Kolejna ofiara Trumpa?

Dzisiejszy szczyt NATO w Brukseli rozpoczynał się wśród obaw, czy amerykański prezydent, któremu udało się już niedawno rozbić szczyt G7, i tu doprowadzi do konfliktu z sojusznikami. A spotka w dużej części te same osoby co w Kanadzie.

 

Pęknięcia pomiędzy Waszyngtonem a jego sojusznikami do tej pory nie dotyczyły kwestii czysto militarnych i polityki obronnej – a te kwestie przecież są zasadniczą domeną NATO, ale już w obszarach wcale nie tak odległych dały o sobie znać. W tym kontekście należy przypomnieć o budżetowych zobowiązań określających nakłady na obronę, do których np. Niemcy odnoszą się z dużą niechęcią, czy odmiennej polityce w stosunku do Iranu, która wywołała również poważny zgrzyt. Bo sojusz wprawdzie jest paktem obronnym, w którym Waszyngton ma najwięcej do powiedzenia, ale kieruje się swoimi zasadami. Izraela, niebędącego jego członkiem bronić nie będzie, nawet w razie bezpośredniego ataku. A wszystko to jeszcze w zagęszczającej się atmosferze wojny celnej i nadchodzącego spotkania Trump-Putin w Helsinkach. Okazji do zgrzytów może nie zabraknąć, zwłaszcza jeśli europejscy przywódcy zechcą dawać egotykowi Trumpowi jakieś porady na temat jak rozmawiać z Moskwą. A Trump w takich sprawach uważa się za mistrza nad mistrzami.

Zwraca się uwagę, że potencjalnym takim obszarem może być odmienność filozofii obrony – dla Europy, szczególnie dla Niemiec, „merkantylistyczne „ podejście do obronności reprezentowane przez prezydenta Trumpa jest nie do przyjęcia. A kanclerz Merkel już była przez niego kilkakrotnie strofowana za niewielkie nakłady na obronność, nadal dobrze poniżej zakładanych 2 proc. (Berlin zapowiada osiągnięcie ten poziom dopiero w 2024 r.) i stan wyposażenia Bundeswehry. Trumpowe podejście do obrony sojuszników przyjmują za to takie państwa jak Polska, która dała temu wyraźny sygnał proponując 2 mld dolarów za dyslokację amerykańskiej dywizji na swoim terytorium. Zaś Trump otwarcie głosi, że „obrona Niemiec” za darmo to dowód „łupoty Ameryki”.

Niepokoje przed szczytem udzielają się także innym instytucjom w Europie. – To właśnie Europa jako pierwsza odpowiedziała, gdy Stany Zjednoczone zostały zaatakowane 11 września i poprosiły o solidarność. Europejscy żołnierze ramię w ramię walczyli z Amerykanami w Afganistanie. 870 dzielnych europejskich mężczyzn i kobiet poświęciło swoje życie. W tej liczbie było 40 żołnierzy z mojej Ojczyzny, z Polski. Drogi Panie Prezydencie, proszę o tym pamiętać jutro, kiedy spotkamy się na szczycie NATO, ale przede wszystkim, gdy spotka się Pan z prezydentem Putinem w Helsinkach. Zawsze warto wiedzieć, kto jest strategicznym przyjacielem i kto jest strategicznym problemem – zaapelował do prezydenta Trumpa w przeddzień jego przyjazdu przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk.