Flaczki tygodnia

Kampania wyborcza skończyła się. Ściślej plebiscyt wyborczy. A ściślej jego pierwsza runda. Nietrudno przewidzieć, że druga runda rozpocznie się przed 11 listopada. Plebiscytem na największego patriotę.

***

Tylko Święto Zmarłych może jeszcze być wolne od wojny polsko-polskiej toczonej przez PiS z koalicją PO+. W Polsce nie wypada robić polityki na cmentarzach. Jeszcze nie wpada.

***

Hitler straszył użyciem Wunderwaffe, która miała zmienić wynik przegrywanej wojny. Japończycy rzucili do boju samobójczych kamikadze. Amerykanie bomby atomowe. To one ich zwycięstwo przypieczętowało. Nie wiem kogo naśladowali sztabowcy PiS rzucając w końcówce kampanii wyborczej swoją bombę. Telewizyjny spot znowu straszący Polaków uchodźcami. Robiący politykę na grobach. Tyle, że cudzych. Na razie.

***

Straszenie hordami uchodźców na zdrowy chłopski rozum jest w Polsce nieproduktywne. Zwłaszcza teraz. Zwłaszcza kiedy zewsząd słyszymy coraz głośniejsze postulaty, gniewne pomruki nawet, polskich przedsiębiorców żądających kontyngentów złożonych z migrantów. Bo polscy przedsiębiorcy odczuwają strach przed brakiem rąk do pracy.

***

Słyszymy zewsząd, nawet w mediach narodowo-katolickich, że bez importu siły roboczej, najlepiej z Azji, polska gospodarka nie utrzyma zaplanowanego, ambitnego tempa wzrostu gospodarczego. Bez azjatyckich rąk do pracy nie wybuduje się obiecanych przez pana premiera-milionera Mateusza Morawieckiego setek tysięcy mieszkań z programu Mieszkanie +.
Bez ludów z Azji jutro nie wybuduje się dziesiątków tysięcy mostów obiecanych przez pana premiera-milionera w czasie wczorajszej kampanii wyborczej. Nie wybuduje się też Centralnego Portu Komunikacyjnego imienia Lecha Kaczyńskiego, ani żadnej z Wielkich Budów Kaczyzmu obiecywanych przez pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego.
No może Mierzeję Wiślaną uda się bez emigrantów przekopać. Jeśli tylko PiS wygra przyszłoroczne wybory parlamentarne i zagoni do kopania przegraną opozycję.

***

Jeśli wierzyć elitom intelektualnym PiS, prawdziwi Polacy nie akceptują uchodźców, ale gotowi są zaakceptować ekonomicznych migrantów. Czyli nie chcą przyjąć, pomoc, podzielić się chlebem z osobami pokrzywdzonymi przez los. Ofiarami wojny. Nie chcą podzielić się z nimi swoim dostatkiem.
Zaakceptują zaś pobyt w Polsce osób, które zgodzą się pracować dla dalszego pomnożenia dostatku Polaków. Zaakceptują ludzi, którzy zgodzą się być ofiarami polskiego wyzysku ekonomicznego. Gotowych pracować za przysłowiową „miskę ryżu”. Za minimalną płace ustanowioną im przez pana premiera-milionera.

***

Przy okazji. Określenie „za miskę ryżu” to echo chińskiego „tie fan wan”, czyli „żelaznej miski ryżu”.
Tak w maoistowskich Chinach nazywano niskie robotnicze płace w państwowych przedsiębiorstwach. Ale gwarantujące też dożywotnie zatrudnianie oraz bezpłatne mieszkanie, opiekę zdrowotną, edukację, czasem posiłki w zakładowych stołówkach. Zapoczątkowany w 1978 rok przez Deng Xiaopinga marsz ku gospodarce wolnorynkowej łączył się z likwidacją systemu „żelaznych misek ryżu” i masowymi zwolnieniami robotników z pracy w państwowych przedsiębiorstwach. Po to aby rozbić ich solidarność klasową i zatrudniać w skomercjalizowanych przedsiębiorstwach państwowo-prywatnych. Za ryż bez gwarancji dożywotniego zatrudnienia i bez świadczeń socjalnych.
Teraz pan premier-milioner proponuje polskie wizy w zamian za pobyt w polskim obozie pracy.

***

W czasie kiedy elit PiS straszyły obywateli IV RP hordami uchodźców, te same elity PiS celebrowały rocznicę pontyfikatu papieża-Polaka. Celebrowano na kolanach, bo dla ludzi związanych z polskim kościołem katolickim Karol Wojtyła jest nie tylko papieżem, ale też świętym ich kościoła. W Polsce zasług świętego nie można kwestionować. Czynów jego, nawet tych dokonanych w stanie nie-świętości, też krytykować nie wolno.

***

Dlatego trudna jest w Polsce dyskusja o pedofilii w kościele katolickim, zwłaszcza w polskim kościele. Bo choć wiele faktów wskazuje, że papież z Polski nie zwalczał pedofilskiej plagi w swym kościele, to polskie media wspominać o tym nie chcą. W Polsce mamy kosztowne, utrzymywane przez wszystkich podatników instytucje kreujące się na instytuty naukowe. Zajmujące się badaniem, propagowaniem myśli Jana Pawła II-go. Redukujące nauczanie papieskie do kilku formułek w rodzaju „Prawda nas wyzwoli” i konserwatywnej, obskuranckiej wizji ludzkiego życia seksualnego.

***

Nie spotkałem żadnej publikacji dotyczącej problemów uchodźców i emigracji w myśli papieża Jana Pawła II-go. Choć był to papież często podróżujący po świecie i z uchodźcami, emigrantami często obcujący. Nie liczę, że taka publikacja zostanie w IV Rzeczpospolitej upubliczniona, bo tamten papież miał zupełnie inny pogląd na przyjmowanie uchodźców niż pan prezes Kaczyński.

***

Papież Jan Paweł II jest w Polsce martwy jako humanista. I zapomniany w mediach. Istnieje w zbiorowej przestrzeni jako popularny model. Wyrzeźbiony i odlany w setkach pomników. Zwykle niezwykle kiczowatych i zwyczajnie brzydkich. Służy też jako patron wspomnianych już instytucji. Dających zatrudnienie licznym osobom pragnących bezpiecznej pracy w dobrych warunkach. Za więcej niż „miska ryżu”.

 

PS. Piotr Gadzinowski dziękuje wszystkim, którzy oddali na niego głos w wyborach do Rady Miasta Warszawy.

Nie zmarnujmy naszej szansy

Bez reprezentacji lewicy w samorządach,
bez prezydentów i radnych z „SLD – Lewica Razem”,
prawica zdominuje naszą Polskę i nas.
Prawica z PiS, albo ta z PO i PSL.
To oni urządzą nam życie po ichniemu.
Bez pytania o naszą zgodę, bez pytania o nasze zdanie.
Urządzą nam przyszłość i przeszłość.
Znów oplują naszych bliskich. Znów będą rozwalać ich groby.
I nasze pewnie też.
Będą mieli prawo do tego, bo sami im takie prawo damy.
Kiedy nie pójdziemy na wybory.
My i nasi bliscy.
Kiedy nie zagłosujemy na naszych kandydatów
z „SLD – Lewica Razem”.
Kiedy poddamy się bez walki wyborczej.
Zapomnijmy o wczorajszych sporach i urazach!
Bądźmy zjednoczoną, polską lewicą!
Bądźmy razem w niedzielę 21 października !
Nie dajmy się prawicy przegłosować!
Nie dajmy się prawicy zakneblować!

 

 

NASI AUTORZY KANDYDUJĄ

 

Informujemy, że autorzy publikujący w „Trybunie” kandydują w wyborach samorządowych. Lista nr 5.

  • Czesława Christowa kandyduje na radną do Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego z okręgu Szczecin-Police;
  • Czesław Cyrul kandyduje na radnego Rady Miasta Wrocławia ze Szczepin, Popowic, Gądowa Małego, Kozanowa i Pilczyc;
  • Andrzej Dryszel kandyduje na Radnego Rady Miasta Warszawy z Bielan i Żoliborza;
  • Wincenty Elsner kandyduje na radnego do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego z powiatów: górowskiego, milickiego, oleśnickiego, oławskiego, strzelińskiego, średzkiego, trzebnickiego, wołowskiego i wrocławskiego;
  • Piotr Gadzinowski kandyduje na radnego Rady Miasta Warszawy z Wilanowa i Ursynowa;
  • Krzysztof Gawkowski kandyduje na radnego Sejmiku Województwa Mazowieckiego z powiatów: grodziskiego, legionowskiego, nowodworskiego, otwockiego, piaseczyńskiego, pruszkowskiego, warszawskiego zachodniego i wołomińskiego;
  • Tadeusz Iwiński kandyduje na radnego do Sejmiku Województwa Warmińsko-Mazurskiego z powiatów: ełckiego, gołdapskiego, kętrzyńskiego, olecki i węgorzewskiego;
  • Krzysztof Podgórski kandyduje na radnego Rady Miasta Torunia z Wrzosów, Starówki, Chełmińskiego i Jar;
  • Maciej Prandota kandyduje na radnego do Sejmiku Województwa Mazowieckiego z okręgów ostrołęckiego i siedleckiego;
  • Rafał Skąpski kandyduje na prezydenta miasta Nowego Sącza;
  • Danuta Waniek kandyduje na radną do Sejmiku Województwa Mazowieckiego z prawobrzeżnej Warszawy;
  • Grzegorz Wiśniewski kandyduje do na radnego Rady Miasta Warszawy z Bemowa, Włoch i Ursusa.
  • Agnieszka Wołk-Łaniewska kandyduje na radną Sejmiku Województwa Mazowieckiego z Bemowa, Bielan, Ursusa, Włoch, Woli i Żoliborza.
  • Anna-Maria Żukowska kandyduje na radną Rady Miasta Warszawy z Targówka, Wawra i Wesołej.

Flaczki tygodnia

Barbara Nowacka wybrała karierę polityczną w PO. Wybrała „mniejsze zło. I świetnie potrafi to uzasadnić. Bo kiedy PiS, ten śmiertelny wróg, stoi u bram samorządów, to nie czas na ideową estetykę. Wtedy jest czas realnej polityki.

***

W tej realnej polityce pieniądze Platformy Obywatelskiej, jej medialne wpływy, partyjne struktury mogą zagwarantować Nowackiej mandat radnej, a w przyszłości też miejsce w Parlamencie Europejskim, lub Sejmie RP. Dzięki takim mandatom Nowacka będzie mogła być w polskiej polityce. Działać realnie, a już nie jako wieloletnia „nadzieja polskiej lewicy”.
Będzie też mogła głosić tam swoje, liberalno-lewicowe poglądy. I będzie dalej ulubioną przez liberalne, komercyjne media polityczną celebrytka.

***

Barbara Nowacka poszła drogą Bartosza Arłukowicza. Wydeptaną wcześniej przez Dariusza Rosatiego, Danutę Hübner, Marka Borowskiego, Grzegorza Napieralskiego. Wszyscy oni, po skłóceniu z SLD, kontynuowali tam swoje kariery. Ale z biegiem lat porzucali lewicowe ideały, albo już nie eksponowali ich w mediach.

***

Wszystkie te gwiazdy lewicy, po zagnieżdżeniu się w Platformie, po chwilowej medialnej popularności, w końcu lądowały w jej drugim, politycznym szeregu. Ale źle im nie było. Danuta Hübner została unijnym komisarzem. Bartosz Arłukowicz przez pięć lat był nawet na pierwszej linii, ministrem zdrowia. Czy pamiętacie jakieś lewicowe reformy służby zdrowia wprowadzone przez „lewicową twarz w PO”, czyli Bartosza Arłukowicza?

***

Platforma Obywatelska nie pierwszy raz przed ważnymi dla niej wyborami pozyskuje z lewicy popularne postacie. Bo chce ocieplić swój, antysocjalny wizerunek. Chce syrenimi głosami pozyskanych lewicowych celebrytów zwabić głosy wyborców centro – lewicowych. W tym roku te głosy mogą mieć wagę mandatów decydujących o władzy w sejmikach. W Warszawie głosy pozyskane dla Trzaskowskiego przez Nowacką mogą zaważyć o zwycięstwie. Dla utrzymania samorządowej władzy konserwatyści i bezideowcy z PO zniosą lewicowe hasła głoszone na ich konwencjach przez Nowacką.

***

Barbara Nowacka była kreowana przez liberalne, komercyjne media, takie jak TVN, „Gazeta Wyborcza”, radio TOK FM oraz współpracujące z nimi lewicowe media, jak „Krytyka Polityczna”, na liderkę nowej, młodej lewicy.
Tej dobrej lewicy, bo nie związanej z SLD. Ta kreowana, nierzadko mistyfikowana, lewica miała być tym politycznym „dobrem”. W przeciwieństwie do SLD, który był i jest kreowany, na lewicę gorszego sorta. Dla polskiego młodego lewicowca głosowanie na SLD miało być i pewnie znów będzie, uznawane jako głosowanie na „mniejsze zło”.

***

Barbara Nowacka i jej polityczni przyjaciele od 2016 roku głosili, że muszą stworzyć własne ugrupowanie. Alternatywne wobec SLD. Także po to aby lewicowi wyborcy już nie musieli głosować na „mniejsze zło”. Czyli SLD.

***

Lata minęły. Okazało się, że poza grupami przyjaciół, jak stowarzyszenie Inicjatywa Polska, nowej lewicy nie udało się stworzyć lewicowej alternatywy dla SLD. Okazało się też, że Partia „Razem” dokonała samoizolacji i w przedwyborczych sondażach nie przekracza poziomu progów wyborczych. Co oznacza, że głosy oddane na nią mogą być stracone.
Jedyną lewicowa formacją przekraczającą progi wyborcze jest koalicja SLD – Lewica Razem. Ale ta koalicja jest zwalczana przez liberalne media, jako to „mniejsze zło”.

***

Dlaczego Barbara Nowacka decydując się na „wybór mniejszego zła”, wybrała „zło z PO”? W czym PO jest lepsza od SLD? Bo ma więcej wpływów w mediach, pieniędzy?

***

Usłyszałem opinię Barbary Nowackiej, że z SLD nie może startować w wyborach, bo SLD w swojej kampanii będzie bronić dorobku Polski Ludowej i ludzi zasłużonych w tamtej Polsce.
W 2015 roku Flaczki uosobione przez Piotra Gadzinowskiego były na liście wyborczej do Sejmu RP. Liście „Zjednoczonej Lewicy”, gdzie SLD był ważnym koalicjantem. Z okręgu warszawskiego. Barbara Nowacka była liderką tamtej listy. Nie przeszkadzało jej wtedy, że ja, umieszczony na ostatnim miejscu listy, stale w kampanii broniłem dorobku Polski Ludowej i „postkomuchów”.
Przeciwnie, była Barbara niezwykle pracowitą liderką listy i gdyby wszyscy ze Zjednoczonej Lewicy tak aktywnie pracowali w kampanii, jak ona, to pewnie koalicja Zjednoczona Lewica byłaby obecna w tym Sejmie.
Dziś słyszę opinie, że siedemdziesiąt tysięcy głosów jakie zdobyła wtedy Barbara Nowacka i dwadzieścia tysięcy jakie zdobył wtedy Dariusz Joński to jedynie zasługa ich osobowości. Ciekaw jestem jaki wynik osiągną oni startując teraz w barwach Koalicji Obywatelskiej, czyli PO.

***

Nie wszyscy działacze z Inicjatywy Polskiej przyłączyli się do Koalicji Obywatelskiej PO. Warszawska radna, Paulina Piechna-Więckiewicz, wybrana z listy SLD, potem członkini Inicjatywy Polskiej, uznała, że lepiej będzie realizować swe lewicowe poglądy startując w komitecie wyborczym Jana Śpiewaka i Partii „Razem”. Jeszcze inni postanowili poczekać na „lepsze czasy dla lewicy”.
Nie głosować.

 

PS. Opowiadając na liczne pytania, Flaczki potwierdzają, że naczelny „Trybuny” Piotr Gadzinowski będzie kandydował do Rady Miasta Warszawy z Ursynowa/Wilanowa z listy SLD – Lewica „Razem”. Bo nie wstydzi się dorobku Polski Ludowej i reprezentowania Polaków „gorszego sorta”.

Wybierzmy godność

To będą niezwykle ważne wybory dla polskiej lewicy. Będziemy mieć szanse wyboru nie tylko dobrych i bardzo dobrych lewicowych samorządowców. Tych zarządzających województwami, miastami, powiatami i gminami. I tych kontrolujących nowo wybraną władzę.

 

Wybierzmy ludzi kompetentnych, wiernych składanym obietnicom i nieprzekupnych. Nie warto obdarzać zaufaniem politycznych „Jasiów wędrowniczków” – cynicznie zmieniających barwy partyjne i klubowe, jeśli u konkurencji konfitury są słodsze.
Te wybory mogą wreszcie zakończyć polityczny duopol PiS kontra PO. I pseudoliberalne polityki wieszczące, że jeśli bogaci szybko się wzbogacą, to i biednym coś z sutego stołu skapnie. Teraz kandydaci z „SLD – Lewica Razem” mają szansę uspołecznić działania samorządów. Spróbujemy tego w Warszawie, aby to stołeczne miasto było też miastem społecznym.
Te wybory ważne będą dla polskiej lewicy. Dla milionów Polaków, którzy nie wyparli się przeszłości i nie wstydzą się swojej pracy w czasach Polski Ludowej. Te wybory mogą przywrócić im godność. Zastopować nagonkę hałaśliwych „elit PiS” na weteranów pracy z Polski Ludowej. Haniebną „dekomunizację” polskich miast, „degradację” polskich seniorów, odbierania im wypracowanych, należnych im emerytur.
Samorządowcy nie tworzą polityki państwowej, ale sprawni i kompetentni samorządowcy mogą na szczeblach lokalnych zablokować te kaczystowskie ekscesy. Zjednoczyć lewicowych Wyborców w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.
Kandydaci „SLD – Lewica Razem” nie będą oszukiwać swych Wyborców nierealnymi obietnicami. Rozdawaniem nie swoich pieniędzy z deficytów budżetowych. Wizjami gigantycznych inwestycji na kredyty pozostawiane do spłaty przyszłym pokoleniom. W Polsce jest wystarczająco dużo majątku źle zarządzanego, niesprawiedliwie dzielonego i marnotrawionego. Jest zbyt dużo świętych krów, zwłaszcza tych „rasy toruńskiej”, zwolnionych od podatków i danin na rzecz rozwoju Polski. My to zmienimy i uporządkujemy.
Kandydaci „SLD-Lewica Razem” nie będą gonić za medialnymi modami. Wdzięczyć się do kreowanych przez komercyjne media idoli. Ja chcę być reprezentantem starszego pokolenia Polaków. Weteranów pracy Polski Ludowej. Pogardzanych przez te media „komuchów”.
Głowa do góry „komuchy”! Nie dajmy sobie odebrać przez prawicowych kłamców naszej godności. Naszych zasług w czasie wieloletniej pracy dla Polski. Prawdy o naszej historii.
Nasz Komitet Wyborczy „SLD – Lewica Razem” przygotował program dla seniorów. Życia aktywnego społecznie i zawodowo. Życia godnego.
Bo emerytury mogą nam odebrać. Chwilowo rzecz jasna.
Ale naszej „komuszej” godności odebrać sobie nie damy.

 

PS. Będę kandydował do Rady Warszawy z Ursynowa i Wilanowa. Domyślacie się z jakiej listy, bo „Czy wygrywasz czy nie, ja i tak kocham cię”.