Wimbledon 2019: Narodziny gwiazdy?

W IV rundzie wielkoszlemowego Wimbledonu odpadła liderka rankingu WTA Australijka Ashleigh Barty, ale zdecydowanie większym echem odbiła się porażka rewelacyjnej 15-letniej Amerykanki Cori Gauff. Utalentowana nastolatka przegrała z Rumunką Simoną Halep.

Serena Williams przed Wimbledonem zaprosiła brytyjskiego tenisistę do wspólnego występu w mikście, ale siedmiokrotna triumfatorka Wimbledonu w grze pojedynczej przyjechała do Londynu osiągnąć znacznie dla niej ważniejszy cel, czyli wygrać tu po raz ósmy. Gdyby jej się ta sztuka udała, byłoby to jej 24. zwycięstwo w imprezach Wielkiego Szlema. Tyle trofeów na koncie ma tylko legendarna australijska tenisistka Margaret Court.

Właśnie pragnienie pobicia jej rekordu wciąż jeszcze motywuje Serenę do kontynuowania kariery. Jeśli zwycięży na wimbledońskiej trawie, będzie mogła dopiąć celu w swoim mateczniku, czyli w wielkoszlemowym US Open na kortach Flushing Meadows w Nowym Jorku, przed własną publicznością, która obdarza ją bezgranicznym uwielbieniem. Wygranie turnieju Wielkiego Szlema po raz 25. w takim otoczeniu byłoby z pewnością wspaniałym ukoronowaniem kariery, ale też kuszącą okazją do ogłoszenia światu, że to już koniec przygody z tenisem.

Najpierw jednak Serena Williams musi zwyciężyć na wimbledońskich trawnikach, a nie jest tu traktowana na specjalnych warunkach. Wręcz przeciwnie, organizatorzy niczego jej nie puszczają płazem. Dowodem jest choćby kara 10 tys. dolarów grzywny, jaką nałożyli na Serenę Williams za uszkodzenie trawy podczas jednego z treningów na korcie.

Mistrzyni w cieniu nastolatki

Klasyfikowana obecnie w rankingu WTA na 10. miejscu Serena Williams, przed rokiem przegrała w finale z Niemką polskiego pochodzenia Angelique Kerber. W ćwierćfinale obecnej edycji zmierzyła się z rodaczką Alison Riske (WTA 55), która w poprzedniej rundzie sprawiła sensację eliminując liderkę światowej listy Australijkę Ashleigh Barty.

Riske przed rokiem odpadła z wimbledońskiego turnieju już w drugiej rundzie, tym razem poszło jej znacznie lepiej, a pokonując Barty przerwała australijskiej tenisistce piękną serię wygranych meczów z rządu. Liderka rankingu WTA była niepokonana w 15 pojedynkach, a w tej liczbie jest też siedem zwycięstw w wielkoszlemowym French Open w Paryżu.
Serena Williams musiał się trochę namęczyć z nakręconą sukcesami rodaczką, ale wygrała z nią w trzech setach 6:4, 4:6, 6:3 i w półfinale zmierzy się w czwartek ze lepszą w pojedynku Barbora Strycova – Johanna Konta.

Z licznej grupy grających w tym roku na trawnikach All England Club amerykańskich tenisistek na placu boju została już tylko Serena, ale większą sympatią publiczności cieszyła się jednak młodsza od niej o 17 lat Cori Gauff. Utalentowana 15-latka już w I rundzie wyeliminowała starszą siostrę Sereny, Venus Williams, pięciokrotną triumfatorkę Wimbledonu, potem pokonała Słowaczkę Magdalenę Rybarikovą i Słowenkę Polonę Hercog. W poniedziałek na drodze Gauff stanęła jednak dążąca do odzyskania pierwszego miejsca w rankingu WTA Simona Halep. Rumunka po 74 minutach walki wygrała 6:3, 6:3. Nastoletnia Amerykanka zyskała jednak ogromną popularność, chociaż tegoroczny Wimbledon był jej wielkoszlemowym debiutem w singlu. Wcześniej miała okazję wystąpić w US Open 2018 w mikście i w French Open 2019 w deblu.

Zaczyna jak Martina Hingis

Do IV rundy w Londynie awansowała jako pierwsza 15-latka od czasu Martiny Hingis (1996). Wcześniej mając 15 lat i 122 dni przeszła kwalifikacje do Wimbledonu jako najmłodsza tenisistka w Erze Otwartej. Pierwszy występ w WTA Tour Gauff zaliczyła w marcu tego roku w Miami, gdzie doszła do II rundy. Miesiąc wcześniej w Surpise osiągnęła premierowy finał na zawodowych kortach (ITF z pulą nagród 25 tys. dolarów). Jeszcze lepiej spisała się tam w deblu, bo zdobyła tytuł.
Legendarna Billie Jean King, zdobywczyni 12 wielkoszlemowych tytułów w singlu, na Twitterze odważnie stwierdziła, że oto w osobie Cori Gauff „narodziła się nowa gwiazda światowego tenisa. Czy Cori Gauff (WTA 313) faktycznie nią zostanie, pokaże dopiero czas, ale póki co jej występy ściągają na trybuny komplet publiczności i miliony przed telewizorami. Jej cztery mecze rozegrane w Wimbledonie znalazły w czołówce najchętniej oglądanych transmisji w stacji BBC.

My nie mamy tak uzdolnionych zawodniczek i zawodników. Pozostaje nam się więc cieszyć, że nasz weteran kortów Łukasz Kubot i jego deblowy partner Brazylijczyk Marcelo Melo wygrali w 1/8 finału z brazylijsko-hinduską parą Marcelo Demoliner – Divij Sharan, pokonując rywali po trzech godzinach i 18 minutach walki w czterech setach 7:5, 6:7(8), 7:6(6), 6:3. W meczu 1/4 finału przeciwnikami rozstawionych w turnieju z numerem 1 Polaka i Brazylijczyka byli Francuzi Edouard Roger-Vasselin i Nicolas Mahut (ich potyczka zakończyła się po zamknięciu wydania), którzy wyeliminowali utytułowanych amerykańskich braci Boba i Mike’a Bryanów. Kubot i Melo już dochodząc do 1/4 finału poprawili swoje osiągnięcie z ubiegłego roku, kiedy to odpadli w czwartej rundzie, ale trzeba pamiętać, że to mistrzowie z 2017 roku, a zatem dla nich poprzeczka i w tej edycji jest zawieszona wysoko.

 

French Open 2019: Tytuł dla Australijki

W tegorocznym finale French Open w rywalizacji mężczyzn doszło do powtórki sprzed roku, u pań obie finalistki, 23-letnia Australijka Ashleigh Barty i 19-letnia Czeszka Marketa Vondrusova, na ten poziom awansowały po raz pierwszy.

Na taki zestaw finalistek przed tegoroczną edycją wielkoszlemowego French Open zapewne nikt nie stawiał. Barty i Vondrusova nigdy wcześniej nie zaszły tak daleko w imprezach Wielkiego Szlema – Barty swój najlepszy występ zanotowała w tegorocznym Australian Open, gdzie dotarła do ćwierćfinału, natomiast najlepsze osiągniecie Vondrousovej to czwarta runda ubiegłorocznego US Open. Rozstawiona w turnieju z numerem ósmym Australijka w ćwierćfinale pokonała Amerykankę Madison Keys 6:3, 7:5, zaś w półfinale wyeliminowała inną z Amerykanek, 17-letnią Amandę Anisimovą, sensacyjną pogromczynię broniącej tytułu Rumunki Simony Helep, po trzysetowym pojedynki 6:7(4), 6:3, 6:3. Z kolei 38. w rankingu WTA Vondrusova w drodze do finału wyeliminowała m.in. Chorwatkę Petrę Martić 7:6(1), 7:5) i Brytyjkę Johannę Kontę 7:5, 7:6(2). Tym samym 19-letnia Czeszka jest pierwszą od ponad dekady tenisistką, która w tak młodym wieku awansowała do finału French Open. Poprzednio ta sztuka udała się w 2007 roku także 19-letniej wówczas Serbce Anie Ivanović, która w finale przegrała z Belgijką Justine Henin 1:6, 2:6.

Vondrusova w starciu z Barty nie osiągnęła lepszego wyniku, ulegając Australijce 1:6, 3:6. Finałowy mecz trwał tylko godzinę i 10 minut. To była trzecia potyczka tych zawodniczek i trzecia wygrana przez Australijkę. Dla Barty triumf w Paryżu to największy sukces w karierze. Dzięki wywalczonym na kortach im. Rolanda Garrosa punktom australijska tenisistka w najnowszym notowaniu rankingu WTA awansuje na drugie miejsce. Przed nią będzie tylko Japonka Naomi Osaka. Fani tenisa w Australii są szczęśliwi, bo na triumf rodaczki w French Open czekali od 1973 roku. Wtedy triumfowała na ziemnych kortach w Paryżu legendarna Margaret Court.

Wśród rywalizacji panów do najlepszej czwórki turnieju awansowało czterech największych obecnie tuzów światowego tenisa – Serb Novak Djoković, Hiszpan Rafael Nadal, Szwajcar Roger Federer i Austriak Dominic Thiem. Hitem półfinałów był pojedynek 38-letniego Federera, który w tym roku zagrał w Paryżu po trzech latach przerwy, z 11-krotnym zwycięzcą French Open 33-letnim Nadalem. W potyczce z najwybitniejszym od lat specjalistą od gry na kortach ziemnych Szwajcar przegrał 3:6, 4:6, 2:6. W drugim półfinale lider rankingu ATP Djoković nie sprostał ubiegłorocznemu finaliście Thiemowi, który uważany jest za drugiego po Nadalu speca od gry na ceglanej mączce. I właśnie Nadal z Thiemem w niedzielę zagrali w finale (zakończył się po zamknięciu wydania).

 

Serena wciąż bez 24. tytułu

Serena Williams nie zdobędzie ósmego w karierze tytułu mistrzyni Australian Open. W ćwierćfinale marzenia Amerykanki o 24. wielkoszlemowym triumfie rozwiała Czeszka Karolina Pliskova. Nie będzie jednak czeskiego finału na kortach Melbourne Park. W sobotę Petra Kvitova zmierzy się z pogromczynią Pliskovej Japonką Naomi Osaką.

Rozstawiona w tegorocznej edycji Australian Open z numerem 16. Williams walczyła o 24. wielkoszlemowy tytuł w singlu. Po niespodziewanym odpadnięciu na wcześniejszym etapie kilku czołowych zawodniczek 37-letnia Amerykanka uchodziła za główną faworytkę. W 1/8 finału wyeliminowała w trzech setach liderkę światowego rankingu i ubiegłoroczną finalistkę Rumunkę Simonę Halep, a we wcześniejszych rundach bardzo szybko rozprawiała się z przeciwniczkami. Pliskova wygrała z nią pierwszego seta 6:4, drugiego przegrała 4:6, a w decydującej partii będąca na fali Amerykanka prowadziła już 5:1 i 40:30.
Kibice byli już pewni, że jest po meczu i i zastanawiali się, czy Williams w półfinale zrewanżuje się Naomi Osace za porażkę w ubiegłorocznym finale US Open. Ale amerykańska tenisistka przy jednym z zagrań podkręciła kostkę i chociaż podjęła rywalizację, nie zdołała już utrzymać dotychczasowego poziomu. Młodsza o 11 lat Pliskova zaczęła grać jak natchniona i wygrała sześć gemów z rzędu i zwycięsko zakończyła spotkanie z legendą kobiecego tenisa.

Był to czwarty pojedynek tych tenisistek. Bilans jest remisowy. Czeszka zrewanżowała się Serenie za porażkę w ich poprzednim spotkaniu w ćwierćfinale ubiegłorocznego US Open. Amerykanka po raz 50. wystąpiła w wielkoszlemowym ćwierćfinale, z czego po raz 12. w Australian Open. Na kortach Melbourne Park triumfowała w latach 2003, 2005, 2007, 2009-10, 2015 i 2017. Ostatni sukces odniosła będąc już w ciąży, a po urodzeniu córki nie wystąpiła przed rokiem. Teraz walczyła o 24. tytuł wielkoszlemowy w singlu i wyrównanie rekordowego osiągnięcia Australijki Margaret Court.

W półfinale Pliskova zmierzyła się z Osaką, a w drugiej parze jej rodaczka Petra Kvitova stanęła do walki z rewelacją turnieju Amerykanką Danielle Collins. Nadzieje czeskich kibiców na występ finałowy pojedynek dwóch zawodniczek z ich kraju pokrzyżowała 21-letnia Japonka, która wygrała z Pliskovą 6:2, 4:6, 6:4. Z kolei Collins tylko w pierwszym secie stawiła opór Kvitovej, bo przegrała tę partię po zaciętej walce 6:7(2). W drugim secie dominacja dwukrotnej mistrzyni Wimbledonu była już wyraźna, o czym świadczy wynik starcia 6:0. Czeszka w finale wielkoszlemowej imprezy zagra po pięciu latach przerwy, a w Melbourne po raz pierwszy.

W poprzedniej edycji Australian Open Kvitova odpadła już w pierwszej rundzie, więc w tej edycji zarobiła mnóstwo punktów, a że we wczesnym etapie zmagań odpadło kilka czołowych tenisistek, Czeszka ma szansę zadebiutować w roli liderki w kolejnym notowaniu rankingu WTA. Musi jednak w finale pokonać Naomi Osakę. Jeśli wygra Japonka, to ona wskoczy na pierwsze miejsce.

 

Łzawy finał na kortach Flushing Meadows

W finale turnieju kobiet US Open popłakały się obie zawodniczki. Pokonana Serena Williams ze złości na niekorzystne dla niej decyzje sędziego, zwycięska Naomi Osaka po nieprzychylnych jej reakcjach nowojorskiej publiczności.

 

Williams w minioną sobotę na korcie centralnym tenisowego kompleksu Flushing Meadows w Nowym Jorku walczył o upragniony, 24. wielkoszlemowy tytuł w karierze. Gdy po raz pierwszy triumfowała w nowojorskim turnieju, a miało to miejsce w 1999 roku, Osaka miała wtedy ledwie dwa lata i jeszcze nie wiedziała nic o tenisie. 21-letnia Japonka przed starciem z megagwiazdą światowych kortów najdalej w turniejach Wielkiego Szlema doszła do IV rundy i miało to miejsce w tegorocznym Australian Open. Dlatego fani Williams nie drżeli o wynik starcia, chociaż w tym roku Osaka w pierwszej rundzie turnieju w Miami zmiotła Serenę z kortu. Ale to było pół roku temu, a od tego czasu wracająca po urlopie macierzyńskim amerykańska gwiazda zdążyła pokazać moc na trawnikach Wimbledonu, gdzie dopiero w finale przegrała z Angelique Kerber.

Co prawda tuż przed US Open Serena nie imponowała formą, czego dowodziły kiepskie wyniki: doznała bolesnej porażki w I rundzie z Johanną Kontą 1:6, 0:6(!) w San Jose, a w Cincinnati w II rundzie gładko przegrała z Petrą Kvitovą, ale US Open w drodze do finału straciła tylko jednego seta, w 1/8 finału z Kaią Kanepi. Osaka przed US Open także nie błyszczała. W Waszyngtonie, Montrealu i Cincinnati wygrała ledwie jeden pojedynek, lecz w Nowym Jorku podobnie jak Williams, w drodze do finału Japonka straciła tylko jednego seta, w IV rundzie z Aryną Sabalenką.

W sobotniej potyczce sympatia nowojorskiej publiczności była wyraźnie po stronie Amerykanki. Wszyscy trzymali kciuki żeby wreszcie zdobyła ten wymarzony 24. tytuł wielkoszlemowy w karierze i zrównała się w liczbie trofeów z rekordzistką wszech czasów Margaret Court.

Ale Japonka wszystko popsuła, bo w sobotę grała wręcz fenomenalnie i prawdę mówiąc nawet przez moment nie dała rywalce nadziei na sukces. Serena była tak sfrustrowana przewagą Osaki, że ze złości rozwaliła rakietę, zwymyślała grubymi słowami portugalskiego sędziego Carlosa Ramosa, a nawet się popłakała. Japonka też płakała rzewnymi łzami, bo podczas ceremonii wręczania nagród została przez rozczarowaną jej zwycięstwem publiczność wygwizdana.