Drogi ku niepodległości

Na przełomie XIX I XX wieku dwa dokonania artystyczne zrealizowane w przestrzeni publicznej miały szczególny wpływ na narodową świadomość pokoleń Polaków tamtych czasów.

 

Przywołując znaczące wydarzenia z naszej historii, wplatając się w nią, dzieliły swoje dalsze losy z narodem przez niemal cały wiek XX. Przetrwały po dzień dzisiejszy, acz ich obecny wymiar, z upływem lat i szeregiem zmian, także społecznych i politycznych, ma inny charakter. Pierwsze było Panoramą Racławicką, a drugą Pomnik Grunwaldzki w Krakowie.
Obraz „Bitwa pod Racławicami”, obejmujący całą widzialną przestrzeń wokół obserwatora, namalowany został pod kierunkiem Jana Styki i Wojciecha Kossaka, i po raz pierwszy wystawiony we Lwowie w 1894 roku, z okazji Powszechnej Wystawy Krajowej. Wyrażał, słowami Jana Styki, że „przed stu laty złączyły się wszystkie stany dla obrony Ojczyzny” i kontynuował, w innej artystycznej konwencji, wcześniejszy obraz Jana Matejki „Kościuszko pod Racławicami”. Oba te dzieła podkreślały znaczenie chłopstwa w walce o niepodległość, co stało się jednym z ważących haseł rodzącego się ruchu ludowego.

 

Dalsze dzieje

Panoramy wyznaczyły wojenne wydarzenia, w czasie których ukrywać się musiała we Lwowie przed radzieckimi i niemieckimi okupantami by, co prawda uszkodzona, wrócić do kraju. Postanowieniem Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej odzyskaną część zbiorów Zakładu Ossolińskich, wraz z Panoramą, umieszczono we Wrocławiu. Kolejny akt dramatu trwał, z krótką przerwą w okresie Październikowej nadziei, prawie lat czterdzieści. Mit-tabu wokół Panoramy Racławickiej, zrodzony z obawy przed ewentualnymi radzieckimi protestami, bądź ze zwykłego kunktatorstwa, był w swej wymowie wielką antypolską prowokacją. Odrestaurowana znalazła wreszcie swoje godne miejsce w 1985 roku, wśród pamiątek i ludzi ze Lwowa, których losy wojny skierowały do Wrocławia.

 

Idea grunwaldzkiego zwycięstwa

z 15 lipca 1410 roku, przywoływana przez stulecia, nabrała symbolicznego wymiaru i stała się niezwykle trwałą wartością narodową. Szczególne jej znaczenie miało miejsce w wieku XX – w różnych jego okresach, z rozlicznych przyczyn i za sprawą odmiennych politycznych wyzwań. Symbolami były: słynny obraz Jana Matejki, Pomnik Grunwaldzki w Krakowie, zespół pomnikowy na polach Grunwaldu, miecz Jagiełły i Order Krzyża Grunwaldu.
Obchody 500. rocznicy bitwy grunwaldzkiej odbywały się w szczególnej politycznej atmosferze, którą wyznaczały rosnące ambicje odzyskania polskiej państwowości i realizowany na ziemiach zaboru pruskiego kulturkampf skierowany, różnymi formami, przeciw ludności polskiej. Uroczystości w dniu 15 lipca 1910 roku uświetniło odsłonięcie Pomnika Grunwaldzkiego, autorstwa Antoniego Wiwulskiego, ufundowanego przez Ignacego Paderewskiego i ofiarowanego Krakowowi, nadto pierwsze publiczne wykonanie „Roty” Marii Konopnickiej, pod dyrekcją jej kompozytora Feliksa Nowowiejskiego. I to wszystko w obecności stu pięćdziesięciu tysięcy uczestników obchodów, przybyłych z trzech zaborów.
W czasach hitlerowskiej okupacji monument grunwaldzki podzielił los pomnika Kościuszki z wawelskiego bastionu i Adama Mickiewicza z Rynku Głównego w Krakowie. Polacy ginęli masowo, ginęły też pomniki, ale idea Grunwaldu nie tylko nie zginęła, a odrodziła się w czynie zbrojnym.

 

Podczas trwającej wojny,

15 lipca 1943 roku, w rocznicę bitwy, składali pierwszą przysięgę żołnierze nowo utworzonej Dywizji im. Tadeusza Kościuszki, wg. obecnie obowiązującej IPN-owskiej interpretacji, tylko polskojęzyczni. Także z inicjatywy, znienawidzonych dziś i usuwanych z przestrzeni publicznej Gwardii Ludowej i Polskiej Partii Robotniczej narodził się Order Krzyża Grunwaldu, a później Odznaka Grunwaldzka, nadawana wszystkim żołnierzom polskim i partyzantom, którzy przyczynili się do zwycięstwa, walcząc na różnych frontach i w różnych krajach w okresie II wojny światowej. Aktualna polityka historyczna swój początek miała już w 1992 roku gdy „uznano nadawanie Orderu Krzyża Grunwaldu za zakończone, podobnie jak większości innych odznaczeń wojennych nadawanych za dotychczasowe zasługi.”. Pokrętne tłumaczenie zawiera się w słowach „podobnie jak większość”, czyli nie wszystkie, a prawda dotyczy inicjatorów tego orderu. Nowe polskie, po 1989 roku, władze były w stanie zmierzyć się nawet z mitem Grunwaldu.

 

Tamten czas

Zmagań z niemieckim najeźdźcą w naturalny sposób przywoływał pamięć zwycięstwa sprzed wieków, stąd nie dziwi tytuł w styczniowej krakowskiej prasie: „Miecz Jagiełły wyrąbie Wojsku Polskiemu drogę do Berlina.” Nie był to miecz symboliczny a ten z Pomnika Grunwaldzkiego, cudem, wraz z tarczami herbowymi, uratowany przez bohaterskich mieszkańców Krakowa, a w dniu 28 stycznia 1945 roku, w miejscu zburzonego monumentu, przekazany polskim wojskowym.
Ale i okres powojenny niósł dalej niemieckie zagrożenie gdyż nowe granice Polski z Ziemiami Odzyskanymi nie były uznawane przez szereg państw, na czele z Republiką Federalna Niemiec, w której rolę znaczącą odgrywał ruch rewizjonistyczny. Nie dziwi więc, że nie tylko z racji historycznej idea Grunwaldu odnalazła się w wyjątkowym programie obchodów 550-tej rocznicy bitwy. Nastąpiło wtedy odsłonięcie i otwarcie na polach grunwaldzkich szeregu obiektów: monumentalnego granitowego obelisku, masztów symbolizujących sztandary polskich i litewsko-ruskich chorągwi oraz amfiteatru z pomieszczeniami Muzeum Bitwy. Znalazły się tam również ocalone fragmenty zburzonego w Krakowie przez hitlerowców Pomnika Grunwaldzkiego. Temu wydarzeniu towarzyszyła premiera filmowej mega produkcji jaką byli „Krzyżacy”, jak się okazało najbardziej dochodowemu filmowi w historii polskiej kinematografii i absolutnemu hitowi, z oglądalnością ponad 32 milionów widzów.
Funkcje polityczne grunwaldzkiego mitu zakończyło dopiero 7 grudnia 1970 roku podpisanie układu PRL-RFN o uznaniu aktualnych granic Polski, który był wielkim dyplomatycznym sukcesem władz Polski Ludowej, i osobiście Władysława Gomułki, od lat przywiązującego do tej kwestii nadzwyczajną uwagę.

 

W Krakowie

powróciły już na swoje historyczne miejsca pomniki Mickiewicza i Kościuszki a Pomnik Grunwaldzki na nadzieję na powrót czekać musiał do 6 kwietnia 1972, kiedy to Telewizja Polska wyemitowała kolejny program „Piórkiem i węglem” autorstwa prof. Wiktora Zina, poświęcony Pomnikowi i idei jego odbudowy. Z inicjatywy ówczesnych władz (czytaj: komunistycznych) w tym samym roku powołano Społeczny Komitet Odbudowy, podjęto szereg prac dokumentacyjnych, rozpoczęto gromadzenie środków finansowych i zaproponowano wybitnemu artyście-rzeźbiarzowi prof. Marianowi Koniecznemu dokonanie rekonstrukcji pomnika. Prace trwały cztery lata, z których najdłużej te w pracowni Koniecznego, jako, że odtworzenie monumentu obejmującego nie tylko sam konny pomnik Jagiełły ale także szereg postaci na czterech jego ścianach, przy znikomej dokumentacji, wymagało nie tylko wiele czasu ale i twórczej inwencji.
Uroczystość odsłonięcia zrekonstruowanego Pomnika Grunwaldzkiego wraz z usytuowanym przed nim Grobem Nieznanego Żołnierza odbyła się 16 października 1976 roku, ale wcześniej miała miejsce szczególna operacja przeniesienia konnego posągu Jagiełły, umocowanego na linach pod helikopterem, na cokół pomnika. Tłum krakowian, który to obserwował, po drugiej, udanej próbie nie klaskał, jak to dzisiaj w zwyczaju, a zamarł w ciszy. Stało się bowiem coś bardzo ważnego w głębokim doznaniu godnej ciągłości naszych polskich dziejów.

 

Obecnie

i Pomnik, i Panorama są tylko historycznymi zabytkami i ważnymi znakami z przeszłości. A nasza ciągłość dziejów? Wybiórcza i zawłaszczana przez solidarnościowe rządy, w pisowskim wydaniu jedności narodu odnajdzie się podczas obchodów 100-lecia Niepodległości.

 

PS. Internetową drogą dotarła wiadomość o planowanej uroczystości, w dniu 13 lipca 2018, nadania, jednej z ulic we francuskim mieście Auby, imienia Edwarda Gierka. Może i na naszej polskiej ulicy zaświeci kiedyś słońce.