Cudze dokonania – to nasze sukcesy

Rząd PiS chwali się oddaniem do użytku drogi, która została zaprojektowana i w głównej mierze zbudowana za czasów rządu PO.

 

Z wielką pompą i udziałem ministra inwestycji i rozwoju Jerzego Kwiecińskiego odbyło się oddanie do użytku drogi łączącej lotnisko w podrzeszowskiej Jasionce z siecią dróg szybkiego ruchu w kierunku Lublina i Warszawy oraz Krakowa.
Z tej okazji minister oświadczył, że: „Na infrastrukturę drogową w makroregionie przeznaczyliśmy ponad 2 mld zł z Programu Polska Wschodnia”.
Rzecz w tym, że i ta droga, licząca zresztą zaledwie 7,8 km, i cały Program Polska Wschodnia to dzieło rządu Platformy Obywatelskiej. Wtedy bowiem powstał ów program, a w jego ramach także projekt wspomnianej drogi.
Drogę do lotniska w Jasionce zaczęto budować w 2014 r.
Rok później były jednak wybory, władzę objęło Prawo i Sprawiedliwość – zaś ugrupowanie to, delikatnie mówiąc, nie ma dobrej ręki do szybkiej budowy dróg.
W rezultacie prace zaczęły się ślimaczyć, koszty sięgnęły 80 mln zł, a niespełna ośmiokilometrowy odcinek drogi (która zresztą na odcinku ponad 5,5 km nie była budowana od zera lecz tylko poszerzana) został ukończony dopiero w sierpniu bieżącego roku.
Co jednak nie przeszkadza, by rządowa propaganda przedstawiła to jako kolejny wielki sukces obecnej ekipy rządzącej.

Antoni wiecznie żywy

Przewodniczący Mao, aby dowieść swojej żywotności pływał publicznie w Jangcy, królowej chińskich rzek. Pana wiecznego ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza też ciągnie do wody. Pomimo siedemdziesiątki na karku dalej dziarsko i stylowo skacze do wody. Na głowę nawet.
Objawienie skutecznie wypływającego na powierzchnię pana ministra Antoniego nie było przypadkowe. Uroczystą celebrę siedemdziesięciolecia wielce popularnego w PiS polityka zaszczycili nie tylko jego młodzi entuzjaści, „Misiewiczami” zwani. Sam pan prezes Kaczyński zaszczycił Wielkiego Jubilata. Zaprzeczył rozsiewanym przez wrogie ośrodki plotkom o „trafieniu i zatopieniu” pana Antoniego. W krótkich słowach zapowiedział, że pan Antoni ostatniego słowa jeszcze nie powiedział.
Warszawskie wiewiórki ćwierkają, że pan minister otrzymał nowe zadanie. Będzie dowodził desantem PiS na Brukselę. Będzie liderem PiS kandydatów w wyborach do Parlamentu Europejskiego. A potem postrachem eurodeputowanych i unijnych eurokratów.
Pan prezes Kaczyński tak skroił ordynację wyborczą do Parlamentu Europejskiego, że pozbawił szans na posiadanie eurodeputowanych radykalną prawicę, kukizowców i radykalną lewicę. Pięćdziesiąt jeden przypadających Polsce mandatów podzielą między siebie PiS i ewentualna koalicja PO – Nowoczesna – PSL. Kilka mandatów może wywalczyć jeszcze SLD – Lewica Razem.
Uchwalona przez PiS ordynacja jest sprzeczna z prawem i ideami Unii europejskiej. Dlatego może zostać oprotestowana przez największe frakcje polityczne Parlamentu Europejskiego. Chadeków-ludowców, gdzie należy już PO i PSL, socjaldemokratów, gdzie należą SLD i UP, oraz liberałów i zielonych. Do grona tych pierwszych aspiruje Nowoczesna, do grona drugich tworzona wokół Roberta Biedronia nowa partia lewicowa.
Aby spacyfikować ewentualny protest Parlamentu Europejskiego, pan prezes Kaczyński ogłosił, że w następnej kadencji Parlamentu jego PiS wstąpi do chadecko-ludowej frakcji. Skoro kolega Viktor Orbán już tam jest, to czemu pan minister Antoni Macierewicz nie mógłby się znaleźć tam?
Perspektywa posiadania prawie pięćdziesięciu eurodeputowanych z Polski, tych starych z PO-PSL i tych nowych z PiS, może skłonić kierownictwo największej frakcji politycznej europarlamentu do uznania nowej, uchwalonej przez PiS ordynacji wyborczej. Duża frakcja w PE może wiele, bardzo duża może już wszystko.
Zatem okazać się może, że latem 2019 roku grupa polska we frakcji chadecko-ludowej Parlamentu Europejskiego składać będzie się z parlamentarzystów PO, PSL i PiS.
Ponieważ PiS-owców może być więcej niż tych z PO i PSL, bo taką ordynację pan prezes Kaczyński kazał skroić, to przyszłe kierownictwo polskiej grupy w chadecko-ludowej frakcji wpadnie w ręce euro deputowanych z PiS.
Wtedy pan minister Antoni Macierewicz zostanie rzecznikiem dyscypliny w tej grupie.
I kto mu wtedy podskoczy?

Głos prawicy

Humanitarnie ale na odległość

Wpolityce.pl relacjonuje rozmowę TVP z Beatą Kempą:
Minister ds. pomocy humanitarnej Beata Kempa poinformowała, że na wtorkowym posiedzeniu rządu, przedstawi informację nt. pomocy przeznaczonej przez Polskę na pomoc humanitarną i rozwojową. Podkreśliła, że środki przeznaczane na pomoc humanitarną od 2015 roku zostały potrojone.
– Dzisiaj na rządzie przedstawię informację, którą pozbierałam ze wszystkich możliwych ministerstw, agend, które zajmowały się tym (pomocą humanitarną) do tej pory w jakimkolwiek zakresie (…) Chodzi nie tylko o pomoc humanitarną, ale też o pomoc rozwojową —powiedziała w rozmowie z Dorotą Łosiewicz Beata Kempa.
Według niej, środki przeznaczane przez Polskę na pomoc humanitarną zostały od 2015 roku potrojone.
– Dzisiaj nasze organizacje pozarządowe są w stanie przekazywać te ilości w ramach swoich możliwości, środków również zasilanych przez budżet państwa i docierać do osób najbardziej potrzebujących —dodała Kempa.
– Im więcej pomocy rozwojowej, tym mniej później trzeba wydawać na pomoc humanitarną —oświadczyła minister.
Łosiewicz pytała swojego gościa także m.in. o ostatni sondaż, w którym Prawo i Sprawiedliwość traci aż 7 ptk proc. w porównaniu do poprzedniego badania.
– Sondaże bywają różne, pokorę musimy zachowywać tak czy i inaczej. (…) Będziemy dalej realizować nasze obietnice wyborcze i reformować nasz kraj —zapewniła minister.
W rozmowie pojawił się również wątek wyroku na Mariusza Kamińskiego.
– Nie chcę wychodzić przed orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, ale orzeczenie w sprawie uniewinnienia Mariusza Kamińskiego jest niezwykle ważne —podkreśliła.
Kempa odniosła się również do zapowiedzi polityków PO, którzy odgrażają się, że po wygranych wyborach przedstawiciele rządu odpowiedzą przed Trybunałem Stanu za rzekome łamanie konstytucji.
– PO już nic innego nie potrafi, tylko w prymitywny sposób straszyć nas więzieniami. Nie należę do osób, które boją się pohukiwania Grzegorza Schetyny —mówiła Kempa.
Minister odniosła się również do wczorajszego spotkania Donalda Trumpa z Władimirem Putinem.
– Z naszego punktu widzenia ważny jest komunikat wysłany przez Donalda Trumpa w sprawie Nord Stream 2 i NATO —wskazała. W rozmowie pojawił się także wątek polityki migracyjnej Niemiec.
– Niemcy nie panują już nad swoją wewnętrzną polityką migracyjną. Niemcy stoją przed ogromnym wyzwaniem, by kwestie migrantów uporządkować —zaznaczyła.