Spojrzenie bez optymizmu

Rzut oka w przyszłość gospodarczą Polski nie przynosi powodów do zadowolenia, zwłaszcza dla mniejszych przedsiębiorstw. Rozwój będzie trudny.

Przedstawiciele małych i średnich przedsiębiorstw rozpoczęli nowy rok z wyjątkowo słabymi nastrojami. Główny indeks koniunktury dla tej grupy firm osiągnął wartość niższą niż 50 pkt. (dokładnie 49,9 pkt.).
Zdarzyło się tak po raz pierwszy w historii jego pomiarów – niedługiej wprawdzie, bo trwającej od początku roku 2015. To zaś wskazuje na bardzo ograniczony rozwój i oznacza, że warunki do wzrostu dla firm w Polsce są obecnie niekorzystne.

Wygrzebią się?

Mikro, małe i średnie firmy znajdują się w inwestycyjnym dołku. Eksperci zwracają uwagę, że jeszcze nigdy tak mało mikro, małych i średnich firm nie planowało większych inwestycji. Plany inwestycyjne ma tylko 18 proc. z nich.
Ponadto, wartość głównego indeksu barometru koniunktury (sporządzanego przez Europejski Fundusz Leasingowy) była w I kwartale o 1,2 pkt. niższa niż w poprzednim kwartale (ostatnim ubiegłego roku).  W porównaniu z I kwartałem 2018 r. różnica wynosi już 6,9 pkt. (56,8 pkt.).
Ów indeks to syntetyczny wskaźnik informujący o skłonności firm z sektora MŚP do wzrostu i rozwoju, rozumianego, jako stawianie sobie celów związanych ze wzrostem sprzedaży i produkcji, ekspansją na nowe rynki, maksymalizacją zysków, inwestycjami w środki trwałe).
Oczywiście, zgodnie z tendencją z lat ubiegłych, tradycyjnie na przełomie roku (między IV kw. a I kw.) nastroje przedsiębiorców spadają, osiągając najniższą wartość. Wejście w nowy rok to zawsze element niepewności.
Na ocenę własnej sytuacji ma też wpływ to, co dzieje się w otoczeniu społeczno-gospodarczym. Zarówno w krajowym – tu chodzi przede wszystkim o niewielki zapas rąk do pracy – jak i zagranicznym.

Niemiecki katar

Niewielkie firmy z Polski bardzo uważnie patrzą na swych zachodnich sąsiadów, od których otrzymują coraz gorsze informacje, głównie sygnalizujące postępujące spowolnienie niemieckiego przemysłu.
– Dekoniunktura nad Renem z pewnością będzie coraz bardziej ciążyć polskim przedsiębiorcom, dla których niemieckie firmy są najczęściej głównym partnerem handlowym – mówi Radosław Kuczyński, prezes EFL. I dodaje: –Zaskoczyło nas jednak, że dynamika spadku w ciągu czterech ostatnich pomiarów barometru koniunktury jest bardzo duża. Niestety, świadczy to o zdecydowanym pogorszeniu nastrojów polskich małych i średnich przedsiębiorstw. naszych MŚP. mu ograniczonego rozwoju.

Niedobra tendencja

Barometr koniunktury powstaje na podstawie danych zgromadzonych w trakcie badania przedsiębiorców, które dotyczą 4 sfer: poziomu sprzedaży, planowanych inwestycji w środki trwałe, płynności finansowej i zapotrzebowania na zewnętrzne finansowanie. Przyjmuje on wartości od 0 do 100, a wynik powyżej 50 pkt. oznacza, że występują sprzyjające warunki do rozwoju sektora MŚP.
Spadek do poziomu 49,9 pkt. na początku tego roku to wprawdzie bardzo nikły zjazd poniżej bariery dobrej koniunktury, ale jest to już kolejny okres długiej tendencji spadkowej. Na razie nie widać warunków dla jej odwrócenia.
Podobnie jak w poprzednich pomiarach, o spadku oczekiwań co do koniunktury zadecydował głównie pesymizm co do możliwości inwestowania. Optymistów jest tu o 5,2 p.p. mniej niż kwartał wcześniej (spadek z 23,5 proc. do 18,3 proc.). To także jest najniższy wynik od początku badania, czyli od stycznia 2015 r.
Zdecydowanie więcej jest przedsiębiorców, którzy przewidują spadek inwestycji niż tych, którzy planują ich wzrost. Od IV kwartału 2017, gdy odsetek optymistów był rekordowy (41,4 proc.), wskaźnik ten stale spada (w sumie już o 23,1 pkt. proc.). Można więc mówić o poważnym załamaniu planów inwestycyjnych naszych firm.

Nie jest wcale tak różowo

Coraz trudniej pokonywać bariery, mogące osłabić polską gospodarkę i zagrozić jej rozwojowi. Przedsiębiorcy nie dają rady, a władza nie pomaga.

 

Oto kilka głównych, zdaniem ekspertów, dzisiejszych zagrożeń dla rozwoju Polski oraz jej gospodarki:
1. Zapaść demograficzna.
2. Niska strukturalna efektywność wykorzystania własnych zasobów.
3. Pogłębianie się niespójności i atomizacji społecznej.
4. Deficyt zasobów pracy.
4. Wzrost wynagrodzeń przekraczający dynamikę wydajności pracy, co może prowadzić do stopniowego wytracania konkurencyjności polskiej gospodarki.
5. Ryzyko szybkiego zwiększenia się długu publicznego w okresie nadchodzącej dekoniunktury.
6. Liczne działania lub zapowiedzi działań rządu destabilizujące sytuację i rachunek ekonomiczny podmiotów gospodarczych (np. podatek solidarnościowy, zmiany w systemie kierowania składek na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, zmiany w projekcie pracowniczych planów kapitałowych.
7. Regionalne i środowiskowe asymetrie w poziomie rozwoju, niskie współczynniki zatrudnienia, społeczno-ekonomiczna marginalizacja niektórych regionów kraju.
8. Niski poziom innowacyjności, w tym niski poziom cyfryzacji gospodarki oraz państwa
9. Zjawiska zamknięcia się w dotychczasowych ramach instytucjonalnych, nieprzystających do wymogów rewolucji cyfrowej.
10. Wszechwładza priorytetu celów krótkookresowych. Symptomatyczne jest tu, że Polska nie posiada ogólnokrajowego, profesjonalnego centrum diagnoz i studiów. Brak takiego zaplecza decyzyjnego negatywnie wyróżnia Polskę na tle innych krajów UE.

 

Koniunktura kiedyś się skończy

Takie właśnie są najważniejsze wnioski, sformułowane przez ekonomistów uczestniczących w konferencji zorganizowanej przez Komitet i Instytut Nauk Ekonomicznych PAN oraz Polskie Towarzystwo Ekonomiczne.
W konferencji wzięli udział m.in. profesorowie Marek Belka, Bogusław Fiedor, Stanisław Gomułka, Marian Gorynia, Witold Orłowski, Jerzy Hausner, Elżbieta Mączyńska, Ryszard Rapacki, Jerzy Wilkin, Andrzej Wojtyna.
Zdaniem uczestników, obecna dobra koniunktura samoczynnie podtrzymuje wzrost w dłuższym okresie. Ma jednak to do siebie, że się cyklicznie waha. Zawsze przyszłe problemy zaczynają się w okresie dobrej koniunktury a właściwe działania dostosowawcze należy podejmować zanim koniunktura osłabnie. Na tym właśnie zasadza się prowadzenie polityki zapobiegającej huśtawce cyklów.
Niestety, w polskim przypadku mamy do czynienia w dużej mierze z polityką sprzyjającą wahaniom cyklicznym.
W rezultacie, kiedy nastąpi silniejsze osłabienie tempa wzrostu nie będziemy dysponowali możliwościami stymulacji wzrostu na drodze zwiększenia wydatków publicznych lub obniżenia stóp procentowych.

 

Mali pozostają małymi

Stopniowo pogarsza się demografia polskich przedsiębiorstw. Ciągle rośnie liczba małych przedsiębiorstw, natomiast zbyt mało z nich staje się firmami średnimi, które umiędzynarodowiałyby swoją działalność, jak ma to miejsce w Niemczech.
W naszym przypadku jest to szczególnie istotne, bowiem to właśnie przedsiębiorstwa średnie stanowią często zaplecze wytwórcze dla przedsiębiorstw zagranicznych, a jednocześnie mogą być ich rynkową przeciwwagą. Stają się one „miękkim podbrzuszem” polskiej gospodarki. I dlatego strukturalna polityka gospodarcza powinna być znacznie mocniej ukierunkowana na przeciwdziałanie temu zagrożeniu.
Generalnie, dziś dobrze radzimy sobie z problemami koniunkturalnymi, ale zaniedbujemy rozwiązywanie problemów strukturalnych. W sumie, wciąż jesteśmy silni – ale tracimy siłę rozwojową.

 

Państwo autorytarnej mobilizacji

Wprawdzie nasza gospodarka nadal pozostaje na ścieżce względnie zrównoważonego wzrostu, to jednak nie są podejmowane reformy strukturalne i instytucjonalne, które zapobiegałyby jej stopniowemu dryfowaniu w stronę wzrostu niezrównoważonego i niskiego.
Polskę może dotknąć relatywne pogarszanie się miejsca, jakie zajmuje obecnie w międzynarodowym podziale pracy.
„Państwo autorytarnej mobilizacji”, jakim obecnie jesteśmy, w krótkiej perspektywie zyskuje na operacyjnej sprawności – kosztem jednak radykalnego ograniczenia potencjału rozwojowego i stworzenia podstaw do głębokich społecznych podziałów i ostrych konfliktów.

 

Potrzebne elementarne zaufanie

Ład konstytucyjny rodzi się i jest modyfikowany w następstwie refleksji i dyskusji wielu podmiotów, w której mieszają się interesy i racje. Przy czym te drugie wynikają ze strategicznej wyobraźni uczestniczących w dyskursie aktorów.
Aby jednak w ogóle mogli oni podjąć strategiczny dialog muszą oni sobie elementarnie ufać. Przedsiębiorczość i innowacyjność rozwijają się tylko w warunkach specyficznego ekosystemu gospodarczego, który może być tylko częściowo i stopniowo kształtowany przez administrację publiczną. I to taką, która jest politycznie niezależna i wysoce profesjonalna.
Podstawową składową tego systemu stanowią firmy, które są otwarte i zdolne do współdziałania z innymi. Jeśli myśli się o rozwoju, a nie tylko o utrwalaniu określonego stanu, to oddziaływanie odgórne ma sens tylko wtedy, kiedy napotyka na współgrające z nim oddziaływanie oddolne.
Choć przeważnie mniej więcej wiadomo, jakie działania mogłyby usuwać blokady w naszym rozwoju, to często brakuje woli lub mechanizmów politycznych, aby takie działania podjąć.
Stąd też niemal każdemu czynnikowi rozwojowego potencjału Polski towarzyszy czynnik blokujący rozwój.
Istotna część tego potencjału jest marnotrawiona na walkę z problemami, które sami tworzymy.