Wimbledon 2019: Djoković zmorą Hurkacza

W pierwszym tygodniu Wimbledonu w grze pojedynczej odpadła cała czwórka reprezentantów Polski. Kamil Majchrzak i Iga Światek „polegli” już w I rundzie, za to Hubert Hurkacz i Magda Linette pobili swoje życiowe osiągnięcie dochodząc do trzeciej fazy turnieju (1/16 finału). Honoru polskiego tenisa bronią jeszcze Łukasz Kubot w deblu i Alicja Rosolska w mikście.

Hurkacz przegrał z obrońcą tytułu Serbem Novakiem Djokoviciem 5:7, 7:6(5), 1:6, 4:6 w trzeciej rundzie Wimbledonu. W starciu z liderem rankingu ATP nasz tenisista grał znakomicie w dwóch pierwszych setach. Zaliczył kilka zagrań, po których widownia biła mu brawo, ale po wygraniu drugiej partii lider rankingu ATP wszedł na poziom już dla 22-letniego wrocławianina niedostępny. Polak zajmuje obecnie 48. miejsce na światowej liście, a jego rywal ma na koncie 15 tytułów wielkoszlemowych i łącznie 74 wygrane turnieje. Hurkacz ma pecha, bo w drugim turnieju Wielkiego Szlema z rzędu trafił na serbskiego tenisistę. Wcześniej przegrał z nim w trzech setach w pierwszej rundzie French Open 4:6, 2:6, 2:6.

Komplementy Djokovicia

W Londynie stawił Djokoviciowi większy opór i nawet zdołał urwać mu seta. Serb znowu nie szczędził Polakowi komplementów. „Gratuluję Hubertowi postawy w dzisiejszym meczu. Zagrał bardzo dobrze, walczył, serwował świetnie, zagrywał agresywnie z końca kortu. Pierwsze dwa sety to była wielka walka. Miałem kilka szans, żeby wygrać drugą partię, ale to on bardziej na to zasłużył. Każdy z nas zmaga się z rozmaitymi problemami w trakcie meczu. Te pierwsze dwa sety były bardzo długie i dlatego w trzecim secie starałem się głównie „trzymać” serwis. Zagrałem tę partię wręcz perfekcyjnie i podobnie było w czwartej partii” – podsumował pojedynek serbski tenisista. Zapytany, co sądzi o Hurkaczu, stwierdził z uśmiechem: „Pojawiła się ostatnio grupa młodych zawodników, którzy coraz lepiej sobie radzą. Hubert się do niej zalicza i nie mam wątpliwości, że ci zawodnicy prędzej czy późnej zastąpią starych mistrzów. Nie wiem, kiedy któryś z nich wygra Wielkiego Szlema, ale chyba rozumiecie, że chciałby aby stało się to jak najpóźniej.

Na trzeciej rundzie swój udział w tegorocznym Wimbledonie zakończyła też Magda Linette. Nasza tenisistka zmierzyła się z Czeszką Petrą Kvitovą, rozstawioną w imprezie z numerem 6, dwukrotna triumfatorką tego turnieju (2011 i 2014 ). Dla Polki już awans do 1/16 finału był życiowym osiągnięciem, bo we wcześniejszych startach nie potrafiła wygrać tu meczu. Poniosła trzy porażki w eliminacjach i cztery w głównej drabince.

Kvitova za mocna dla Linette

W tegorocznej edycji w pierwszej rundzie pokonała Rosjankę Annę Kalinską, a w drugiej 18-letnią Amerykankę Amandę Anisimovą, półfinalistkę tegorocznego French Open. Gdyby w sobotę wygrała też z Kvitovą, osiągnęłaby swój najlepszy wynik w turniejach Wielkiego Szlema. Niestety, mimo kłopotów z ręką Czeszka okazała się dla polskiej zawodniczki za mocną rywalką i wygrała z nią 6:3, 6:2.

Dla Kvitovej to 12. start w Wimbledonie i po raz szósty awansowała do IV rundy. Bilans jej meczów w tej fazie londyńskiej imprezy to 5-0. W 2011 i 2014 roku triumfowała, poza tym osiągnęła półfinał (2010) i dwa razy ćwierćfinał (2012, 2013). Jej kolejną rywalką będzie Brytyjka Johanna Konta, która w 3. rundzie wyeliminowała Amerykankę Sloane Stephens.
W trzeciej rundzie z wimbledońskimi trawnikami pożegnała się też Dunka polskiego pochodzenia Karolina Woźniacka, która przegrała z Chinką Shuai Zhang 4:6, 2:6. Jeszcze wcześniej z imprezy odpadła broniąca tytułu reprezentantka Niemiec polskiego pochodzenia Angelique Kerber. Ją wyeliminowała niżej notowana 25-letniaq amerykanka Lauren Davis. Dla Kerber ta porażka będzie bolesna, bo w najnowszym notowaniu rankingu wypadnie z Top 10.

Niezawodny Kubot

Niedziela zgodnie z tradycją Wimbledonu była w turnieju dniem wolnym. Do drugiego tygodnia zmagań na trawnikach All England Club z naszych tenisistów dotrwał zatem tylko Łukasz Kubot w deblu oraz Alicja Rosolska w mikście. Kubot i grający z nim w parze Brazylijczyk Marcelo Melo są w tegorocznym Wimbledonie rozstawieni w grze podwójnej z numerem 1. Polsko-brazylijski zespół awansował do 1/8 finału pokonując Australijczyków Matta Reida i Alexa De Minaura 6:7(11), 6:4, 6:3, 7:6(10). Spotkanie trwało prawie trzy i pół godziny. O awans do ćwierćfinału triumfatorzy Wimbledonu sprzed dwóch lat powalczą z Brazylijczykiem Marcelo Demolinerem i Hindusem Divijem Sharanem. Przed rokiem Kubot i Melo odpadli w drugiej rundzie.
W grze podwójnej kobiet wystartowały dwie nasze reprezentantki. Magda Linette odpadła już w I rundzie, zaś Rosolska, grając w parze z Australijką Astrą Sharmą, w drugiej, po porażce 3:6, 0:6 z Niemką Anną-Leną Groenefeld i Holenderką Demi Schuurs. Tym samym Rosolska nie powtórzyła sukcesu sprzed roku, kiedy to doszła tu do półfinału w duecie z Amerykanką Abigail Spears. Warszawianka próbuje jeszcze szczęścia w mikście, a jej partnerem jest Chorwat Nikola Mektic. W poniedziałek zagrają z indonezyjsko-japońskim duetem Christopher Rungkat – Shuko Aoyama.

Zestaw par IV rundy
Panowie: David Goffin- Fernando Verdasco, Roberto Bautista Agut – Benoit Paire, Sam Querrey – Tennys Sandgren, Joao Sousa – Rafael Nadal, Kei Nishikori – Mikhail Kukushkin, Guido Pella – Milos Raonic, Novak Djokovic – Ugo Humbert, Matteo Berrettini – Roger Federer.
Panie: Ashleigh Barty – Alison Riske, Barbora Strycova – Elise Mertens, Elina Svitolina – Petra Martic, Shuai Zhang – Dayana Yastremska, Karolina Muchova – Karolina Pliskova, Serena Williams – Carla Suarez Navarro, Simona Halep – Cori Gauff, Johanna Konta – Petra Kvitova.

 

Twarde boje na trawie Wimbledon 2019: Twarde boje na trawie

Hubert Hurkacz awansował do III rundy i w piątek zagra z liderem rankingu ATP Novakiem Djokoviciem. W deblu do II rundy przebili się Łukasz Kubot i Alicja Rosolska, odpadła natomiast Magda Linette. Ona jednak miała jeszcze szansę odegrać się w singlu.

Hubert Hurkacz awansował do trzeciej rundy gry pojedynczej, co jest jego najlepszym osiągnięciem na wimbledońskiej trawie. W swoim debiutanckim występie przed rokiem 22-letni wrocławianin odpadł już w pierwszym meczu. W obecnej edycji zmagań na kortach All England Club najpierw pokonał po trwającym dwie godziny i 55 minut boju rozstawionego w imprezie z numerem 32 Serba Duszana Lajovicia 6:3, 4:6, 6:4, 6:4, a w środę również w czterech setach wyeliminował Argentyńczyka Leonarda Mayera 6:7(4), 6:1, 7:6 (7), 6:3. Na więcej nie mamy raczej co liczyć, bo kolejnym rywalem Hurkacza będzie lider światowego rankingu Novak Djoković. Serbski tenisista, który broni zdobytego tu przed rokiem tytułu, w pierwszej rundzie wygrał z Niemcem Philippem Kohlschreiberem 6:3, 7:5, 6:3, a w środę odesłał do domu Amerykanina Denisa Kudlę pokonując go 6:3, 6:2, 6:2.

Przed piątkowym starciem z polskim tenisistą Djoković był pewny swego, chociaż o rywalu wypowiadał się w superlatywach. „To będzie zupełnie inny mecz niż ten we French Open. W Paryżu wygrałem 6:4, 6:2, 6:2, ale już wtedy nie był to dla mnie łatwy pojedynek, a teraz na dodatek zagramy na innej nawierzchni, więc muszę inaczej przygotować się do tego spotkania. Znam Hurkacza także ze wspólnych treningów, to dobry zawodnik i fajny człowiek. Uważam, że już dzisiaj jest jednym z liderów tenisistów młodej generacji. Czeka mnie trudne starcie, bo on nie ma nic do stracenia. Wiem jednak na co mnie stać i mam nadzieję, że w piątek rozegram z nim dobry mecz i wygram” – zapewniał lider rankingu ATP w wypowiedziach dla serbskich mediów.

Rywalizację rozpoczęli też debliści. Wśród panów najwyżej rozstawieni zostali Łukasz Kubot i Marcelo Melo. Polsko-brazylijski duet jak przystało na faworytów awansowali do drugiej rundy, pokonując w meczu otwarcia Nowozelandczyka w japońskich barwach Bena McLachlana i Niemca Jana-Lennarda Struffa 4:6, 6:3, 7:5, 7:5. Kubot i Melo to triumfatorzy Wimbledonu sprzed dwóch lat, ale w tym roku grają nierówno i dlatego zwycięstwo w środowym starciu nie przyszło im łatwo. Mieli sporo problemów z utrzymaniem podania, zwłaszcza przy serwisie Brazylijczyka, który po kontuzji wciąż nie odzyskał swojej optymalnej formy. W drugiej rundzie polsko-brazylijski duet zmierzy się z Australijczykami Mattem Reidem i Aleksem De Minaurem. Przed rokiem Kubot i Melo odpadli w tej fazie turnieju, ale może tym razem pójdzie im lepiej. W grze podwójnej w rywalizacji pań wystartowały dwie nasze zawodniczki – Magda Linette w parze z Rumunką Iriną Barą i Alicja Rosolska w parze z Australijką Astrą Sharmą. Linette i Bara odpadły już w pierwszym meczu, przegrywając z rozstawionymi w turnieju z numerem 7 Amerykanką Nicole Melichar i Czeszką Kvetą Peschke 5:7, 2:6. Lepiej powiodło się Rosolskiej i jej australijskiej koleżance, bo okazały się lepsze od rywalek wygrywając 7:6, 6:3. W drugiej rundzie ich przeciwniczkami będą Niemka Anna-Lena Groenefeld i Holenderka Demi Schuurs.

Wspomniana Magda Linette w czwartek wieczorem miała jeszcze szanse na dorównanie Hurkaczowi w grze pojedynczej, stając do walki o awans do III rundy z 18-letnią Amerykanką rosyjskiego pochodzenia Amandą Anisimovą. Polka nie była jednak faworytką tego pojedynku, bo jej rywalka, chociaż młodsza o osiem lat, jest znacznie wyżej sklasyfikowana w rankingu WTA, a poza tym to półfinalistka tegorocznego wielkoszlemowego French Open i wielka nadzieja amerykańskiego kobiecego tenisa. Na trawiastej nawierzchni Anisimova nie ma co prawda jeszcze znaczących osiągnięć, a występ w tegorocznym Wimbledonie jest jej debiutem w tym wielkoszlemowym turnieju, ale dla Linette awans do II rundy to także najlepszy wynik w na wimbledońskiej trawie. Ale tylko jedna z nich mogła przejść o kolejnego etapu (pojedynek Linette z Anisimovą zakończył sie po zamknięciu wydania).

 

W Miami walczy już tylko Kubot

W turnieju ATP w Miami z polskich tenisistów na placu boju został jedynie Łukasz Kubot, który w deblu w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo dotarł już do ćwierćfinału. Hubert Hurkacz odpadł w II rundzie singla, na tym etapie w grze podwójnej swój udział zakończyła też Alicja Rosolska.

Kubot i Melo w turnieju w Miami (pula nagród 8,4 mln dolarów) w grze podwójnej zostali rozstawieni z numerem 1. Tydzień wcześniej Polak i Brazylijczyk w imprezie tej samej rangi w Indian Wells dotarli do finału, a swoją dobrą grą w Miami potwierdzają, że po chwilowej zapaści wrócili na zwycięską ścieżkę. W meczu o awans do ćwierćfinału polsko-brazylijski tandem zmierzył się z Argentyńczykiem Guido Pellą i Portugalczykiem Joao Sousą. Rywale są przede wszystkim singlistami, ale w debla też potrafią grać znakomicie.

Przekonali się o tym Kubot i Melo, bo chociaż byli aktywniejsi i częściej atakowali przy siatce, mieli duże problemy z przełamaniem defensywy rywali. Argentyńczyk i Portugalczyk wbrew kanonom obowiązującym w grze podwójnej najczęściej ustawiali się na linii końcowej i robili wszystko, by przedłużać wymiany. Ostatecznie, dzięki świetnym końcówkom obu setów, Polak i Brazylijczyk okazali się lepsi, zwyciężając 7:5, 6:3. Mecz trwał godzinę i 18 minut. W tym czasie Kubot i Melo zaserwowali cztery asy i ani razu nie zostali przełamani. W ćwierćfinale zagrają z rozstawiona z numerem 5 para Oliver Marach (Austria) i Mate Pavić (Chorwacja).

 

Hurkacz postawił się Federerowi

W ćwierćfinale turnieju ATP Masters 1000 w Indian Wells Hubert Hurkacz zmierzył się z żywą legendą światowego tenisa Rogerem Federerem. 22-letni wrocławianin nie sprostał 37-letniemu Szwajcarowi, ale przegrał po wyrównanej walce 4:6, 4:6.

Ćwierćfinałowy pojedynek z Federerem to szczytowe jak na razie osiągnięcie w karierze Hurkacza. Nigdy wcześniej nasz 22-letni tenisista nie grał na takim szczeblu w turnieju tej rangi, na dodatek z zawodnikiem tak utytułowanym i tak wysoko sklasyfikowanym w ranking. Był to też dla niego pierwsze starcie ze starszym o 16 lat Szwajcarem, jednym z najlepszych tenisistów w historii. Przed startem w Indian Wells Federer wygrał turniej w Dubaju i był to jego setny triumf w cyklu ATP. W kalifornijskim kurorcie „Il Maestro” stanął przed szansą na 101. zwycięstwo.

Po wyeliminowaniu Hurkacza Federer w półfinale miał zmierzyć się ze znacznie groźniejszym rywalem, aktualnym wiceliderem światowej listy Rafaelem Nadalem, ale Hiszpan w wygranym 7:6, 7:6 spotkaniu ćwierćfinałowym z Rosjaninem Karenem Chacznowem nabawił się urazu kolana i półfinał oddał walkowerem. W niedzielnym finale turnieju w Indian Wells szwajcarski tenisista zmierzył się z Austriakiem Dominikiem Thiemem, który w 1/2 finału wyeliminował Kanadyjczyka Milosa Raonica 7:6, 6:7, 6:4 (ich pojedynek zakończył się po zamknięciu wydania). Warto odnotować, że w finale debla Łukasz Kubot i jego brazylijski partner Marcelo Melo przegrali z chorwacko-argentyńskim duetem Nikola Mektic – Horacio Zeballos.

O triumfie Federera w potyczce z Hurkaczem przesądziły dwa przełamania, po jednym w każdym z setów. Cały mecz trwał niewiele ponad godzinę, ale Federer docenił umiejętności rywala. „To był dla mnie naprawdę trudny mecz. Teraz już wiem dlaczego sprawiał tak wiele problemów innym tenisistom” – komplementował młodego Polaka „Il Maestro”. Dla Hurkacza dobry występ w Indian Wells może być punktem przełomowym w karierze. Zdobył 180 punktów do rankingu i dzięki nim w najnowszym notowaniu światowej listy awansuje w okolice 50. miejsca. Będzie teraz bez większych problemów zgłaszać się do kolejnych turniejów najwyższej rangi i walczyć w nich o kolejne punkty. A także większe pieniądze. Za ćwierćfinał w Indian Wells Hurkacz otrzymał 182 tys. dolarów, co jest kwota pokaźną w na tle jego wszystkich dotychczasowych zarobków na zawodowych kortach (700 tys. dolarów).

Najbliższą okazję do poprawienia tych osiągnięć nasz najlepszy w tej chwili tenisista będzie miał już wkrótce, bo wystartuje w rozpoczynającym się od poniedziałku turnieju ATP 1000 w Miami.

 

Zverev wygrał turniej mistrzów

Fot. Aleksander Zverev jest trzecim niemieckim tenisistą, który wygrał turniej mistrzów

 

 

Zakończony w minioną niedzielę turniej ATP World Tour Finals w Londynie wygrał 21-letni Alexander Zverev, który w finale pokonał lidera światowego rankingu 31-letniego Novaka Djokovicia 6:4, 6:3. Niemiecki tenisista wcześniej w półfinale wyeliminował Rogera Federera.

 

Wcześniej Djoković i Zverev zmierzyli się w fazie grupowej londyńskiego turnieju mistrzów i w tym pojedynku zdecydowanie lepszy był Serb, który wygrał pewnie 6:4, 6:1. Dlatego faworytem niedzielnego finału był Djoković, zwłaszcza że w tym sezonie imponował formą. Zdobył dwa tytuły wielkoszlemowe, wygrywając Wimbledon i US Open oraz zwyciężył w dwóch prestiżowych imprezach serii Masters 1000. W ATP Finals w trzech spotkaniach grupowych oraz w półfinale z Afrykanerem Kevinem Andersonem serbski tenisista nie stracił nawet seta.

W finałowym starciu ze Zverevem lider światowego rankingu nie był jednak w swojej optymalnej dyspozycji. Zaczęły łapać go skurcze, nie serwował z taka morderczą dokładnością jak w poprzednich pojedynkach, zdarzyły mu się nawet podwójne błędy. W ostatniej akcji pojedynku młody Niemiec popisał się efektownym bekhendowym minięciem i już po chwili mógł świętować swój największy sukces w karierze. Z jego rodaków w turnieju mistrzów triumfowali przed nim jedynie Michael Stich (wygrał w 1993 roku) oraz legendarny Boris Becker (wygrywał w latach 1998, 1992 i 1995).
W rozegranym kilka godzin wcześniej finale debla Amerykanie Mike Bryan i Jack Sock pokonali Francuzów Pierre-Huguesa Herberta i Nicolasa Mahuta 5:7, 6:1, 13-11. Uczestniczący w imprezie Łukasz Kubot, który grał w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo, zakończył rywalizacje na fazie grupowej.

Djoković był niepocieszony po porażce, bo chociaż ma już na koncie pięć zwycięstw w ATP World Tour Finals, to jego celem było dorównanie Rogerowi Federerowi, który ma o jeden trium więcej i jest rekordzistą pod tym względem. Ósemka najlepszy tenisistów sezonu walczyła jednak nie tylko o splendory, lecz także pokaźną gotówkę. Zverev za wygranie turnieju skasował 2,5 mln dolarów oraz 1300 punktów rankingowych, dzięki którym w najnowszym notowaniu rankingu ATP z łącznym dorobkiem 6385 pkt awansował na czwartą pozycję. Przed nim są już tylko Djoković (9045 pkt), nieobecny w Londynie z powodu kontuzji Hiszpan Rafael Nadal (7480) oraz Federer (6420). Za niemieckim tenisistą w Top 10 światowej listy plasują się: 5. Juan Martin del Potro (Argentyna) – 5300 pkt, 6. Kevin Anderson (RPA) – 4710, 7. Marin Cilić (Chorwacja) – 4250, 8. Dominic Thiem (Austria) – 4095, 9. Kei Nishikori (Japonia) – 3590 i na 10. John Isner (USA) – 3155.

Z Polaków najwyżej sklasyfikowany jest Hubert Hurkacz, zajmujący aktualnie 87. lokatę z dorobkiem 658 pkt. Kolejny z naszych tenisistów na światowej liście, Kamil Majchrzak, awansował z 221. na 184. miejsce.

 

Kubot i Melo na tarczy

Łukasz Kubot i Marcelo Melo w tegorocznym ATP Finals nie powtórzyli wyniku sprzed roku, kiedy to doszli do finału turnieju. Tym razem z trzech meczów grupowych wygrali tylko jeden i nie przeszli do kolejnej rundy.

 

Kubot i jego brazylijski partner Marcelo Melo w ATP World Tour Finals 2018 pozbawili się szans na awans w dwóch pierwszych meczach. Najpierw lepsi okazali się Amerykanie Mike Bryan i Jack Sock, a potem Francuzi Pierre-Hugues Herbert i Nicolas Mahut. W tej sytuacji ostatni grupowy mecz, z Austriakiem Oliverem Marachem i Chorwatem Mate Paviciem, Kubot i Melo musieli wygrać bez straty seta i stracić jak najmniej gemów. Było to zadanie ponad ich siły, bo chociaż zwyciężyli 7:6(4), 6:4, nic im to nie dało. Polak i Brazylijczyk nie mogą być zadowoleni z tegorocznego występu w Londynie, bo przed rokiem w hali O2 Arena przegrali dopiero w finale. W obecnej edycji o zwycięstwo zagrali Pierre-Hugues Herbert i Nicolas Mahut oraz Mike Bryan i Jack Sock.

 

Janowicz zniknął z listy

W Top 500 rankingu ATP mamy w tej chwili tylko dwóch tenisistów – sklasyfikowanego na 82. miejscu Huberta Hurkacza i 221. Kamila Majchrzaka. Z zestawienia wykreślono natomiast Jerzego Janowicza.

 

Janowicz był klasyfikowany w rankingu ATP nieprzerwanie od 27 sierpnia 2007 roku. W ostatnim czasie nie grał jednak w tenisa z powodu problemów zdrowotnych. W poniedziałek odliczono mu punkty za zeszłoroczny start w Bratysławie i tym samym nazwisko byłego 14. singlisty na świecie zostało wykreślone z zestawienia. Na 82. miejsce w rankingu ATP awansował natomiast Hubert Hurkacz, chociaż ostatnio nie wywalczył żadnych punktów, bo startował w mediolańskich Finals Next Gen ATP.

Z Top 200 wypadł natomiast Kamil Majchrzak, który bez powodzenia walczył o punkty w challengerze w Knoxville.
Liderem rankingu pozostanie Djoković, bez względu na wynik jaki osiągnie w rozgrywanym w tym tygodniu turnieju mistrzów w Londynie. Serb ma bezpieczną przewagę nad drugim w zestawieniu Hiszpanem Rafaelem Nadalem, a po niedzielnej porażce Szwajcara Rogera Federera z Japończykiem Keiem Nishikorim w fazie grupowej londyńskiego ATP Finals jest już pewne, że szwajcarskim tenisista nie przeskoczy w rankingu prowadzącej dwójki, a może jeszcze stracić trzecią lokatę na rzec Niemca Alexandra Zvereva.

W londyńskim ATP Finals mamy swojego przedstawiciela – w grze podwójnej występuje tam Łukasz Kubot w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo. Niestety, w pierwszym meczu polsko-brazylijski debel przegrał z Amerykanami Mikiem Bryanem i Jackiem Sockiem 3:6, 6:7(5). W grupie grają jeszcze Austriak Oliver Marach i Chorwat Mate Pavić, którzy na otwarcie pokonali Francuzów Pierre’a-Hugues’a Herberta i Nicolas Mahuta 6:4, 7:6(3).

 

Kubot wśród mistrzów

Łukasz Kubot i Marcelo Melo wygrali turniej ATP World Tour Masters 1000 w Szanghaju, pokonując w finale Brytyjczyka Jamiego Murraya i Brazylijczyka Bruno Soaresa 6:4, 6:2. Polak i jego partner zapewnili sobie awans do turnieju mistrzów w Londynie.

 

Przypomnijmy, że 2018 rok Łukasz Kubot zaczął jako numer 1 na światowej liście deblistów, a Marcelo Melo był tuż za nim. Brazylijczyka trapiły jednak problemy zdrowotne, a i nasz tenisista przeżywał kryzys formy. Występ w Australian Open zakończyli na ćwierćfinale, w turnieju French Open na kortach im. Rolanda Garrosa wygrali zaledwie dwa mecze, nie też obronili tytułu na trawiastych kortach Wimbledonu. Dopiero w czwartym z turniejów Wielkiego Szlema, US Open, dotarli do finału, w którym ulegli reprezentantom gospodarzy Mike’owi Bryanowi i Jackowi Sockowi. Nic zatem dziwnego, że chociaż wygrali dwa turnieje niższej rangi, w Sydney i Halle, to stracili w rankingu ATP dominujące pozycje.

Odmiana nastąpiła we wrześniu, a sygnałem odrodzenia formy polsko-brazylijskiego tandemu był wspomniany już awans do finału US Open. Zdobyte na kortach Flushing Meadows w Nowym Jorku punkty rankingowe pozwoliły mu wrócić do gry o miejsce w londyńskim turnieju mistrzów. Powrót do wysokiej dyspozycji Kubot i Melo potwierdzili w azjatyckiej części rozgrywek. Najpierw w znakomitym stylu wygrali turniej w Pekinie, a w minionym tygodniu zwyciężyli także w Szanghaju, eliminując w drodze do finału mocnych rywali: w ćwierćfinale Ravena Klaasena (RPA) i Michaela Venusa (Nowa Zelandia) 7:6(3), 4:6, 10-7, a w półfinale rozstawionych z nr 2 Austriaka Olivera Maracha i Chorwata Mate Pavicia.

Już po tym zwycięstwie było jasne, Kubot i Melo po raz drugi z rzędu zapewnili sobie przepustki do ATP Finals w londyńskiej hali O2 Arena (impreza z udziałem ośmiu najlepszych singlistów sezonu i ośmiu najlepszych par deblowych odbędzie się w dniach 11-18 listopada), więc w szanghajskiej finałowej potyczce z Murrayem i Soaresem zagrali bez presji i może dlatego dosłownie zmietli rywali z kortu.

Kubot wystąpi w ATP Finals po raz piąty. Dwa razy zagrał z ATP World Tour Masters 1000 w Szanghajuem (2009, 2010), raz z Robertem Lindstedtem (2014), a teraz po raz drugi z rzędu z Marcelo Melo. Przed rokiem osiągnął z Brazylijczykiem swój najlepszy rezultat w tych rozgrywkach – doszli do finału, w którym przegrali z parą Henri Kontinen (Finlandia) – John Peers (Australia).
Oprócz Kubota i Melo udział w ATP World Tour Finals mają już zapewniony trzy pary: Oliver Marach i Mate Pavić, Jamie Murray i Bruno Soares oraz Kolumbijczycy Robert Farah i Juan Sebastian Cabal. Blisko awansu są także duety Mike Bryan i Jack Sock, Raven Klaasen i Michael Venus, Francuzi Pierre-Hugues Herbert i Nicolas Mahut oraz Chorwat Nikola Mektić i Austriak Alexander Peya.

 

Rosolska i Kubot bez tytułów

W pięciu finałach tegorocznego US Open znalazła się dwójka polskich tenisistów. Niestety, ani Łukasz Kubot grający z Brazylijczykiem Marcelo Melo w deblu mężczyzn, ani Alicja Rosolska partnerująca Chorwatowi Nikoli Mekticiowi w grze mieszanej, nie zdołali na nowojorskich kortach Flushing Meadows wywalczyć wielkoszlemowych tytułów.

 

Dla Rosolskiej awans do finału US Open to największy sukces w karierze. 32-letnia warszawianka, która specjalizuje się w grze podwójnej, wcześniej najdalej w turniejach Wielkiego Szlema docierała do 1/8 finału, zarówno w deblu, jak i w mikście. W lipcu wraz ze swoją partnerką Amerykanką Abigail Spears dotarła do półfinału Wimbledonu. W Nowym Jorku przegrały jednak już w meczu i Rosolska, która jako jedyna z naszych reprezentantów zgłosiła się do rywalizacji par mieszanych, mogła skoncentrować się na tej rywalizacji. Rosolska w mikście grała wcześniej z różnymi partnerami, w Nowym Jorku „zawiązała spółkę” z Nikolą Mekticiem. Dla chorwackiego tenisisty awans do finału także był najlepszym życiowym osiągnięciem w turniejach wielkoszlemowych. Polka i Chorwat w meczu o tytuł zmierzyli się z  amerykańsko-brytyjskim duetem Bethanie Mattek-Sands – Jamie Murray. Reprezentantka gospodarzy miała już na koncie pięć tytułów zdobytymi w imprezach tej rangi, w tym dwa w mikście, zaś Murray, brat byłego lidera rankingu ATP w singlu Andy’ego, miał na koncie również pięć triumfów, ale w tym trzy wywalczone w grze mieszanej.

Rosolska i Mektić nie sprostali tej utytułowanej parze i przegrali 6:2, 3:6, 9:11. Losy tytułu znów rozstrzygnęły się w super tie-breaku, już szóstym w ciągu ostatnich ośmiu lat w finałach miksta w US Open. Początek rozgrywki był obiecujący, bo Rosolska z Mekticiem prowadzili już 4:1, ale potyczkę ostatecznie wygrali Mattek-Sands i Murray. Dotychczas w turniejach wielkoszlemowych w finałach miksta grało czterech naszych reprezentantów, żaden nie zakończył się ich sukcesem. Aż trzy z tych spotkań odbyło się we French Open – Jadwiga Jędrzejowska dotarła do tego etapu w 1947 roku, Klaudia Jans-Ignacik w 2012, a Marcin Matkowski w 2015 roku, ale on do finału gry mieszanej dotarł też w 2012 roku w US Open. Sobotni mecz Rosolskiej był szóstym finałem nowojorskiej imprezy z udziałem polskiego zawodnika. Jędrzejowska dotarła do tego etapu w singlu w 1937 roku i rok później w deblu,a w 2011 roku w grze podwójnej w finale grali Matkowski z Mariuszem Fyrstenbergiem.

Szansę na triumf w tegorocznym US Open zmarnował też Łukasz Kubot grający w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo. Polsko-brazylijski duet przegrał mecz z Amerykanami Mike’m Bryanem i Jackiem Sockiem 3:6, 1:6. Kubot jako jedyny z biało-czerwonych ma w dorobku dwa tytuły wielkoszlemowe. Oba wywalczył w deblu w Australian Open 2014 i Wimbledonie 2017. Pozostałe dwa polskie sukcesy w zawodach tej rangi także były odniesione w grze podwójnej. W 1939 roku we French Open po tytuł sięgnęła Jędrzejowska, a w 1978 roku w Australian Open Wojciech Fibak.

 

Biało-czerwoni w Wimbledonie

W poniedziałek na trawiastych kortach All England Lawn Tennis and Croquet Club w Londynie rozpocznie się wielkoszlemowy Wimbledon. Wystąpi w nim sześciu reprezentantów Polski – w singlu zagrają Agnieszka Radwańska, Magdalena Linette i Hubert Hurkacz, a w deblu broniący tytułu sprzed roku Łukasz Kubot oraz Marcin Matkowski i Alicja Rosolska.

 

Radwańska została rozstawiona w turnieju z numerem 32. i w pierwszej rundzie zmierzy się z 20-letnią Rumunką Eleną Gabrielą Ruse, sklasyfikowaną obecnie w rankingu WTA na 197. miejscu. Nasza najlepsza tenisistka nie powinna mieć problemów z pokonaniem tej rywalki, tym bardziej, że w swoim pierwszym występie po dwumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją, w Eastbourne, zademonstrowała znakomitą formę dochodząc do półfinału. Druga z reprezentantek Polski w grze pojedynczej, Magda Linette, w pierwszej rundzie trafiła na znacznie trudniejszą rywalkę, bo sklasyfikowaną wyżej od niej w rankingu o kilkadziesiąt miejsc Julię Putincewą (WTA 55) z Kazachstanu.

W rywalizacji pań tytułu broni Hiszpanka Gabrine Muguruza, która tegoroczny turniej rozpocznie od pojedynku z Brytyjką Naomi Broady. Rozstawiona w Wibledonie z numerem 1 liderka światowej listy Rumunka Simona Halep zmierzy się z Japonką Kurumi Narą. Venus Williams zagra z Johanną Larsson, Serena Wiliams z Holenderką Arantxą Rus. Ciekawie zapowiadają się również mecze Francuzki Alize Cornet ze Słowaczką Dominiką Cibulkovą, Australijki Donny Vekić z Amerykanką Sloane Stephens i Czeszki Petry Kvitovej z Białorusinką Alaksandrą Sasnowicz.

W rywalizacji mężczyzn faworytem jest Szwajcar Roger Federer, a jego pierwszym rywalem będzie Serb Dusan Lajović. Hubert Hurkacz, który do turnieju wszedł z eliminacji jako „szczęśliwy przegrany”, w swoim debiutanckim występie na kortach Wimbledonu w pierwszej rundzie trafił na Australijczyka Bernarda Tomica, ćwierćfinalistą londyńskiego turnieju z 2011 roku, tym razem jednak także „lucky luzera”. Zwycięzca spotka się w II rundzie z Amerykaninem Christianem Harrisonem lub Japończykiem Keiem Nishikorim.

W grze podwójnej biało-czerwonych barwa bronić będą w tym roku Łukasz Kubot, Marcin Matkowski i Alicja Rosolska. Kubot i jego deblowy partner Brazylijczyk Marcelo Melo ostatnio po wygrali turniej w Halle i do obrony tytułu w Wimbledonie przystępują w bojowych nastrojach. W I rundzie trafił na Brytyjczyków Luke’a Bambridge’a i Jonny’ego O’Marę, zwycięzców turnieju w Eastbourne. W kolejnej rundzie Kubot i Melo mogą trafić na Matkowskiego, który gra z parze z Izraelczyka Jonathanem Erlichem, o ile w pierwszej rundzie „Matka” i jego partner uporają się z Francuzami Jonathanem Eyssericem i Hugo Nysem.

W deblu kobiet wystąpi jedynie Alicja Rosolska w parze z Amerykanką Abigail Spears, która w tym roku jest jej stałą partnerką. Polsko-amerykański duet na początek zmierzy się z Meksykanką Giulianą Olmos i Czeszką Evą Hrdinovą, a jeśli je pokonają, w kolejnej rundzie mogą trafić na rozstawione z numerem piątym Chinki Latishę Chan i Shuai Peng.