Więzienie za piosenkę

Pod pretekstem potrzeby walki z dezinformacją i fake newsami Egipt wprowadził przepisy przewidujące kary więzienia za „rozprzestrzenianie fałszywych pogłosek” na portalach społecznościowych. Rząd Abd al-Fattaha as-Sisiego nie ma również litości dla twórców.

 

Przyjęta w lipcu 2018 r. w Egipcie ustawa jest kolejnym krokiem prezydenta Abd al-Fattaha as-Sisiego, by zamknąć krytykom i niewygodnym dla rządu dziennikarzom usta. W kraju już wcześniej obowiązywała odpowiedzialność karna za publikowanie „fałszywych informacji” w mediach oraz na blogach, w połowie lipca wprowadzono możliwość karania za wpisy na portalach społecznościowych, przez autorów, którzy mają tam ponad 5 tys. obserwujących. W praktyce sprawy z odpowiednich paragrafów wszczynane są w przypadku krytyki poczynań autorytarnie rządzącego prezydenta, gdyż o zakwalifikowaniu danego materiału jako fałszywego lub wzywającego do przemocy decyduje Najwyższa Rada Regulacji Mediów, której przewodniczącego nominuje głowa państwa.

31 lipca 2018 r. sąd wojskowy skazał na trzy lata więzienia oraz grzywnę w wysokości 560 dolarów poetę Dżalala al-Bihajriego. To kara łączna za publikowanie „fałszywych wiadomości”, obrażanie wojskowych, a przy okazji także uczuć religijnych. Według sentencji wyroku al-Bihajri dopuścił się tych przestępstw, pisząc tomik wierszy oraz satyryczną piosenkę pt. „Balaha”. Z jej powodu zresztą został 3 marca aresztowany i oczekiwał na proces za kratami (a przy tym został przynajmniej raz pobity). Władze nie mogły mu wybaczyć utworu, w którym prezydent as-Sisi – nie wprost, ale dla Egipcjan kontekst był jasny – został porównany do postaci notorycznego kłamcy z popularnego w Egicie filmu. Życzy mu się również, żeby po czterech latach niespełnionych obietnic trafił w końcu do więzienia.

Al-Bihajriego ukarano również za niewydany jeszcze tomik wierszy pt. „Najwspanialsze kobiety na ziemi”, który miał ukazać się jesienią. Wojskowi sędziowie uznali, że tytuł zbioru… obraża egipskie wojsko. Dlaczego? Uznali mianowicie, że nie ma wątpliwości, że jest aluzją do jednego z hadisów (opowieści o Mahomecie), w którym prorok islamu mówi o „najwspanialszych żołnierzach na ziemi” i ma na myśli właśnie Egipcjan. Poeta, który z powodu „Balahy” stał już na straconej pozycji, na darmo objaśniał, że jego poezja nie mówi o wojsku, tylko, zgodnie z dosłownym brzmieniem tytułu, o kobietach i ich uczuciach.

Adwokat twórcy zapowiada apelację. Niezależnie od jej wyniku al-Bihajriego czeka jeszcze jeden proces za dokładnie te same czyny, tyle tylko, że przed zwykłym sądem karnym. W obronie poety jeszcze przed ogłoszenie wyroku wystąpiły międzynarodowe organizacje twórców, a po jego podaniu do wiadomości – eksperci komisji praw człowieka ONZ. Powstały internetowe petycje z żądaniem jego uwolnienia.

Trudno się jednak spodziewać, by władze Egiptu w ogóle się tym przejęły. Mogą raczej świętować nowy pakiet pomocy wojskowej wartej 195 mln dolarów, jaki pod koniec lipca trafił do nich z USA. Donald Trump nieustannie chwali prezydenta as-Sisiego i zapewnia go o swojej przyjaźni. I w tej akurat sprawie nie spiera się z doradcami.

Palestyna liderem 80 proc. świata

Grupa 77, koalicja w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych obejmująca ponad 80 proc. ludności świata, przyznała przedstawicielstwu Palestyny funkcję przewodnictwa całemu blokowi w 2019 r. Obecnie pełni ją Egipt.

 

To kolejny dowód uznania dla Palestyńczyków ze strony społeczności międzynarodowej oraz kolejny cios dla Izraela i bliskowschodniej polityki Stanów Zjednoczonych.
O decyzji Grupy 77 poinformował Riyad Mansour, stały przedstawiciel Palestyny w ONZ, w telefonicznej rozmowie z The New York Times. – Będziemy prowadzić negocjacje w imieniu 135 państw – oświadczył Mansour w wypowiedzi dla dziennika.

Grupa 77 to koalicja krajów rozwijających się, obejmująca głównie regiony Globalnego Południa, lecz również wschodzące potęgi, takie jak Chiny. 77 to liczba krajów, które zawiązały ten sojusz w ONZ w 1964 r. Od tamtego czasu blok rozrósł się prawie dwukrotnie i obecnie liczy sobie 135 członków, w tym Palestynę. Koalicja, posiadająca własne struktury w ONZ, wspierała w minionych dekadach procesy dekolonizacyjne i walkę o globalną sprawiedliwość gospodarczą, próbując równoważyć reguły narzucane przez ekonomicznie najsilniejsze państwa świata. Włączała się również w walkę z apartheidem w RPA i podobne formy ucisku w innych krajach.

Palestyńskie przewodnictwo ma znaczenie głównie symboliczne. Od 2012 r. przedstawicielstwo Ramallah ma w ONZ status państwa-obserwatora, czyli niepełne członkostwo. Może brać udział w sesjach Zgromadzenia Ogólnego i zabierać głos, chociaż nie ma prawa głosu. Ma też wstęp do ważnych instytucji ONZ, m.in. UNESCO i Miedzynarodwego Trybunału Karnego.

Decyzja Grupy 77 jest bez wątpienia świadectwem wzrostu znaczenia Palestyny na arenie międzynarodowej. Mansour dał do zrozumienia oznacza to wzmocnienie pozycji jego kraju wobec Izraela i USA: – Oni twierdzą, że nie jesteśmy państwem – mówił w rozmowie z NYT – Teraz robimy wszystko jak normalne państwa, więc państwem jesteśmy (…) Najwyższy czas, by kraje regionu [Bliskiego Wschodu] wystąpiły otwarcie i okazały rzeczywistą pomoc narodowi Palestyny, zamiast nieustannie przemawiać z oddali.

Międzynarodowa rola Palestyny rośnie w sytuacji, gdy jej relacje dypolatyczne ze Stanami Zjednoczonymi praktycznie ustały. Stało się tak z inicjatywy Ramallah po tym, jak prezydent Donald Trump przeniósł na początku roku ambasadę USA z Tel Awiwu do Jerozolimy, której wschodnia arabska część jest okupowana przez Izrael od 1967 r., tak jak większość ziem palestyńskich.

Uznanie Jerozolimy za stolicę Izraela przez USA zostało potepione przez społeczność międzynarodową.

Trump szczycił się wcześniej ambicjami doprowadzenia do pokoju palesteńsko-izraelskiego, jednak jego jednostronna proizraelska polityka nie sprzyja temu. USA wystąpiły z Rady Bezpieczeństwa na znak protestu wobec potępienia Izraela przez ONZ za majową masakrę Palestyńczyków w Strefie Gazy. Stany Zjednoczone od początku również sprzeciwiały się przyznaniu Palestynie statusu państwa-obserwatora w ONZ.