Mundialowy falstart Leo Messiego

Reprezentacja Argentyny tylko zremisowała 1:1 z debiutującą w mistrzostwach świata ekipą Islandii. Zawiódł zwłaszcza największy gwiazdor drużyny Albicelestes Lionel Messi, który nawet z karnego nie potrafił strzelić gola.

 

Piłkarski świata z niecierpliwością czekał na odpowiedź argentyńskiego gwiazdora na hat-tricka ustrzelonego przez Cristiano Ronaldo w spotkaniu z Hiszpanią. Leo Messi zawiódł jednak te oczekiwania i nie dość, że nie zdobył bramki w spotkaniu z Islandczykami, to jeszcze w fatalnym stylu zmarnował rzut karny. Gwiazdor FC Barcelona nie jest mistrzem „jedenastek”. Ze statystyk wynika, że do tej pory skutecznie wyegzekwował 79 karnych, ale zmarnował aż 24. W meczu z Islandią zachował się jak amator, strzelając w sygnalizowany sposób w prawy róg bramki, dokładnie tam, gdzie rzucił się islandzki bramkarz Hannes Halldorsson.

Argentyńczycy kontrolowali mecz od początku do końca, przez ponad 90 procent czasu gry znajdowali się w posiadaniu piłki, ale inwencji i szczęścia starczyło im tylko na zdobycie jednej bramki, którą w 19. minucie na swoje konto zapisał Sergio Aguero. Radość Argentyńczyków nie trwała długo, bo pięć minut później Alfred Finnbogason pokonał Willy`ego Caballero i strzelił pierwszego gola dla Islandii w finałóach mistrzostw świata.

W 64. minucie Argentyńczycy mogli przesądzić losy meczu, bo właśnie wtedy sędziujący mecz Polak Szymon Marciniak podyktował jedenastkę za faul obrońcy Islandii. Skonfundowany niepowodzenie Messi już do końca spotkania praktycznie tylko statystował na boisku, nie wznosząc żadnego pozytywnego elementu do chaotycznej gry prowadzonej przez jego coraz bardziej zniechęconych kolegów. Po meczu argentyński gwiazdor był zdruzgotany swoim nieudanym występem i całą winę za stratę punktów wziął na siebie. Starał się jednak trzymać fason i zapewniał swoich rodaków, że to dopiero początek mistrzostw. Tylko że znakomita forma Chorwatów i Nigeryjczyków (2:0) nie zapowiada łatwych meczów z tymi zespołami.

Szymon Marciniak może uznać swój debiutancki występ w finałach mistrzostw świata za udany. Podjął co prawda dwie kontrowersyjne decyzje, nie odgwizdując dwóch kolejnych rzutów karnych dla Argentyńczyków. W pierwszej połowie Islandczyk Ragnar Sigurdsson dotknął piłkę ręką we własnym polu karnym, ale polski arbiter uznał, że nie była to sytuacja na „jedenastkę”. Nie poprosił o analizę VAR, choć wściekli Argentyńczycy mocno się tego domagali. W drugiej połowie polski arbiter być może powinien wskazać na 11. metr po tym, jak biegnący z piłką w polu karnym Cristian Pavon został kopnięty w stopę przez Birkira Saevarssona, ale i tym razem uznał, że nie musi tego zdarzenia weryfikować przez system VAR. W Polsce jego występ oceniono jako przeciętny, ale w większości mediów na świecie Marciniak otrzymał znakomite recenzje i wysokie noty.

Który zespół wygra mundial w Rosji?

Mistrzowskiego tytułu bronią Niemcy i nie są bez szans na powtórzenie wyczynów Włochów w 1938 roku i Brazylijczyków w 1962 roku, którym to się udało.

 

Rekordzistami mistrzostw świata w liczbie zdobytych tytułów są jednak Brazylijczycy, którzy triumfowali w światowym czempionacie już pięciokrotnie (1958, 1962, 1970, 1994 i 2002). Ale Niemcy są tylko o jedno zwycięstwo gorsi (wygrywali w latach 1954, 1974, 1990 i 2014). Cztery triumfy na koncie mają też Włosi, wielcy nieobecni w Rosji. Pozostałe siedem tytułów wywalczyły reprezentacje obecne na rosyjskim turnieju – Urugwaj i Argentyna po dwa, a Anglia, Francja i Hiszpania po jednym.

W powszechnym przekonaniu największymi faworyta do zwycięstwa w tegorocznym mundialu są zespoły Brazylii i Niemiec. W dalszej kolejności duże szanse przyznaje się reprezentacjom Francji, Hiszpanii, Argentyny, Belgii, Portugalii i Anglii, a w mniejszym stopniu ekipom Nigerii, Urugwaju, Meksyku, Kolumbii oraz Polski. Nasz zespół poszybował w notowaniach po udanych czerwcowych meczach towarzyskich z Chile (2:2) i Litwą (4:0), ale wciąż można jeszcze spotkać się z prognozami, że biało-czerwoni mogą mieć problemy z wyjściem z grupy.

Według bukmacherskiej firmy William Hill, największe szanse na tytuł mistrza świata mają Niemcy (kurs 5,50) przed Brazylijczykami (6,00), Francuzami (6,50) i Hiszpanami (8,00). Z kolei rankingi bukmachera SkyBet dają Niemcom i Brazylii równe szanse (kurs 5-1).

A tak naprawdę dopiero pierwsze mecze pokażą, kto na rosyjskich stadionach jest potęgą, bo wyniki meczów sparingowych potrafią być mylące. Gdyby kierować się tylko rezultatami czerwcowych spotkań towarzyskich, to Brazylia z wyleczonym z kontuzji i głodnym gry Neymarem faktycznie sprawia wrażenie zespołu zdolnego wygrać turniej. Równie świetne wrażenie wywarli jednak swoją grą Francuzi i Belgowie, a nie zapominajmy, że Hiszpanie są od dwóch lat niepokonani i mimo nieoczekiwanej zmiany trenera ich też trzeba brać pod uwagę. Podobnie jak zespoły Argentyny z Leo Messim i Portugalii z Cristiano Ronaldo, bo dla obu tych genialnych graczy to już chyba ostatnia okazja do zdobycia wymarzonego mistrzostwa świata.

No i nie wolno zapominać o broniących tytułu Niemcach, bo chociaż ostatnio nie błyszczeli formą, to przecież rok temu wygrali w Rosji Puchar Konfederacji grając rezerwowym składem.

Polacy czekają w Soczi na pierwszy mecz

W środę kadra Polski w porze obiadowej dotarła do swojej bazy pobytowej w Soczi. Teraz trener Adam Nawałka ma wreszcie kilka dni na spokojne treningi i opracowanie taktyki na pierwszy mecz grupowy z Senegalem.

 

Reprezentacja Polski wróciła do światowej elity po 12 latach przerwy. Dla biało-czerwonych występ na mundialu w Rosji będzie ósmym w historii. Ich dotychczasowe osiągnięcia nie są może przesadnie oszałamiające, ale też nie musimy sie ich wstydzić. Dwa razy wywalczyli trzecią lokatę (1974, 1982), raz zajęli miejsca 5-8 (1978), raz wyszli z grupy (1986), a cztery razy kończyli turniej już po fazie grupowej (1938, 2002 i 2006). W XXI wieku zagrają po raz trzeci, ale kibice liczą, że tym razem polska drużyna spisze się lepiej niż ekipy Jerzego Engela na mundialu w Korei Południowej i Japonii oraz Pawła Janas w Niemczech. Ich występy zakończyły się kompletnymi porażkami, chociaż przed mistrzostwami aspiracje miały nie mniejsze niż mają teraz wybrańcy Adama Nawałki.

Czasy są też inne i kibice też są inni. Choć obecna reprezentacja wydaje się być znacznie mocniejsza od zespołów Engela i Janasa, to nikt nie oczekuje od niej gruszek na wierzbie. Celem jest wyjście z grupy, co wcale nie będzie łatwym zadaniem.
Zmieniło się też postrzeganie polskiej reprezentacji na świecie, co widać także w Soczi, gdzie tłumy łowców autografów polują na naszych piłkarzy, a szczególnie na Roberta Lewandowskiego. Nic nie ujmując zawodnikom występującym w naszej reprezentacji na poprzednich mundialach, to teraz po raz pierwszy mamy w jej składzie piłkarza o statusie światowej gwiazdy.

To rodzi też dodatkowe oczekiwania wobec Lewandowskiego, czego kapitan biało-czerwonych ma pełną świadomość. Dla niego dobry wynik polskiej reprezentacji w Rosji jest być może nawet ważniejszy niż dla niej samej, dla PZPN, a nawet dla nas wszystkich. „Wszyscy, którzy tu przyjechaliśmy, marzyliśmy o udziale w tym turnieju. Dzięki mundialowi można zostać zapamiętanym na zawsze. Zdajemy sobie sprawę, jakie sukcesy osiągaliśmy w latach 70. czy 80. Potem nastąpiła długa posucha. Niczego jednak nie obiecujemy. Po prostu z całych sił będziemy walczyć o nasz piękny sen” – zapewniał na pierwszej konferencji po przybyciu polskiej ekipy do Soczi. Ale w ocenach naszego zespołu, nawet po wygranym 4:0 sparingu z Litwą, „Lewy” pozostał malkontentem. Wciąż zwraca uwagę na niedociągnięcia, na to co trzeba poprawić, albo na co położyć jeszcze większy nacisk.

Naszej reprezentacji nie musimy się wstydzić. Piłkarze wyglądają jak z żurnala, podróżują i mieszkają w luksusowych warunkach, nawet w zachowaniu bardziej przypominają celebrytów niż piłkarzy – podczas treningów ich fryzury są nienaganne, a na twarzach próżno szukać potu i krwi. Może gdy już z boiska znikną kamery, a z trybun śledzący każdy ich ruch dziennikarze i kibice, przemieniają się na powrót w harujących w pocie czoła zawodowców, nabuzowanych od nadmiaru adrenaliny. Miejmy nadzieję, że tak właśnie się dzieje, gdy w kadrze gasną światła rampy.

Fura pieniędzy czeka na finalistów mundialu

FIFA pochwaliła się rekordową pula pieniędzy dla uczestników rozpoczynających się 14 czerwca mistrzostw świata w Rosji.

 

Na premie i nagrody dla najlepszych światowa federacja przeznaczy 791 milionów dolarów. Ponad połowę tej sumy (400 milionów) otrzymają zespoły wedle ich końcowej pozycji w turnieju. Reszta kwoty trafi do macierzystych klubów zawodników, którzy znaleźli się w kadrach zespołów oraz do tych drużyn, które ucierpią z powodu kontuzji piłkarzy. Na triumfatora tegorocznego mundialu czeka premia w wysokości 38 milionów dolarów. To o trzy miliony więcej niż otrzymali Niemcy cztery lata temu za zwycięstwo w mistrzostwach świata organizowanych w Brazylii. Finalista turnieju w Rosji dostanie 29 milionów, a drużyna, która zajmie trzecie miejsce – 24 miliony dolarów.

Reprezentacja Polski, jak każdy z 32 finalistów MŚ 2018, już zarobiła 9,5 mln dolarów (8 milionów za awans plus półtora miliona na koszty przygotowań), ale jeśli wyjdzie z grupy to ta kwota zostanie podwojona. Premie finansowe dla uczestników mistrzostwach świata stale rosną. Cztery lata temu w Brazylii do podziału było 576 milionów dolarów, a 20 lat temu we Francji 103 miliony dolarów.

Premier League mundialową potęgą

W poniedziałek 4 czerwca minął czas na zgłaszanie do FIFA 23-osobowych kadr zespołów na mundial. Z 736 zawodników co szósty gra w angielskich klubach.

 

Z analizy przeprowadzonej przez statystyków FIFA wynika, że z 736 piłkarzy zgłoszonych do udziału w mistrzostwach świata w Rosji aż 108 występuje na co dzień w zespołach angielskiej Premier League. O potędze klubowego futbolu w Anglii może świadczyć też fakt, że kolejnych 23 piłkarzy gra w zespołach Championship, czyli w drugiej lidze tego kraju. Solidną reprezentację ma też hiszpańska Primera Division, która z 78 zawodnikami uplasowała się na drugiej pozycji w zestawieniu. Trzecie miejsce przypadło niemieckiej Bundeslidze, zatrudniającej na co dzień 62 uczestników rozpoczynającego się 14 czerwca mundialu. W tej grupie jest czterech polskich piłkarzy (Lewandowski, Błaszczykowski, Piszczek i Kamiński), czyli tylu, ilu wśród uczestników MŚ 2018 umieściła nasza rodzima Lotto Ekstraklasa (Jędrzejczyk, Pazdan, Kądzior, Peszko). To najsłabszy wynik polskiej ligi w historii mistrzostw świata.

Jeśli chodzi o ranking klubów, to najwięcej zawodników w zespołach uczestników mundialu ma Manchester City (16 ). Powołania otrzymali Sergio Aguero, David Silva, Vincent Kompany, Gabriel Jesus, Nicolas Otamendi, Kevin De Bruyne, Fernandinho, Ederson, Kyle Walker, John Stones, Danilo, Raheem Sterling, Fabian Delph, Benjamin Mendy, Ilkay Gundogan i Bernardo Silva. Drugą lokatę zajmuje Real Madryt, który będzie miał 15 swoich graczy na mundialu: Isco, Sergio Ramosa, Marco Asensio, Mateo Kovacicia, Lukę Modricia, Raphaela Varane’a, Marcelo, Cristiano Ronaldo, Toniego Kroosa, Casemiro, Achrafa Hakimiego, Daniego Carvajala, Nacho, Lucasa Vázqueza oraz Keylora Navasa. Trzecie miejsce przypadło Barcelonie, która w Rosji będzie reprezentowana przez 14 piłkarzy: Gerarda Pique, Samuela Umtitiego, Leo Messiego, Paulinho, Andrssa Iniestę, Luisa Suareza Thomasa Vermaelena, Ousmane’a Dembele, Ivana Rakiticia, Jordiego Albę, Philippe Coutinho, Yerry’ego Minę, Marca-Andre ter Stegena oraz Sergio Busquetsa.

Wśród 32 finalistów tegorocznego mundialu tylko reprezentacja Anglii składa się wyłącznie z zawodników występujących w klubach rodzimej ligi. Po drugiej stronie znajduje się zespół Szwecji, w którego szeregach są wyłącznie zawodnicy grający na co dzień w klubach zagranicznych.

Kadra Polski bez Glika

Show Adama Nawałki ogłaszającego skład reprezentacji Polski na mundial zakłóciła wieść, że w trakcie treningu poważnej kontuzji barku doznał Kamil Glik. Stoper AS Monaco znalazł się w 23-osobowej kadrze, ale do Rosji zamiast niego raczej pojedzie Marcin Kamiński.

 

Do Arłamowa trener Adam Nawałka ściągnął 32 piłkarzy, a zatem było wiadomo, że w poniedziałek 4 czerwca dziewięciu z nich będzie w podłym nastroju. Wcześniej jednak swoje marzenia o wyjeździe na mundial pogrzebał bramkarz AS Roma Łukasz Skorupski, który podczas treningu doznał kontuzji biodra i chociaż zagrał w niedzielę w wewnętrznym sparingu kadry, to jednak po konsultacji ze sztabem medycznym selekcjoner uznał, że jego stan zdrowia nie jest na tyle dobry, żeby zabrać go do Rosji. W ten sposób trzecim bramkarzem kadry, obok Wojciecha Szczęsnego i Łukasza Fabiańskiego, został występujący na co dzień w angielskiej II lidze 30-letni Bartosz Białkowski.

 

Smutek odstrzelonych

Los Skorupskiego podzielili Krzysztof Mączyński (Legia Warszawa, Paweł Dawidowicz (Palermo, Włochy), Przemysław Frankowski (Jagiellonia Białystok), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Sebastian Szymański (Legia Warszawa), Kamil Wilczek (Broendby Kopenhaga, Dania) i Szymon Żurkowski (Górnik Zabrze). W tej grupie znalazł się też Marcin Kamiński, ale wobec kontuzji Kamila Glika obrońca VfB Stuttgart został w Arłamowie w oczekiwaniu na rozwój wydarzeń. Przepisy FIFA dają trenerom możliwość wymiany zawodnika z przyczyn medycznych na dobę przed pierwszym meczem.

Atmosfera w kadrze była więc podwójnie smętna, bo jak nietrudno się domyślić skreśleni przez Nawałkę piłkarze wyjeżdżali z Arłamowa w fatalnych nastrojach. A tym co zostali humory psuły ponadto coraz mniej optymistyczne wieści o Gliku. Kapitan biało-czerwonych Robert Lewandowski nawet nie próbował przekonywać, że nastroje są kwitnące. „Dało się wyczuć, że był to dzień trudnych decyzji. Rozmawiałem z chłopakami, którzy nie polecą z nami na mundial. To twardzi mężczyźni i żaden łez nie ronił, ani też nie zgłaszał pretensji. Za chwilę możemy spotkać się ponownie i wtedy to oni mogą być ważnymi postaciami w reprezentacji. Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że takie decyzje zapadną i że ktoś będzie nimi poszkodowany. Musimy wrócić do tego, co dla nas jest najważniejsze, do pracy nad uzyskaniem jak najlepszej formy” – powiedział Lewandowski. Okoliczności w jakich doznał urazu filar defensywy biało-czerwonych długo były utrzymywane przez sztab kadry w tajemnicy. Z tego co przedostało się do wiadomości publicznej wiadomo, że Glik doznał urazu podczas gry w siatkonogę.

 

Bez Glika będzie trudniej

Badania diagnostyczne przeprowadzone w szpitalu w Przemyślu wykazały uszkodzenie więzozrostu barkowo-obojczykowego. W porozumieniu z klubem piłkarza, AS Monaco, zdecydowano, że Glik przejdzie dodatkowe badania we Francji. Piłkarz pojechał więc do Nicei, gdzie we wtorek został zbadany przez znanego specjalistę od tego typu urazów profesora Pascala Boileau. Ale zanim podano komunikat o wyniku konsultacji prezes PZPN Zbigniew Boniek zdradził na Twitterze, że Glik na mistrzostwach świata na pewno nie zagra. Jeśli wierzyć opinii lekarza naszej kadry doktora Jaroszewskiego, obrońcę AS Monaco czeka operacja i po niej co najmniej sześć tygodni rehabilitacji, a to oznacza, że mundial w Rosji Glik raczej na pewno obejrzy przed telewizorem. Decyzja w tej sprawie ma zapaść w czwartek. Jego nieobecność to poważne osłabienie naszej reprezentacji, ale też szansa dla innych zawodników, choćby dla stopera Southampton Jana Bednarka.

Zwrócił na to uwagę Lewandowski. „Brak Kamila to wielka strata, ale nie możemy teraz myśleć, że bez niego nie damy rady. Trzeba myśleć pozytywnie i zrobić wszystko, żeby ktoś inny tak go zastąpił, by strata była jak najmniej odczuwalna” – twierdzi „Lewy”. Wygląda na to, że jego koledzy podzielają ten pogląd, a przynajmniej świadczy o tym wypowiedź jednego z asystentów trenera Nawałki Huberta Małowiejskiego. „Za nami już pierwszy trening bez Kamila, w grupie widać stuprocentową koncentrację. Widać, że grupa jest w pełni zmotywowana do pracy w takim składzie, jaki został” – zapewnia szkoleniowiec.

 

Kadra Polski na MŚ 2018:

Bramkarze:
1. Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn, Włochy), 12. Bartosz Białkowski (Ipswich Town, Anglia), 22. Łukasz Fabiański (Swansea City, Walia);

Obrońcy:
2. Michał Pazdan (Legia Warszawa), 3. Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa), 4. Thiago Cionek (SPAL 2013, Włochy), 5. Jan Bednarek (Southampton, Anglia), Włochy), 15. Kamil Glik (AS Monaco, Monako) lub Marcin Kamiński (VfB Stuttgart, Niemcy), 18. Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, 20. Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund, Niemcy);

Pomocnicy:
6. Jacek Góralski (Łudogorec Razgrad, Bułgaria), 8. Karol Linetty (Sampdoria Genua, Włochy), 10. Grzegorz Krychowiak (Paris Saint-Germain, Francja), 11. Kamil Grosicki (Hull City, Anglia), 13. Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), 16. Jakub Błaszczykowski (VfL Wolfsburg, Niemcy), 17. Sławomir Peszko (Lechia Gdańsk), 19. Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy), 21. Rafał Kurzawa (Górnik Zabrze);

Napastnicy:
7. Arkadiusz Milik (SSC Napoli, Włochy), 9. Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), 14. Łukasz Teodorczyk (Anderlecht Bruksela, Belgia), 23. Dawid Kownacki (Sampdoria Genua, Włochy).

Po wewnętrznej grze

Oczekiwany przez media sparing kadrowiczów, który miał trenerowi Adamowi Nawałce pomóc w podjęciu ostatecznych decyzji kadrowych, odbył się ostatecznie w niedziele w południe. Skład kadry poznamy w poniedziałek.

 

Niedziela była trudnym dniem dla dziewięciu piłkarzy obecnych w Arłamowie. Po grze kontrolnej trener Adam Nawałka ogłosił zawodnikom ostateczny skład kadry na mundial. „W grupie, która jest dzisiaj z nami, mamy dużo młodzieży. Dla wielu tych zawodników ogłoszeniu składu na mundial nie oznacza końca przygody z reprezentacją. Jeśli ktoś nie pojedzie do Rosji to wcale nie znaczy, że się nie nadaje. Nadal pozostanie jednym z nas, bo po mistrzostwach świata selekcja będzie trwać nadal” – przekonywał oddelegowany w niedzielę na zwyczajowe spotkanie z dziennikarzami asystent selekcjonera Bogdan Zając. W meczu sędzia podyktował dwa karne, z czego jeden anulował VAR. W efekcie „Czerwoni” pokonali „Białych” 1:0, a zwycięskiego gola z „jedenastki” strzelił Grzegorz Krychowiak.

„W sparingu zagrają wszyscy, składy są już rozpisane. To ważny mecz, ale nie wywróci hierarchii w kadrze do góry nogami” – zapewniał szef banku informacji kadry Hubert Małowiejski. Mecz pierwotnie miał sędziować Szymon Marciniak, ale oberwanie chmury i burza uniemożliwiły jego rozegranie w sobotę, w tego dnia nasz najlepszy arbiter musiał już wyruszyć w drogę do Rosji. Zastąpił go ściągnięty w trybie alarmowym z Krakowa Tomasz Musiał.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że zespół „Czerwonych” zaczął spotkanie w ustawieniu 4-4-2, a zespół „Białych” w ustawieniu 3-5-2.

Wyjściowe składy wyglądały ponoć tak:
„Czerwoni”: Fabiański – Piszczek, Glik, Cionek, Rybus – Błaszczykowski, Krychowiak, Zieliński, Grosicki – Lewandowski, Milik. „Biali”: Białkowski – Kędziora, Kamiński, Jędrzejczyk – Frankowski, Linetty, Mączyński, Kurzawa – Peszko, Wilczek, Kownacki.

Oficjalnie trener Nawałka ma podać 23-osobową kadrę w poniedziałek o 14:00. Przed wyjazdem na mundial nasza reprezentacja rozegra jeszcze dwa mecze kontrolne – 8 czerwca w Poznaniu z Chile, a cztery dni później na Stadionie Narodowym w Warszawie z Litwą. Te dwa spotkania dadzą nam dopiero odpowiedź na pytanie, w jakiej formie naprawdę są wybrani przez selekcjonera piłkarze. Na razie możemy jedynie spekulować, że jedenastka „Czerwonych” to skład na pierwszy mecz na mundialu, chociaż wątpliwość czy tak jest na pewno może budzić nieobecność w niej Wojciecha Szczęsnego.

Mundial w Rosji rozpocznie się 14 czerwca. Rywalami Polaków w grupie H będą kolejno: Senegal (19 czerwca w Moskwie), Kolumbia (24 czerwca w Kazaniu) oraz reprezentacja Japonii (28 czerwca w Wołgogradzie).

Kadra już w Arłamowie

Sztab szkoleniowy z trenerem Adamem Nawałką na czele zjechał do Arłamowa już w poniedziałek, piłkarze zjawili się w ośrodku we wtorek. Od środy koniec laby, bo zaczyna się najważniejsza część przygotowań reprezentacji do mundialu w Rosji.

 

Treningi kadry, oprócz dwóch otwartych dla dziennikarzy i kibiców, będą zamknięte, ale żeby zajęcia mogły odbywać się w tajemnicy boisko od strony hotelu zostało zasłonięte dwoma rzędami płotów. Zaklejono też okna w hotelowych korytarzach wychodzące na boisko, a pokoje, z których jest na nie widok, zostały wykupione przez PZPN. To zabezpieczenia mają uchronić naszą kadrę przed wścibskim okiem wysłanników grupowych rywali. A o tym, że „szpiedzy” już są w Arłamowie, nikt w sztabie biało-czerwonych nie ma wątpliwości.

Tak na marginesie, ciekawe czy trener Nawałka też wysłał „podglądaczy” do ośrodków treningowych, w których do mundialu szykują się Kolumbijczycy, Japończycy i Senegalczycy. Jeśli nie, to te płoty w Arłamowie i zaklejone okna świadczą raczej o lekkiej paranoi selekcjonera. Nie jedynej zresztą. Trochę śmieszy na przykład jego żądanie co do długości źdźbeł trawy. „Boisko jest jak stół, trawa ma 23 milimetry długości, tak jak chciał trener Nawałka. Na terenie hotelu są strefy specjalnie wydzielone dla piłkarzy, żeby nikt im nie przeszkadzał. Będą mogli spędzać wolny czas tak jak tylko sobie życzą” – zapewnia dyrektor generalny hotelu Arłamów Michał Kozak.

Selekcjoner biało-czerwonych będzie musiał dokonać w Arłamowie cięć kadrowych, bo do 4 czerwca PZPN ma obowiązek podania FIFA ostatecznej 23-osobowej kadry na mundial. A ponieważ do bieszczadzkiej głuszy Nawałka ściągnął aż 32 zawodników, dziewięciu z nich będzie tu zapierniczało na próżno. „W kadrze musi być rywalizacja i od tego nie odejdziemy. Dziewięciu zawodników będę musiał skreślić, zrobię to z bólem serca, ale takie trudne wybory trzeba brać na klatę – tłumaczy Nawałka. Przykład innych reprezentacji pokazuje, że nie wszyscy trenerzy podzielają ten pogląd. Większość selekcjonerów reprezentacji uczestniczących w rosyjskim mundialu już dawno wybrała zawodników i jeśli któryś z nich dokonuje zmian, to tylko z powodów medycznych. Jak to mówią, są różne szkoły, falenicka i otwocka, a przed imprezą nie sposób ocenić która jest lepsza. Wyjdzie dopiero „w praniu”.

Nawałka ostateczne decyzje kadrowe ma podjąć po wewnętrznym sparingu, który zaplanował w sobotę. W Juracie problemy zdrowotne zgłosiło czterech piłkarzy – Kamil Glik, Michał Pazdan, Karol Linetty i Dawid Kownacki. Na razie nie ma żadnych sygnałów, że któryś z wymienionych zawodników nie jest zdolny do wyczerpujących treningów. Pora zatem zabrać się do pracy, bo mundial tuż, tuż…

Halihodzić skarży Japończyków

Były trener reprezentacji Japonii Vahid Halihodzić pozwał do sądu piłkarską federację tego kraju za zwolnienie go z posady tuż przed mistrzostwami świata. Domaga się odszkodowania w wysokości jednego jedna (cztery polskie grosze).

Na początku kwietnia japońska federacja niespodziewanie zdymisjonowała Halilhodzicia. 65-letni bośniacki szkoleniowiec najpierw protestował tylko w mediach, ale po dłuższym zastanowieniu postanowił oddać sprawę do sądu. Nie chodzi mu o pieniądze, czego dowodem jest szokująco mała kwota żądanego w pozwie zadośćuczynienia. Halihodzić domaga się odszkodowania w wysokości… jednego jena, czyli równowartości czterech polskich groszy. „Tu chodzi o honor, a on nie ma ceny” – wyjaśnia Bośniak.

Reprezentacja Japonii, której selekcjonerem jest teraz Akira Nishino, będzie rywalem biało-czerwonych w mistrzostwach świata w Rosji. W grupie H znalazły się jeszcze drużyny Senegalu i Kolumbii.

Reprezentacja Polski: Adam Nawałka się waha?

Trener piłkarskiej reprezentacji Polski Adam Nawałka na zgrupowanie regeneracyjne do Juraty zaprosił aż 32 piłkarzy.

Trener Adam Nawałka do występu w Rosji przygotowuje reprezentację Polski w podobny sposób jak robił to przed turniejem Euro 2016 we Francji. Najpierw zgrupowania regeneracyjne w Juracie, a potem normalne przygotowania w Arłamowie. Nad morzem kadrowiczom mogą towarzyszyć rodziny i ich partnerki.

Tym razem na Półwyspie Helskim nie pojawi się nikt z klanu Lewandowskich, bo brylująca dwa lata temu wśród żon i narzeczonych naszych piłkarzy Anna Lewandowska tym razem ma się w Juracie nie pojawić, podobnie jak jej mąż. Trener Nawałka dał też wolne Łukaszowi Piszczkowi, a niewykluczone, że z pobytu w hotelu „Bryza” jeszcze ktoś z naszych gwiazdorów wydębi od selekcjonera zwolnienia. Podczas obozu w Juracie zawodnicy mają przewidziane cztery treningi na boisku w pobliskiej Jastarni (będą dojeżdżać na nie rowerami). Pierwsze zajęcia wyznaczono w środę.

Pobyt w Juracie skończy się 26 maja, a dwa dni później kadra Polski zbierze się w Arłamowie, gdzie trener Adam Nawałka rozpocznie już właściwa część przygotowań do mistrzostw świata w Rosji. Ostateczny, 23-osobowy skład kadry selekcjoner ma ogłosić dopiero 4 czerwca.  Przed wyjazdem na mundial biało-czerwonych czekają jeszcze dwa mecze kontrolne. 8 czerwca w Poznaniu ich rywalem będzie Chile, a cztery dni później zagrają w Warszawie z Litwą. Następnego dnia Adam Nawałka zabierze reprezentację do bazy pobytowej w Soczi.

Aktualna kadra Adama Nawałki:

Bramkarze: Bartosz Białkowski (Ipswich Town, Anglia), Łukasz Fabiański (Swansea City, Walia), Łukasz Skorupski (AS Roma, Włochy), Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn, Włochy).

Obrońcy: Jan Bednarek (Southampton, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Thiago Cionek (SPAL 2013, Włochy), Kamil Glik (AS Monaco, Monako), Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa), Marcin Kamiński (VfB Stuttgart, Niemcy), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Michał Pazdan (Legia Warszawa), Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund, Niemcy).

Pomocnicy: Jakub Błaszczykowski (VfL Wolfsburg, Niemcy), Paweł Dawidowicz (US Palermo, Włochy), Przemysław Frankowski (Jagiellonia Białystok), Jacek Góralski (Łudogorec Razgrad, Bułgaria), Kamil Grosicki (Hull City, Anglia), Grzegorz Krychowiak (Paris Saint-Germain, Francja), Rafał Kurzawa (Górnik Zabrze), Karol Linetty (Sampdoria Genua, Włochy), Krzysztof Mączyński (Legia Warszawa), Sławomir Peszko (Lechia Gdańsk), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Sebastian Szymański (Legia Warszawa), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy), Szymon Żurkowski (Górnik Zabrze).

Napastnicy: Dawid Kownacki (Sampdoria Genua, Włochy), Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), Arkadiusz Milik (SSC Napoli, Włochy), Łukasz Teodorczyk (Anderlecht Bruksela, Belgia), Kamil Wilczek (Brondby Kopenhaga, Dania).