Rusza nowy sezon PlusLigi

W piątek 12 października rozpocznie rywalizację siatkarska PlusLiga. Mistrzowskiego tytułu po raz dziewiąty w historii bronić będzie PGE Skra Bełchatów, a jej najgroźniejszymi konkurentami będą ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, Asseco Resovia, Jastrzębski Węgiel i Stocznia Szczecin.

 

W porównaniu z poprzedni sezonem PlusLiga zmniejszyła się o dwa zespoły, odrobinę zmieniono też system rozgrywek. Ponownie szansę walki o medale będzie miało sześć najwyżej sklasyfikowanych po fazie zasadniczej ekip, z czego dwie najlepsze awansują od razu do półfinału, a pozostałe cztery będą walczyły w parach o pozostałe dwa miejsca. W tej części play off rywalizacja toczyć się będzie do dwóch wygranych, ale po każdym ze spotkań nastąpi zmiana gospodarza. Te same zasady będą obowiązywać w półfinałach oraz w rywalizacji o piątą lokatę. Przywrócono natomiast zasadę, że w strefie medalowej trzeba będzie wygrać trzy mecze, również ze zmianą gospodarza po każdym ze spotkań. W tym sezonie nie przewidziano bezpośredniego spadku z ligi, ale zespoły z dwóch ostatnich miejsc będą musiały po fazie zasadniczej zmierzyć się ze sobą do dwóch wygranych meczów, zaś pokonanego w tym starciu czeka dodatkowo baraż o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej z mistrzem pierwszej ligi.

Kto jest w tym sezonie najpoważniejszym kandydatem do wygrania PlusLigi? Można chyba powiedzieć, że ci sami co ostatnio plus nowa siła ze Szczecina. W obozie broniącej tytułu PGE Skry Bełchatów latem doszło do kilku roszad, a których najważniejsze były odejście serbskiego środkowego Srecko Lisinaca oraz przyjmującego Bartosza Bednorza, ale w miejsce pierwszego z wymienionych bełchatowianie pozyskali z Indykpolu AZS Olsztyn brylującego w drużynie mistrzów świata Jakuba Kochanowskiego, a lukę po Bednorzu zapełnił z powodzeniem inny ze złotych medalistów z Turynu Artur Szalpuk. Ten znakomity 23-letni siatkarz wrócił do Skry po rocznym pobycie w Treflu Gdańsk.

Kilku innych graczy z mistrzowskiej ekipy Vitala Heynena również zmieniło klubowe barwy. Do Zaksy Kędzierzyn-Koźle z Asseco Resovii Rzeszów przeniósł się przyjmujący Aleksander Śliwka. Wicemistrzowie Polski ściągnęli do siebie także występującego dotychczas w Cuprum Lubin atakującego Łukasza Kaczmarka, który latem grał w kadrze w Lidze Narodów, ale na mistrzostwa świata się nie załapał. Po roku gry w Turcji wrócił do PlusLigi nasz reprezentacyjny atakujący Dawid Konarski, który związał się z ekipą Jastrzębskiego Węgla. Będzie w niej grał z również pozyskaną latem dwójką przyjmujących – Niemcem Christianem Frommem i Francuzem Julienem Lyneelem. Do Asseco Resovii z kolei po sześciu latach przerwy wrócił przyjmujący Mateusz Mika, a wraz z nim z Gdańska przeniósł się reprezentacyjny atakujący Damian Schulz. Mika nie jest jedynym wracającym po latach zawodnikiem w rzeszowskiej drużynie. Ponownie bronić jej barw będzie brazylijski rozgrywający z francuskim paszportem Rafael Redwitz, który grał w Asseco Resovii już w sezonie 2009/2010. Rafał Buszek, który ostatnio występował w ZAKSIE, związał się zaś z tym klubem po raz… czwarty. Drużyna z Rzeszowa po dwóch słabszych sezonach chce znów liczyć w walce o medale i w tym celu pozyskała jeszcze kilku obcokrajowców, m.in. Amerykanów Kawikę Shojiego i Davida Smitha, a także australijskiego libero Luke’a Perry’ego.

Kwartetowi faworytów szyki pomiesza zapewne solidnie wzmocniona latem Stocznia Szczecin, która na koniec poprzedniego sezonu zajęła 12. miejsce. Włodarze klubu po zakończeniu rozgrywek co rusz chwalili się nazwiskami kolejnych uznanych na rynku siatkarz. Hitem było pozyskanie Bartosza Kurka oraz znakomitego Bułgara Mateja Kazijskiego. Kontrakty podpisali też rozgrywający Łukasz Żygadło, inny Bułgar Nikołaj Penczew oraz belgijski środkowy Simon van de Voorde.
Nowy sezon zainaugurują dwa piątkowe mecze – Cerrad Czarni Radom podejmą Jastrzębski Węgiel, a ONICO Warszawa zagra u siebie z Cuprum Lubin.

 

Siatkarskie MŚ 2018: Powtórka z rozrywki

Cztery lata temu w katowickim Spodku reprezentacja Polski pokonała Brazylię w finale mistrzostw świata. W minioną niedzielę w Turynie kibice siatkówki mieli powtórkę z rozrywki, bo finale MŚ 2018 te dwie drużyny spotkały się ponownie.

 

Zanim jednak broniąca w Turynie mistrzowskiego tytułu reprezentacja Polski stanęła w szranki z aktualnymi złotymi medalistami olimpijskimi olimpijskimi, wcześniej musiała stawić czoła drużynie Stanów Zjednoczonych, uważanej za najlepszą obecnie na świecie. Biało-czerwoni nie wygrali z Amerykanami od Pucharu Świata w 2015 roku. Później mierzyli się z nimi czterokrotnie – dwa razy za trenerskiej kadencji Vitala Heynena, jeden raz pod wodzą Stephane’a Antigi i jeden raz za godnych zapomnienia rządów Ferdinando De Giorgiego. Wspólnym mianownikiem tych czterech meczów było to, że nasi siatkarze je przegrali. To właśnie Amerykanie zamknęli biało-czerwonym drogę do półfinału ostatnich igrzysk olimpijskich, wygrywając z nimi gładko 3:0. Nasi siatkarze mieli więc pełne prawo popaść w kompleks niższości wobec graczy z ekipy USA, albo też pałać do nich żądzą odwetu za doznane upokorzenia. Ku zaskoczeniu wszelkich ekspertów i większości fanów, serca polskich graczy zdominowało to drugie uczucie. Inna sprawa, że aktualnym mistrzom świata nie wypada wciąż przegrywać, nawet z tak dobrą drużyn jaką tworzą Amerykanie.

 

Ile razy można przegrywać?

Do półfinałowej potyczki tegorocznego czempionatu biało-czerwoni grali z Amerykanami 24 razy, połowę spotkań przegrywając, ale połowę jednak wygrywając . Niestety, w ostatnich latach to gracze zza oceanu regularnie udzielali im lekcji pokory. Nawet w 2014 roku, gdy nasz zespół zdobył prymat na świecie, to w drodze po tytuł z Amerykanami jednak przegrał. Od tamtej pory, z 11 rozegranych meczów o stawkę, tylko dwa zakończyły się wygraną polskiej drużyny. Wygrała z nimi w Krakowie w 2015 roku w jednym z dwóch meczów fazy interkontynentalnej Ligi Światowej oraz w Tokio w ostatniej edycji Pucharu Świata. Pozostałe potyczki nasi gracze kończyli na tarczy. Szczególnie bolesne okazały się porażki o brązowy medal Ligi Światowej w 2015 roku, wspomniana już na igrzyskach olimpijskich 2016 oraz w tegorocznym Final Six Ligi Narodów.
W światowym czempionacie nasi siatkarze rywalizowali z Amerykanami siedmiokrotnie. W dawnych czasach, w 1956, 1960, 1970 i 1974 roku, biało-czerwoni bili ich bez trudu. W czterech rozegranych meczach z nimi nasz zespół stracił ledwie dwa sety. Ale w „czasach nowożytnych” potyczki z nimi kończyły się na ogół sromotnymi porażkami (w 1986 i 2014). Zwycięstwo w półfinale tegorocznych mistrzostw świata było zatem pierwszym triumfem biało-czerwonych w starciach z Amerykanami w tych turniejach od 1974 roku.

W bułgarsko-włoskim turnieju Amerykanie byli niepokonani aż do trzeciej fazy turnieju, a nasz zespół po drodze zaliczył wpadki w spotkaniach z Argentyną i Francją. Ostatecznie biało-czerwoni awansowali do trzeciej rundy po wygranej 3:0 z Serbami, a potem znów zaliczył porazke w meczu z Włochami 2:3, chociaż bez konsekwencji, bo wcześniej ponownie ograł Serbów 3:0 i awansował do półfinału z pierwszego miejsca. Amerykanie natomiast wygrali z Rosją 3:0 i mając awans w kieszeni, w spotkaniu z Brazylia wystawili rezerwowy skład, który przegrał 0:3 i w efekcie ekipa USA w grupie I zajęła drugą lokatę, przez co trafiła w półfinale na Polaków. Niewykluczone, że taki miała zamiar licząc, że z nimi pójdzie jej łatwiej niż z Serbami.

 

Statystyki mówią prawdę

Ale z turniejowych statystyk wcale nie wynikało, że biało-czerwoni są jakoś wyraźnie słabsi od faworyzowanych Amerykanów, bo wprawdzie polski zespół ustępował im w ataku, ale był lepszy w grze blokiem. Spójrzmy, jak prezentowali się gracze obu zespołów w ogólnej turniejowej klasyfikacji: w kategorii najlepszy punktujący 6. był Aaron Russel, ale Bartosz Kurek siódmy wśród atakujących pierwszy był Matthew Anderson, a najlepszy z naszych, Artur Szalpuk, dopiero 13. Lecz wśród najlepiej blokujących wyżej był Michał Kubiak (4), a Maxwell Holt był piąty, wśród najlepiej serwujących Bartosz Kurek miał lepsze wyniki niż Taylor Sander, wśród najlepiej broniący Paweł Zatorski był wyżej od Erika Shoji. Na boisku to wszystko wyszło ja szydło z worka.

Po meczu amerykański portal „VolleyMob” narzekał, że Polacy wyeliminowali ich reprezentację głównie siłami dwóch graczy – Bartosza Kurka i Michała Kubiaka. Według statystyk zdobyli oni 65 procent punktów, wzięli na siebie 68 procent ataków i mieli ponad 50 procent skuteczności.

W niedzielnym finale większe szanse dawano jednak Brazylijczykom, dla których był to piąty z rzędu występ w decydującym meczu o mistrzostwo świata. Cztery lata temu z Polakami w Katowicach przegrali, teraz pałali żądzą rewanżu. „Dotarliśmy do finału w pięciu ostatnich edycjach czempionatu globu. Tylko nasza reprezentacja może się pochwalić takim osiągnięciem. Wystąpiliśmy też w czterech ostatnich finałach igrzysk olimpijskich i też tylko my tego dokonaliśmy. Mamy prawo oczekiwać od naszych zawodników zwycięstwa” – pisały przed meczem z Polską brazylijskie media. Spotkanie zakończyło się po zamknięciu wydania, podobnie jak wcześniejszy mecz o 3. miejsce USA – Serbia. Wrócimy do w następnym numerze.

Mistrzostwa świata w siatkówce mężczyzn 2018, reprezentacja Polski w siatkówce mężczyzn, Polska – USA 3:2, Brazylia – Serbia 3:0, Polska – Brazylia, Aaron Russel, Bartosz Kurek, Matthew Anderson, Artur Szalpuk, Michał Kubiak, Maxwell Holt, Taylor Sander, Paweł Zatorski, Erika Shoji, Vital Heynen, Jakub Kochanowski, VolleyMob,

 

Narodziny siatkarskiej gwiazdy

Jakub Kochanowski przebojem wdarł się na siatkarskie salony. 21-letni siatkarz zdobył decydujące punkty dla naszej reprezentacji w spotkaniach z Iranem i Bułgarią, najmocniejszymi jak dotąd przeciwnikami biało-czerwonych.

 

Nasi siatkarze awansowali do kolejnej fazy mistrzostw świata z kompletem punktów. Taki wynik osiągnęły jeszcze tylko zespoły USA i Włoch. Biało-czerwoni kolejną rundę turnieju rozegrają w Warnie. Czekają ich potyczki ze znacznie bardziej wymagającymi rywalami, niż mieli w pierwszej fazie, nie wyłączając Irańczyków i Bułgarów. Mecze z tymi zespołami nasz reprezentacja wygrała pewnie. Iran to przeciwnik dla Polaków od pewnego czasu niewygodny, ale w Warnie pokonali ten zespół bez straty seta. Z współgospodarzami imprezy, Bułgarami, też zwycięstwo ekipy Vitala Heynena nie było zagrożone, chociaż nasi rywale zdołali urwać seta. „To był najtrudniejszy jak dotąd dla nas mecz. Myśleliśmy, że sam się wygra” – przyznał szczerze trener Heynen.

Na szczęście w końcówkach obu tych spotkań uaktywnił się nieprawdopodobny siatkarski talent Jakuba Kochanowskiego. Lider naszej mistrzowskiej drużyny juniorów w ubiegłego roku z impetem wkroczył w świat dorosłej siatkówki i znakomicie wkomponował się w zespół, który pod wodzą belgijskiego selekcjonera przystąpił w Warnie do obrony mistrzowskiego tytułu wywalczonego cztery lata temu w Polsce.

 

Ten Kochanowski jest boski

Kochanowski znakomitą zagrywką w końcówce trzeciego seta rozbił Irańczyków, a potem niemal to samo powtórzył w decydującej partii meczu z Bułgarami. Trener Heynen nie raczył jednak publicznie pochwalić rewelacyjnego młokosa. Na pytanie jak ocenia rewelacyjną grę Kochanowskiego, skrzywił się tylko i uciął temat. „Nie będę mówił o indywidualnościach. Mamy 14-osobową kadrę i to jest zwycięstwo całej tej grupy.

Sam Kochanowski też chyba jeszcze nie czuje się w roli gwiazdy, bo w każdej wypowiedzi skwapliwie pomniejsza swoje zasługi i podkreśla wkład całej drużyny. Nawiasem mówiąc pozostali kadrowicze, nie wyłączając tuzów w rodzaju Michała Kubiaka i Bartosza Kurka, robią to samo, co dowodzi, że nasi reprezentanci mimo różnic wiekowych tworzą zgraną paczkę. Nie jest to dobra wiadomość dla ich rywali, także tych, z którymi im przyjdzie walczyć w drugiej fazie mistrzostw.

A zrządzeniem losu biało-czerwoni trafili do grupy H, w której przyjdzie im od piątku rywalizować naprawdę mocnymi przeciwnikami. Serbia, która minimalnie przegrała z niepokonaną jak dotąd ekipą USA 2:3, w pierwszej fazie ograła Kamerun (3:0), Tunezję(3:1), Australię (3:1), a na koniec w tie-breaku pokonała mocną Rosją 3:2. Drugi z rywali biało-czerwonych, Francja, awansowała z 3. pozycji w grupie B. Ekipa trenera Laurenta Tillie zaczęła od wygranej z Chinami 3:0, ale przegrała z Brazylią i Holandią po 2:3, po drodze pokonując Egipt 3:0 i Kanadę 3:1.

Czwartym zespołem w grupie H jest Argentyna, z którą Polacy zagrają już w piątek 21 września. „Albicelestes” w pierwszej fazie przegrali z Belgią 1:3, wygrali z Dominikaną 3:0, przegrali 1:3 z Włochami, wygrali ze Słoweńcami po tie-breaku i na koniec przegrali z Japonią 2:3. W awansie do trzeciej fazy turnieju najpierw brane pod uwagę są zwycięstwa odniesione przez poszczególne drużyny, a dopiero potem punkty. Do następnej rundy przechodzą liderzy z czterech grup oraz dwa najlepsze drużyny z drugich miejsc. Nasza drużyna zacznie w piątek od meczu z Argentyną, w sobotę zagra z Francją, a w niedzielę z Serbią. Wszystkie mecze rozpoczną się o 19:40, transmisje w TVP i Polsacie.

 

Podział na grupy w II fazie MŚ

Grupa E (Mediolan)
Włochy – 1. miejsce w grupie A
Holandia – 2. miejsce w grupie B
Rosja – 3. miejsce w grupie C
Finlandia – 4. miejsce w grupie D
Grupa F (Bolonia)
Brazylia – 1. miejsce w grupie B
Belgia – 2. miejsce w grupie A
Słowenia – 3. miejsce w grupie A
Australia – 4. miejsce w grupie C
Grupa G (Sofia)
USA – 1. miejsce w grupie C
Iran – 2. miejsce w grupie D
Bułgaria – 3. miejsce w grupie D
Kanada – 4. miejsce w grupie B
Grupa H (Warna)
Polska – 1. miejsce w grupie D
Serbia – 2. miejsce w grupie C
Francja – 3. miejsce w grupie B
Argentyna – 4. miejsce w grupie A

 

Klasyfikacja MŚ po I fazie grupowej

Grupa A:
M Z-P Sety Pkt
1. Włochy 5 5-0 15:2 15
2. Belgia 5 3-2 11:8 10
3. Słowenia 5 3-2 12:10 9
4. Argentyna 5 2-3 10:11 6
5. Japonia 5 2-3 8:11 5
6. Dominikana 5 0-5 1:15 0
Grupa B:
1. Brazylia 5 4-1 13:6 11
2. Holandia 5 4-1 12:8 11
3. Francja 5 3-2 13:7 11
4. Kanada 5 3-2 11:7 9
5. Egipt 5 1-4 4:13 3
6. Chiny 5 0-5 3:15 0
Grupa C:
1. USA 5 5-0 15:5 13
2. Serbia 5 4-1 14:7 12
3. Rosja 5 3-2 12:6 10
4. Australia 5 2-3 9:11 7
5. Kamerun 5 1-4 4:12 3
6. Tunezja 5 0-5 2:15 0
Grupa D:
1. Polska 5 5-0 15:3 15
2. Iran 5 4-1 12:7 11
3. Bułgaria 5 3-2 11:6 9
4. Finlandia 5 2-3 9:12 6
5. Kuba 5 1-4 6:13 3
6. Portoryko 5 0-5 3:15 1

 

Siatkarskie mistrzostw świata: Polacy zaczęli od zwycięstwa

Reprezentacja Polski siatkarzy udanie rozpoczęła mistrzostwa świata. W swoim pierwszym meczu w grupie D biało-czerwoni z lekkimi kłopotami w trzecim secie pokonali zespół Kuby 3:1 (25:18, 25:19, 21:25, 25:14). Zwycięstwa na otwarcie odnieśli też najgroźniejsi rywale Polaków – Iran wygrał z Portoryko 3:0, a Bułgaria z Finlandią także 3:0.

 

W środę nasi siatkarze zaczęli mistrzostw od potyczki z Kubańczykami, ekipą mocno odmłodzoną i przez to nieprzewidywalną. Kiedyś to był zespół zawsze groźny dla najlepszych, a w swoich najlepszych okresach notowała spektakularne sukcesy – na koncie ma dwa srebrne medale mistrzostw świata (1990 i 2010 rok – ten z 17-letnim Wilfredo Leonem w składzie) oraz dwa brązowe (1978 i 1998). W mistrzostwach Ameryki Północnej Kubańczycy triumfowali 15 razy, zdobyła 11 medali igrzysk panamerykańskich, 9 Ligi Światowej, a w 1989 roku wygrała Puchar Świata. Przez swoją sztywną politykę transferową Kubańczycy stracili w ostatnich latach wielu wybitnych zawodników, którzy uciekli i dzisiaj reprezentują barwy innych krajów, jak Wilfredo Leon (zagra w reprezentacji Polski), Osmany Juantorena (gra dla Włoch) czy Leal (gra dla Brazylii). Wpływ na obecny skład kadry Kuby miał też skandal z udziałem zawodników posądzonych o gwałt w fińskim Tampere podczas zmagań Ligi Światowej. Zespół się rozpadł, ale w igrzyskach w Rio de Janeiro wystartował, zajmując 11. miejsce. Wtedy też po raz ostatni Kubańczycy grali z Polakami i przegrali 0:3.

W Warnie po dwóch pierwszych setach wydawało się, że ten wynik zostanie powtórzony, ale w sprawnie działającej polskie machinie się zacięło i w trzecią partię biało-czerwoni niespodziewanie przegrali. Ich dekoncentracja trwała też na początku czwartego seta, w którym Kubańczycy objęli prowadzenie, ale zanim zrobiło się niebezpiecznie nasi siatkarze odzyskali rytm i rozjechali rywali w tej partii do 25:14. W czwartek ekipa Vitala Heynena zmierzyła się z najsłabszą w grupie D drużyną Portoryko, którą w środę Iran bez wysiłku ograł 3:0, więc raczej nikt nie zakładał innego wyniku w jej starciu z Polakami (mecz zakończył się po zamknięciu wydania). Belgijski szkoleniowiec do gry wystawił taki oto skład: Piotr Nowakowski, Bartosz Kurek, Artur Szalpuk, Fabian Drzyzga, Michał Kubiak, Jakub Kochanowski, Paweł Zatorski (libero) oraz Damian Schulz, Grzegorz Łomacz, Damian Wojtaszek. W piątek w rozgrywkach nastąpi przerwa, a w weekend nasz zespół sprawdzi swoje możliwości w starciach z Iranem i współgospodarzami imprezy Bułgarami.

W innych grupach także dominowali faworyci. W grupie A w meczach otwarcia zwycięstwa po 3:0 odniosły zespoły Włoch, Słowenii i Belgii, w grupie B Francji, Brazylii i Kanady, a w grupie C Rosja, zaś w starciu dwóch pozostałych potentatów USA pokonały Serbię 3:2. Te dziewięć zespołów na pewno przejdzie dalej, w „polskiej” grupie D awans Polski, Bułgarii i Iranu też jest więcej niż pewny, a czwartą ekipą powinna być Kuba.

 

Nasi siatkarze nie są faworytami, ale…

Już wkrótce nasi siatkarze, po czterech latach zasiadania na tronie, na boiskach w Bułgarii i Włoszech staną do walki w obronie tytułu mistrzów świata. Biało-czerwoni nie będą faworytami turnieju, ale stać ich nawet na zwycięstwo.

 

Opinię tę potwierdza nawet belgijski trener biało-czerwonych Vital Heynen. Jego zdaniem faworytami turnieju w Bułgarii i we Włoszech będą Rosjanie i Amerykanie, a w dalszej kolejności Francuzi i Włosi, lecz gdyby Polacy okazali się od tych zespołów lepsi, aż taką wielką sensacją ich sukces by nie był. Apetyty polskich kibiców na co najmniej medal zaostrzyły sie po Memoriale Huberta Wagnera, w którym biało-czerwoni pokonali w finale Rosję 3:2, a ekipa „Sbornej” to przecież aktualni mistrzowie Europy i triumfatorzy tegorocznej Ligi Narodów. Wcześniej w krakowskiej Tauron Arenie nasi siatkarze wygrali też z wicemistrzami LN Francuzami 3:2 i ograli gładko 3:0 zespół Kanady, prowadzony dzisiaj przez Stephana Antigę. Te wyniki potwierdzają, że w przededniu rozpoczęcia mistrzostw świata 2018 reprezentacja Polski przezwyciężyła kryzys wywołany rządami włoskiego selekcjonera Ferdinando De Giorgiego i pod wodzą jego belgijskiego następcy, Vitala Heynena, ponownie stała się zespołem z najwyższej światowej półki.

Złota drużyna z 2014 roku stworzona przez francuskiego trenera Stephane’a Antigę zaczęła się rozpadać już rok po zdobyciu mistrzostwa świata. Po odejściu kilku weteranów w kadrze pojawiła się grupa nowych zawodników, jak Grzegorz Łomacz, Damian Wojtaszek czy Mateusz Bieniek, a w erze rządów Heynena Artur Szalpuk, Damian Schulz, Aleksander Śliwka, Bartosz Kwolek, Tomasz Fornal czy Jakub Kochanowski, największa perła wśród graczy młodego pokolenia. Ale mimo tej pokoleniowej wymiany kręgosłup złotej drużyny z 2014 roku został utrzymany. Heynen w swojej 14-osobowej kadrze na mistrzostwa w Bułgarii i Włoszech ma do dyspozycji pięciu mistrzów świata z 2014 roku (Drzyzga, Konarski, Nowakowski, Kubiak, Zatorski), pięciu triumfatorów Ligi Światowej z 2012 roku (Kurek, Konarski, Nowakowski, Kubiak, Zatorski), czterech srebrnych medalistów Pucharu Świata 2011 (Kurek, Nowakowski, Kubiak, Zatorski), pięciu brązowych medalistów ME z 2011 (Kurek, Kubiak, Nowakowski, Drzyzga, Zatorski) i tylko dwóch mistrzów Europy z 2009 roku (Kurek i Nowakowski).

Czy ta mieszanka rutyny z młodością okaże się zabójcza dla rywali, przekonamy się już niebawem. Heynen jest jednak optymistą, bo wyjawił, że bilet do domu zarezerwował na 1 października, czyli dzień po meczach o złote i brązowe medale. Czyli wierzy, że prowadzona przez niego drużyna znajdzie się w najlepszej czwórce turnieju. To wielce pokrzepiająca wiadomość.

 

Kadra siatkarzy ćwiczy w Zakopanem

Siatkarze powołani przez trenera Vitala Heynena do kadry na mistrzostwa świata zakończyli krótkie wakacje i zjechali do Zakopanego, gdzie w tamtejszym COS rozpoczęli ostatnie przygotowania do obrony na parkietach w Bułgarii i Włoszech mistrzowskiego tytułu wywalczonego cztery lata temu w Polsce.

 

Kadra biało-czerwonych trenuje w Zakopanem od 29 lipca. Zgrupowanie w stolicy polskich Tatr to dla zawodników miła odmiana, bo ich stałym miejscem spotkań jest zwykle Spała. „Mamy tutaj bardzo ładne widoki, ośrodek jest świetny i niczego nam w nim nie brakuje. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko ćwiczyć” – stwierdził jeden z nowych graczy naszej reprezentacji, Jakub Kochanowski. Zawodnicy są zadowoleni nie tylko z warunków treningowych, ale też z atrakcji jakie oferuje Zakopane w czasie wolnym, a których nie ma Spale. Nie wszyscy jednak zamierzają iść w ślady swojego trenera, bo Belg następnego dnia po przyjeździe do Zakopanego wszedł na Rysy i pochwalił się tym wyczynem na jednym z portali społecznościowych. Nasi siatkarze są wdzięczni belgijskiemu szkoleniowcowi, że potrafił w swoich planach wygospodarować dla nich trzytygodniowe wakacje, jeden z dłuższych w tej części sezonu w ostatnich latach. Wrócili z nich zrelaksowani i wypoczęci, ale już po trzech dniach trenowali na maksymalnych obrotach.

Wraz z piętnastką kadrowiczów przez cztery dni w zakopiańskim ośrodku trenował też Wilfredo Leon, który za rok o tej porze będzie już pełnoprawnym reprezentantem Polski, ale na razie tylko zapoznaje się z atmosferą kadry i swoimi nowymi kolegami. „Wilfredo jest najlepszym siatkarzem na świecie, więc my się cieszymy, że chce z nami grać. Ma nasze obywatelstwo, żonę Polkę, mają dziecko, on mówi świetnie po polsku. Fajnie, że mamy takiego zawodnika i że w przyszłym roku już do nas dołączy” – ocenił wizytę Kubańczyka Mateusz Bieniek. Kapitan reprezentacji Michał Kubiak nie omieszkał jednak zauważyć, że póki co naszą reprezentację czeka występ na mistrzostwach świata i będzie tam musiała poradzić sobie bez Leona, więc wszelkie rozważania o jego przyszłym wpływie na grę naszego zespołu ją na razie pozbawione sensu.
Przed wyjazdem na mistrzostwa świata biało-czerwoni zmierzą się w meczach towarzyskich z Kamerunem (18 sierpnia) i Belgią (4 i 5 września), a także zagrają w Memoriale Wagnera w Krakowie (24-26 sierpnia), z udziałem zespołów Rosji, Francji i Kanady.

Mistrzostwa świata w Bułgarii i we Włoszech rozpoczynają się 9 września. Pierwszy mecz Polacy zagrają trzy dni później. Biało-Czerwoni w grupie D zmierzą się z Kubą, Portoryko, Finlandią, Iranem i Bułgarią. Nasi siatkarze nie lekceważą żadnego z przeciwników, ale przed żadnym nie czują przesadnego respektu. Przewidują, że najtrudniejsza przeprawa może ich czekać z Iranem, z którym ostatnio przegrali w Lidze Narodów, ale od kilku lat jest to dla biało-czerwonych zawsze niewygodny rywal. „Naszym celem jest obrona złotego medalu, czyli musimy wygrywać z wszystkimi, jeśli chcemy go osiągnąć, ale czy tak będzie, to się okaże dopiero we wrześniu” – podsumował Bartosz Kwolek.

 

Szeroka kadra siatkarzy na mistrzostwa świata

Selekcjoner reprezentacji Polski siatkarzy, Vital Heynen, podał szeroki skład kadry na mistrzostwa świata, które odbędą się w dniach 10-30 września 2018 roku.

 

Trener Heynen już wcześniej ogłosił listę 15 graczy, którzy 29 lipca w Zakopanem rozpoczną przygotowania do mistrzostw świata, ale zgodnie z przepisami FIVB musiał podać szeroką kadrę, więc dorzucił do listy jeszcze siedmiu zawodników: Marcina Janusza, Marcina Komendę, Łukasza Kaczmarka, Karola Kłosa, Łukasza Wiśniewskiego, Bartosz Bednorza i Michała Żurka.
Tak więc w 22-0s0bowej szerokiej kadrze znalazło się tylko pięciu mistrzów świata z 2014 roku (Drzyzga, Konarski, Nowakowski, Kubiak, Zatorski), tak samo pięciu triumfatorów Ligi Światowej z 2012 roku (Kurek, Konarski, Nowakowski, Kubiak, Zatorski), czterech srebrnych medalistów Pucharu Świata 2011 (Kurek, Nowakowski, Kubiak, Zatorski), pięciu brązowych medalistów ME 2011 (Kurek, Kubiak, Nowakowski, Drzyzga, Zatorski) i tylko dwóch mistrzów Europy z 2009 roku (Kurek i Nowakowski). W kadrze Heynena jest dziewięciu siatkarzy, którzy pamiętają ostatni medal biało-czerwonych na wielkiej imprezie – brąz w Pucharze Świata 2015.

Biało-Czerwoni przed MŚ zagrają mecze kontrolne z: Kamerunem (18 sierpnia), Kanadą (24 sierpnia), Francją (25 sierpnia), Rosją (26 sierpnia) i Belgią (5 września).

 

Kadra Polski na MŚ 2018:

Rozgrywający – Fabian Drzyzga, Marcin Janusz, Marcin Komenda, Grzegorz Łomacz; atakujący – Łukasz Kaczmarek, Dawid Konarski, Bartosz Kurek, Damian Schulz; środkowi – Mateusz Bieniek, Karol Kłos, Jakub Kochanowski, Piotr Nowakowski, Łukasz Wiśniewski; przyjmujący – Bartosz Bednorz, Tomasz Fornal, Michał Kubiak, Bartosz Kwolek, Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka; libero – Damian Wojtaszek, Paweł Zatorski, Michał Żurek.

 

Kadra siatkarzy wybrana, pora na urlop

Selekcjoner reprezentacji Polski siatkarzy Vital Heynen podał skład kadry, który będzie przygotowywał się do mistrzostw świata. We wrześniu we Włoszech i Bułgarii biało-czerwoni będą bronić tytułu wywalczonego cztery lata temu w Polsce.

 

Nasza drużyna bez sukcesu zakończyła swój starty w Final Six Ligi Narodów. W Lille biało-czerwoni przegrali oba mecze w fazie grupowej, 0:3 z USA i 1:3 z Rosją, i mogli już tylko z oddali przyglądać się finałowym potyczkom Francuzów, Amerykanów, Rosjan i Brazylijczyków. Trener Vital Heynen nie czekał jednak z personalnymi decyzjami, tylko zaraz po powrocie do Polski ogłosił skład kadry na mistrzostwa świata. Teraz jego wybrańcy mają trzy tygodnie wolnego, ale 29 lipca mają się stawić w Zakopanem, gdzie rozpoczną przygotowania do występu we wrześniowym czempionacie we Włoszech i Bułgarii.

Na pozycji rozgrywających belgijski szkoleniowiec postawił na doświadczony duet Fabian Drzyzga – Grzegorz Łomacz. W Lille selekcjonera przekonał swoją formą Damian Schulz i on też znalazł się wśród atakujących kosztem Macieja Muzaja, a wraz z nim na tej pozycji wystąpią też Bartosz Kurek, który zaliczył bardzo dobry występ przeciwko „Sbornej”, oraz nieobecny we Francji Dawid Konarski. W kadrze znalazł się też kapitan drużyny Michał Kubiak, który po turniejach w Lidze Narodów rozegranych w naszym kraju dostał wolne z powodu problemów z oczami. Oprócz niego na pozycję przyjmującego Heynen wybrał Artura Szalpuka, Aleksandra Śliwkę i Bartosza Kwolka. Tercet środkowych tworzą natomiast Jakub Kochanowski, który przebojem wdarł się do kadry, oraz doświadczeni Mateusz Bieniek i Piotr Nowakowski. Libero numer jeden jest Paweł Zatorski i jego pozycja jest niezagrożona. Konkurować z nim będzie Damian Wojtaszek. W rezerwie pozostaje Tomasz Fornal.

W Zakopanem kadrowicze będą trenować do 8 sierpnia. Generalnym sprawdzianem formy przed mundialem będzie Memoriał Hubera Wagnera (24-26.08) w Krakowie z udziałem ekip Rosji, Francji i Kanady. Mistrzostwa świata we Włoszech i w Bułgarii rozpoczną się 9 września i potrwają do 30 września. Polacy trafili do grupy D, która swoje mecze będzie rozgrywać w Warnie. Rywalami biało-czerwonych będą gospodarze Bułgarzy oraz Irańczycy, Kubańczycy, Finowie i Portorykańczycy. Cztery najlepsze zespoły awansują do kolejnej fazy.

 

Kadra Polski na MŚ 2018:

Rozgrywający: Grzegorz Łomacz (Skra Bełchatów), Fabian Drzyzga (Olympiakos Pireus).
Atakujący: Dawid Konarski (Ziraat Bankasi Ankara), Bartosz Kurek (Ziraat Bankasi Ankara), Damian Schulz (Trefl Gdańsk).
Środkowi: Piotr Nowakowski (Trefl Gdańsk), Mateusz Bieniek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Jakub Kochanowski (Indykpol AZS Olsztyn).
Przyjmujący: Michał Kubiak (Panasonic Panthers), Aleksander Śliwka (Asseco Resovia Rzeszów), Artur Szalpuk (Trefl Gdańsk), Bartosz Kwolek (ONICO Warszawa), Tomasz Fornal (Cerrad Czarni Radom).
Libero: Paweł Zatorski (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Damian Wojtaszek (ONICO Warszawa).

 

Mistrzowie świata spuścili z tonu

Trzy porażki po 0:3 w turnieju w Chicago (z Iranem, USA i Serbią) zepchnęły naszą reprezentacje siatkarzy z pierwszego na piąte miejsce w Lidze Narodów i teraz biało-czerwoni muszą walczyć o utrzymanie miejsce w Final Six.

 

Regulamin rozgrywek Ligi Narodów stanowi, że po rozegraniu 15 meczów w fazie interkontynentalnej przez każdego z uczestników rywalizacji punkty sumuje się we wspólnej tabeli. Miejsce w turnieju finałowym (Final Six), który odbędzie się w dniach 4-8 lipca w Lille, ma zagwarantowane Francja jako gospodarz oraz pięć najwyżej sklasyfikowanych zespołów w końcowej tabeli. W Lidze Narodów bierze udział 16 reprezentacji podzielonych na dwie grupy – uczestników stałych i pretendentów. Biało-czerwoni należą do pierwszej grupy i podobnie jak inni stali uczestnicy mają zapewniony udział w kolejnej edycji LN niezależnie od osiągniętego wyniku w obecnych rozgrywkach. Tylko zespołom z grona tzw. pretendentów grozi spadek z ligi.

Po czterech turniejach Polacy z 23 punktami i bilansem setów 25:16 zajmują piątą lokatę. Na czele jest Francja (30 pkt, sety 32:11), która wyprzedza zespoły USA (29, 32:13), Rosji (28, 30:11) i Brazylii (24, 28:17). Za plecami polskiego zespołu są Włosi (21, 27:22), Serbowie (20, 24:22), Kanadyjczycy (19, 23:21), Niemcy (17, 21:25), Japończycy (15, 21:28). Australijczycy, z którymi Polacy walczyć będą w Melbourne, są na 11. miejscu (15, 20:26), a Argentyna, która nie ma już szans na Final Six, zajmuje 14. lokatę (9 pkt, sety 17:30).

Seria trzech porażek z rzędu bez choćby jednego wygranego seta w chicagowskiej Hoffman Estates jest bez wątpienia przykrą niespodzianką dla kibiców siatkówki w Polsce. Dla belgijskiego trenera naszej kadry Vitala Heynena najwyraźniej również. „Mam w składzie wielu niedoświadczonych zawodników, którzy dopiero nabierają ogrania. Winić za te trzy porażki można jednak tylko mnie, bo to ja zabrałem do USA takich młodych siatkarzy. Ale dla nich to była dobra nauka, bo chociaż nie jestem usatysfakcjonowany wynikami, to ich grą już tak” – zapewnia selekcjoner biało-czerwonych.

Heynen przed ostatnim turniejem w Melbourne znów dokonał roszad w kadrze. Nasi siatkarze wciąż mają szanse na awans do Final Six w Lille, ale w Australii muszą wrócić na zwycięską ścieżkę. W ekipie, która 22 czerwca podejmie walkę na antypodach zabraknie Fabiana Drzyzgi, Damiana Schulza, Michała Żurka i Kacpra Piechockiego, których zastąpią Marcin Janusz, Łukasz Kaczmarek, Aleksander Śliwka i Paweł Zatorski. Polacy turniej w Melbourne rozpoczną od meczu z Argentyną (22 czerwca, godz. 10:40 polskiego czasu), potem zmierzą się z Brazylią (23 czerwca, godz. 12:10), a na koniec z Australią (24 czerwca, godz. 7:10).

 

Kadra Polski na turniej w Melbourne:

Atakujący: Maciej Muzaj, Łukasz Kaczmarek, Bartosz Kurek. Przyjmujący: Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka, Bartosz Kwolek, Mateusz Mika, Bartosz Bednorz. Środkowi: Bartłomiej Lemański, Jakub Kochanowski, Mateusz Bieniek (kapitan drużyny).Rozgrywający: Grzegorz Łomacz, Marcin Janusz. Libero: Paweł Zatorski.

Polacy siatkarze na czele Ligi Narodów

Reprezentacja Polski jest liderem siatkarskiej Ligi Narodów po trzech z pięciu turniejów rundy zasadniczej. Biało-czerwoni wyprzedzają Brazylię dzięki lepszemu bilansowi setów.

 

Polacy mają 8 zwycięstw w dziewięciu meczach w tegorocznej Lidze Narodów. Z Osaki, gdzie w weekend odbył się ostatni turniej, wywieźli komplet wygranych. Pokonali Włochów, Japończyków i Bułgarów. Biało-czerwoni są liderami tabeli Ligi Narodów. Taki sam bilans i liczbę punktów ma reprezentacja Brazylii, ale Polacy mają lepszy bilans setów. W pierwszej piątce, która będzie miała zagwarantowany udział w rundzie finałowej, są jeszcze Francuzi, Amerykanie i Rosjanie. Francuzi są gospodarzami turnieju Final Six i jeśli znajdą się w pierwszej piątce, to awans uzyska szósta drużyna z tabeli.

Liczne rotacje w składzie stosowane przez Vitala Heynena w Lidze Narodów, nie przeszkadzają polskim siatkarzom w osiąganiu znakomitych wyników indywidualnych. Dwóch graczy naszej kadry przewodzi w rankingach indywidualnych. Środkowy reprezentacji Polski Piotr Nowakowski oraz libero Paweł Zatorski brylują w klasyfikacji najlepiej blokujących i najlepiej przyjmujących, a Zatorski plasuje się również na drugiej pozycji pod względem skuteczności w defensywie. W rankingu rozgrywających Fabian Drzyzga jest na 7. pozycji.

Teraz polską reprezentację czeka start w czwartym turnieju Ligi Narodów, w Chicago. W niedzielę trener biało-czerwonych Vital Heynen ogłosił kadrę skład na te zawody. Znaleźli się w niej: atakujący Maciej Muzaj, Bartosz Kurek, Damian Schulz; rozgrywający Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz; środkowi Bartłomiej Lemański, Jakub Kochanowski, Mateusz Bieniek; przyjmujący Artur Szalpuk, Bartosz Kwolek, Mateusz Mika, Bartosz Bednorz oraz libero Michał Żurek i Kacper Piechocki.
Selekcjoner naszej reprezentacji nie wyklucza jednak zmian i możliwe, że zaprosi do gry kogoś z grupy: Piotr Nowakowski, Dawid Konarski, Marcin Komenda, Łukasz Kaczmarek, Aleksander Śliwka, Paweł Zatorski i Marcin Janusz.
Turniej w Chicago odbędzie się w dniach 15-17 czerwca. Biało-czerwoni zmierzą się w nim z ekipami Stanów Zjednoczonych, Serbii i Iranu.

 

Tabela Ligi Narodów:

1. Polska                         9           8        1      25:7       23
2. Brazylia                     9            8       1      26:8       23
3. Francja                      9            7       2      23:9       22
4. USA                            9           7        2     23:13      20
5. Rosja                          9           6        3     21:11       19
6. Serbia                        9           6        3     18:17       15
7. Włochy                      9           5         4     20:16     16
8. Kanada                      9           5        4      18:15     15
9. Niemcy                      9           4        5     16:18      13
10. Japonia                   9           4        5      15:21      11
11. Iran                          9            3        6      15:20      9
12. Bułgaria                  9           3         6      14:21      9
13. Argentyna              9            2        7       14:21      8
14. Australia                 9           2        7        11:23     6
15. Chiny                       9           2        7         9:23    6
16. Korea Płd                9           0       9         2:27     1
W tabeli kolejno: liczba meczów, zwycięstwa, porażki, bilans setów, punkty.