Klasyfikacja strzelców XXI mistrzostw świata w piłce nożnej Rosja 2018

Królem strzelców mistrzostw świata w Rosji został Harry Kane. To drugi angielski piłkarz, który sięgnął po strzelecka koronę. Przed nim sztuki tej dokonał w 1986 roku w Meksyku Garry Lineker, również zdobywając 6 bramek.

 

6 goli – Harry Kane (Anglia);

4 gole – Denis Czeryszew (Rosja), Antoine Griezmann (Francja), Romelu Lukaku (Belgia), Kylian Mbappe (Francja), Cristiano Ronaldo (Portugalia);

3 gole – Edinson Cavani (Urugwaj), Artem Dziuba (Rosja), Eden Hazard (Belgia), Mario Mandzukic (Chorwacja), Yerry Mina (Kolumbia), Ivan Perisic (Chorwacja);

2 gole – Sergio Aguero (Argentyna), Diego Costa (Hiszpania), Philippe Coutinho (Brazylia), Andreas Granqvist (Szwecja), Takashi Inui (Japonia), Mile Jedinak (Australia), Wahbi Khazri (Tunezja), Luka Modrić (Chorwacja), Ahmed Musa (Nigeria), Neymar (Brazylia), Heung-Min Sonn (Korea Południowa), John Stones (Anglia), Luis Suarez (Urugwaj),

1 gol – Salem Al-Dawsari (Arabia Saudyjska), Salman Al-Faraj (Arabia Saudyjska), Dele Alli (Anglia), Fahad Al-Muwallad (Egipt), Karim Ansarifard (Irana), Iago Aspas (Hiszpania), Ludwig Augustinsson (Szwecja), Renato Augusto (Brazylia), Milan Badelj (Chorwacja), Michy Batshuayi (Belgia), Felipe Baloy (Panama), Jan Bednarek (Polska), Khalid Boutaib (Maroko), Dylan Bronn (Tunezja), Kevin De Bruyne (Belgia), Nacer Chadli (Belgia), Andre Carrillo (Peru), Diego Costa (Hiszpania), Andrej Kramaric (Chorwacja), Juan Cuadrado (Kolumbia), Angel Di Maria (Argentyna), Josip Drmic (Szwajcaria), Blerim Dzemaili (Szwajcaria), Youssef En-Nesyri (Maroko), Christian Eriksen (Dania), Radamel Falcao (Kolumbia), Marouane Fellaini (Belgia), Mario Fernandes (Rosja), Nacho Fernandez (Hiszpania), Alfred Finnbogason (Islandia), Roberto Firmino (Brazylia), Emil Forsberg (Szwecja), Jurij Gazinski (Rosja), Jose Gimenez (Urugwaj), Aleksander Gołowin (Rosja), Jose Paolo Guerrero (Peru), Genki Haraguchi (Japonia), Javier Hernandez (Meksyk), Keisuke Honda (Japonia), Isco (Hiszpania), Adnan Januzaj (Belgia), Mathias Joergensen (Dania), Shinji Kagawa (Japonia), Young-Gwon Kim (Korea Południowa), Aleksandar Kolarov (Serbia), Tony Kroos (Niemcy), Grzegorz Krychowiak (Polska), Jesse Lingard (Anglia), Hirving Lozano (Meksyk), Harry Maguire (Anglia), Sadio Mane (Senegal), Gabriel Mercado, Dries Mertens (Belgia), Lionel Messi (Argentyna), Aleksandar Mitrovic (Serbia), Victor Moses (Nigeria), Thomas Meunier (Belgia), Mbaye Niang (Senegal), Yuya Osako (Japonia), Paulinho (Brazylia), Benjamin Pavard (Francja), Pepe (Portugalia), Paul Pogba (Francja), Yussuf Poulsen (Dania), Juan Quintero (Kolumbia), Ricardo Quaresma (Portugalia), Ivan Rakitić (Chorwacja), Ante Rebić (Chorwacja), Marco Reus (Niemcy), Marcos Rojo (Argentyna), Mohamed Salah (Egipt), Ferjani Sass (Panama), Xherdan Shaqiri (Szwajcaria), Gylfi Sigurdsson (Islandia), Thiago Silva (Brazylia), Kieran Trippier (Anglia), Ola Toivonen (Szwecja), Granit Xhaka (Szwajcaria), Samuel Umtiti (Francja), Raphael Varane (Francja), Carlos Vela (Meksyk), Jan Vertonghen (Belgia), Fakhreddine Ben Youssef (Tunezja), Moussa Wague (Senegal), Kendall Waston (Kostaryka), Domagoj Vida (Chorwacja), Steven Zuber (Szwajcaria).

Samobójcze – Aziz Bouhaddouz (Maroko, dla Iranu), Oghenekaro Etebo (Nigeria, dla Chorwacji), Aziz Behich (Australia, dla Francji), Thiago Cionek (Polska, dla Senegalu), Ahmed Fathi (Egipt, dla Rosji), Denis Czeryszew (Rosja, dla Urugwaju), Edson Alvarez (Meksyk, dla Szwecji), Yann Sommer (Szwajcaria, dla Kostaryki), Yassine Meriah (Tunezja, dla Panamy), Sergiej Ignaszevicz (Rosja, dla Hiszpanii), Fernandinho (Brazylia, dla Belgii), Mario Mandzukić (Chorwacja, dla Francji).

 

MŚ 2018: Rosja żegna, Katar już czeka

Piłkarski mundial w Rosji zakończył się sukcesem organizacyjnym i frekwencyjnym, co z satysfakcją podkreślił podczas pożegnalnej uroczystości w Teatrze Bolszoj prezydent Władimir Putin. Następny turniej odbędzie się w listopadzie i grudniu 2022 roku w Katarze.

 

Wypowiedź rosyjskiego prezydenta podczas uroczystości w Teatrze Bolszoj agencje przekazały w nocy z soboty na niedzielę. „Jesteśmy wdzięczni za miliony dobrych słów wypowiedzianych przez gości mistrzostw pod adresem Rosji i naszego narodu. Jesteśmy zadowoleni, że spodobała im się jego gościnność i otwartość oraz przyroda, kultura i tradycje naszego wielkiego kraju. Obmyślimy teraz dla tych wszystkich, którzy pokochali Rosję, maksymalnie komfortowy dla nich reżim wizowy, żeby ułatwić im możliwość kontynuacji znajomości z naszym krajem” – powiedział Władimir Putin, który stwierdził też, że jednym z sukcesów mundialu jest rozwianie mitów na temat Rosji.

Szef komitetu organizacyjnego mistrzostw świata Aleksiej Sorokin poinformował, że liczba sprzedanych biletów na wszystkie mecze wyniosła blisko trzy miliony, a trybuny stadionów były zapełnione w 98 procentach.

FIFA na pożegnanie zrobiła natomiast psikusa europejskim krajom. Jej prezydent Gianni Infantino oficjalnie poinformował, że kolejny mundial, w Katarze, odbędzie się w nietypowym terminie, bo w dniach od 21 listopada do 18 grudnia. Turniej potrwa 28 dni, czyli o cztery krócej niż finały mistrzostw świata w Brazylii i aż o sześć dni niż mistrzostwa świata w Rosji.

Powód tej decyzji jest od dawna znany, dokładnie od 2010 roku, bo wtedy FIFA przyznała Katarowi organizacje MŚ 2022. Już wtedy wiadomo było, że trzeba będzie zmienić tradycyjny termin rozegrania mundialu, bowiem w czerwcu i lipcu w pustynnym Katarze panują takie wysokie temperatury, że nawet na ultra nowoczesnych stadionach budowanych w tym kraju nie da się grać w piłkę.

W 2015 roku Komitet Wykonawczy FIFA podjął decyzję, że finał turnieju odbędzie się 18 grudnia, w dniu święta narodowego Kataru. Odrzucono wtedy sugestie UEFA, aby finał odbył się 23 grudnia, a żądań stawianych przez organizacje zrzeszające europejskie kluby, w których domagały się one przeniesienia turnieju na kwiecień, w ogóle nie wzięto pod uwagę. Przyjęty przez FIFA listopadowo-grudniowy terminu oznacza, że większość europejskich lig będzie musiała uwzględnić w swoich terminarzach blisko dwumiesięczna przerwę na mistrzostwa świata. Trzeba te będzie zmodyfikować kalendarz gier w Lidze Mistrzów mi Lidze Europy.

Zlekceważenie interesów krajów europejskich przez FIFA trochę dziwi zważywszy na fakt, że w końcowej fazie rosyjskiego mundialu walczyły już wyłącznie zespoły ze Starego Kontynentu. W półfinale Francja pokonała Belgię 1:0, a Chorwacja po dogrywce Anglię 2:1. W meczu o 3. miejsce Belgowie wygrali z Anglikami 2:0. Niedzielne spotkanie finałowe Francji z Chorwacją zakończyło się po zamknięciu wydania.

 

MŚ 2018: Chorwaci podpadli Rosjanom

Po wygranym meczu z Rosją obrońca zespołu Chorwacji Domagoj Vida i asystent trenera Ognjen Vukojević zamieścili na portalu społecznościowym filmik, w którym śpiewają „Chwała Ukrainie”. Doprowadzili tym gospodarzy mundialu do szewskiej pasji.

 

W Rosji słowa reprezentanta Chorwacji zostały odebrane jako manifest polityczny na rzecz Ukrainy, z którą gospodarze mundialu mają napięte stosunki. Zażądali od FIFA surowego ukarania obu Chorwatów, powołując się na jedną z podstawowych zasad FIFA, zakazującą tego typu aktywności na meczach pod swoja egidą. Słowa, które po meczu wykrzyczeli Domagoj Vida i Ognjen Vukojević nie spodobały się zwłaszcza rosyjskim politykom. Członek Rady Zgromadzenia Federalnego Federacji Rosyjskiej, Franz Klincewicz przywalił Chorwatom z grubej rury. „Cieszę się, że nigdy nie byłem fanem Chorwatów, ponieważ zawsze byli zdrajcami naszego słowiańskiego świata . Jestem absolutnie przekonany, że wszelkie metody dyplomatyczne i polityczne wymagają odpowiedzi na tę prowokację. Nie ma potrzeby rozdmuchiwania tego, ale konieczne jest żądanie odpowiedzi” – grzmiał w wywiadzie udzielonym agencji RIA.

FIFA natychmiast wszczęła dochodzenie i na dzień przed półfinałowym meczem Chorwatów z Anglią ogłosiła werdykt. Obaj sprawcy politycznego zamieszania zostali ukarani jedynie oficjalnym ostrzeżeniem. To oznacza, że 29-letni Vida uniknie najcięższej kary, czyli zawieszenia i będzie mógł wystąpić przeciwko Anglikom. Może być jednak pewny, że obecni na meczu rosyjscy kibice dadzą mu odczuć swoja niechęć. Natomiast Vukojevicia szefowie chorwackiej federacji sami z siebie karnie odesłali do kraju.

Vida dopiero po fakcie pojął, że napytał sobie biedy. „Przykro mi, że niektóre media tak zinterpretowały nasz przekaz. Oczywiście nie było to przesłanie polityczne, a tylko podziękowanie za wsparcie płynące z Ukrainy, gdzie graliśmy przez wiele lat, bez zamiaru obrażania kogokolwiek. Mam dużo przyjaciół na Ukrainie, mam ich również wśród Rosjan i jestem dumny z tych przyjaźni. Znam język rosyjski, lubię rosyjską gościnności i mam głęboką nadzieję, że to stwierdzenie nie będzie zrozumiane jako nic innego, jak tylko podziękowanie przyjaciołom z Ukrainy za wsparcie, a nie przeciwko Rosji” – zapewniał chorwacki piłkarz. Wpadka Chorwatów na pewno ucieszyła Anglików, bo obawiali się, że z powodu napiętych stosunków między Rosja a wielką Brytanią niechęć gospodarzy mundialu obróci się przeciwko nim. Teraz mogą liczyć na chłodną neutralność rosyjskich fanów, których na stadionie będzie najwięcej.

W Polsce polityka też wkroczyła do futbolu i dopadła zasłużonego komentatora TVP Dariusza Szpakowskiemu, któremu prawicowe media w naszym kraju zarzuciły, że w trakcie komentowania meczu Rosji z Chorwacją wyraźnie faworyzował tych pierwszych. I oto czego legendarny „Szpak” doczekał się u schyłku kariery. Ale przynajmniej nikt mu tym razem nie wytykał nudziarstwa oraz zwykłych błędów i braku wiedzy o zespołach, bo do tego przez trzy dekady się przyzwyczailiśmy.

 

Harry Kane faworytem do korony króla strzelców mundialu

Po meczach 1/8 finału liderem klasyfikacji strzelców mundialu w Rosji jest Harry Kane. Angielski napastnik ma na koncie sześć goli.

 

Mówi się, że w futbolu nie da się wygrać meczu w pojedynkę. Tezie tej potrafili jednak zaprzeczyć wybitni gracze, jak Pele, Johan Cruyff, Diego Maradona, Ronaldo, Zinedine Zidane, Cristiano Ronaldo i Leo Messi, a podczas mundialu w Rosji robi to także Harry Kane. Napastnik reprezentacji Anglii w spotkaniu 1/8 finału z Kolumbia wywalczył rzut karny, który następnie z zimną krwią wykorzystał. Nie zawiódł też w konkursie „jedenastek”.

Kane z sześcioma bramkami na koncie jest jak na razie najskuteczniejszym piłkarzem mundialu w Rosji i najpoważniejszym kandydatem do zdobycia korony króla strzelców. Kapitan ekipy „Lwów Albionu” w spotkaniu z Kolumbijczykami zdobył bramkę dla reprezentacji Anglii w szóstym meczu z rzędu. Ostatnim Anglikiem, któremu udała się taka sztuka, był jeszcze w latach 30. ubiegłego wieku Tommy Lawton.

Wkład Kane’a w awans angielskiej drużyny do ćwierćfinału jest trudny do przecenienia, bo napastnik Tottenhamu nie tylko zdobył większość bramek (sześć z dziewięciu), ale w odróżnieniu od snajperów innych zespołów, choćby Cristiano Ronaldo, Leo Messiego czy Roberta Lewandowskiego, ma znakomite statystyki w odbiorze piłki i jej rozegraniu. Innymi słowy Kane na boisku walczy jak lew i jest bezdyskusyjnym liderem reprezentacji Anglii. Na rosyjskich stadionach Anglik potwierdza, że w tej chwili jest najlepszym środkowym napastnikiem na świecie.

Po udanym występie w mistrzostwach świata transferowa wartość Kane’a zapewne znacznie wzrośnie. Szefowie Tottenhamu będą mieli problem żeby go zatrzymać. Real Madryt już pół roku temu złożył im ofertę opiewającą na kwotę 140 mln euro. Teraz będą musieli zaoferować za wykupienie Kane’a grubo ponad 200 milionów.

 

Najskuteczniejsi:

6 goli – Harry Kane (Anglia),
4 gole – Romelu Lukaku (Belgia), Cristiano Ronaldo (Portugalia),
3 gole – Edinson Cavani (Urugwaj), Denis Czeryszew (Rosja), Artem Dziuba (Rosja), Kylian Mbappe (Francja), Yerry Mina (Kolumbia),
2 gole – Sergio Aguero (Argentyna), Diego Costa (Hiszpania), Philippe Coutinho (Brazylia), Andreas Granqvist (Szwecja), Antoine Griezmann (Francja), Eden Hazard (Belgia), Takashi Inui (Japonia), Mile Jedinak (Australia), Wahbi Khazri (Tunezja), Luka Modrić (Chorwacja), Ahmed Musa (Nigeria), Neymar (Brazylia), Heung-Min Sonn (Korea Południowa), John Stones (Anglia), Luis Suarez (Urugwaj).

MŚ Rosja 2018: W ćwierćfinale już tylko Europejczycy kontra Latynosi

W 1/8 finału mundialu w Rosji z turnieju odpadły zespoły Japonii i Meksyku, co oznacza, że w dalszej rywalizacji o mistrzostwo świata będą uczestniczyć już tylko zespoły z Europy i Ameryki Południowej.

 

Zwycięstwo w meczu „o honor” z Japonią (1:0) pozwoliło uniknąć reprezentacji Polski miejsca w ogonie mundialowej stawki. Ostatecznie biało-czerwoni zostali w tegorocznych mistrzostwach świata sklasyfikowani na 25. miejscu. To oczywiście żaden powód do dumy, bo z grona 14 europejskich drużyn ekipa Adama Nawałki zdołała wyprzedzić w końcowej klasyfikacji jedynie reprezentację Islandii. Poza tym za plecami biało-czerwonych znalazły się ekipy Arabii Saudyjskiej, Maroka, Australii, Kostaryki oraz Egiptu i Panamy, które jako jedyne zakończyły imprezę bez punktów.

W fazie grupowej najlepsze wrażenie pozostawiły po sobie Belgia, Chorwacja i Urugwaj. Te trzy zespoły wygrały wszystkie trzy spotkania w swoich grupach, a także pokonały swoich przeciwników w 1/8 finału. Urugwajczycy po znakomitym meczu odesłali do domu aktualnych mistrzów Europy Portugalczyków, których po dwóch golach Edinsona Cavaniego pokonali 2:1. Znacznie większe problemy z wywalczeniem awansu do ćwierćfinału mieli Chorwaci, bo oni wyeliminowali Duńczyków dopiero w rzutach karnych, ale strachu najedli się też Belgowie, którzy z niedocenianymi Japończykami przegrywali już 0:2, by po szaleńczym pościgu strzeli im gola na 3:2 dosłownie w ostatniej akcji meczu.

Najbardziej zadowoleni są jednak gospodarze mundialu, bo ich tak wyśmiewana przed turniejem drużyna nieoczekiwanie dotarła aż do ćwierćfinału. Trener „Sbornej” Stanisław Czerczesow wyciągnął wnioski po porażce 0:3 z Urugwajem w ostatnim spotkaniu grupowym i w meczu z Hiszpanią nakazał swoim piłkarzom grać zmasowaną obroną. Ta taktyka okazała się skuteczna, bo o awansie rozstrzygnęły rzuty karne, a rosyjski bramkarz Igor Akinfiejew okazał się zdecydowanie lepszym fachowcem od hiszpańskiego gwiazdora Davida De Gei.

 

Wyniki fazy pucharowej MŚ 2018

1/8 finału

30 czerwca: Francja – Argentyna 4:3; Urugwaj – Portugalia 2:1.
1 lipca: Hiszpania – Rosja 1:1 k. 3:4 ; Chorwacja – Dania 1:1 k. 3:2.
2 lipca: Brazylia – 2. Meksyk 2:0; Belgia – Japonia 3:2
3 lipca: Szwecja – Szwajcaria ; Kolumbia – Anglia (oba mecze zakończyły się po zamknięciu wydania);

Ćwierćfinały

6 lipca: Urugwaj – Francja (Niżny Nowogród, godz. 16:00); Brazylia – Belgia (Kazań, godz. 20:00);
7 lipca: Szwecja/Szwajcaria – Kolumbia/Anglia (Samara, godz. 16); Rosja – Chorwacja (Soczi, godz. 20:00)

Półfinały

10 lipca: Urugwaj/Francja – Brazylia/Belgia (Petersburg, godz. 20:00)
11 lipca: Szwecja/Szwajcaria – Kolumbia/Anglia – Rosja/Chorwacja (Moskwa, godz. 20:00);

Mecz o trzecie miejsce

14 lipca, godzina 16:00 (Petersburg);

Finał

15 lipca, godzina 17:00 (Moskwa, Stadion Łużniki)

MŚ Rosja 2018: Giganci futbolu w cieniu Kyliana Mbeppe

Do 1/8 finału awansowało dziesięć zespołów z Europy i pięć z Ameryki Południowej. W pierwszej wymianie ciosów obie futbolowe potęgi poniosły równe straty – Francja wyeliminowała Argentynę, a Urugwaj Portugalię.

 

Reprezentacja Francji jeszcze przed mundialem wymieniana była w gronie największych faworytów turnieju, ale w spotkaniach grupowych trójkolorowi specjalnie nie błyszczeli i chociaż pewnie zajęli pierwsze miejsce, to ich szanse na zwycięstwo w turnieju zaczęto szacować z większym umiarem. Po sobotnim meczu z Argentyną, chyba najlepszym jak do tej pory piłkarskim widowisku na rosyjskich boiskach, akcje ekipy trenera Didiera Deschampsa ponownie wystrzeliły w górę. Francuzi wygrali 4:3, a do ich zwycięstwa najbardziej przyczynił się niespełna 19-letni napastnik Paris Saint-Germain Kylian Mbeppe. W historii mistrzostw świata tylko brazylijski „król futbolu” Pele był młodszy gdy strzelał dwa gole w jednym meczu. Miało to miejsce w finałowym spotkaniu MŚ 1958 ze Szwecją, a Pele miał wtedy 17 lat i 8 miesięcy. Mbeppe już tego rekordu legendarnego gracza nie pobije, ale sądząc po tym co pokazał w starciu z Argentyną można prorokować, że ten nastolatek już po mistrzostwach w Rosji może dołączyć do tercetu największych obecnie gigantów światowego futbolu – Leo Messiego, Cristiano Ronaldo i Neymara.

Tak się złożyło, że gdy w sobotę gwiazda Mbeppe zajaśniała pełnym blaskiem, w jej cieniu z mundialem w Rosji żegnali się Messi i Cristiano Ronaldo. Porażki zespołów Argentyny i Portugalii, których gra była ustawiona całkowicie pod tych dwóch gwiazdorów, dowodzą niezbicie, że w światowym futbolu wraca do łask zespołowość jako fundament wszelkich koncepcji taktycznych. Argentyńczycy zbyt późno zrozumieli, że sam Messi w pojedynkę nie wygra im mistrzostw, a Portugalczycy nawet nie próbowali zmienić cokolwiek w układzie, w którym dziesięciu z nich przede wszystkim pilnuje dostępu do własnej bramki, zostawiając zadanie strzelania goli rywalom na głowie Cristiano Ronaldo. W potyczce z Urugwajczykami gwiazdorowi Realu Madryt strzeleckiej weny już nie starczyło, za to Luisowi Suarezowi z FC Barcelona i Edinsonowi Cavaniemu z Paris Saint-Germain wręcz przeciwnie. Ale obaj po starcie piłki natychmiast stawali się pierwszymi obrońcami w swojej drużynie i robili to, czego nie robił w ogóle Cristiano Ronaldo i tylko sporadycznie Leo Messi – walczyli zawzięcie o przejęcie piłki na równi z resztą kolegów z zespołu.

Francuska drużyna miała z przodu trzech ofensywnych graczy – poza Mbeppe jeszcze Antoine Griezmanna i Oliviera Giroud. Żaden z nich po stracie piłki nie robił obrażonej miny i nie czekał na środku boiska aż koledzy z tylnych formacji odbiorą rywalom piłkę. I dlatego reprezentacja Francji jest w tej chwili największym faworytem mundialu w Rosji, a nie przez to, że ma w swoich szeregach Kyliana Mbeppe. Choć bez wątpienia to także jest jej wielkim atutem.

 

WYNIKI

 

Faza grupowa

 

Grupa A

1. kolejka: Rosja – Arabia Saudyjska 5:0; Egipt – Urugwaj 0:1
2. kolejka: Rosja – Egipt 3:1, Urugwaj – Arabia Saudyjska 1:0
3. kolejka: Urugwaj – Rosja 3:0; Arabia Saudyjska – Egipt 2:1

1. Urugwaj       3     9     5:0|
2. Rosja            3     6    8:4
3. Arabia S.      3     3    2:7
4. Egipt            3     0    2:6

 

Grupa B:

1. kolejka: Maroko – Iran 0:1,  Portugalia – Hiszpania 3:3
2. kolejka: Portugalia – Maroko 1:0,  Iran – Hiszpania 0:1
3. kolejka: Hiszpania – Maroko 2:2; Iran – Portugalia 1:1

1.  Hiszpania    3     5     6:5
2. Portugalia    3     5     5:4
3. Iran                3    4     2:2
4. Maroko         3     1     2:4

 

Grupa C:

1. kolejka: Francja – Australia 2:1, Peru – Dania 0:1
2. kolejka: Francja – Peru 1:0, Dania – Australia 1:1
3. kolejka: Dania – Francja 0:0, Australia – Peru 0:2

1. Francja                3     7      3:1
2. Dania                  3     5      2:1
3. Peru                    3     4     2:2
4. Australia            3      1    2:5

 

Grupa D

1. kolejka: Argentyna – Islandia 1:1, Chorwacja – Nigeria 2:0
2. kolejka: Argentyna – Chorwacja 0:3, Nigeria – Islandia 2:0
3. kolejka: Islandia – Chorwacja 1:2, Nigeria – Argentyna 1:2

1. Chorwacja         3          9       7:1
2. Argentyna         3          4       3:5
3. Nigeria              3           3      3:4
4. Islandia            3           1       2:5

 

Grupa E:

1. kolejka: Kostaryka – Serbia 0:1, Brazylia – Szwajcaria 1:1
2. kolejka: Brazylia – Kostaryka 2:0, Serbia – Szwajcaria 1:2
3. kolejka: Serbia – Brazylia 0:2, Szwajcaria – Kostaryka 2:2

1. Brazylia                3          7         5:1
2. Szwajcaria           3         5          5:4
3. Serbia                  3          3         2:4
4. Kostaryka           3          1         2:5

 

Grupa F:

1. kolejka: Niemcy – Meksyk 0:1, Szwecja – Korea Płd. 1:0
2. kolejka: Niemcy – Szwecja 2:1, Korea Płd. – Meksyk 1:2
3. kolejka: Meksyk – Szwecja 0:3, Korea Płd. – Niemcy 2:0

1. Szwecja            3       6       5:2
2. Meksyk           3       6       3:4
3. Korea Płd       3       3       3:3
4. Niemcy           3       3      2:4

 

Grupa G:

1. kolejka: Belgia – Panama 3:0, Tunezja – Anglia 1:2
2. kolejka: Belgia – Tunezja 5:2, Anglia – Panama 6:1
3. kolejka: Anglia – Belgia 0:1, Panama – Tunezja 1:2

1. Belgia             3       9     9:2
2. Anglia            3      6      8:3
3. Tunezja         3      3      5:8
4. Panama        3      0      2:11

 

Grupa H:

1. kolejka: Polska – Senegal 1:2,  Kolumbia – Japonia 1:2
2. kolejka: Japonia – Senegal 2:2, Polska – Kolumbia 0:3
3. kolejka: Senegal – Kolumbia 0:1, Japonia – Polska 0:1

1. Kolumbia    3      6     5:2
2. Japonia       3     4     4:4
3. Senegal       3     4     4:3
4. Polska         3     3     2:5

MŚ 2018: Łzy mistrzów świata

Niemieckie media kpiły z polskiej reprezentacji po jej klęsce w meczu z Kolumbią. Teraz robią to samo ze swoją drużyną, która sensacyjnie przegrała 0:2 z Koreą Południową i także odpadła w mundialu.

 

To trzecie z rzędu finały mistrzostw świata, w których obrońca tytułu odpada w już po fazie grupowej. W 2010 roku w RPA łzy rozpaczy ronili Włosi, w 2014 roku w Brazylii Hiszpanie, a teraz robią to Niemcy, dla których klęska na rosyjskich boiskach oznacza też koniec pięknej serii, bo od 12 lata każdy wielki turniej kończyli w strefie medalowej. Tym razem muszą wracać jak niepyszni do domu już po trzech rozegranych meczach, z których dwa przegrali – z Meksykiem 0:1 i Koreą Południową 0:2. Podopieczni Joachima Loewa okazali się lepsi jedynie w spotkaniu ze Szwecją, wygranym przez nich w dość szczęśliwych okolicznościach 2:1, ale rywalizację w grupie F ostatecznie zakończyli na ostatnim miejscu. Dla kibiców aktualnych mistrzów świata to przykre do przetrawienia upokorzenie, dlatego na reprezentację sypią się gromy.

Działaczy niemieckiej federacji klęska na rosyjskim mundialu też zaskoczyła. Według wstępnych szacunków będą musieli dopłacić do ustalonego na turniej budżetu blisko dwa miliony euro. Za udział w finałach mistrzostw świata FIFA wypłaci DFB tylko 9,1 mln euro, natomiast jak obliczają tamtejsze media, wydatki na przygotowania reprezentacji do mundialu pochłonęły kwotę 10,8 mln euro. Uniknąć debetu pozwoliłby dopiero awans do półfinału, co zakładano i na co po drugiej stronie Odry liczono. Nie bez powodu, bo w poprzednich startach ani razu nie zdarzyło się, żeby reprezentacja Niemiec musiała wracać do domu już po pierwszej fazie turnieju.

Gdy minął pierwszy szok w tamtejszych mediach rozpętało się jeszcze większe piekło, niż w polskich po porażce z biało-czerwonych z Kolumbią. Zwykle wyważony w opiniach „Die Welt” tym razem napisał: „To nie wstyd, to jest hańba!”.
Nie oszczędzał piłkarzy Joachima Loewa też zawsze skory do używania ostrych słów tabloid „Bild”: „To największy blamaż w historii występów Niemiec na mistrzostwach świata. Ale właśnie na taki koniec nasi piłkarze sobie zapracowali”.
Na rzeczową analizę zdobył się natomiast „Der Spiegel”, który napisał: „Trener Joachim Loew dokonał pięciu zmian w wyjściowej jedenastce w porównaniu ze zwycięskim meczem ze Szwedami. Mesut Oezil wrócił do drużyny, Thomas Mueller powędrował na ławkę, po raz pierwszy od 2010 roku. Tyle zmian chyba rozbiło niemiecką drużynę”.

Media zastanawiają się też nad przyszłością trenera Joachima Loewa, z którym niedawno szefowie DFB przedłużyli umowę do 2022 roku.

Reprezentacja Polski: Faza transferu pozytywnego

W niedzielę przed godziną 20:00 nikt w Polsce nie wątpił, że w spotkaniu z Kolumbią nasza reprezentacja, stłamszona po nieoczekiwanej porażce z Senegalem, odrodzi się jak Feniks z popiołów i wkroczy na zwycięską ścieżkę.

 

Na oficjalnej konferencji prasowej w przeddzień meczu „o wszystko” z Kolumbią trener naszej reprezentacji Adam Nawałka poszedł na całość i przekroczył granice, których dawno już nie przekraczał. „W Kazaniu chcemy pokazać rozmach i kreatywność, choć szanujemy siłę Kolumbii. To wartościowy zespół, który gra ze sobą od sześciu lat. Zwracamy na to uwagę, ale najważniejsze jest to, co my będziemy robić” – stwierdził selekcjoner.

Powiedział też jednak coś takiego: „W Moskwie w spotkaniu z Senegalem zawiodły przede wszystkim wysoki pressing i gra obronną niską. Nie byliśmy zadowoleni także z fazy transferu pozytywnego. Ale nie zapomnieliśmy jak gra się w piłkę. W zespole nastąpił przypływ energii. Każdy sportowiec po niepowodzeniach ma w sobie sportową złość, a my mamy jej wystarczająco dużo, żeby jutro rozegrać dobre spotkanie” – zapewniał Nawałka. I nikt się z tych jego zapewnień nie śmiał, bo nie tylko wśród dziennikarzy, ale także wśród kibiców po porażce z Senegalem nie umarła jeszcze wiara w Roberta Lewandowskiego i jego towarzyszy.

Oczekiwanie na mecz Kolumbią był jednak mordęgą. Z jednej strony nasze zmysły były bombardowane reklamowymi sloganami emitowanymi lawinowo we wszystkich możliwych mediach, wypowiadanymi przez Nawałkę, Lewandowskiego, Glika, Błaszczykowskiego, Grosickiego, a z drugiej strony coraz bardziej realnymi ocenami potencjału kolumbijskiej jedenastki.
I dopiero w niedzielne popołudnie zaczęło do nas z wolna docierać, że obawiamy się o wynik konfrontacji z drużyną Kolumbii, której największą gwiazdą jest mający znacznie gorszą pozycję w Bayernie Monachium od Lewandowskiego James Rodriguez, a najlepszym napastnikiem kolega Kamila Glika z AS Monaco Radamel Falcao.

Przed mundialem snuliśmy marzenia o awansie do strefy medalowej, nie zważając na fakt, że po ewentualnym wyjściu z grupy polski zespół musi trafić w 1/8 finału na któryś z dwóch najlepszych zespołów z grupy G. W sobotę i niedzielę mieliśmy okazję obu potencjalnych rywali biało-czerwonych zobaczyć w akcji. Najpierw Belgowie urządzili sobie strzelaninę w spotkaniu z Tunezyjczykami wygrywając z nimi 5:2, a dzień później ich wyczyn przebili Anglicy gromiąc debiutująca w mistrzostwach świata reprezentację Panamy 6:1.

Czekaliśmy więc na wieczorny mecz naszych „Orłów” z Kolumbijczykami nie tylko z wiarą, że oni to starcie wygrają, lecz że jeszcze zrobią to w stylu dającym nadzieję na nawiązanie choćby tylko wyrównanej walki z Belgami lub Anglikami. Oczywiście w niedzielę przed 20:00 nikt w Polsce nie zakładał, że nasi mogą nie awansować do 1/8 finału.

Dlatego z taką złością przyjęto na Wisłą żenujący występ biało-czerwonych, którzy w stylu niegodnym czołowej drużyny w rankingu FIFA przegrali w Kazaniu z Kolumbijczykami 0:3. Zaraz po meczu trenera Adam Nawałka próbował bagatelizować porażkę, ale już następnego dnia poinformował, że po ostatnim grupowym spotkaniu z Japonią odda się do dyspozycji zarządu PZPN. Tak oto zakończyła się nie najgorsza w sumie era jego rządów w reprezentacji Polski.

24 czerwca 2018, 20:00 – Kazań (Kazań Ariena)
Polska – Kolumbia 0:3
Gole: Yerry Mina (40), Radamel Falcao (70), Juan Cuadrado (75).
Polska: 1. Wojciech Szczęsny – 20. Łukasz Piszczek, 5. Jan Bednarek, 2. Michał Pazdan (80, 15. Kamil Glik) – 18. Bartosz Bereszyński (72, 14. Łukasz Teodorczyk), 6. Jacek Góralski, 10. Grzegorz Krychowiak, 19. Piotr Zieliński, 23. Dawid Kownacki (57, 11. Kamil Grosicki), 13. Maciej Rybus – 9. Robert Lewandowski.
Kolumbia: 1. David Ospina – 4. Santiago Arias, 13. Yerry Mina, 23. Dávinson Sánchez, 17. Johan Mojica – 11. Juan Cuadrado, 5. Wílmar Barrios, 8. Abel Aguilar (32, 15. Mateus Uribe), 20. Juan Quintero (73, 16. Jefferson Lerma), 10. James Rodríguez – 9. Falcao García (78, 7. Carlos Bacca).
Żółte kartki: Bednarek, Góralski.
Sędziował: César Arturo Ramos Palazuelos (Meksyk).
Widzów: 42 873.

 9 czerwca 2018, 17:00 – Moskwa (Otkrytije Ariena)
Polska – Senegal 1:2
Gole: Grzegorz Krychowiak (86) – Thiago Cionek (37 samobójcza), M’Baye Niang (60).
Polska: 1. Wojciech Szczęsny – 20. Łukasz Piszczek (83, 18. Bartosz Bereszyński), 4. Thiago Cionek, 2. Michał Pazdan, 13. Maciej Rybus – 16. Jakub Błaszczykowski (46, 5. Jan Bednarek), 10. Grzegorz Krychowiak, 19. Piotr Zieliński, 7. Arkadiusz Milik (73, 23. Dawid Kownacki), 11. Kamil Grosicki – 9. Robert Lewandowski.
Senegal: 16. Khadim N’Diaye – 22. Moussa Wagué, 6. Salif Sané, 3. Kalidou Koulibaly, 12. Youssouf Sabaly – 18. Ismaila Sarr, 5. Idrissa Gueye, 13. Alfred N’Diaye (87, 8. Cheikhou Kouyaté), 10. Sadio Mané – 9. Mame Biram Diouf (62, 11. Cheikh N’Doye), 19. M’Baye Niang (76, 14. Moussa Konaté).
Żółte kartki: Krychowiak – Sané, Gueye.
Sędziował: Nawaf Abdulla Ghayyath Shukralla (Bahrajn).
Widzów: 44 190.

MŚ Rosja 2018: Trudne chwile faworytów

Brazylijczycy kpili z porażki Argentyńczyków z Chorwacją, a sami dopiero w doliczonym czasie gry zdołali pokonać Kostarykę. Na rosyjskim mundialu lepiej nie śmiać się z cudzego nieszczęścia.

 

Sromotna porażka Argentyny z Chorwacją (0:3) wywołała potężną falę krytyki pod adresem trenera ekipy „Albicelestes” Jorge Sampaolego oraz jej lidera i kapitana Lionela Messiego. Z niepowodzenia sąsiadów cieszą się natomiast ich sąsiedzi, Brazylijczycy. W Internecie furorę zrobił filmik nakręcony na moskiewskich ulicach, na którym grupa kibiców canarinhos wyśpiewuje: „Messi, ciao, Messi ciao, Messi ciao, ciao, ciao”. Takich ironicznych komentarzy do słabej postawy argentyńskiego gwiazdora jest coraz więcej. Jego niemoc na rosyjskich stadionach wręcz zdumiewa. W spotkaniu z Chorwatami Messi nie oddał żadnego strzału na bramkę rywali, a przy piłce był rzadziej niż nieszczęsny bramkarz Caballero.

W Argentynie nikt nie ma wątpliwości, że to koniec przygody Messiego z ich reprezentacją. Przygody nieudanej zważywszy na skalę jego piłkarskiego talentu. Przed czterema laty „Albicelestes” przegrali w finale mistrzostw świata, potem nie potrafili też wygrać w finałach dwóch kolejnych edycji Copa America (2015 i 2016). W Rosji argentyńska drużyna wciąż jednak ma jeszcze szanse na wyjście z grupy. Musi jednak wysoko pokonać w ostatnim meczu Nigerię, co nie jest zadaniem ponad jej możliwości.

Cieszący się z nieszczęścia sąsiadów Brazylijczycy o mały włos a sami podzieliliby ich los. Obie bramki w wygranym 2:0 spotkaniu z Kostaryką zespół canarinhos strzelił dopiero w doliczonym czasie gry. Płaczący jak bóbr po końcowym gwizdku sędziego Neymar łzami odreagował stres, ale gwiazdor brazylijskiej reprezentacji mimo zdobytej bramki wciąż nie zachwyca formą. W ostatniej kolejce canarinhos zmierzą się z Serbią, a Szwajcaria z Kostaryką, a w grupie E szans na awans nie mają już tylko Kostarykanie. Może więc zdarzyć się i tak, że to Neymar i spółka odpadną, a wyśmiewani dzisiaj przez Brazylijczyków sąsiedzi z Argentyny będą grać w fazie pucharowej.

Nerwowe chwile przeżywają też broniący mistrzowskiego tytułu Niemcy. W meczu ze Szwecją pomógł im trochę nasz sędzia Szymon Marciniak, który nie podyktował karnego po kontrowersyjnym zatrzymaniu Marcusa Berga przez Jerome’a Boatenga. Szwedzi uznali to za „kradzież w biały dzień”, ale gdy emocje nieco opadły tamtejsze media uczciwie przyznały, że rywale wygrali zasłużenie. W Niemczech nastroje po zwycięstwie nie były mocarstwowe, bo zespół Joachima Loewa już w drugim występie nie zachwycił i wygraną 2:1 wydarł Szwedom w ostatnich sekundach. W ostatniej kolejce grupy F Niemcy zagrają z Koreą Południową, a Szwedzi z Meksykiem. Różnie może być, więc może lepiej nie kpić z cudzego nieszczęścia.

MŚ Rosja 2018: Afrykański test biało-czerwonych

Piłkarze polskiej reprezentacji ponoć nie mogli już się doczekać meczu z Senegalem, pierwszego występu na rosyjskim mundialu. Ale po przylocie do Moskwy, widząc na trybunach stadionu Spartaka morze biało-czerwonych flag, dotarło do nich, że nie mogą tu przegrać.

 

Na tę chwilę z niecierpliwością czekali nie tylko kadrowicze Nawałki, lecz przede wszystkim polscy kibice. Mecz z Senegalem miał dać nam wszystkim odpowiedź, czy wracająca do światowej elity po dwunastu latach przerwy reprezentacja Polski jest w stanie odegrać na rosyjskich boiskach większą rolę niż odegrała w dwóch poprzednich startach w XXI wieku. Jak pamiętamy w 2002 roku w Korei i Japonii oraz cztery lata później w Niemczech biało-czerwoni odpadli z rywalizacji juz w fazie grupowej. W Rosji miało być inaczej, co najmniej tak dobrze jak w Euro 2016 we Francji, gdzie ekipa Nawałki dotarła do ćwierćfinału. Ale tu i ówdzie pojawiały się entuzjastyczne opinie, że Roberta Lewandowskiego i spółkę stać na nawiązanie do osiągnięć legendarnych drużyn Kazimierza Górskiego z 1974 roku i Antoniego Piechniczka z 1982 roku.

Co prawda sami piłkarze, a także ich przełożeni próbowali studzić nastroje, lecz mimo ich starć biało-czerwony balonik nieustannie się powiększał, przynosząc przy tym wyraźne korzyści najważniejszym postaciom w obozie biało-czerwonych. Sądząc po ilości zamieszczanych w polskich mediach reklam, beneficjentami tej niebywałej wcześniej hossy byli w pierwszej kolejności Robert Lewandowski, Adam Nawałka, Zbigniew Boniek, Kamil Glik, Jakub Błaszczykowski i Kamil Grosicki. Nic dziwnego, że dla tych kilku mężczyzn mecz z Senegalem był mocno stresującym przeżyciem. Ewentualna porażka niosła bowiem ryzyko odwrócenia nastrojów z entuzjastycznych na wrogie, bo jak wiadomo łaska kibica na pstrym koniu jeździ. A tu jeszcze do szatni naszej drużyny docierały wieści, że uważana za najgroźniejszego rywala w naszej grupie Kolumbia przegrała 1:2 z uważaną za najsłabszą Japonią.

Z zespołem Senegalu nasza reprezentacja jeszcze na mundialu nie grała. Jego najbardziej znanym graczem jest napastnik FC Liverpool Saido Mane, którego piłkarską klasę wielu ekspertów stawia wyżej nawet niż Lewandowskiego. Trener Nawałka zapewniał jednak solennie, że nie czuje stresu przed pierwszym meczem turnieju. „Po to zbierałem doświadczenia jako piłkarz, a potem trener, żeby stawka meczu mnie motywowała, a nie stresowała. Od samego początku uważaliśmy, że nasza grupa jest wyrównana, bo są w niej czołowe drużyny ze swoich kontynentów. Senegalczycy potrafią szybko przechodzić z obrony do ataku. Pod wieloma względami nasze zespoły mają zbliżone walory. Ja jednak wierzę, że to my okażemy się lepsi o tę przysłowiową jedną bramkę. Ale to będzie trudny mecz” – przestrzegał selekcjoner biało-czerwonych. Składem jednak nikogo nie zaskoczył i do walki z Senegalem wyznaczył: Szczęsnego – Piszczka, Thiago Cionka, Pazdana, Rybusa – Błaszczykowskiego (setny występ), Krychowiaka, Zielińskiego, Grosika – Milika i Lewandowskiego.

Mecz Polska – Senegal zakończył się wynikiem 1:2.