Hamilton ucieka Vettelowi

Lewis Hamilton wygrał wyścig o Grand Prix Singapuru. Był to jego siódmy triumf w tym sezonie i Brytyjczyk jest coraz bliżej zdobycia piątego w karierze tytułu mistrza świata. Stawkę tradycyjnie już zamykali kierowcy Williamsa.

 

Nie było sensacji na ulicznym torze w Singapurze i startujący z pole position Lewis Hamilton po perfekcyjnej jeździe wygrał po raz siódmy w tym sezonie. Kierowca Mercedesa tylko przez chwilę miał kłopoty, gdy zaatakował go Max Verstappen. Brytyjczykowi udało się jednak odeprzeć szarżę holenderskiego kierowcy Red Bulla, ale dla niego ważniejsze było też i to, że dopiero na trzeciej pozycji linię mety minął jego najgroźniejszy konkurent, Sebastian Vettel z ekipy Ferrari.

Niemiec powiększył tym samym swoja punktową stratę do Hamiltona o 10 pkt i traci teraz do lidera 40 pkt. Na odrobienie straty zostało jeszcze sześć wyścigów, ale coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje, że niemiecki kierowca, także czterokrotny mistrz świata, w tym roku nie przeszkodzi Hamiltonowi w triumfie. Siłą rzeczy także w rywalizacji zespołowej Ferrari poniosło kolejne straty do Mercedesa. Po GP Singapuru w klasyfikacji konstruktorów Ferrari traci do lider już 37 punktów.

Na ósmą lokatę z jedenastej w klasyfikacji kierowców awansował Fernando Alonso. Lider McLarena przyjechał na metę niedzielnego wyścigu na siódmej pozycji. Ostatni raz tak wysoko Hiszpan finiszował w Azerbejdżanie, jeszcze przed początkiem europejskiej części kalendarza F1. Williams, który przed sezonem zakontraktował w roli rezerwowego kierowcy Roberta Kubicę, ponownie nie wywalczył żadnych punktów, a nawet 15. miejsce Lance’a Strolla to w dużej mierze zasługa Estebana Ocona z Force India, który rozbił się na początku wyścigu oraz ukarania przez sędziów Romaina Grosjeana.

 

Williams zdobył punkty

Kierowca zespołu Haas Romain Grosjean, który GP Włoch ukończył na szóstym miejscu, został zdyskwalifikowany za niewłaściwą podłogę w swoim bolidzie. Dzięki temu pierwszy punkt w F1 zdobył kierowca Williamsa Siergiej Sirotkin.

 

Tuż po wyścigu o Grand Prix zespół Renault zgłosił wątpliwość w stosunku do samochodu Haasa. Sędziowie sprawdzili to dokładnie i wieczorem podali, że podłoga w aucie Romaina Grosjeana odbiega od regulaminowych wytycznych. Francuz został pozbawiony szóstej lokaty, a to pociągnęło dalsze zmiany w stawce i klasyfikacjach generalnych. Na decyzji sędziów skorzystał zespół Renault, który utrzymał czwartą lokatę w klasyfikacji konstruktorów (przed Haasem właśnie). Na szóste miejsce w klasyfikacji wyścigu o GP Włoch awansował Esteban Ocon, a siódme miejsce przypadło Sergio Perezowi.

Tym samym zespół Force India zdobył we Włoszech nie 10, a 14 punktów i awansował na ósme miejsce w klasyfikacji konstruktorów po ledwie dwóch wyścigach od zmianie właścicieli i wykasowaniu dotychczas zdobytych punktów. Na ósme miejsce awansował Carlos Sainz (Renault), zaś dwie ostatnie punktowane lokaty przypadły kierowcom Williamsa. Lance Stroll otrzymał dwa punkty za dziewiątą lokatę, a Siergiej Sirotkin po awansie na 10. miejsce dostał jeden punkt i była to jego pierwsza zdobycz w Formule 1. Rosjanin był ostatnim zawodnikiem w stawce, który w tym sezonie nie wywalczył jeszcze punktu. Ekipa Haasa może się jeszcze odwołać od tej decyzji.

Decyzja sędziów nie miała żadnego wpływu na układ czołówki. Grand Prix Włoch wygrał Lewis Hamilton (Mercedes) przed Kimim Raikkonenem (Ferrari) oraz Valtterim Bottasem (Mercedes). Sebastian Vettel był czwarty i w klasyfikacji generalnej kierowców traci już do prowadzącego w zestawieniu Hamiltona 30 punktów.

 

Formuła 1: Ekipa Mercedesa odpiera ataki Ferrari

Po wyścigu o Grand Prix Belgii Lewisa Hamiltona i Sebastiana Vettela dzieli 17 punktów, ale Brytyjczyk jest sfrustrowany, bo zdaje sobie sprawę, że Ferrari dysponuje w tej części sezonu lepszym samochodem.

 

W tym sezonie Lewis Hamilton oraz Sebastian Vettel odnieśli po pięć zwycięstw. Równiejsza jazda Brytyjczyka sprawiła, że to on przewodzi klasyfikacji kierowców i ma 17 punktów przewagi nad najgroźniejszym rywalem. 33-letni kierowca jest jednak na tyle doświadczony, że zdaje sobie sprawę iż jest lepszy wyłącznie przez gapiostwo Vettela, który w wyścigach rozegranych tuż przed przerwą wakacyjną popełnił kilka kosztownych błędów.

„Ferrari od pewnego czasu ma nad nami przewagę. Wahadło przechyliło się ich w stronę. Ale w ostatnich dwóch wyścigach przed wakacjami to my wykonaliśmy lepszą robotę i lepiej wykorzystaliśmy karty, które dostaliśmy, co zniwelowało ich atut, że mają lepszy samochód. Nazwałbym nasze działania blefem, jednak tak jak w kartach, w grze nie możemy ciągle blefować. Raz to się uda, następnym razem już nie, bo przeciwnik się zorientuje i nas skontruje” – powiedział niedawno Hamilton w wywiadzie dla jednego z branżowych portali internetowych.

Błędy Vettela popełnione w Grand Prix Niemiec i Grand Prix Węgier sprawiły, że Hamilton po przerwie wakacyjnej stawał do rywalizacji z bezpieczną przewagą nad najgroźniejszym konkurentem i porażka poniesiona w Grand Prix Belgii nie zabolała go aż tak bardzo, jakby mogła przy mniejszej punktowej nadwyżce. „Kolejne wyścigi będę kluczowe. Po dwóch, trzech zobaczymy jak ułoży się kolejność w stawce i czy Ferrari utrzyma swoją wysoką wydajność” – twierdzi Brytyjczyk.

Hamilton jest przekonany, że podczas najbliższego Grand Prix Włoch zespół z Maranello już nie będzie miał tak dużej przewagi nad Mercedesem jak w poprzednich wyścigach. Uczciwie jednak przyznaje, że bierze jednak pod rozwagę możliwość kolejnej porażki z Vettelem. „Nie zawsze jestem w stanie czynić na torze cuda. Będą takie momenty jak w Belgii, kiedy wszystkie moje sztuczki po prostu nie zadziały. Uważam jednak, że wciąż możemy pokonać Ferrari w kilku wyścigach, więc powinienem być w walce o mistrzostwo świata do końca” – uważa Hamilton.

Za plecami tej dwójki kierowców też wiele się dzieje. Polscy kibice z rosnącą niecierpliwością czekają na odejście Lance’a Strolla z Williamsa do ekipy Force India, którą rządzi teraz jego ojciec, Lawrence. Polak powinien zająć jego miejsce.

 

Kubica zastąpi Strolla w Williamsie?

W mediach poświęconych sportom motorowym krążą wieści, że kanadyjski kierowca Williamsa Lance Stroll odejdzie do zespołu Force India i w jego barwach wystartuje już 2 września w GP Włoch.

 

Przyczyną tych spekulacji jest przejęcie przez konsorcjum stworzone przez ojca kanadyjskiego kierowcy, miliardera Lawrence’a Strolla, akcji teamu Formuły 1 Racing Point Force India. Stroll-senior wcześniej był jednym ze sponsorów teamu Williamsa, ale teraz po przejęciu kontroli nad ekipą Force India chce jak najszybciej przenieść do niej syna. Fachowy portal internetowy racefans.net podaje, że w przyszłym tygodniu Lance Stroll rozwiąże kontrakt z Williamsem i rozpocznie przygotowania z Force India do startu już w Grand Prix Italii (2 września). Jeśli nie zajdą jakieś niespodziewane komplikacje, w brytyjskim zespole miejsce Strolla ma zająć Robert Kubica, który jest w tej ekipie kierowcą rezerwowym.

Coś musi być na rzeczy, bo zwykle powściągliwy w ocenie swoich szans na powrót do Formuły 1 krakowianin teraz zgłasza swoje aspiracje już otwartym tekstem. „Czuję się gotowy, inaczej nie podpisałbym kontraktu z Williamsem na ten rok. Mam go na swoim biurku, a w nim jest między innymi napisane, że mam być stale przygotowany i jeśli coś się wydarzy, będę musiał wejść do bolidu. Oczywiście nie jest łatwo, gdy trzeba walczyć z czołowymi kierowcami w środku sezonu. Choć miałem możliwości jeżdżenia tegorocznym bolidem, to wciąż brakuje mi startowego doświadczenia. Myślę jednak, że kiedy Williams zaproponował mi rolę kierowcy rezerwowego, jego szefowie nie mieli wątpliwości, że będę w stanie podołać zadaniu na torze. Jestem gotowy, aby spędzić cały weekend wyścigowy za kierownicą bolidu Formuły 1” – zapewnia 34-letni Kubica w wywiadzie dla fachowego portalu autosport.com.

 

Lance Stroll w Force India, a gdzie Kubica?

Ta wiadomość wywołała burzę w środowisku Formuły 1. Konsorcjum inwestorów zawiązane przez Lawrance’a Strolla, ojca kierowcy teamu Williamsa Lance’a, w miniony wtorek przejęło inny z zespołów F1 – Force India i uratowało go przed bankructwem.

 

Hinduska ekipa była zadłużona na kilkaset milionów dolarów, miała dług m.in. wobec Mercedesa, dostawcy układów napędowych dla bolidów Force India. Gorączkowe poszukiwania nowego inwestora zakończyły się powodzeniem. Lawrence Stroll we wtorek przedstawił władzom Formuły 1 ofertę przejęcia zadłużonego po uszy teamu. Kontrolę nad Force India przejęło konsorcjum, na czele którego stanął 59-letni kanadyjski biznesmen, a którego skład weszli ponadto kanadyjski przedsiębiorca Andre Desmarais, Jonathan Dudman z Monaco Sports and Managment, John Idol działający w świecie mody, John McCaw z branży telekomunikacyjnej, ekspert finansowy Michael de Picciotto oraz partner biznesowy Strolla – Silas Chou.
Konsorcjum stworzone przez Strolla przejęło pakiet udziałów należący dotychczas do Vijay’a Mallyi oraz Orange India Holdings Sarl. Nowi właściciele zespołu zadeklarowali, że spłacą wszystkie długi i zasilą ekipę zastrzykiem gotówki, a 405 pracowników utrzyma swoje posady.

Sam Lawrence Stroll jest sponsorem zespołu Williams, w którym już drugi sezon startuje jego 19-letni syn – Lance. Nic dziwnego, że pojawiły się natychmiast spekulacje o rychłym przejściu młodego kierowcy do Force India. W tym kontekście pojawiło się od razu nazwisko Roberta Kubicy, bo Polak jest obecnie rezerwowym kierowcą Williamsa i mógłby od razu zastąpić Strolla w brytyjskim zespole. Ale z niektórych źródeł docierają wieści, że Kubica także może przenieść się do Force India i w tym zespole być drugim kierowcą oraz mentorem młodego Kanadyjczyka.

Każde rozwiązanie jest możliwe, a Kubica ewentualnej oferty klanu Strollów raczej nie odrzuci, bo choć w Williamsie zwolni się miejsce, to Polak nie może być pewny, że je zajmie. Konkurentów nie zabraknie. Na pewno będzie nim jeden z kierowców Force India, Esteban Ocon lub Sergio Perez. Być może do walki o miejsce włączy się Brytyjczyk George Russell, który jest w juniorskim programie Mercedesa i chciałby już przeskoczyć do Formuły 1.

Na rynku transferowym po tym sezonie ruch może być spory. Niewiadomych jest wciąż mnóstwo. Ferrari nadal nie ogłosiło, kto będzie partnerem Sebastiana Vettela. Haas twierdzi, że decyzję o obsadzie kierowców podejmie po przerwie letniej. Sauber na razie czeka co zrobi Ferrari. Red Bull nie podjął jeszcze decyzji, kto będzie jeździł z Maxem Verstappenem. Najbardziej prawdopodobnym kandydatem wydaje się Pierre Gasly z Toro Rosso, gdzie mogą być dwa wakaty. A do tego dochodzi niepewna sytuacja w McLarenie, bo zespół czeka na decyzję Fernando Alonso, który waha się czy kontynuować karierę w F1. Jak widać nawet vacat w zespole, jaki może w Williamsie powstać po odejściu Lance’a Strolla, wcale nie musi przypaść Kubicy. Ale ważne, że Polak jest w tej grze o stołki.

 

Williams marnuje potencjał Roberta Kubicy

Robert Kubica w miniona środę przejechał 103 okrążenia podczas testów na torze Hungaroring. Polak uzyskał szósty czas dnia i lepsze wyniki od kierowców Williamsa.

 

Lipcowo-sierpniowe testy F1 to ostatnia taka sesja w obecnym sezonie Formuły 1. Kubica przejął auto, które we wtorkowej sesji prowadził rezerwowy kierowca Williamsa Oliver Rowland. Program jazd Polaka był napięty. Sesja została podzielona na dwie czterogodzinne transze. W porannej Kubica przejechał 38 okrążeń i miał drugi czas. Swoje najszybsze okrążenie pokonał przed godziną 13, a wynik 1:18.451, który uzyskał na oponach z ultramiękkiej mieszanki, był wolniejszy o 2,28 sekundyod najlepszego wykręconego przez kierowcę Ferrari Kimiego Raikkonena.

Kubica przez trzy pierwsze godziny testu pokonał 16 okrążeń i żadne z nich nie było pomiarowe. Williams sprawdzał konstrukcję prototypowego skrzydła na kolejny sezon i wykorzystywał eksperymentalne mieszanki opon, zbierał dane i odczucia kierowcy. Kubica wyjeżdżał na tor autem obwieszonym aparaturą pomiarową. Po 16 okrążeniach zjechał na dłuższą chwilę do alei serwisowej, mechanicy wepchnęli auto do garażu i długo go nie wypuszczali. Następowała zmiana specyfikacji, a Polak odpoczywał w budynku Williamsa.

Na tor wrócił przed godziną 12. I zaczęły się naprawdę szybkie przejazdy. Pokonał 22 pomiarowe okrążenia, a najszybsze było drugim wynikiem przedpołudnia. Za kółko wrócił po przerwie obiadowej. I od razu zaczął przeprowadzać symulację wyścigową. Tutaj już nie liczył się czas pojedynczego okrążenia, a dobra, równa jazda. Po przejechaniu 49 okrążeń na blisko godzinę znów zniknął w garażach. Na torze znów zaczął pojawiać się przed godziną 17, ale znów zaczęły się testy i eksperymenty – więcej było okrążeń instalacyjnych niż pełnych pomiarowych okrążeń.

W sumie Kubica pokonał 103 okrążenia toru Hungaroring. Polak miał lepszy czas najszybszego okrążenia niż kierowcy Williamsa podczas niedzielnego wyścigu o Grand Prix Węgier. Po raz kolejny okazało się, że brytyjski zespół marnuje potencjał polskiego kierowcy, trzymając go w rezerwie, chociaż ewidentnie jest on lepszy od Sergieja Sirotkina i Lance’a Strolla. Kubica będzie miał teraz długą przerwę od jazdy. W aucie Williamsa ma pojawić się podczas pierwszego treningi przed Grand Prix Abu Zabi.

 

Hamilton przed Vettelem

Po pierwszej część sezonu zakończonej wyścigiem o GP Węgier, na czele stawki znajduje się Brytyjczyk Lewis Hamilton (Mercedes), przed Niemcem Sebastianem Vettelem (Ferrari) i Finem Kimim Raikkonenenem (Ferrari).

 

Teraz kierowców czekają kilkutygodniowe wakacje, a do rywalizacji wrócą 26 sierpnia na torze Circuit de Spa-Francorchamps w Belgii. Na półmetku sezonu po rozegraniu 12 wyścigów prowadzi Hamilton z dorobkiem 213 punktów. Dwaj kierowcy Ferrari mają do Brytyjczyka juz spora stratę – Vettel zgromadził jak na razie 189 pkt, a Raikkonen 146 pkt. Dalsza kolejność przedstawia się tak: 4. Valtteri Bottas (Finlandia, Mercedes – 132 pkt), 5. Daniel Ricciardo (Australia, Red Bull – 118 pkt), 6. Max Verstappen (Holandia, Red Bull – 105 pkt), 7. Nico Hulkenberg (Niemcy, Renault – 52 pkt), 8. Kevin Magnussen (Dania, Haas F1 Team – 45 pkt), 9. Fernando Alonso (Hiszpania, McLaren – 44 pkt), 10. Sergio Perez (Meksyk, Force India – 30 pkt), 11. Carlos Sainz jr (Hiszpania, Renault – 30 pkt), 12. Esteban Ocon (Francja, Force India – 29 pkt), 13. Pierre Gasly (Francja, Toro Rosso – 26 pkt), 13. Romain Grosjean (Francja, Haas F1 Team – 26 pkt), 15. Charles Leclerc (Monako, Sauber F1 Team – 13 pkt), 16. Stoffel Vandoorne (Belgia, McLaren – 8 pkt), 17. Marcus Ericsson (Szwecja, Sauber F1 Team – 5 pkt), 18. Lance Stroll (Kanada, Williams – 4 pkt), 19. Brendon Hartley (Nowa Zelandia, Toro Rosso – 2 pkt), 20. Siergiej Sirotkin (Rosja, Williams – 0 pkt).

Do końca cyklu pozostało dziewięć wyścigów, z finałem w Abu Zabi. W związku z przerwą wiele obiecują sobie szefowie i inżynierowie Williamsa, najsłabszej ekipy w stawce F1. Kierowcy zespołu z Grove Siergiej Sirotkin i Lance Stroll wyraźnie odstają od pozostałych ekip. Williams zajmuje też ostatnie, 10. miejsce w rywalizacji konstruktorów.

Formuła 1: Kubica znów za Sirotkina, ale tylko na treningu

Przed niedzielnym wyścigiem Formuły 1 o Grand Prix Austrii w sesji treningowej za kierownicą bolidu Williams zasiądzie Robert Kubica. W brytyjskim zespole liczą, że Polak zdoła zdiagnozować największe mankamenty ich samochodu.

 

Grand Prix Austrii będzie dziewiątą rundą mistrzostw świata. Po ośmiu liderem jest broniący tytułu Brytyjczyk Lewis Hamilton z Mercedesa, który po zwycięstwie w ostatnią niedzielę w Grand Prix Francji w Le Castellet wrócił na pierwsze miejsce i prowadzi z 14 punktami przewagi nad Niemcem Sebastianem Vettelem z Ferrari. Formuła 1 wróciła na austriacki tor w 2014 roku po jedenastu latach przerwy. Ostatni wyścig przed przerwą w 2003 roku wygrał Niemiec Michael Schumacher w barwach Ferrari. W 2014 i 2015 roku wygrał Niemiec Nico Rosberg z Mercedesa. Dwa lata temu Niemiec także prowadził przed finiszem, ale na ostatnim okrążeniu został wyprzedzony przez drugiego kierowcę teamu Mercedes GP Hamiltona. W trakcie manewru doszło do kolizji bolidów, Brytyjczyk miał mniejsze uszkodzenia i pierwszy dojechał do mety, zaś Niemiec zajął dopiero czwarte miejsce.

Przed rokiem na Red Bull Ringu triumfował Fin Valtteri Bottas z zespołu Mercedes. Drugie miejsce w Spielbergu zajął Vettel, a trzecie Australijczyk Daniel Ricciardo z Red Bulla. Na czwartej pozycji linię mety minął Hamilton.
Niedzielny wyścig zapowiada się emocjonująco, walkę o zwycięstwo zapowiada Vettel, który stracił prowadzenie we Francji. Obecnie sytuacja w klasyfikacji generalnej F1 jest odwrotna niż w 2017 roku, gdy Hamilton tracił do Vettela 14 pkt. Teraz to Vettel traci do Brytyjczyka dokładnie tyle samo punktów. Wśród konstruktorów prowadzi Mercedes, ostatnie miejsce zajmuje ekipa Williamsa w której kierowcą testowym i rezerwowym jest Robert Kubica. Polak nie startuje w wyścigach, ale bierze udział w jazdach testowych i niektórych treningach, zastępując najczęściej Rosjanina Sergieja Sirotkina, który w klasyfikacji generalnej kierowców okupuje ostatnie miejsce. O kilka miejsc wyżej jest Kanadyjczyk Lance Stroll, który zdobył jak dotąd cztery punkty. Tyle też w klasyfikacji konstruktorów ma na koncie ekipa Williamsa, co w porównaniu z dorobkiem liderującego w zestawieniu Mercedesa (237 punktów) jest osiągnięciem kompromitującym. W brytyjskim zespole znów więc wezwano na pomoc Kubicę.

W Formule 1 Vettel przed Hamiltonem

Sebastian Vettel wygrał w miniony weekend Grand Prix Kanady i został nowym liderem klasyfikacji generalnej kierowców Formuły 1. Dotychczasowy lider, Lewis Hamilton, zajął dopiero piątą lokatę spadł na drugie miejsce.

 

Dla Vettela było to 50. zwycięstwo w Formule 1 i trzecie odniesione w tym sezonie. Dzięki popisowej jeździe niemieckiego kierowcy zespół Ferrari wygrał w Kanadzie po raz pierwszy od 14 lat. Drugie miejsce wywalczył Valtteri Bottas (Mercedes), a trzecie Max Verstappen (Red Bull). Hamilton (Mercedes) tym razem się nie popisał i metę minął dopiero jako piąty, lecz do Vettela traci zaledwie jeden punkt. Niemiec ma na koncie 121 pkt, a Brytyjczyk 120. Trzeci w klasyfikacji Bottas zgromadził dotąd 86 pkt. Ta różnica punktowa w zasadzie przesądza, że w tym sezonie o tytuł bić się będą do końca tylko Vettel z Hamiltonem. W Kanadzie znowu słabo spisał się zespół Williamsa. Lance Stroll już na pierwszym okrążeniu spowodował kraksę i wypadł z toru.