej rangi jest Margaret Smith Court, która ma ich w dorobku 24. Serena po raz trzeci znalazła pogromczynią w finale Wimbledonu (bilans 7-3). Wcześniej pokonały ją Maria Szarapowa (2004) i jej starsza siostra Venus (2008). Kerber zrewanżowała się Serenie za porażkę w finale Wimbledonu 2016, ale sobotni triumf był drugim jej zwycięskim pojedynkiem z Amerykanką w wielkoszlemowym finale – wcześniej pokonała ja w 2016 roku w Australian Open.

Angelique Kerber jest trzecią niemiecką tenisistką, która wygrała Wimbledon. Przed nią ta sztuka udała się Cilly Aussem w 1931 roku oraz aż siedmiokrotnie legendarnej Steffi Graf, która triumfowała na wimbledońskich trawnikach w latach 1988, 1989, 1991, 1992, 1993, 1995, 1996). W najnowszym notowaniu rankingu WTA Kerber awansuje na czwarte miejsce, natomiast Serena Williams opuści uwłaczając jej klasie 181. lokatę i znajdzie się w Top 30 światowej listy.