Zmarzlik goni Woffindena

Zawody o Grand Prix Słowenii w Krsko wygrał Patryk Dudek, ale kibiców czarnego sportu w naszym kraju bardziej ucieszyło to, że drugi w klasyfikacji generalnej Bartosz Zmarzlik do prowadzącego Taia Woffindena ma już tylko 9 punktów straty.

 

W Krsko Zmarzlik odrobił do Brytyjczyka siedem punktów. Przed Grand Prix Słowenii miał 16 punktów straty, teraz ma ich dziewięć. Gorzowianinowi trochę pomógł polski sędzia Artur Kuśmierz, który wykluczył Woffindena w 16. biegu za przekroczenie limitu dwóch minut na przygotowanie do startu, ale nie zmienia to faktu, iż na trudnym torze w Krsko Zmarzlik jeździł po prostu lepiej od brytyjskiego żużlowca. Polak jeździł agresywnie i walczył o punkty w każdym wyścigu. A nie były to łatwe zawody, bo organizatorzy w tym roku nie popisali się z przygotowaniem toru.

W czołowej ósemce zabrakło Woffindena i była to spora sensacja, bo w obecnej edycji cyklu Grand Prix Brytyjczyk aż w siedmiu turniejach dochodził do półfinałów, a sześć razy ścigał się w finale. W Krsko w awansie przeszkodziło mu wspomniane wykluczenie w 16. biegu, ale jego bilans krzywd i korzyści wychodzi w tym sezonie na zero, bo w GP Szwecji w Malilli sędzia nie ukarał Brytyjczyka za przejechanie dwoma kołami wewnętrznej, białej linii, czyli w pewnym sensie podarował mu punkty. Z naszych żużlowców wszyscy na słoweńskim torze pokazali się z dobrej strony. Pecha miał Janowskiego, który przez defekt na prowadzeniu w pierwszym starcie musiał jechać w powtórce z czwartego pola w półfinale. Patryk Dudek awans do półfinału wywalczył rzutem na taśmę, a w decydujących biegach przypomniał rywalom, że w Krsko akurat lubi i potrafi się ścigać. To tu wywalczył po raz pierwszy miejsce na podium w cyklu SGP.

Woffinden, choć w Grand Prix Słowenii zdobył tylko pięć punktów, to jednak utrzymał fotel lidera w klasyfikacji generalnej i nadal jest faworytem do zdobycia tytułu indywidualnego mistrza świata. Dziewięć punktów przewagi nad Zmarzlikiem może mu wystarczyć do zwycięstwa, ale wcale nie musi. Do rozegrania zostały jeszcze dwa turnieje. Trzecie miejsce utrzymał Maciej Janowski, ale czwarty Fredrik Lindgren ma już tyle samo punktów. Zwycięzca GP Słowenii Patryk Dudek awansował na piątą pozycję. Następna runda Grand Prix odbędzie się 22 września na Bergring Arena w Teterow. Zawody sędziować będzie Brytyjczyk Craig Ackroyd, co nie jest dobrą wiadomością dla Zmarzlika i Janowskiego.

 

Czołówka klasyfikacji generalnej:

1. Tai Woffinden (W. Brytania) 108 pkt; 2. Bartosz Zmarzlik (Polska) 99; 3. Maciej Janowski (Polska) 89; 4. Fredrik Lindgren (Szwecja) 89; 5. Patryk Dudek (Polska) 84; 6. Greg Hancock (USA) 81; 7. Artiom Łaguta (Rosja) 73; 8. Jason Doyle (Australia) 70; 9. Emil Sajfutdinow (Rosja) 70; 10. Matej Zagar (Słowenia) 61.

 

Zmarzlik już jest drugi

Bartosz Zmarzlik był o krok od zwycięstwa w Grand Prix Polski w Gorzowie. Polak przegrał w finale z Czechem Martinem Vaculikiem. Trzecie miejsce zajął lider klasyfikacji generalnej Brytyjczyk Tai Woffinden, a czwarte Patryk Dudek.

 

Z siedmiu triumfatorów zawodów cyklu Grand Prix Polski rozgrywanych wcześniej w Gorzowie w minioną sobotę na torze im. Edwarda Jancarza zabrakło jedynie Jarosława Hampela, zwycięzcy z 2013 roku. Pozostała szóstka przybyła powalczyć o drugie w karierze zwycięstwo na gorzowskim torze: Greg Hancock (wygrał w 2011), Martin Vaculik (2012), Bartosz Zmarzlik (2014), Matej Zagar (2015), Jason Doyle (2016) i Tai Woffinden (2017). Ulewny deszcz tuż przed zawodami trochę utrudnił życie organizatorom turnieju.

Na szczęście udało się przygotować tor i zawody rozpoczęły się jedynie z półgodzinnym poślizgiem. Początek rywalizacji nie zapowiadał wielkich emocji, bo w pierwszej serii o sukcesie decydował start i wyjście z pierwszego łuku, bo potem zawodnicy jechali już aż do końca gęsiego.W kolejnych biegach emocji jednak nie zabrakło. Z pięciu naszych reprezentantów do półfinałów gorzowskiej imprezy awansowało ostatecznie trzech – Zmarzlik, Dudek i Janowski. Szymon Woźniak i Przemysław Pawlicki odpadli po rundzie zasadniczej. W pierwszym półfinale wystartowała cała trójka Polaków. Wyścig wygrał Zmarzlik przed Dudkiem, a Janowski zamknął stawkę przegrywając z Zagarem. W drugim biegu półfinałowym najszybszy był Martin Vaculik, który wyprzedził lidera klasyfikacji generalnej cyklu Gran Prix Taia Woffindena, Artioma Łagutę i Amerykanina Grega Hanckocka.

Finał rozegrano w nerwowej atmosferze. Z powodu falstartu zawodnicy musieli raz jeszcze ustawić się przed taśmą. Tym razem start był udany, ale zaraz po nim Zmarzlik zderzył się z Dudkiem. Na szczęście nic im się nie stało i sędzia nie wykluczył żadnego z powtórki biegu. Start wygrał Zmarzlik, ale zaskakujący atak przy bandzie zapewnił zwycięstwo Vaculikowi, który jest teraz jedynym żużlowcem, który ma na koncie dwa triumfy na gorzowskim torze w zawodach cyklu Grand Prix.
Zmarzlik musiał zadowolić się drugim miejscem. Trzeci był Tai Woffinden, a czwarty Patryk Dudek. Do końca rywalizacji w GP zostały już tylko trzy starty. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Woffinden (103 pkt), na drugie miejsce awansował Zmarzlik (87), który wciąż ma szansę na odrobienie 16 punktów straty do Brytyjczyka.

Janowski z dorobkiem 79 pkt utrzymał trzecią pozycję, czwartą zajmuje zaś Szwed Fredrik Lindgren (76 pkt), a Dudek (68 pkt) przesunął się z szóstego na na piąte miejsce. Za nim ze stratą dwóch „oczek” są 6. Hancock, Łaguta i Sajfutdinow.

 

Klęska żużlowców w półfinale

Żużlowy turniej Grand Prix Skandynawii w szwedzkiej Malilli wygrał Duńczyk Nicki Pedersen. Drugie miejsce zajął Słoweniec Matej Zagar, a trzecie Szwed Fredrik Lindgren. Polscy żużlowcy, Bartosz Zmarzlik, Patryk Dudek i Maciej Janowski, odpadli w półfinale.

 

Lindgren obronił się przed ścigającymi go w klasyfikacji generalnej Maciejem Janowskim i Bartoszem Zmarzlikiem, a jeszcze odrobił trzy punkty straty do prowadzącego w zestawieniu Brytyjczyka Taia Woffindena. Znaczny awans w klasyfikacji Grand Prix zanotowali najlepsi w Malilli Nicki Pedersen i Matej Zagar. Przed Grand Prix Skandynawii Woffinden miał 20 punktów przewagi nad Lindgrenem, po zawodach ma ich 17. Janowski traci do Lindgrena cztery punkty, a Bartosz Zmarzlik pięć. Na torze w Malilli swoja pozycje poprawił nasz aktualny wicemistrz świata Patryk Dudek, który wykorzystał słabszy występ Amerykanina Grega Hancocka i Rosjanina Artioma Łaguty, ale jego strata do zawodników zajmujących miejsca medalowe jest jeszcze spora. Najlepsi w sobotę także poprawili swoje lokaty, bo za plecy Słoweńca i Duńczyka spadli Australijczycy Jason Doyle i Chris Holder. Kolejny z naszych żużlowców, Przemysław Pawlicki, utrzymał się na 13. miejscu.

Wyniki polskich żużlowców mogły być dużo lepsze, gdyby nie sędzia zawodów Craig Ackroyd. Anglika już po kilku pierwszych biegach należało odesłać do okulisty, bo zupełnie nie reagował na wykroczenia zawodników, którzy dwoma kołami wyjeżdżali poza białą linię. Ale skompromitował się zaliczając Woffindenowi zwycięstwo w drugiej serii, co było decyzją skandaliczną, bo Ackroyd zwyczajnie sprezentował swojemu rodakowi awans do półfinału. Te trzy punkty, których brytyjski żużlowiec nie powinien dostać, mogą mieć w ostatecznym rozrachunku kluczowe znaczenia. A co będzie, jeśli się okaże, że przez błąd stronniczego rodaka Woffinden zostanie mistrzem świata?

Angielski arbiter nie popisał się też w pierwszym półfinale, wykluczając Bartosza Zmarzlika po upadku na pierwszym łuku. Żużlowiec Stali Gorzów, który w fazie zasadniczej zawodów ogrywał rywali koncertowo, wywrócił się chwilę po tym, jak przejechał obok niego Fredrik Lindgren. Polak zapewniał, że został przez Szweda wytrącony z równowagi, ale telewizyjne powtórki jednoznacznie tego nie potwierdzały. Sędzia mógł nakazać powtórkę biegu w pełnej obsadzie, ale wybrał opcję z wykluczeniem Zmarzlika, wypaczając w ten sposób ideę uczciwej rywalizacji. Drugi bieg półfinałowy z udziałem dwóch naszych żużlowców, Macieja Janowskiego i Patryka Dudka, też nie zakończył się po myśli biało-czerwonych. Może dlatego, że Janowski i Dudek skupili się na rywalizacji między sobą, co skwapliwie wykorzystali Matej Zagar i Martin Vaculik, którzy minęli metę mając obu Polaków za plecami.

 

Piotr Pawlicki mistrzem Polski na żużlu

Żużlowiec Unii Leszno Piotr Pawlicki wywalczył na torze macierzystego klubu pierwszy w karierze tytuł indywidualnego mistrza Polski. W finałowym wyścigu wyprzedził Macieja Janowskiego (Sparta Wrocław) i klubowego kolegę Janusza Kołodzieja.

 

Czwórka zawodników, która na torze Unii Leszno przystąpiła do decydującej walki o mistrzostwo Polski, nie była zaskoczeniem. Znaleźli się w niej Maciej Janowski, Bartosz Zmarzlik, Janusz Kołodziej Kołodziej i Piotr Pawlicki. Dwaj ostatni z wymienionych to zawodnicy Unii i znajomość toru była ich atutem. Nie obyło się jednak bez kontrowersji. Finałowy bieg musiał zostać powtórzony, bowiem na pierwszym wirażu Bartosz Zmarzlik trącił przednie koło motocykla Piotra Pawlickiego i spowodował jego upadek. Sędzia zawodów Krzysztof Meyze długo się zastanawiał, aż w końcu podjął decyzję o wykluczeniu żużlowca Stali Gorzów z powtórki. Powtórzony bieg pewnie wygrał Pawlicki, który prowadził od startu, a za jego plecami o wicemistrzowski tytuł zaciętą walkę stoczyli Janowski z Kołodziejem. Ostatecznie wrocławianin na mecie wyprzedził rywala o pół koła.

Zawody w Lesznie dostarczyły ponad sześciotysięcznej publiczności mnóstwo emocji. W większości wyścigów toczono zacięte walki o każdy punkt, ale już po kilku biegach było jasne, kto tego dnia będzie się liczył w rywalizacji o medale. Kibiców zmylił na początku zmylił trochę Janowski, który w mocno obsadzonym inauguracyjnym wyścigu (Piotr Pawlicki, Kołodziej, Zmarzlik) przyjechał jako ostatni, zaś w kolejnym swoim występie zaliczył defekt maszyny. Potem jednak wrocławianin wygrał trzy kolejne biegi i awansował do barażu, w którym o miejsce w finale powalczył z zawodnikami z miejsc 3-6 po rundzie zasadniczej. Rzutem na taśmę do barażu zakwalifikował się też młodzieżowiec Unii Bartosz Smektała, który zajął pierwsze miejsce w ostatnim biegu fazy zasadniczej. Sędzia musiał obejrzeć powtórkę, bo leszczynianin minął metę ramię w ramie z Adrianem Miedzińskim.

W zawodach na leszczyńskim torze nie liczył się broniący tytułu Szymon Woźniak. Rekordzistą indywidualnych MP jest Tomasz Gollob, który wygrywał je ośmiokrotnie, a na podium stawał w sumie aż 16 razy.

 

Czołówka IMP 2018:

1. Piotr Pawlicki (Unia Leszno)
14+3 (3,3,1,2,2,3);
2. Maciej Janowski (Sparta Wrocław) 11+2 (0,d,3,3,3,2);
3. Janusz Kołodziej (Unia Leszno)
13 (1,3,3,2,3,1);
4. Bartosz Zmarzlik (Stal Gorzów)
13 (2,3,2,3,3,w);
5. Piotr Protasiewicz (Falubaz Zielona Góra) 12+0 (3,2,2,3,2);
6. Bartosz Smektała (Unia Leszno)
10+1 (1,3,3,0,3);
7. Patryk Dudek (Falubaz Zielona Góra)
8 (3,0,1,3,1);
8. Mateusz Szczepaniak (ROW Rybnik)
8 (2,2,2,2,0);
9. Norbert Kościuch (Orzeł Łódź)
7 (3,2,0,2,0);
10. Adrian Miedziński (Włókniarz Częstochowa) 7 (1,1,2,1,2).

 

Bartosz Zmarzlik najlepszy w Cardiff

Bartosz Zmarzlik wygrał zawody Grand Prix Wielkiej Brytanii w Cardiff, a Maciej Janowski wywalczył trzecią lokatę. To był udany turniej dla polskich żużlowców.

 

Zmarzlik już po czterech seriach był pewny awansu do półfinału, natomiast Janowski osiągnął ten cel dopiero w 18. wyścigu. Ostatecznie w najlepszej ósemce zawodów znalazło się czterech naszych żużlowców, bo awans wywalczyli też oraz Patryk Dudek i Przemysław Pawlicki. Niestety, cała czwórka Polaków trafiła do jednego półfinałowego biegu, a taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy w cyklu Grand Prix. Wewnętrzną rywalizację wygrał Zmarzlik, przed Janowskimi, Pawlickim i Dudkiem. W drugim półfinale najlepszy był lider klasyfikacji generalnej Brytyjczyk Tai Woffinden, a wyścig jako drugi ukończył Amerykanin Greg Hancock.

W finale Zmarzlik ponownie zaimponował fantastycznym refleksem na starcie i wygrał mimo zaciętych ataków Woffindena. Za plecami tej dwójki równie zaciętą walkę toczyli Janowski i Hancock, Polak okazał się jednak lepszy.
W klasyfikacji generalnej liderem jest Woffinden (81 pkt), drugie miejsce zajmuje Szwed Fredrik Lindgren (61), a trzecie Janowski (59). Zmarzlik z 55 pkt awansował na 5. lokatę, Dudek jest 8. (46), a Pawlicki 13. (24 pkt).

 

Maciej Janowski najlepszy w GP Szwecji

Maciej Janowski wygrał Grand Prix Szwecji w Hallstavik. Trzecie miejsce zajął inny polskich żużlowców Bartosz Zmarzlik.

 

Janowski fatalnie rozpoczął (w biegu na otwarcie zawodów był ostatni), ale w sześciu kolejnych startach nie miał sobie równych. Pierwszy półfinał pewnie wygrał Tai Woffinden przed Lindgrenem, Gregiem Hancockiem i Jasonem Doyle’em. W drugim za podcięcie Emila Sajfutdinowa z powtórki wykluczony został Artiom Łaguta. Najlepszy okazał się Janowski, drugi był Zmarzlik.

W wielkim finale Janowski prowadził od startu do mety. Zmarzlik atakował z ostatniego miejsca i wyprzedził Woffindena. To pierwsze zwycięstwo polskiego żużlowca w obecnym sezonie. W poprzednich zawodach triumfowali Woffinden (w Warszawie i Horsens) oraz Lindgren (w Pradze). Patryk Dudek i Przemysław Pawlicki nie awansowali do półfinałów. Pierwszy z nich zakończył zawody z sześcioma punktami (12. miejsce), a przedostatni był Pawlicki – z jednym.

Po czterech z dziesięciu rund cyklu Grand Prix w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata prowadzi Woffinden (65 pkt) przed Lindgrenem (54) i Sajfutdinowem (48). Czwarty z dorobkiem 47 pkt jest najlepszy z Polaków Maciej Janowski. Pozostali nasi żużlowcy zajmują dalsze lokaty: Patryk Dudek i Bartosz Zmarzlik są wspólnie na siódmym miejscu (maja po 36 pkt), 13. jest Przemysław Pawlicki (14 pkt), 16. Krzysztof Kasprzak (7 pkt), a Maksym Drabik i Bartosz Smektała z dwoma punktami na koncie okupują 21. pozycję.

Pozostałe turnieje Grand Prix 2018: 21.07 – Grand Prix Wielkiej Brytanii w Cardiff; 11.08 – Grand Prix Skandynawii w Malilli; 25.08 – Grand Prix Polski w Gorzowie; 08.09 – Grand Prix Słowenii w Krsko; 22.09 – Grand Prix Niemiec w Teterow; 06.10 – Grand Polski w Toruniu.

Grand Prix Szwecji, turniej w Hallstavik, Maciej Janowski, Bartosz Zmarzlik, Tai Woffinden, Patryk Dudek, Przemysław Pawlicki, Krzysztof Kasprzak, Maksym Drabik, Bartosz Smektała