Zapłacą furę pieniędzy za brazylijskiego bramkarza

Jeszcze dwa lata temu Brazylijczyk Alisson Becker był tylko zmiennikiem Wojciecha Szczęsnego w AS Roma. Po jego odejściu zaliczył udany sezon w rzymskim zespole zwieńczony niezłym występem w mistrzostwach świata.

 

Dzisiaj Alisson Becker jest najdroższym bramkarzem w historii futbolu, bo FC Liverpool zapłacił za jego transfer z AS Roma aż 75 milionów euro. Ta szokująca kwota to skutek desperacji jaka zapanowała w angielskim klubie po kuriozalnych wpadkach niemieckiego bramkarza Lorisa Kariusa w finałowym meczu Ligi Mistrzów z Realem Madryt, przez które „Czerwone Diabły” straciły szansę na zwycięstwo. Trener ekipy „The Reds” Juergen Klopp próbował ratować markę rodaka, ale Karius rozsypał się psychicznie tak dalece, że popełniał rażące błędy nawet w meczach sparingowych.

Dlatego Klopp chcąc nie chcąc musiał poszukać innego bramkarza i jego wybór padł właśnie na brazylijskiego golkipera. Negocjacje nie były łatwe, bo działacze rzymskiego klubu, którzy wcześniej pozbyli się z klubu Polaka Łukasza Skorupskiego, nawet nie brali pod uwagę odejścia Alissona Beckera. Chcąc zablokować transfer windowali więc cenę ponad wszelkie granice przyzwoitości. Jeszcze w środę wydawało się, że cel osiągną, bo Liverpool oferował w sumie 70 milionów euro, a oni zażądali 75. W czwartek angielski klub zgodził się na tę kwotę i mleko się wylało. Brazylijczyk został najdroższym bramkarzem w historii futbolu i teraz będzie musiał zmierzyć się z bezlitosnymi dla takich krezusów angielskimi mediami. Może być pewny, że najmniejszy nawet błąd zostanie zauważony i wypomniany.

Pozyskanie Alissona Beckera to zarazem koniec marzeń Lorisa Kariusa na odbudowanie zrujnowanej marki, a już na pewno nie w FC Liverpool. Niemiec może być pewny, że dysponujący końskim zdrowiem Brazylijczyk nie wpuści go do bramki. Coś na ten temat może powiedzieć Łukasz Skorupski, który cały poprzedni sezon spędził w AS Roma jako zmiennik Beckera i nie doczekał się ani jego kontuzji, ani gwałtownego załamania formy.

A nie jest powiedziane, że Karius spędzi nowy sezon na ławce rezerwowych Liverpoolu. Klopp jest doświadczonym trenerem i wie, że Alisson Becker w nowym otoczeniu może przejść na początku jakiś kryzys formy. Dlatego będzie szukał dla niego pewniejszego zmiennika. Kto wie, może da szansę 18-letniemu Polakowi Marcinowi Bułce?

 

Kadra Polski bez Glika

Show Adama Nawałki ogłaszającego skład reprezentacji Polski na mundial zakłóciła wieść, że w trakcie treningu poważnej kontuzji barku doznał Kamil Glik. Stoper AS Monaco znalazł się w 23-osobowej kadrze, ale do Rosji zamiast niego raczej pojedzie Marcin Kamiński.

 

Do Arłamowa trener Adam Nawałka ściągnął 32 piłkarzy, a zatem było wiadomo, że w poniedziałek 4 czerwca dziewięciu z nich będzie w podłym nastroju. Wcześniej jednak swoje marzenia o wyjeździe na mundial pogrzebał bramkarz AS Roma Łukasz Skorupski, który podczas treningu doznał kontuzji biodra i chociaż zagrał w niedzielę w wewnętrznym sparingu kadry, to jednak po konsultacji ze sztabem medycznym selekcjoner uznał, że jego stan zdrowia nie jest na tyle dobry, żeby zabrać go do Rosji. W ten sposób trzecim bramkarzem kadry, obok Wojciecha Szczęsnego i Łukasza Fabiańskiego, został występujący na co dzień w angielskiej II lidze 30-letni Bartosz Białkowski.

 

Smutek odstrzelonych

Los Skorupskiego podzielili Krzysztof Mączyński (Legia Warszawa, Paweł Dawidowicz (Palermo, Włochy), Przemysław Frankowski (Jagiellonia Białystok), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Sebastian Szymański (Legia Warszawa), Kamil Wilczek (Broendby Kopenhaga, Dania) i Szymon Żurkowski (Górnik Zabrze). W tej grupie znalazł się też Marcin Kamiński, ale wobec kontuzji Kamila Glika obrońca VfB Stuttgart został w Arłamowie w oczekiwaniu na rozwój wydarzeń. Przepisy FIFA dają trenerom możliwość wymiany zawodnika z przyczyn medycznych na dobę przed pierwszym meczem.

Atmosfera w kadrze była więc podwójnie smętna, bo jak nietrudno się domyślić skreśleni przez Nawałkę piłkarze wyjeżdżali z Arłamowa w fatalnych nastrojach. A tym co zostali humory psuły ponadto coraz mniej optymistyczne wieści o Gliku. Kapitan biało-czerwonych Robert Lewandowski nawet nie próbował przekonywać, że nastroje są kwitnące. „Dało się wyczuć, że był to dzień trudnych decyzji. Rozmawiałem z chłopakami, którzy nie polecą z nami na mundial. To twardzi mężczyźni i żaden łez nie ronił, ani też nie zgłaszał pretensji. Za chwilę możemy spotkać się ponownie i wtedy to oni mogą być ważnymi postaciami w reprezentacji. Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że takie decyzje zapadną i że ktoś będzie nimi poszkodowany. Musimy wrócić do tego, co dla nas jest najważniejsze, do pracy nad uzyskaniem jak najlepszej formy” – powiedział Lewandowski. Okoliczności w jakich doznał urazu filar defensywy biało-czerwonych długo były utrzymywane przez sztab kadry w tajemnicy. Z tego co przedostało się do wiadomości publicznej wiadomo, że Glik doznał urazu podczas gry w siatkonogę.

 

Bez Glika będzie trudniej

Badania diagnostyczne przeprowadzone w szpitalu w Przemyślu wykazały uszkodzenie więzozrostu barkowo-obojczykowego. W porozumieniu z klubem piłkarza, AS Monaco, zdecydowano, że Glik przejdzie dodatkowe badania we Francji. Piłkarz pojechał więc do Nicei, gdzie we wtorek został zbadany przez znanego specjalistę od tego typu urazów profesora Pascala Boileau. Ale zanim podano komunikat o wyniku konsultacji prezes PZPN Zbigniew Boniek zdradził na Twitterze, że Glik na mistrzostwach świata na pewno nie zagra. Jeśli wierzyć opinii lekarza naszej kadry doktora Jaroszewskiego, obrońcę AS Monaco czeka operacja i po niej co najmniej sześć tygodni rehabilitacji, a to oznacza, że mundial w Rosji Glik raczej na pewno obejrzy przed telewizorem. Decyzja w tej sprawie ma zapaść w czwartek. Jego nieobecność to poważne osłabienie naszej reprezentacji, ale też szansa dla innych zawodników, choćby dla stopera Southampton Jana Bednarka.

Zwrócił na to uwagę Lewandowski. „Brak Kamila to wielka strata, ale nie możemy teraz myśleć, że bez niego nie damy rady. Trzeba myśleć pozytywnie i zrobić wszystko, żeby ktoś inny tak go zastąpił, by strata była jak najmniej odczuwalna” – twierdzi „Lewy”. Wygląda na to, że jego koledzy podzielają ten pogląd, a przynajmniej świadczy o tym wypowiedź jednego z asystentów trenera Nawałki Huberta Małowiejskiego. „Za nami już pierwszy trening bez Kamila, w grupie widać stuprocentową koncentrację. Widać, że grupa jest w pełni zmotywowana do pracy w takim składzie, jaki został” – zapewnia szkoleniowiec.

 

Kadra Polski na MŚ 2018:

Bramkarze:
1. Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn, Włochy), 12. Bartosz Białkowski (Ipswich Town, Anglia), 22. Łukasz Fabiański (Swansea City, Walia);

Obrońcy:
2. Michał Pazdan (Legia Warszawa), 3. Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa), 4. Thiago Cionek (SPAL 2013, Włochy), 5. Jan Bednarek (Southampton, Anglia), Włochy), 15. Kamil Glik (AS Monaco, Monako) lub Marcin Kamiński (VfB Stuttgart, Niemcy), 18. Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, 20. Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund, Niemcy);

Pomocnicy:
6. Jacek Góralski (Łudogorec Razgrad, Bułgaria), 8. Karol Linetty (Sampdoria Genua, Włochy), 10. Grzegorz Krychowiak (Paris Saint-Germain, Francja), 11. Kamil Grosicki (Hull City, Anglia), 13. Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), 16. Jakub Błaszczykowski (VfL Wolfsburg, Niemcy), 17. Sławomir Peszko (Lechia Gdańsk), 19. Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy), 21. Rafał Kurzawa (Górnik Zabrze);

Napastnicy:
7. Arkadiusz Milik (SSC Napoli, Włochy), 9. Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), 14. Łukasz Teodorczyk (Anderlecht Bruksela, Belgia), 23. Dawid Kownacki (Sampdoria Genua, Włochy).

Kadra Nawałki: Kanonada na pożegnanie Juraty

Szeroka kadra reprezentacji Polski zakończyła w sobotę zgrupowanie w Juracie. Dzień wcześniej w sparingu biało-czerwoni wygrali z KP Starogard 6:0.

Na zakończenie zgrupowania w Juracie reprezentacja Polski rozegrała na boisku w Centralnego Ośrodka Sportu w Cetniewie zamknięty dla postronnych sparing z trzecioligowym zespołem KP Starogard. Trener Adam Nawałka w wyjściowej jedenastce postawił na Białkowskiego w bramce, Kamińskiego, Thiago Cionka i Bednarka w obronie, Krychowiaka, Kurzawę, Żurkowskiego, Peszkę i Błaszczykowskiego w pomocy oraz Grosickiego i Milika w ataku. W spotkaniu zagrali jednak niemal wszyscy trenujący normalnie zawodnicy.

Popisom kolegom z boku przyglądali się Glik, który w Juracie leczył przeciążone ścięgno Achillesa oraz Linetty, wyłączony z gry przez lekką infekcję. W bramce zespołu KP Stargard bronili na zmianę Skorupski i Białkowski. Biało-czerwoni wygrali po golach Krychowiaka, Milik (z karnego) i trzech trafieniach Teodorczyka oraz golu samobójczym. W sparingu nikt nie doznał urazu.

W sobotę kadrowicze rozjechali się do domów, a ponownie na zgrupowaniu mają si pojawić we wtorek do godziny 18:00, ale już nie w Juracie, tylko w bieszczadzkim Arłamowie. Tam rozpocznie się właściwa i najważniejsza część przygotowań do mistrzostw świata w Rosji. Ostateczny, 23-osobowy skład kadry selekcjoner musi ogłosić do 4 czerwca.

Przed wyjazdem do Soczi, gdzie będzie baza pobytowa biało-czerwonych w Rosji, nasza reprezentacja rozegra jeszcze dwa mecze towarzyskie. Pierwsze spotkanie, z Chile, odbędzie się 8 czerwca w Poznaniu, a cztery dni później na Stadionie Narodowym w Warszawie wybrańcy Nawałki zmierzą się z Litwą. Następnego dnia wyruszą w podróż do Rosji.