Głos prawicy

Humanitarnie ale na odległość

Wpolityce.pl relacjonuje rozmowę TVP z Beatą Kempą:
Minister ds. pomocy humanitarnej Beata Kempa poinformowała, że na wtorkowym posiedzeniu rządu, przedstawi informację nt. pomocy przeznaczonej przez Polskę na pomoc humanitarną i rozwojową. Podkreśliła, że środki przeznaczane na pomoc humanitarną od 2015 roku zostały potrojone.
– Dzisiaj na rządzie przedstawię informację, którą pozbierałam ze wszystkich możliwych ministerstw, agend, które zajmowały się tym (pomocą humanitarną) do tej pory w jakimkolwiek zakresie (…) Chodzi nie tylko o pomoc humanitarną, ale też o pomoc rozwojową —powiedziała w rozmowie z Dorotą Łosiewicz Beata Kempa.
Według niej, środki przeznaczane przez Polskę na pomoc humanitarną zostały od 2015 roku potrojone.
– Dzisiaj nasze organizacje pozarządowe są w stanie przekazywać te ilości w ramach swoich możliwości, środków również zasilanych przez budżet państwa i docierać do osób najbardziej potrzebujących —dodała Kempa.
– Im więcej pomocy rozwojowej, tym mniej później trzeba wydawać na pomoc humanitarną —oświadczyła minister.
Łosiewicz pytała swojego gościa także m.in. o ostatni sondaż, w którym Prawo i Sprawiedliwość traci aż 7 ptk proc. w porównaniu do poprzedniego badania.
– Sondaże bywają różne, pokorę musimy zachowywać tak czy i inaczej. (…) Będziemy dalej realizować nasze obietnice wyborcze i reformować nasz kraj —zapewniła minister.
W rozmowie pojawił się również wątek wyroku na Mariusza Kamińskiego.
– Nie chcę wychodzić przed orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, ale orzeczenie w sprawie uniewinnienia Mariusza Kamińskiego jest niezwykle ważne —podkreśliła.
Kempa odniosła się również do zapowiedzi polityków PO, którzy odgrażają się, że po wygranych wyborach przedstawiciele rządu odpowiedzą przed Trybunałem Stanu za rzekome łamanie konstytucji.
– PO już nic innego nie potrafi, tylko w prymitywny sposób straszyć nas więzieniami. Nie należę do osób, które boją się pohukiwania Grzegorza Schetyny —mówiła Kempa.
Minister odniosła się również do wczorajszego spotkania Donalda Trumpa z Władimirem Putinem.
– Z naszego punktu widzenia ważny jest komunikat wysłany przez Donalda Trumpa w sprawie Nord Stream 2 i NATO —wskazała. W rozmowie pojawił się także wątek polityki migracyjnej Niemiec.
– Niemcy nie panują już nad swoją wewnętrzną polityką migracyjną. Niemcy stoją przed ogromnym wyzwaniem, by kwestie migrantów uporządkować —zaznaczyła.

Hipokryzja pływa w toi-toiu

Pamiętacie, jak nagłówki prawicowych mediów krzyczały o tym, że ktoś oblał drzwi biura Beaty Kempy łatwopalną substancją? Sprawca usłyszał zresztą zarzuty o charakterze terrorystycznym. Grozi mu 20 lat paki. A podpalenie przed kamienicą posła Brejzy? Prawica podaje sobie tę anegdotkę jak pyszny żart.

 

„Kolejny atak na PiS!”, „zamach na władzę”, „tajemnicze napisy”, „chciał zabić posłankę?” – w połowie grudnia wszystkim wPolityce i innym DoRzeczom nie było do śmiechu. Politycy PiS podbijali bębenek, sugerując, że opozycja przygotowuje systemowe ataki na rządzących.

Kiedy ujęto sprawcę , 40-letniego Sebastiana K., który przyznał, że reformy wymiaru sprawiedliwości wdrażane przez państwa Kempe i Ziobrę rzeczywiście średnio mu się podobają – śledczy czuli presję, aby przykładnie go ukarać. Usłyszał zarzuty o terroryzm. A za to można oglądać świat w kratkę nawet przez 20 lat.

W toku śledztwa wzięto pod uwagę, że na piętrze budynku, gdzie znajdowało się biuro poselskie – były również lokale mieszkalne, zatem mężczyzna naraził zdrowie i życie wszystkich lokatorów. W wyniku rozprzestrzenienia się pożaru mogli ucierpieć. A jeszcze jakby tego było mało, u Sebastiana K. w mieszkaniu znaleziono marihuanę – mężczyzna powędrował więc z miejsca do aresztu.

Kilka dni temu rozniosła się wieść, że ktoś podpalił toi-toia na podwórku kamienicy, w której mieszka z rodziną poseł Krzysztof Brejza. To postać, której PiS ma powody nie lubić. To on wywlekł na światło dzienne m.in. sprawę ministerialnych nagród, on też dociekał, kto dokładnie wywiązał się z obowiązku ich oddania na Caritas.

Żona posła przestraszyła się nie na żarty kiedy w nocy zobaczyła języki płomieni na ścianie budynku od tej strony, od której swoje pokoje mają dzieci. Słusznie zauważyła, że gdyby ogniem zajęłaby się instalacja, doszłoby do wybuchu, w którym prawdopodobnie rodzina straciłaby życie. Brejza złożył w prokuraturze doniesienie o usiłowaniu zabójstwa.

Ale najwyraźniej dla prawicy to żart że boki zrywać. „Toi toi, głowa konia i poseł Brejza. Totalny obciach totalnej opozycji. Naprawdę myślałem, że to fejk” – nie może podnieść się z podłogi felietonista wPolityce Łukasz Adamski, nazywając poszkodowanego „posłem Brednią”. „Męczennik niedoszły. Miał być biczem na rozpasanie państwowymi pieniędzmi przez PiS. Kreował się na ostatniego sprawiedliwego „taniego państwa”, który rozniesie rewolucję Kaczyńskiego jej własna bronią. Obrońca ludu potknął się jednak o własne nogi, niczym alimenciarz z kucykiem i Rysiek wykoleżankowany przez nowoczesne niewiasty” – kontynuuje intelektualny onanizm redaktor, przemyślnie łącząc w jednym akapicie wydarzenia odległe od siebie niczym głód na świecie i hodowla kangurów w Australii.

Blogownia Salon24 również przeżywa drugi Prima Aprilis. „Wiele już napisano na temat beznadziejności totalnej opozycji, Gazety Wyborczej i TVN. Moim zdaniem ta sprawa jednak bije wszystkie dotychczasowe komizmem” – głoszą komentarze poważnych publicystów prawicowej alternatywy dla „naTemat”.

Tymczasem Brejza zupełnie przytomnie zauważył, że „nie można mówić, że materiały z włókna szklanego same się zapalają. Naprawdę trzeba dużo złej woli i dużo energii włożyć, żeby wywołać taki ogień, który obejmie instalację gazową. Ta instalacja została opalona w wysokiej temperaturze”.

Wcześniej ktoś wyłamał mu skrzynkę pocztową. Szczerze? W takiej sytuacji obleciałby mnie strach jak cholera. Żaden człowiek o zdrowych zmysłach nie czekałby, aż udusi się dymem któreś z jego dzieci, żeby powziąć uzasadnione obawy o swoje życie. Ale według prawicowych blogerów znamiona zamachu wypełniała dewastacja pustego biura Beaty Kempy w Sycowie.

Tylko że my – opozycja, ci straszni lewacy – wtedy nie żartowaliśmy. Przekazywaliśmy dalej wasze komunikaty pełne oburzenia i wyrażaliśmy pełne zrozumienie. Nie próbowaliśmy wmawiać posłance Kempie, że ma zwidy. Mimo tego, że naprawdę nie da się was lubić – nie dostrzegliśmy w tamtym wydarzeniu niczego komicznego. Szkoda, że wasza hipokryzja wypływa w takich chwilach na wierzch i dryfuje w odmętach nieszczęsnego toi-toia.

Głos prawicy

Powrót Azari

„Do Rzeczy” znów żyje konfliktem Polska-Izrael:
Ambasador Izraela w Polsce Anna Azari przyznała, że kryzys w relacjach polsko-izraelskich „wypuścił demony, i to nie tylko w Polsce”. Jednym ze skutków kryzysu dyplomatycznego jest również narastający antypolonizm części środowisk żydowskich.
Azari przyznała, że w izraelskiej prasie znajdziemy zarówno dobre jak i złe opinie dotyczące Polski. – Ten kryzys wypuścił demony, i to nie tylko w Polsce. Trzeba pracować nad tym, żeby było mniej antysemityzmu, ale również mniej antypolonizmu – apelowała w programie Onet Rano.
Ambasador przyznała, że antypolonizm występuje nie tylko w Izraelu, ale również w kręgach żydowskich poza Izraelem.
Jej zdaniem źródłem obecnego kryzysu między dwoma państwami jest nowelizacja ustawy o IPN. – O tej ustawie już słuchać nie mogę – przyznała w rozmowie z Bartoszem Węglarczykiem.
Azari podkreśliła jednak, że „relacje bazowe” pozostają niezachwiane. – Nasze relacje to jeszcze nie jest „śmietnik” – mówiła, dodając, że o ile sama ustawa była „emocjonalna” i ważna, to jednak nie zmieniła samej istoty relacji między Polską a Izraelem.

Prześladowani chrześcijanie od Rydzyka

A u ojca Rydzyka trwa ciekawa konferencja… (relacja Radia Maryja):
W Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu trwa dwudniowa konferencja pt. „Problemy współczesnej polityki: prześladowania religijne, konflikty etniczne i zbrojne w XXI w.”.
Do prześladowań chrześcijan dochodzi w wielu zakątkach świata. Według danych Międzynarodowego Dzieła Chrześcijańskiego „Open Doors”, w 2016 i 2017 r. ponad 200 mln chrześcijan cierpiało z powodu prześladowania w 50 krajach świata.
Cierpienia chrześcijan to temat bardzo ważny, ale często przemilczany – mówi rektor WSKSiM o. dr Zdzisław Klafka CSsR.
– Pragniemy podjąć się tego ważnego tematu, ponieważ nie uświadamiamy sobie, jak dzisiaj cierpią chrześcijanie. A świat milczy, świat jest obojętny. Europa zajmuje się sprawami związanym z ekologią, ochroną zwierząt, roślin, a niestety (…) nie chce usłyszeć tego krzyku mordowanych dzisiaj chrześcijan. Jest około 100 mln prześladowanych ludzi rocznie, w tym trzy czwarte to są chrześcijanie – wskazuje o. dr Zdzisław Klafka CSsR.
Dlatego – jak dodaje rektor toruńskiej uczelni – nie możemy być obojętni wobec tak wielkiego cierpienia.
Referaty wygłaszają dziś: minister Beata Kempa odpowiedzialna za pomoc humanitarną; ks. prof. Waldemar Cisło z polskiej sekcji Pomocy Kościołowi w Potrzebie; prof. Piotr Grochmalski z Instytutu Studiów Strategicznych Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie, a także prof. Christian Esguerra z Filipin.
„Polska pomoc humanitarna dla ofiar konfliktów zbrojnych w Syrii i Iraku” to temat referatu, który wygłosiła minister ds. pomocy humanitarnej Beata Kempa. Jak podkreślała, chrześcijanie z Bliskiego Wschodu potrzebują „wsparcia i jedności, żeby zachować swoje dziedzictwo kulturowe i pozostać na zamieszkiwanych od lat terenach”
– To jest ważne stwierdzenie. Kiedy były pierwsze symptomy, pierwsze uderzenie wojny, to z odruchu serca mówiliśmy od razu, żeby sprowadzić do Polski chrześcijan. Jesteśmy przecież chrześcijańskim krajem i możemy im pomóc. Natychmiast nastąpiła jednak refleksja dotycząca tego, dlaczego oni mają opuszczać miejsca, gdzie się wychowali i byli fantastycznie wtopieni w mozaikę kulturową. Przecież tak naprawdę w ten sposób dobrymi chęciami byśmy chrześcijaństwo zwijali, a nie rozwijali. Natychmiast przyszła refleksja, że naszym zadaniem jako chrześcijan jest pomagać tam na miejscu. Nie tylko chrześcijanom, ale wszystkim tym, którzy tej pomocy od nas oczekują” – zauważyła minister Kempa.
Polityk zwróciła też uwagę na działania polskiego rządu, który w ostatnich latach wzmacnia system pomocy humanitarnej poprzez realizowanie działań o charakterze dwustronnym i wielostronnym.