Małżeństwo ważne w całej EU

Zapadło orzeczenie korzystne dla jednopłciowej pary, która pobrała się w Brukseli – Amerykanina i Rumuna. Ten pierwszy starał się o legalny pobyt w Rumunii powyżej 3 miesięcy (taki przywilej przysługuje współmałżonkom obywateli państw UE), ale Bukareszt twardo stał na stanowisku, że nie uznaje małżeństw jednopłciowych, zatem pozwolenia na pobyt nie wyda. Teraz jednak musi się ugiąć.

 

Państwa członkowskie UE nie są zobowiązane do uznania ważności małżeństw jednopłciowych zawartych poza swoimi granicami, jednak będą musiały je respektować w kwestii swobody przepływu osób.

Adrian Coman i jego mąż, obywatel USA Clay Hamilton wywalczyli prawo do pobytu Amerykanina w Rumunii. – Dziś zwyciężyła ludzka godność – powiedzieli mediom po ogłoszeniu wyroku 5 czerwca.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że pojęcie „współmałżonek” w dyrektywie dotyczącej swobody przepływu osób obejmuje małżonka tej samej płci. Możliwe jest więc przyznanie małżonkom tej samej płci pewnych uprawnień na gruncie prawa unijnego w każdym państwie UE! 🌈

Do tych regulacji będą musiały stosować się wszystkie państwa UE – w tym Polska. Oburzenie orzeczeniem TSUE na prawicy już zdążyło wybuchnąć. Krystyna Pawłowicz uznała, że i tak „wie lepiej” niż europejscy urzędnicy i przedstawiła własnąinterpretacj ę obowiązującego prawa:

Komentarze pełne obrzydzenia publikowali w mediach społecznościowych również Kaja Godek (uzyła hasztagu „stop dewiacji”) i Krzysztof Bosak (według niego „trwa spór o wyższość prawa unijnego nad narodowym”. Wypowiedział się również szef Instytutu Ordo Iuris Jerzy Kwaśniewski, który domagał się reakcji od Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Za to radość środowisk LGBT. „Polski rząd, który od lat konsekwentnie opiera się równościowym trendom, będzie musiał ten stan rzeczy zaakceptować. Dlatego z niecierpliwością oczekujemy na reakcje władzy kraju, w którym żyją 2 miliony osób LGBT – tej liczby obywateli i obywatelek nie sposób ignorować!” – skomentowali orzeczenie działacze Kampanii Przeciw Homofobii.

Dobre miejsce dla neonazisty

Na bezterminowy pobyt w szpitalu psychiatrycznym skazany został młody Brytyjczyk o neonazistowskich poglądach, który w zeszłym roku planował atak terrorystyczny na lokalną społeczność LGBT. Policja go ujęła, bo swoje plany ujawnił na Facebooku.

 

Ethan Stables – wówczas 19-latek – został zatrzymany przez policję 23 czerwca zeszłego roku w swoim rodzinnym miasteczku Barrow-In-Furness w hrabstwie Cumbria w Wielkiej Brytanii. Ujęto go w momencie, gdy przemieszczał się w stronę pubu, który był miejscem spotkań członków lokalnej społeczności gejowskiej. Wcześniej Stables kilkukrotnie chwalił się w mediach społecznościowych swoim zamiarem pozbawienia życia pojawiających się tam osób homoseksualnych. Pisał m.in.: „Idę się na wojnę” i „Pozabijam tych gejowskich drani co do jednego”. Podczas aresztowania nie był uzbrojony, jednak policja znalazła w jego mieszkaniu siekierę, maczetę, kolekcję noży i materiały wybuchowe. Nagrał materiał wideo, na którym spalił tęczową flagę, sam zaś pozował na tle swastyki zdobiącej jego pokój.

Śledztwo wykazało, że oskarżony przeszukiwał internet, wpisując w wyszukiwarkę m.in. hasła: „wojna rasowa” i „jak zostać terrorystą”; szukał informacji o broni palnej i sposobach wykonania bomby. Przed zatrzymaniem przez policję trzykrotnie odwiedził wspomniany pub, w celu dokonania „rozpoznania” przed atakiem. Prokuratura oskarżyła Stablesa o planowanie zamachu terrorystycznego.

Uznano go winnym w lutym 2018 r. Ostateczny wyrok zapadł kilka dni temu – rozprawa przedłużała się, ponieważ sąd uznał oskarżonego za niepoczytalnego psychicznie. Stables został w końcu skazany na pobyt w szpitalu psychiatrycznym „do wyleczenia” – aż przestanie stanowić zagrożenie dla społeczeństwa. W praktyce oznacza to, że może zostać z niego zwolniony tylko wskutek decyzji ministerstwa sprawiedliwości lub sądu zdrowia psychicznego. Po ewentualnym zwolnieniu będzie monitorowany przez służby antyterrorystyczne przez okres 10 lat. Będzie też musiał regularnie informować policję o miejscu swojego pobytu.

Sędzia, który skazał neonazistę, nie miał wątpliwości, że Stables posiadał rzeczywisty zamiar dokonania morderstwa z nienawiści i zmierzał do jego realizacji. Oskarżonego dodatkowo obciążył fakt, że kłamał podczas rozprawy, próbując uniknąć odpowiedzialności. Jeżeli zostałby uznany za poczytalnego, otrzymałby wyrok więzienia w wymiarze 5-10 lat.