Realizm a modernizm RECENZJA

Od czasu, gdy w połowie la 90-tych przeczytałem „Lalkę czyli rozpad świata”, studium profesor Ewy Paczoskiej o arcydziele Bolesława Prusa, ani już nie potrafię ani też nie chcę czytać go bez uwzględnienia perspektywy autorki.

 

Nie mogę, bo prace badawcze Ewy Paczoskiej i zespołu jej współpracowników, m.in. z kierowanego przez nią Instytutu Literatury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego narzuciły narrację interpretacyjną tak silną, że – przynajmniej w moim odczuciu – aż nieodpartą. Nade wszystko jednak nie chcę, bo ta perspektywa interpretacyjna wydała mi się fascynująca, bo nie tylko przekonywująca, ale też i oryginalna i odkrywcza, a odwołując się do freudowskiej „zasady przyjemności” – przyjemna w odbiorze z estetycznego punktu widzenia. A przy tym w najmniejszym stopniu nie odbiera to mojej lekturze „Lalki” waloru przyjemności najzupełniej indywidualnej, subiektywnej. Jednak na „Lalce” czyli rozpadzie świata” wspaniała przygoda Ewy Paczoskiej z pisarstwem Prusa a także z pozytywizmem i modernizmem literackim się nie skończyła. O ile dla Jana Tomkowskiego (frapujący zbiór „Mój pozytywizm”) i Olgi Tokarczuk ( „Lalka i perła” – piękny literacki esej o powieści Prusa) ta przygoda skończyła się na „jednym razie”, o tyle Ewa Paczoska niezmiennie kontynuuje swoje prace w ramach wspomnianego ILPUW. W obecnej dekadzie ukazały się już to jej prace własne, już to zbiory szkiców i studiów pod jej redakcją, że wspomnę choćby „Prawdziwy koniec XIX wieku. Śladami nowoczesności” (2010) czy „Przerabiane XIX wieku. Studia” (2011), a wcześniej choćby „Dojrzewanie, dojrzałość, niedojrzałość. Od Bolesława Prusa do Olgi Tokarczuk” (2004), czy – niedawno – trzytomowe „Problemy literatury i kultury modernizmu w Europie Wschodniej” (2017) – dorobek Ewy Paczoskiej jest tu zresztą bardzo rozległy, cenny i interesujący. I oto właśnie ukazał się kolejny zbiór szkiców i studiów Ewy Paczoskiej, „Lekcje uważności. Moderniści i realizm”. W kilkunastu szkicach Paczoska przedstawia frapujące zmagania modernistów z metodą realistyczną i też odwrotnie, realistów z poetyką modernistyczną, choć kierunek był raczej taki, że to realiści doświadczali naporu nowego, nieznanego żywiołu modernistycznego. To bowiem, co znamy z czytelniczej współczesności, czyli odchodzenie od modelu klasycznej (w sensie: typowej) realistycznej fabuły i co do dziś niejednemu czytelnikowi może się wydawać nowinką, zaznaczyło się już u schyłku XIX wieku, gdy ante portas literatury pojawiło się najpierw widmo, a następnie kształt i substancja modernizmu. I czemu już wtedy towarzyszyły głosy o „końcu powieści” jako gatunku. Wystarczy choćby tylko zajrzeć do „Pałuby” Karola Irzykowskiego, „Nietoty, tajemnej księgi Tatr” Tadeusza Micińskiego, czy „Samego wśród ludzi” Stanisława Brzozowskiego, by się o tym przekonać, że te pytania i dylematy mają starą, ponad stuletnią metrykę. Modernistom nie chodziło jednak o unieważnienie realizmu, lecz, jak pisał, cytowany przez autorkę Chris Barker, o znalezienie dla niego nowej formuły, która umożliwiałaby uchwycenie „głębokiej rzeczywistości” świata. Twórcy modernistyczni posługują się nielinearnymi, nierealistycznymi środkami wyrazu, zachowując jednocześnie idee tego, co rzeczywiste – stwierdzał Barker. W końcu przecież Prus, którego Ewa Paczoska określa jako „pisarza modernistycznego”, sytuowany jest w podręcznikach do literatury polskiej, i tych licealnych i tych uniwersyteckich jako król polskiego realizmu pozytywistycznego. Wchodząc w lekturę „Lekcyj uważności” warto zwrócić uwagę na zawarte w tytule słowo „uważność”. Nie jest to słowo często używane i może nawet zrobić wrażenie jako niezbyt zręcznego neologizmu, niekoniecznie niezbędnego do zastąpienia pospolitej „uwagi”. A jednak termin ten okazuje się w tej pracy celowy, a nawet niezbędny, w tym także jako przeciwstawienie wspomnianej „uwadze”. Aby to rozróżnienie zdefiniować, Ewa Paczoska odwołała się do sformułowania badacza Jonathana Crary, który z kolei odwołując się do Waltera Benjamina, który stwierdził, że „istotą nowoczesności jest recepcja w stanie rozproszenia”. To, co dotąd było uznawane za „uwagę”, zostało poddane presji nowoczesności, szybkiej i migotliwej, „tyranii chwili”, nieustannej cyrkulacji bodźców i ofert, głównie w celach merkantylnych. Kulturowa logika kapitalizmu wymaga, w ocenie Crary’ego, „by za naturalne uznawać gwałtowne przerzucanie uwagi z jednej rzeczy na drugą”. Uwaga stała się więc rodzajem żetonu wędrującego od maszyny do maszyny. W tej sytuacji modernistyczni artyści i filozofowie zaproponowali przeciwwagę dla „uwagi”, ową tytułową „uważność”, która polega na poszukiwaniu tego, co przeoczone i odrzucone przez organizatorów zbiorowej „uwagi”, bo pozbawione walorów merkantylnych.

Po tych uwagach wstępnych autorki zbioru, można wniknąć w materię całości, podążać jej tropem ku egzemplifikacjom „uważności”. Zaczynają się one od szkicu poświęconego opowiadaniu Bolesława Prusa „Pod szychtami” z cyklu „Szkice warszawskie”. Przedstawiony w nim obraz pewnego zaniedbanego do ostateczności zakątka Warszawy na Powiślu stanowi rodzaj metafory doświadczenia historycznej klęski i cywilizacyjnego zapóźnienia, walki żywiołów życia i rozkładu, demontażu i konstrukcji, a jednocześnie poczucia zagrożenia, jakie emanuje z tego miejsca, które poddane jest przez żywioł rzeki nieustannym zmianom i jest już to wysepką, już to półwyspem, już to przylądkiem, ale zawsze śmietniskiem i ziemią niczyją. To obraz świata, który Thomas Carlyle, prekursor „eseizacji” prozy i nowej powieści nazywa rzekomo trwałym, w którym tylko nasze „ja” okazuje się rzeczywistością jedyną. W obrazie ukazanym przez Prusa Ewa Paczoska dostrzega, pars pro toto, cechę narracji modernistycznej: Uderzają tu symultaniczna jednoczesność zdarzeń i mijanie się epilogów z początkami, intencji ze rodzajem spełnień, wariantywność losów, wrażenie przypadkowości i przeplatania się wielu wątków jednocześnie. Plątanina, gmatwanina chaos sprzecznych głosów, natłok różnych narracji, bo miasto to wylęgarnia opowieści na granicy życia i fikcji, składają się na strukturę o charakterze palimpsestu. Swój szkic puentuje autorka nawiązaniem do uwag Bolesława Prusa o obrazie Aleksandra Gierymskiego „Żydzi modlący się w święto trąbek” (1888): A owa modlitwa izraelskiego ludu… Nie jestże to ten sam lud, który modłami swymi zatopił legiony egipskie, obalał mury miasta i wstrzymał słońce w biegu? (…) a dzisiaj? (…) Nie przedstawiłże Gierymski w swej „kolorowanej fotografii” takich modłów, z których uciekł duch, a została tylko forma jak zeschłe szczątki owadu, w których już nie ma życia?
Co to za miasto, którego centrum jest wyrwą, pustką, stosem belek? Co to za rzeka, która kojarzy się ze śmiercią, nie z życiem? – pyta niejako za Prusem Ewa Paczoska. W szkicu „Lalka” w dialogu z „Amerykaninem” Jamesa, autorka wychodzi od hipotezy, że „Lalka” mogła być świadomym dialogiem z „Amerykaninem”. Podobieństwo losów głównych bohaterów, Wokulskiego i Christophera Neumanna jest uderzające, włącznie z relacją z kobietą o pokrewnych rysach psychologicznych oraz z formacyjną rolą podróży do Paryża. Obaj bohaterowie są trawieni pustką, melancholią oraz poczuciem niestabilności. Obydwoma rządzą też fantazmaty, których dominacja w psychice również powoduje rozbicie kanonów tradycyjnego realizmu. W konkluzji Ewa Paczoska zauważa: „Lalka” czytana razem z „Amerykaninem” to nie tylko opowieść o losach trzech pokoleń, lecz także o dylematach i pułapkach idealizmu w ogóle. W świecie dotkniętym nowoczesną zmianą romantyczny z ducha (…) idealizm buduje anachroniczne i dysfunkcjonalne fantazmaty, które nie pozwalają swoim wyznawcom na prawdziwy rozwój, blokują ich energię, wreszcie – nie pozwalają ujawnić się instynktom i uczuciom. W szkicu o wpływach literatury wiktoriańskiej na polską, autorka zwraca uwagę na paradoksalność paraleli (przodujące w światowym rozwoju Ameryka i Anglia versus niedorozwinięta cywilizacyjnie, będąca w stanie zaborczego rozbicia jej terytorium Polska) występujących między nimi: lęku przed nowoczesnością, strachu przed nowymi żywiołami, w tym przed tłumem, przed globalizacją, która, tak wtedy nie nazywana, pojawiała się już w formach zalążkowych. Różnica polega na tym, że Polacy widzieli, że nowoczesność im ucieka, choć nieliczni z nich korzystali z jej zewnętrznych, technicznych atrybutów, a Amerykanie i Anglicy (w kolebce wiktorianizmu) widzieli aspekt nowoczesności dewastującej społecznie, wraz niesioną przez nią destrukcję kulturową. Egzemplifikacje lęków polskich zauważa Ewa Paczoska w m.in. w „Wampirze” Władysława St. Reymonta, czy w prozie Andrzeja Struga i Stefana Grabińskiego. Pod piórem modernistów realizm naskórkowy zamienia się w „realizm empatyczny”: odczuwanie świata przez bohaterów. W późniejszej fazie modernizmu przechodzi on w „realizm polifoniczny”, który odchodzi od jednego tonu. Moderniści odchodzą też od innej kardynalnej właściwości tradycyjnego realizmu: od konstrukcji „panoramy”, bardzo wtedy modnej, nie tylko w literaturze. Do tego dochodzi stosowana przez nich „dramatyzacja”, jako sposób na zachowanie realności. Jednym z jej przykładów jest scena skierniewicka w „Lalce” – zerwanie iluzji i rozstanie się Wokulskiego z Izabelą) Paczoska cytuje Jerzego Franczaka („Poszukiwanie realności. Światopogląd prozy realistycznej”), który pisał, że moderniści odrzucają realizm w imię dążenia do realności, a „realizm zostaje odrzucony jako pewien system oznaczania podający się za okno na świat”. Oni szukają sposobu opisu rzeczywistości w „stanie nowoczesnego upłynnienia”, zamiast czy do destruować czy naśladować (w duchu klasycznego mimetyzm).

Prus i James, stosując zabieg dramatyzacji, chcą za jego pomocą zatrzymać rozpędzoną maszynę nowoczesności, a nie próbować, jak będą to robić ich młodsi koledzy, sprostać tej szybkości – konkluduje swój szkic Ewa Paczoska.

Komparatystyczne rozważania o Prusie i Jamesie „podbija” niejako autorka szkicem o ich roli jako „pisarzy pisarzy”, czyli nie tylko praktyków prozy, ale także jej teoretyków, którzy wnieśli znaczący wkład w jej rozwój.

Pierwszą część swojego zbioru, zatytułowaną „Testowanie granic” kończy Ewa Paczoska szkicem „W poszukiwaniu opowieści o „ludziach czasu wielkiej zmiany”, odnosząc się do prozy Prusa, po części w ujęciu Stanisława Brzozowskiego, ale też w odniesieniu do jego powieści „Sam wśród ludzi”. Według Brzozowskiego także Balzac ukazywał wielką zmianę, ale tylko „maszyny życia”, bez wymiaru „czucia”, psychologii postaci (psychologia postaci balzakowskich jest zdecydowanie behawiorystyczna). Prus czuje przemianę swoich bohaterów wszystkimi ich emocjonalnymi fibrami. Jego bohaterowie czują ból i zmęczenie zmiany bez rozumienia jej znaczenia. Brzozowski mówi o Wokulskim jako „tragicznym bohaterze kultury”. Prusa roznamiętniają tajemnice ludzkiej psychiki. Odnosząc się natomiast do „Samego wśród ludzi” Brzozowskiego, Ewa Paczoska zwraca uwagę na pewną paralelność postaci Romana Ołuckiego z Wokulskim. Obaj są ludźmi „pomiędzy”, indywidualistami egzystującymi „pomiędzy” sferami klasowymi, historycznymi, obyczajowymi, terytorialnymi. Żaden nie czuje się nigdzie i nigdy u siebie, „zawieszeni między niebem a ziemią”. Paczoska zwraca uwagę na jeden jeszcze aspekt prozy Prusa, czyniący jego powieść „Dzieci” opowieścią o niedojrzałości, jednostek i społeczeństwa. Przy innej konstelacji jest ona także treścią „Książki o starej kobiecie” Brzozowskiego, dotykającej równocześnie „wykluczenia kobiety z polskiego świata”, jako jednego z przejawów tej niedojrzałości. W ujęciu autorki losy Wokulskiego i Ołuckiego to „przygody Polaka nowoczesnego”. Konkludując swój szkic, Ewa Paczoska cytuje Martę Wykę dla której powieści Brzozowskiego, to „sondowanie możliwości gatunku”. To samo w gruncie rzeczy można by powiedzieć o zmaganiach Prusa z formą powieści i formułą realistycznej reprezentacji (…) Autor „Lalki” pisał o powieści jako o formie, która musi ulegać ciągłemu samoprzekształceniu. Jeśli celem powieści jest przede wszystkim poznanie współczesności, pisarz czuły na jej głos musi wciąż przekraczać istniejące konwencje, a także własne wybory artystyczne, bez względu na to, czy zostały uznane za fortunne – konkluduje ostatni szkic pierwszej części swoich „Lekcji uważności”. O części drugiej – następnym razem.

 

Ewa Paczoska – „Lekcje uważności. Moderniści i realizm”, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2018, str. 369, ISBN 978-83-01-19789-6

Faraon A.D. 2017

„Faraon” Bolesława Prusa najwyraźniej przeżywa renesans zainteresowania ze strony badaczy literatury. Kilka lat temu (2014) ukazała się bibliofilska edycja dzieła ze wspaniałymi, barwnymi ilustracjami Edwarda Okunia, wzbogacona o zbiór esejów poświęconych powieści. Dwa z nich napisał profesor Andrzej Niwiński, egiptolog i wydawca tomu, a autorką jednego z kilku esejów, zatytułowanego „Opus magnum Bolesława Prusa” była Roksana Blech. Stanowił on krótką, dziesięciostronicową syntezę, resume problematyki „Faraona”. Trzy lata później otrzymaliśmy od Roksany Blech obszerne studium monograficzne „O „Faraonie” Bolesława Prusa”.

Wyjaśniając we wstępie, dlaczego właśnie ta powieść jest obiektem jej fascynacji i analiz badawczych autorka podaje dwa powody. Po pierwsze, choć może się to wydać dziwne, mimo upływu 120 lat od ukazania się dzieła, nie zostało ono nigdy dotąd dostatecznie wnikliwie i obszernie przeanalizowane. Po drugie – jak pisze autorka studium – „dzieła takiej klasy jak „Faraon” nie da się oczywiście raz na zawsze przestudiować”, a jego problematyka historiozoficzna, polityczna, socjologiczna, nabiera wraz z upływem czasu nowych znaczeń.

To prawda i dlatego takie studium było bardzo potrzebne, jako że piśmiennictwo badawcze dotyczące twórczości Prusa zawiera jak dotąd jedynie trzy obszerne studia analityczne poświęcone „Faraonowi” – obszerny rozdział w ramach syntezy Zygmunta Szweykowskiego „Twórczość Bolesława Prusa” (1947) oraz studium „Faraon” Bolesława Prusa” Janiny Kulczyckiej Saloni (1967). Jak wskazuje metryka obu tych prac, 70 i 50 lat, był już najwyższy czas, by ponownie, ze współczesnej perspektywy, przyjrzeć się dziełu. Tym bardziej, że jak słusznie zauważa w zakończeniu autorka, nie tylko „Lalka” była powieścią „z wielkich pytań naszej epoki”, ale „Faraon” także, choć innych rejestrów cywilizacji dotyczył.

Każdy z sześciu rozdziałów studium Roksany Blech poświęcony jest kolejno: recepcji czytelniczej powieści, kompozycji i narracji, Prusowi jako uczonemu, czyli czasowi i przestrzeni akcji „Faraona”, Prusowi jako artyście, czyli piętnastu najważniejszym stworzonym przez niego postaciom (dramatis personae) oraz przynależności gatunkowej „Faraona”, przynależności wielostronnej, bo dotykającej gatunków powieści historycznej, historiozoficznej, o państwie, alegorycznej i socjologicznej. Dodam od siebie, że wśród szczegółowych ujęć gatunkowych powieści można znaleźć choćby ujęcie „Faraona” jako powieści o wojsku i wojskowości, a sama Roksana Blech pisała też o wątkach sensacyjnych w tym dziele, stykających je zatem, w pewnej wąskiej, wyodrębnionej warstwie, z jednym z gatunków prozy popularnej.

Przyznam, że czytałem frapujące studium Roksany Blech z wielką przyjemnością – mając w pamięci dzieło Prusa i nakładając na nie zmiennoogniskowe obiektywy badawcze Autorki.

 

Roksana Blech –„O „Faraonie Bolesława Prusa. Studium monograficzne”, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2017, str. 276, ISBN 978-83-7865-506-0.