Głos lewicy

Przemówienie W. Czarzastego na konwencji SLD

Nie ma wroga na lewicy, ale też nie ma wroga wśród opozycji. Współpraca musi być oparta na rozumie, braku obłudy, na jasnym stawianiu spraw, partnerstwie oraz wzajemnym szacunku wszystkich stron opozycji. W Polsce toczy się dyskusja, czy mają być dwa bloki: PiS i anty-PiS, czy też oparte na programach trzy bloki: PiS-owski; chadecko-liberalny, pod przywództwem Platformy Obywatelskiej oraz socjaldemokratyczno–progresywny. Każdy ma prawo do swojej drogi. My – SLD Lewica Razem opowiadamy się za tym drugim rozwiązaniem, za rozwiązaniem opartym na systemie wartości i jasnej wizji państwa. Nie może być tak, że jedynym spoiwem jakiejkolwiek koalicji jest nienawiść do PiS-u. Ważna jest wizja państwa i to jak Polska będzie wyglądać po tym jak PiS odda władzę, to wszystko jest ważniejsze niż nienawiść. Pragniemy państwa świeckiego z: lekcjami religii poza szkołą, wypowiedzianym konkordatem, opodatkowaniem kleru oraz traktowaniem duchownych równo ze wszystkimi obywatelami. Pragniemy państwa tolerancyjnego, gwarantującego prawa mniejszościom oraz związkom partnerskim. Pragniemy państwa wolnego od antysemityzmu i rusofobii. Pragniemy państwa prawa, przestrzegania Konstytucji, państwa w którym nie odbiera się praw nabytych. Pragniemy państwa wolnościowego, gwarantującego wszelkie prawa kobietom. Pragniemy państwa odnoszącego się z szacunkiem do historii: odbudowy kraju po II wojnie światowej, zagospodarowania ziem odzyskanych, NSZ i Żołnierzy Wyklętych. Proponujemy sprawiedliwy system podatkowy, w którym w większej części obciążeni będą bogatsi, a w mniejszej mierze biedni. Uznajemy własność prywatną, państwową i spółdzielczą jako równoprawne własności. Pragniemy państwa prawa, przestrzegania Konstytucji, państwa w którym nie odbiera się praw nabytych. Będziemy wspierać samorządy i społeczeństwo obywatelskie, aby były jak najsilniejsze. Gwarantujemy sprawną opiekę zdrowotną i socjalną, które to polityki będą szczególnie skierowane do starszego pokolenia. Opowiadamy się za niskim wiekiem emerytalnym, likwidacją umów śmieciowych oraz większą kwotą wolną od podatku, co szczególnie pomogłoby zarówno młodym, jak i starszym obywatelkom i obywatelom. Proponujemy dostęp do tanich mieszkań, darmowych żłobków i przedszkoli. Pragniemy państwa, które będzie gwarantowało równą możliwość startu, równy dostęp do edukacji, kultury i służby zdrowia. Wszystko to możemy osiągnąć we współpracy ze związkami zawodowymi – OPZZ, z którym 22 września będziemy walczyli o wyższe płace w polskiej budżetówce. Wiele spraw, które wymieniłem są charakterystyczne dla socjaldemokracji. Jeżeli stworzymy jeden blok opozycji wobec PiS-u, to jestem przekonany, iż ludzie, którzy będą chcieli głosować na koalicję SLD Lewica Razem, nie będą chcieli głosować na Platformę Obywatelską, a ci którzy głosują na Platformę z wielu względów nie będą chcieli głosować na nas. I dlatego takie połączenie i wspólny start, pomimo D’Hondta, nie da synergii. Obecność pana Arłukowicza, Rosatiego czy Napieralskiego w Platformie nie wpłynęła na wprowadzenie tam lewicowych postulatów, nie zmieniło się nastawienie PO do: praw kobiet, IPN-u, wieku emerytalnego; nie pomogło służbie zdrowia, nie zobiektywizowało ich polityki historycznej. Nie zniosło też odpowiedzialności wobec osób, którym odbierane są prawa nabyte. Zwykle ideały lewicy są dla PO ważne na miesiąc przed wyborami, a zapomina się o nich w godzinę po wyborach. Tak samo będzie z Barbarą Nowacką. Nie wierzę w nagłe zajęcie się prawami kobiet przez Platformę. Nie wierzę w nagłe zajęcie się przez PO prawami związków partnerskich. Nie wierzę, że nagle bogatsi będą płacili wyższe podatki, a biedniejsi w ogóle lub niższe. Nie wierzę, że zmieni się pogląd na obniżony wiek emerytalny. Powiem tak po ludzku, iż kapitalizm Platformy Obywatelskiej wycenił Inicjatywę Polską na jedną jedynkę do Warszawy, na jedną jedynkę do sejmiku oraz obietnicę jednego miejsca do Sejmu bądź też Parlamentu Europejskiego. Mogliście Państwo startować z list partii Razem, albo SLD. Wybraliście swoją drogę. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Czy naprawdę myślicie, że połączenie SLD i Platformy Obywatelskiej w Koalicji Obywatelskiej zwiększy poparcie dla tej koalicji z 22 proc. do 40 proc., czyli poparcia, którym cieszy się dziś PiS? Pragniecie nas obciążać swoją nieudolnością rządów w 15 samorządach województw oraz nieudolnością 160 posłów. Czy naprawdę chcecie obciążać polską lewicę dwoma kadencjami swoich rządów, a po których przejął władzę PiS?

Czy dołączając do Waszej chadeckiej rodziny i Waszej chadeckiej wizji świata czworo polityków zmieni Waszą politykę, czy to ta czwórka będzie musiała to zrobić? Czy chcecie, aby Polki i Polacy głosując na Barbarę Nowacką wybierali Michała Ujazdowskiego, który uważa homoseksualizm za chorobę. Kto weźmie odpowiedzialność po stworzeniu jednego anty-PiS-owskiego bloku za zniknięcie z agendy politycznej takich spraw jak: świeckość państwa, prawa wolnościowe, prawa kobiet, obiektywne podejście do polityki historycznej. Pytam się, kto weźmie za to odpowiedzialność? Przez najbliższe lata nie będzie rozmawiać na ten temat? Nie będziemy żadnego z tych problemów rozwiązywali? Czy zajmą się nimi tylko redakcje gazet, telewizji, radia czy też tygodników? Nie wpychajcie nas na siłę do chadecji! Polska lewica się na to nie zgadza!

Odnoszę wrażenie, że cała ta dyskusja bardziej dotyczy kto będzie liderem po stronie opozycji, niż walki o demokratyczne państwo, o wizji Polski po rządach PiS-u. Nie bierzecie, politycy Platformy Obywatelskiej, pod uwagę następującej sytuacji, że poza PiS i PO jest jeszcze stowarzyszenie pana Kukiza, które wprowadziło do polskiego parlamentu osoby podejrzewane o poglądy faszystowskie. Czy chcecie, aby Polską rządził PiS i chory na władzę Jarosław Kaczyński, wraz z człowiekiem, który współpracuje z ludźmi, którzy nie myślą o faszyzmie niejednoznacznie. Nie ma wroga na lewicy, ale też nie ma wroga wśród opozycji. Polska lewica będzie tworzyła silny blok lewicowy, nie przystąpimy do żadnego bloku chadeckiego, bez względu na to ile nam zaproponują jedynek i dwójek. I nie będziemy mówili, że robimy to w imię wielkich ideałów walki o demokrację, bo to po prostu byłaby nieprawda! Tu z Dąbrowy Górniczek apeluję do wszystkich partii opozycyjnych następujący pakt. Zbierzmy się i ustalmy trzy zasady.
Zasada pierwsza, wszyscy pilnujemy uczciwości wyborów samorządowych.
Zasada druga, w II turze głosujmy na kandydata z opozycji demokratycznej. Zasada trzecia, zobowiążmy się, że po wyborach samorządowych nie będziemy tworzyć koalicji z PiS-em.
Chcę to usłyszeć od Grzegorza Schetyny, niech powie, że się zgadza, niech się do tego odniesie. Ale potem będę prosił o uczciwość, aby nie powtórzyło się głosowanie jak w Słupsku, gdzie PO wraz z PiS oddała głosy przeciwko Robertowi Biedroniowi. Czy też w Gorlicach przeciwko burmistrzowi z SLD Rafałowi Kukli, a zrobiliście to. Ponieważ czasami PO-PiS jest Wam w sercach bliższy, niż to co macie na ustach.
Trzy punkty, zapraszam wszystkich, którzy są opozycją. Zapraszam również Kukiza, ponieważ codziennie krytykuje PiS. Podpisz się bracie pod takim paktem. Przynajmniej będziemy wiedzieli w co gramy. Wszystkie badania, które są obecnie przeprowadzane pokazują, iż jakbyśmy naprawdę do tego uczciwie podeszli, to przynajmniej w sejmikach samorząd nadal będzie samorządem. Pragnę budować silny blok lewicy! Wspólnie z naszymi dwudziestoma partnerami, a także każdym kto uważa się za lewicę, musimy zbudować silny blok przed wyborami parlamentarnymi. Usiądźmy wspólnie, bez warunków wstępnych, jeden dzień po wyborach samorządowych spróbujmy stworzyć blok socjaldemokratyczny, progresywny! Z tego miejsca pragnę skierować ciepłe słowa do Roberta Biedronia, myślimy o Tobie dobrze. Jeżeli będziesz chciał stworzyć program lewicowy i będziesz chciał stanąć na czele ruchu lewicowego, to witamy w rodzinie. Ale jeżeli ten program będzie tylko fajny, to życzymy Ci szczęścia. Nie ma demokracji w Polsce bez silnego samorządu. Wszyscy nasi samorządowcy będą upowszechniać lewicowy program, bliższy społeczeństwu. Wszyscy zostaną zobowiązani do tego, aby bardziej stawiać na człowieka, bardziej w niego inwestować i pomagać ludziom, niż inwestować w infrastrukturę. Nadszedł czas na inwestycje w człowieka! Nasz program będziemy upowszechniać za pomocą naszych 24 000 kandydatek i kandydatów. Uważamy za skandal, iż władza PiS-u zapowiada, że w tylko w tych samorządach, w których będą rządzić pojawi się wsparcie od rządu. To jest skandaliczne, wszystkie samorządy są ważne, ale wpierw trzeba rozumieć co to jest samorząd i na czym polega istota demokracji samorządowej. Złotówkę lepiej widać z danego samorządu, niż z Warszawy. PiS tego nie rozumie. Przetrwaliśmy jako lewica najgorszy czas po wyborach parlamentarnych, mam nadzieję, że nauczyło to nas pokory. Ja osobiście nabrałem pokory. Jak dwa i pół roku temu zaproponowałem, aby wszyscy byli parlamentarzyści wystartowali w wyborach samorządowych, to było dużo w tej sprawie dyskusji, dziś staje się to faktem. W tej chwili wiem jedno, polska lewica się zmobilizowała. Ludzie odpowiedzialni powiedzieli – stajemy przy Was, walczymy oto, aby polska lewica w samorządach wzięła władzę, aby w wyborach do Parlamentu Europejskiego zdobyć jak najwięcej posłów, i aby wrócić do Sejmu. Będziemy współrządzili w wielu sejmikach, chcemy zwyciężyć i wystawiliśmy armię ludzi, którzy wiedzą jaką drogą pójść.

Apel o wspólną walkę Konwencja SLD

„Silny samorząd, demokratyczna Polska” – zorganizowana pod takim hasłem konwencja Sojuszu Lewicy Demokratycznej oraz ugrupowań partnerskich nie przyniosła szczególnego zaskoczenia. Mowa była głównie o konieczności zwarcia szyków przez opozycje w obliczu zagrożenia ze strony obecnego obozu władzy oraz konieczności szerokiej współpracy w obrębie samej lewicy.
Zjazd wyborczy Sojuszu został zorganizowany w „czerwonym mieście”, czyli bastionie partii – Dąbrowie Górniczej. Zgromadzenie zainaugurował prezydent tego miasta Zbigniew Podraza. Następnie na mównicy pojawił się przewodniczący Sojuszu Włodzimierz Czarzasty, który w trzech punktach nakreślił to, co jego zdaniem powinno być priorytetem dla przeciwników PiS. – Jak uważacie, że chcemy walczyć o przyszłość naszego kraju, o Polskę demokratyczną, zbierzmy się i ustalmy trzy zasady. Zasada pierwsza: wszyscy pilnujemy uczciwości wyborów samorządowych. Zasada druga: w drugiej turze głosowania wszyscy popieramy osoby z opozycji demokratycznej. Zasada trzecia: zobowiążmy się, że po wyborach samorządowych nie będziemy tworzyć koalicji z PiS-em – mówił Czarzasty. Jeśli chodzi o lewicę, Czarzasty zaznaczył też istotną role Roberta Biedronia, pod warunkiem, że polityk ten sam zdecyduje się na lewicowy program i wyrazi aspiracje do bycia liderem postępowego obozu.
– Chciałbym ciepłe słowa skierować do Roberta Biedronia. Myślimy, Robert, o tobie dobrze. Jeżeli stworzysz program lewicowy i będziesz chciał stanąć na czele ruchu lewicowego, witamy w rodzinie i pomożemy. Ale jeżeli ten program będzie tylko fajny, życzymy ci szczęścia – powiedział lider SLD. Przewodniczący wskazywał też niekonsekwencje w podejściu liberałów do prezydenta Słupska, którzy z jednej strony pokazowo wyciągają do niego rękę, a z drugiej – działają przeciwko niemu. Czarzasty odniósł się również do innych przypadków takiej niekonsekwencji.
– Chcę to usłyszeć od Grzegorza Schetyny. Niech powie, że się zgadza, niech się do tego odniesie. Ale potem będę prosił o uczciwość. Czyli nie będziemy razem z PiS-em głosowali w Słupsku przeciwko Robertowi Biedroniowi, a zrobiliście to. Nie będziemy razem z PiS-em głosowali w Gorlicach przeciw burmistrzowi SLD Rafałowi Kukli, a zrobiliście to – bo czasami PO-PiS jest wam w sercach bliższy, niż to, co macie na ustach – wskazywał lider Sojuszu. Przewodniczący podczas swojego wystąpienia momentami wyraźnie przesadził z koncyliacyjnym gestem. Jego zdaniem w obrębie antypisowskiej koalicji mógłby się również znaleźć Paweł Kukiz. – Zapraszam wszystkich, którzy uważają, że są opozycją, zapraszam również Pawła Kukiza, bo przecież codziennie krytykuje PiS. Podpisz się, bracie, pod takim paktem, przynajmniej będziemy wiedzieli, w co gramy – dodał przewodniczący SLD. – Wszystkie badania przeprowadzone w ostatnim czasie mówi, że jakbyśmy naprawdę uczciwie do tego podeszli, a nie kupując ludzi w tę, albo tamtą stronę, to przynajmniej w sejmikach samorząd nadal będzie samorządem – przekonywał Czarzasty, zaznaczając jednak, co warto podkreślić, że to właśnie Kukiz odpowiada za wprowadzenie do parlamentu polityków kojarzonych z ideologią faszystowską.
Czarzasty zaznaczył, że wybory samorządowe to dobry moment do zaprezentowania lewicowych wartości dla jego partii. – Samorząd jest dla nas bardzo ważny. Nie ma demokracji w Polsce bez silnego samorządu. Wszyscy nasi radni, którzy zostaną radnymi, zostaną zobowiązani, aby bardziej stawiać na człowieka, inwestować w człowieka, pomagać człowiekowi, niż inwestować i infrastrukturę. Jest czas na inwestycje w człowieka i chcemy w naszych programach, poprzez 24 tys. kandydatów, których zgłaszamy, to upowszechniać – zapewnił.
Głos zabrał także Sekretarz Generalny SLD Marcin Kulasek, który mówił o tym z jak dalekiej drogi musiała powrócić jego partia w ostatnim czasie. – To trzy lata trudne dla Polski i trudne dla lewicy. Dzisiaj walczymy nie tylko o naszą obecność w samorządzie, o realizację naszego programu, ale przede wszystkim o demokrację, o rządy prawa, o przerwanie dominacji Prawa i Sprawiedliwości – powiedział.
Na walce z PiS i przywróceniu normalności skupił się kandydat PiS na prezydenta Warszawy Andrzej Rozenek, który zaznaczył, że jego partia nie zabierze Polakom programów socjalnych uruchomionych przez PIS, a jednocześnie zaakcentował inne ważne sprawy. – Oddamy obywatelom poczucie bezpieczeństwa, przywrócimy Polsce zaszczytne miejsce we wspaniałej, zaszczytnej, wielkiej rodzinie europejskiej, zwrócimy wolność i swobodę obywatelską, odbudujemy społeczeństwo obywatelskie i świeckie państwo – deklarował.

Tylko w Opolu wszystko gra, czyli dekoncentracja PiS

Najwyraźniej skończyły się złote dla PiS czasy, gdy nie było żadnych grupowych i branżowych protestów rozlewających się po kraju, tylko pogardzane marsze „KOD-omitów”, a władzy samo rosło jak chłopu w polu. Dziś marszów jak na lekarstwo, „Wiadomości” i TVP Info nie mają się z czego pośmiać, ale przecież na tym padole łez, jak nie kijem go, to pałką. Wróg atakuje zewsząd, protesty wyrastają ni stąd ni zowąd jak grzybki po mżawkach, a PiS-owi coraz częściej zaczyna lecieć z rąk. Jak mawiał Witkacy, parodiując frazę góralską: „Kiedyś to były inkse casy”.

„Pieczywem” po pomnik Armii Czerwonej i inne udręki

W Dąbrowie Górniczej władze miejskie, nieprzychylne dekomunizacji, pokazały plecy tutejszemu IPN-owi, który nakazał im usunąć, w oparciu o ustawę dekomunizacyjną, pomnik Armii Czerwonej przy pewnym rondzie i do tego przy wsparciu miejscowej parafii. Z braku odpowiednich papierów i obstrukcji ze strony miasta, musiał więc IPN sam wziąć się do roboty i zastosować metodę improwizacyjno-chałupniczą. Po pomnik przyjechała zatem ekspedycja w postaci załogi samochodu dostawczego z napisem „Pieczywo”, „Wyroby cukiernicze” czy coś w tym rodzaju, wyszli z niego jacyś panowie i zabrali się do demontażu. Na to pojawiła się policja uważanego za kandydata na następcę Kaczyńskiego w roli prezesa PiS i zarazem ministra spraw wewnętrznych Joachima Brudzińskiego, wylegitymowała demontażystów skrytych pod szyldem piekarniczym i nakazała im odjechać precz, bo nie mieli żadnego pozwolenia na papierze, a pokazywali policjantom jedynie coś w telefonie komórkowym. Trudno i darmo – policja PiS zablokowała dekomunizację w Dąbrowie Górniczej. Po sądzie warszawskim, który zastopował w tym względzie wojewodę mazowieckiego. W tym samym czasie, w sobotni (9.06) poranek na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie rozpoczął się protest naukowców i studentów wspierający protest warszawski na UW. Prawnicy z kolei stowarzyszyli się w Komitet Obrony Sprawiedliwości, a ujawniony przykład więziennego znęcania się fizycznego i psychicznego (w Z.K. w Rzeszowie) nad b. prezesem Sądu Apelacyjnego w Krakowie Krzysztofem S. (odmówiono mu opieki lekarskiej powodując radykalne pogorszenie stanu zdrowia) bezpośredni sprawcy i polityczni mocodawcy tych praktyk mogą w przyszłości (n.p. Zbigniew Z.) bardzo ciężko to przypłacić. Tak ciężko, że nie chciałbym być w ich skórze. Także artyści z „Ziemi Obiecanej” nie ustępują ani o krok, z Karolem Borowieckim, Maksem Baumem i Morycem Weltem na czele, a do tego władza PiS musi przełknąć żabę w postaci wysokich honorów międzynarodowych dla znienawidzonej pisarki Olgi Tokarczuk (Londyn) i reżysera Pawła Pawlikowskiego (Cannes). Wszystko to (a to nie wszystko), na tle wielkiego cienia w postaci wyczynów seksualno-ginekologicznych jurnego i lubieżnego konserwatysty Pięty w tle, czyni wrażenie wręcz apokaliptyczne.

Suflerzy kuszą Prezesa

Nic więc dziwnego, że w tej sytuacji, czołowi publicystyczni harcownicy głównych prasowych tytułów propisowskich, „W Sieci”, Do Rzeczy” i „Gazety Polskiej” (oraz ich internetowych odnóg) czarno widzą i niepokoją się, że informacja, jakoby prezes dał zielone światło dla powrotu do ustawy o dekoncentracji mediów (przez oponentów zwanej kagańcową) to tylko fake news. I że zaprzeczający tweet rzeczniczki PiS Beaty Mazurek, to tylko zasłona dymna. Bracia Karnowscy, Andrzej Potocki czy Ryszard Makowski z „Sieci”, Robert Tekieli z „Gazety Polskiej” i nie oni jedni, powiadają, że bez wprowadzenia w życie zeszłorocznych pogróżek Krystyny Pawłowicz pod adresem krytycznych mediów („po wakacjach zabierzemy się za was”) PiS przegra przybierającą na sile wojnę medialną. Ale ich kolega Marcin Fijołek studzi im rozgorączkowane głowy dając do zrozumienia, że w sytuacji, gdy coraz bardziej czarno rysują się szanse na uniknięcie przez Polskę unijnych sankcji z powodu naruszeń praworządności przez rządy PiS, rozpętywanie wojny z Amerykanami (czyli TVN) i Niemcami (Axel Springer czyli „Fakt”) byłoby szaleństwem z góry skazanym na klęskę.

Zostaje metoda „na Koreę”

W tej sytuacji PiS-wi przyjdzie pogodzić się z trudną obecnością krytycznych mediów jako lustra jego grzechów i przyjąć zasadę, że „jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma”. No i liczyć na siłę rażenia „Wiadomości” Holeckiej, Ziemca i Adamczyka, obwieszczających sukcesy PiS, rządu i Polski, jak długa i szeroka mlekiem i miodem płynącej, niemal już drugiej Szwajcarii, z ogniem zaiste godnym prezenterów północnokoreańskich dzienników telewizyjnych. I może także na „Królową Lodu” z Polsatu, jeśli da radę. No i na Opole, gdzie po zeszłorocznym blamażu, znów wszystko gra i buczy, na chwałę Partii i Rządu, jak w szwajcarskim zegarku.