Waga Waszych Głosów

Mamy nowe szalbierstwo wyborcze. Od początku roku do rejestru warszawskich wyborców dopisało się 9155 osób. W tym od 13 sierpnia do 9 października już 8790 osób. W całym 2014 dopisało się jedynie 4354 osób.
Burmistrz stołecznej dzielnicy Wola Krzysztof Strzałkowski informuje, że na Woli dopisano już ponad tysiąc osób. Dwa razy tyle, co cztery lata temu.
Dziennie wpływa około 200 wniosków.
Po Warszawie krążą informacje o autobusach przywożących do urzędów chętnych do głosowania w Warszawie. Nie kryjących swych sympatii do PiS.
Czy takie szalbierstwo wyborcze ma sens?
W Warszawie mieszka milion trzysta osiemnaście tysięcy osób uprawnionych do głosowania.
Przy frekwencji na poziomie 50 procent (cztery lata temu była 44 procent w pierwszej turze i 47 procent w drugiej), oznacza to 659 tysięcy głosujących. Czyli 6,6 tysiąca głosów dawałoby jeden procent poparcia.
W 2014 roku w I turze Hanna Gronkiewicz-Waltz dostała 294 tysięcy głosów, Jacek Sasin 172 tysiące. W drugiej turze pani prezydent dostała 342 tysięcy głosów, a Sasin 241 tysięcy głosów.
Ale teraz w większości sondaży Patryk Jaki, kandydat PiS na prezydenta Warszawy jest tylko o kilka punktów procentowych za Rafałem Trzaskowskim, kandydatem Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej.
Na pewno w tych wyborach frekwencja będzie wyższa niż cztery lata temu. Starcie Trzaskowskiego i Jakiego jest regularnie podgrzewane przez media. Jest bardziej emocjonujące niż pojedynek Gronkiewicz-Waltz i Sasina cztery lata temu.
Dlatego potrzeba będzie pewnie ponad 7 tysięcy oddanych głosów, żeby zdobyć jeden punkt procentowy.
Być może ten jeden przywieziony punkt procentowy nie zaważy o wyborze prezydenta Warszawy.
Ale ten dodatkowy jeden punkt procentowy dla PiS, przy większościowym systemie liczenia głosów może przekreślić szanse na mandaty w sejmikach wojewódzkich, w Radzie Miasta Warszawy i radach dzielnicowych kandydatek i kandydatów spoza PiS i PO.
Ten jeden procent dodatkowych, przywiezionych autokarami prawicowych głosów może przekreślić szanse kandydatek i kandydatów lewicy oraz ruchów miejskich.
Dlatego gorąco apelujemy do lewicowych Wyborców!
Głosujcie 21 października.
Głosujcie na kandydatów lewicowych.
Głosujcie racjonalnie, czyli na największy lewicowy komitet wyborczy. Takim jest „SLD – Lewica Razem”.
Każdy Wasz głos i Waszych Bliskich to szansa na złamanie monopolu PiS i PO.

 

NASI AUTORZY KANDYDUJĄ

Informujemy, że autorzy publikujący w „Trybunie” kandydują w wyborach samorządowych. Lista nr 5.

  • Czesława Christowa kandyduje na radną do Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego z okręgu Szczecin-Police;
  • Czesław Cyrul kandyduje na radnego Rady Miasta Wrocławia ze Szczepin, Popowic, Gądowa Małego, Kozanowa i Pilczyc;
  • Andrzej Dryszel kandyduje na Radnego Rady Miasta Warszawy z Bielan i Żoliborza;
  • Wincenty Elsner kandyduje na radnego do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego z powiatów: górowskiego, milickiego, oleśnickiego, oławskiego, strzelińskiego, średzkiego, trzebnickiego, wołowskiego i wrocławskiego;
  • Piotr Gadzinowski kandyduje na radnego Rady Miasta Warszawy z Wilanowa i Ursynowa;
  • Krzysztof Gawkowski kandyduje na radnego Sejmiku Województwa Mazowieckiego z powiatów: grodziskiego, legionowskiego, nowodworskiego, otwockiego, piaseczyńskiego, pruszkowskiego, warszawskiego zachodniego i wołomińskiego;
  • Tadeusz Iwiński kandyduje na radnego do Sejmiku Województwa Warmińsko-Mazurskiego z powiatów: ełckiego, gołdapskiego, kętrzyńskiego, olecki i węgorzewskiego;
  • Krzysztof Podgórski kandyduje na radnego Rady Miasta Torunia z Wrzosów, Starówki, Chełmińskiego i Jar;
  • Maciej Prandota kandyduje na radnego do Sejmiku Województwa Mazowieckiego z okręgów ostrołęckiego i siedleckiego;
  • Rafał Skąpski kandyduje na prezydenta miasta Nowego Sącza;
  • Danuta Waniek kandyduje na radną do Sejmiku Województwa Mazowieckiego z prawobrzeżnej Warszawy;
  • Agnieszka Wołk-Łaniewska kandyduje na radną Sejmiku Województwa Mazowieckiego z Bemowa, Bielan, Ursusa, Włoch, Woli i Żoliborza.

Cicha indoktrynacja

Przyzwyczailiśmy się, że debata nad stanem państwa  pod rządami PiS odbywa się co kilka miesięcy.

 

Uczestniczą w niej politycy opozycji ale i kierownictwo partii rządzącej nie próżnuje, aby co rusz przypominać jak to poprzednicy zniszczyli Polskę. Większość debat w wykonaniu prawych i sprawiedliwych przeradza się jednak w parodię tak, jak ta ostatnia dotycząca referendum ws. konstytucji.
Pytania, które Polakom chciał zadać prezydent Andrzej Duda, choć wszystkie absurdalne, to w oczy rzuciły się dwa:
• Czy jest Pani/Pan za odwołaniem się w preambule Konstytucji RP do ponad tysiącletniego chrześcijańskiego dziedzictwa Polski i Europy jako ważnego źródła naszej tradycji, kultury i narodowej tożsamości?
• Czy jest Pani/Pan za wzmocnieniem w Konstytucji RP pozycji rodziny, z uwzględnieniem ochrony obok macierzyństwa także ojcostwa?
Pomimo, że postawione pytania brzmią niewinnie, to aż skóra cierpnie, gdy wyobraźnia podpowiada, jak PiS do spółki z ojcem Rydzykiem i innymi hierarchami, mogliby wypaczyć odpowiedź twierdzącą. Ta byłaby, i dla PiS, i dla kościoła potwierdzeniem, że rozdział kościoła od państwa nadal ma pozostać w Polsce tylko fikcją.
Księża zapewne uznaliby ten fakt za przyzwolenie, żeby dalej zajmować się politykowaniem, a nie ewangelizowaniem. Politycy PiS natomiast kwestię promowania rodziny przerobiliby na odebranie praw do decyzji tysiącom kobiet i mężczyzn, którzy w zaciszu własnej sypialni chcą zdecydować czy dziecko mieć czy używać środków antykoncepcyjnych.
Przywiązanie Polaków do wartości chrześcijańskich (a właściwie tych uniwersalnych nieobcych żadnej religii i żadnemu człowiekowi) byłoby odebrane jako możliwość dyktowania, czy kobieta może korzystać z antykoncepcji hormonalnej, rodzice mogą sięgnąć po in vitro, aptekarz sprzedawać tabletki dzień po (lub inne, które za miesiąc bądź rok, przestaną odpowiadać kościołowi), a lekarz odmawiać wykonania aborcji kobiecie, której życie i zdrowie jest zagrożone, bo sumienie mu nie pozwala ratować tego życia.
Na szczęście referendum się nie odbędzie. Na szczęście dla Polski i Polaków. Interpretacji odpowiedzi również nie będzie, a Polacy chcą przejrzystości, transparentności i poszanowania ogólnoludzkich wartości w konstytucji, jak i poza jej zapisami. Społeczeństwo obywatelskie musi jednak czuwać, bo tej władzy uwierzyć nie sposób jak głosi, że jest prawa i sprawiedliwa.