Sukces

– Arkadiusz Ciach nie podlega tzw. ustawie dezubekizacyjnej – tak orzekł Sąd Apelacyjny w Warszawie 1 października 2018 r. Sąd po analizie dokumentacji uznał, iż pan Arkadiusz, który jest emerytowanym policjantem, ani minuty nie pełnił służby na rzecz totalitarnego państwa. Były funkcjonariusz policji obecnie domaga się wyrównania emerytury wraz z odsetkami.
Radny powiatu radomszczańskiego z ramienia SLD Arkadiusz Ciach zaraz po ogłoszeniu wyroku zorganizował konferencję prasową, aby ogłosić przełomowy wyrok w sprawie ustawy represyjnej, która 1 października 2017 r. obniżyła świadczenia emerytalne 55 tysiącom funkcjonariuszy służb mundurowych. – Rok temu weszła w życie ustawa, która spowodowała obniżenie emerytur tysiącom policjantów. Była to okazja do politycznego odwetu – powiedział radny SLD podczas spotkania z dziennikarzami. – Postanowienie w mojej sprawie jest przełomowe dla tysięcy policjantów, tysięcy funkcjonariuszy. Wreszcie będzie można udowadniać, że się było, albo gdzieś nie było. 24 stycznia 2018 r Sąd Okręgowy w Warszawie ocenił ustawę represyjną jako działanie o charakterze represyjnym, dyskryminacyjnym i podważającym zaufanie do państwa. Wydawałoby się, że emeryci mundurowi będą czekać nawet dwa-trzy lata na wyrok, ponieważ wszystkie sprawy w sądach były zawieszane do czasu rozpatrzenia skargi przez Trybunał Konstytucyjny. Wyrok w sprawie pana Arkadiusza Ciacha może oznaczać, iż taka zwłoka nie nastąpi i kolejne wyroki będą zapadać. Walka o honor 55 000 funkcjonariuszy służb mundurowych trwa! 22 marca 2018 r. Sejm odrzucił obywatelski projekt ustawy cofający zapisy represyjnej ustawy obniżającej emerytury funkcjonariuszom służb i ich rodzinom. 250 000 podpisów obywatelek i obywateli nie było ważnym argumentem dla PiS-u do procedowania tego projektu, chociaż w kampanii wyborczej tej partii padła obietnica, iż każdy obywatelski projekt ustawy będzie uszanowany i Sejm podejmie nad nim prace. Przypominamy, iż sprawozdawcą projektu był Andrzej Rozenek, obecnie kandydat SLD – Lewica Razem na prezydenta Warszawy. 28 lutego 2018 r. w Parlamencie Europejskim zorganizowaliśmy konferencję pt. „Represje wobec emerytowanych funkcjonariuszy i żołnierzy w Polsce”. Eurodeputowani SLD Bogusław Liberadzki, Krystyna Łybacka oraz Janusz Zemke zwrócili się do Jean-Claude’a Junckera, szefa Komisji Europejskiej w tej sprawie.
Deklarujemy, iż w przyszłym Sejmie sprawa cofnięcia ustawy splamionej krwią będzie dla nas priorytetowa.

Przeciw przemocy policji

W czwartek, 9 sierpnia 2018 r. ulicami Warszawy przeszedł marsz protestacyjny przeciwko upolitycznianiu policji, przeciw policyjnej przemocy. Ministrze Brudziński, widzimy, co robisz!

 

Upolitycznienie policji i przemoc stosowana przez policję nie jest wynalazkiem obecnej władzy. Dotąd boleśnie doświadczali jej członkowie organizacji anarchistycznych i ekologicznych, aktywiści ruchów lokatorskich protestujący przeciw eksmisjom, osoby bezdomne, ubogie, dotknięte różnymi formami wykluczenia. Jednak chyba nigdy po 1989 r. policja nie była w takiej skali wykorzystywana przeciw tak dużej części społeczeństwa, której jedyną przewiną jest brak akceptacji polityki obecnej władzy i dokonywanie różnych czynów obywatelskiego nieposłuszeństwa. I nigdy dotąd policyjna przemoc wobec obywateli nie była zjawiskiem nie tylko krytym, ale w pełni aprobowanym i wręcz chwalonym (vide wypowiedzi ministra Brudzińskiego).
Podsłuchy i inwigilacja działaczy opozycyjnych. Nachodzenie w domach, wypytywanie rodzin i sąsiadów. Nagminne legitymowanie i spisywanie bez podania podstawy faktycznej takiej interwencji. Wielogodzinne zatrzymania podczas demonstracji, bez stawiania zarzutów. Brutalne unieruchamianie osób nie stawiających oporu, najczęściej poprzez powalanie na ziemię i przyduszanie kolanami przez kilku funkcjonariuszy. Powodowanie dotkliwych obrażeń fizycznych. Wyrywanie i wyprowadzanie pojedynczych osób z tłumu demonstrujących. Zakuwanie w kajdanki, często z tyłu, co zgodnie z prawem może mieć miejsce wyłącznie wobec osób agresywnych i niebezpiecznych. Przemoc fizyczna we wnętrzach radiowozów. Wywożenie w nieznanym kierunku. Uniemożliwianie kontaktu z adwokatem. Zastraszanie. Upokarzające rewizje osobiste, całkowicie nieuzasadnione powagą zarzutów. Użycie gazu łzawiącego wobec demonstrantów pod Pałacem Prezydenckich, bez powodu i bez ostrzeżenia. Preparowanie absurdalnych oskarżeń (propagowanie ustroju totalitarnego, obraza pomników) i uruchamianie całej machiny policyjnych fachowców do ścigania takich „zbrodni”, jak namalowanie zmywalną farbą napisu PZPR czy ubranie w koszulkę z napisem „Konstytucja” pomnika prezydenta. Rewizje w samochodach i domach, grożenie wystawieniem listu gończego w przypadku nieobecności osoby inkryminowanej, rekwirowanie elektroniki, szukanie wszelkich „haków”. Totalna amnezja lub kłamstwa płynące z ust policjantów na salach sądowych.
To nasz obecny świat – świat aktywistów opozycji ulicznej, niemal niewidzialny dla mediów demokratycznego mainstreamu, lżony i zaszczuwany przez propagandę pisowską, nieznany szerszej opinii publicznej.
A w drugiej części świata – całkowita polityczna aprobata dla neofaszyzmu i totalna bierność policji lub wręcz wspieranie neofaszystowskich imprez. Tak było 11 listopada ubiegłego roku, gdzie na trasie tzw. Marszu Nieodległości nie uświadczyłeś ani jednego umundurowanego policjanta, a na interwencję policji wobec bicia i lżenia czternastu kobiet protestujących przeciw faszyzmowi trzeba było czekać godzinę. Tak było, o wstydzie, 1 sierpnia tego roku, w rocznicę Powstania Warszawskiego, gdy mimo rozwiązania marszu ONR przez Urząd Miasta Warszawy policja zapewniła jego uczestnikom eskortowane przejście do Placu Zamkowego. I tak było we Wrocławiu, podczas promocji książki inspirowanej hitlerowską „Mein Kampf”, gdzie po rozwiązaniu imprezy przez Urząd Miasta Wrocławia policja bez żadnej reakcji przyglądała się jej kontynuowaniu.
Dlatego protestujemy. Przeciw nierównemu traktowaniu przez policję różnych sił politycznych, na zlecenie ministra spraw wewnętrznych. Przeciw naginaniu przepisów. Przeciw stawianiu polecenia przełożonego ponad ochroną konstytucjonalnych praw obywatelskich. Przeciw używaniu policji do brudnych politycznych interesów ministra, nomen omen, Brudzińskiego czy jakiegokolwiek innego przedstawiciela obecnej władzy i każdej władzy w przyszłości.

 

„Nie” dla upolityczniania policji!

Dokładnie obserwuję działania władzy, która w sposób niebywały upolitycznia policję i rozpowszechnia publiczne kłamstwa, aby to ukrywać.
Dlatego też jutro wezmę udział w proteście pod siedzibą Komendy Stołecznej Policji.
Zapraszam przede wszystkim tych z Państwa, którzy zderzyli się z opresją funkcjonariuszy w trakcie protestów obywatelskich przeciwko marszom nienawiści faszystów i przeciwko władzy, która niszczy organy konstytucyjne RP.
Mimo nienotowanych dotąd braków kadrowych w policji, stać władze na żywopłoty złożone z tysięcy policjantów na prywatnych imprezach szeregowego posła PiS.
Wyraźnie widać, że głównym zadaniem policji dzisiaj nie jest ściganie przestępców, ale obsługa uroczystości partii rządzącej, oraz podsłuchiwanie, inwigilowanie i nękanie politycznej opozycji.
Nie ma mojej zgody na szczucie przez policję ludzi, pokojowo protestujących w obronie swoich konstytucyjnych praw.
Nie dla upolityczniania policji!

Adam Mazguła

Wielka lustracja

Tytuł poniższego artykułu nie wziął się z powietrza. Do jego napisania przyczynił się szereg czynników.

 

Pierwszym były krążące informacje i opinie, że Instytut Pamięci Narodowej dąży do objęcia zakresem swego działania (czytaj lustrowania) kolejne grupy społeczeństwa, nie wymienione w ustawie z dnia 18 października 2016 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa. Organy te wymienione są w art. 2 ust. 1 ustawy. Z kolei w art. 4 wymienione są osoby pełniące funkcje publiczne zobowiązane do złożenia oświadczenia lustracyjnego w chwili wyrażenia zgody na kandydowanie, objęcie lub wykonywanie funkcji, a w przypadku żołnierza zawodowego przed doręczeniem mu decyzji o wyznaczeniu na stanowisko służbowe.
Jednak dla IPN to za mało. Okazja nadarzyła się po skierowaniu do konsultacji projektu ustawy o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin (zwanej dalej ustawą policyjną). W ramach opiniowania tego projektu w IPN opracowano katalog instytucji cywilnych i wojskowych, których funkcjonariusze pełnili „służbę na rzecz totalitarnego państwa”. Potrzebą zdefiniowania określenia „służba na rzecz totalitarnego państwa” nikt się nie przejmował i nie przejmuje. Katalog opracował dr Adrian Jusupović, a konsultantami byli: dr Wojciech Frazik, dr hab. Wojciech Musiał oraz dr Paweł Skubisz.
Nie będę w tym miejscu opisywał ustaleń między IPN oraz Zakładem Emerytalno-Rentowym (ZER) MSWiA na ten temat. Jestem w posiadaniu obszernej opinii IPN z dnia 19 sierpnia 2016 r., która była opublikowana na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji. Po jakimś czasie zniknęła. Mogę ją przesłać zainteresowanym. Ważne jest, że zdecydowano, iż należy zrezygnować z odwołań do art. 2 ustawy lustracyjnej i stworzyć odrębny katalog instytucji, których funkcjonariusze pełnili służbę na rzecz „totalitarnego państwa”. Katalog ten wymienia również przypadki, które należy zrównać ze służbą na rzecz „totalitarnego państwa”. Rozwiązanie to znalazło się w ustawie policyjnej, a jak się okazało później również w projekcie ustawy o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych oraz ich rodzin (zwanej dalej ustawą wojskową). Projekt ten trafił do Sejmu w dniu 2 grudnia 2016 r. i został zewidencjonowany, jako druk sejmowy 1105. W projekcie tym, znalazły się postanowienia przekopiowane z ustawy policyjnej. Bez wdawania się w szczegóły projekt ustawy przewiduje drastyczne obniżenie emerytur i rent wojskowych oraz rent rodzinnych po żołnierzach.
Kogo zatem mogą objąć postanowienia ustawy wojskowej. Według mojej, absolutnie subiektywnej oceny, jej postanowienia mogą objąć:

1) żołnierzy zawodowych służących w jednostkach KBW,
2) żołnierzy Informacji Wojskowej i jednostek podległych,
3) żołnierzy Wojskowej Służby Wewnętrznej i podległych jednostek wojskowych,
4) żołnierzy Zarządu II SG WP i podległych jednostek, wojskowych,
5) żołnierzy Zwiadu WOP, w tym żołnierzy zawodowych pełniących służbę w strażnicach kadrowych,
6) żołnierzy WOP pełniących służbę na Granicznych Punktach Kontroli,
7) żołnierzy WSW w jednostkach Wojskowych MSW,
8) żołnierzy – słuchaczy uczelni podległych MSW np. Akademii Spraw Wewnętrznych,
9) żołnierzy innych służb Sił Zbrojnych RP prowadzących działania operacyjno-rozpoznawcze lub dochodzeniowo-śledcze, w tym w rodzajach broni oraz w okręgach wojskowych.
10) członków rodzin pobierających renty rodzinne po ww. żołnierzach.

W celu ustalenia wysokości emerytury Wojskowe Biuro Emerytalne (WBE) wystąpi do IPN z wnioskiem o sporządzenie informacji o przebiegu służby wskazanych żołnierzy na rzecz „totalitarnego państwa”.
Na wniosek WBE, w terminie 6 miesięcy od dnia otrzymania wniosku, IPN sporządza na podstawie posiadanych akt osobowych i przekazuje wojskowemu organowi emerytalnemu informację o przebiegu służby wskazanych żołnierzy na rzecz „totalitarnego państwa”. Na podstawie tej informacji dyrektor WBE prześle emerytowi (renciście) wojskowemu decyzję o nowej wysokości emerytury.
Wydawać by się mogło, że wszystko jest jasne i proste. Skąd zatem wielka lustracja, o której mowa w tytule. Należy zdać sobie sprawę z tego, że w WBE nie pracują osoby posiadające rozeznania w zawiłościach zawodowej służby wojskowej. Żadna z nich nie będzie dociekać jakie działania prowadziła jednostka lub instytucja wojskowa mająca w swej nazwie wyraz rozpoznanie lub rozpoznawczy, a także czy przysłowiowy magazynier uzbrojenia, szef kompanii lub kierownik stołówki żołnierskiej wykonywał zadania operacyjno-rozpoznawcze, czy też nie. Wystarczy sam fakt pełnienia służby w takiej jednostce by stać się ofiarą ustawy. Nie są to obawy bezpodstawne.
Podobnie ma się rzecz z pracownikami IPN. Wystarczy, że pracownik IPN na podstawie akt osobowych żołnierza stwierdzi, iż przysłowiowy Jan Kowalski pełnił służbę np. w 2. Pułku Radioelektronicznym, który podlegał pod Zarząd II SG WP, by uznać, że kwalifikuje się obniżenia mu emerytury. Potwierdza to dotychczasowa praktyka i wyroki sądowe dotycząca spraw lustracyjnych. Na stronie internetowej Sądu Najwyższego znajduje się postanowienie z dnia 5 maja 2016 r., sygn. II KK 4/16, w którym SN oddala kasację wniesioną przez prokuratora generalnego w sprawie jednego z żołnierzy z jednostki rozpoznania radioelektronicznego oskarżonego o kłamstwo lustracyjne. Pomimo korzystnych dla żołnierza dwu wyroków sądów I i II instancji, Sąd Najwyższy musiał wyjaśnić prokuratorowi generalnemu czym różniła się praca operacyjno-rozpoznawcza od pracy operacyjno-bojowej. Ile takich przypadków będzie w przyszłości?
Od dobrze znanego mi byłego żołnierza WOP, a później funkcjonariusza Straży Granicznej dowiedziałem się, że w zaświadczeniach IPN o przebiegu służby znajdowały się istotne błędy skutkujące obniżeniem emerytury. Jeżeli weźmiemy uwagę zawieszenie rozpatrywania odwołań wskutek pytania prawnego skierowanego przez sędziów Sądu Okręgowego w Warszawie do Trybunału Konstytucyjnego to nietrudno sobie wyobrazić, że przy rozpatrywaniu spraw przez TK w kolejności ich wniesienia, oczekiwanie na rozstrzygnięcie może trwać lata. Ilu poszkodowanych błędnymi opiniami IPN nie doczeka sprawiedliwości?
Jeszcze do niedawna wielu emerytów wojskowych trwało w błogiej nieświadomości, że postanowienia ustawy ich nie dotyczą, że nie ma się czym przejmować. Ich spokój chyba zburzyła, albo powinna zburzyć informacja Gazety Prawnej z dnia 20 lutego 2017 r. Okazało się, że ZER MSWiA uznał, że nie jest uprawniony do weryfikowania okresów służby na rzecz „totalitarnego państwa”. W związku z tym przesłał do IPN wnioski o informację o przebiegu służby ponad 191 tys. rencistów i emerytów – czyli wszystkich, którym wypłaca świadczenia, nie tylko żyjących, lecz także zmarłych. To blisko sześć razy więcej, niż wynikało z wcześniejszych zapowiedzi resortu spraw wewnętrznych. Ustawa „dezubekizacyjna” miała bowiem dotyczyć 32,1 tys. byłych funkcjonariuszy SB.
Nie należy oczekiwać, że WBE postąpią inaczej. Nikt nie będzie bawił się w szczegóły. Do IPN trafią wnioski dotyczące wszystkich emerytów i rencistów wojskowych oraz osób pobierających renty rodzinne. Każdy zostanie dokładnie zlustrowany. Według niepotwierdzonych informacji, do Centralnego Archiwum Wojskowego (CAW) miały zostać ściągnięte zostały akta personalne wszystkich byłych żołnierzy. Jak mówią złośliwcy każda teczka została prawdopodobnie przejrzana, opatrzona pieczęcią „swój” lub „obcy” i odłożona na odpowiednią półkę. Później, w razie potrzeby, wystarczy tylko sięgnąć ręką po odpowiednią teczkę. Jaka to oszczędność czasu, zwłaszcza, że IPN ma 6 miesięcy na udzielenie informacji o przebiegu służby emeryta wojskowego. Bez współpracy z CAW nie da się tego zrobić. Część akt z pewnością zostanie przekazana do IPN. Wie o tym doskonale Sławomir Cenckiewicz, dyrektor Wojskowego Biura Historycznego i członek Kolegium IPN, któremu podporządkowane zostały wszystkie archiwa wojskowe.
W tym miejscu nie można nie zauważyć dodatkowego zagrożenia. Wraz z aktami personalnymi żołnierza IPN uzyska dostęp do danych osobowych członków rodziny żołnierza. W razie potrzeby będzie to kolejna grupa osób do lustrowania. Jeżeli ktoś twierdzi, że są to obawy bezpodstawne niech zajrzy do projektu ustawy degradacyjnej z dnia 26 września 2019 r. przesłanego przez MON do Przewodniczącego Rady Legislacyjnej przy Prezesie Rady Ministrów w dniu 2 października 2017 r. przy piśmie 6496/DP (art. 245b ust. 5).
Zauważyć należy, że w dniu 24 marca 2017 r. w Dzienniku Ustaw z dnia 10 kwietnia 2017 r. pod pozycją 739 opublikowane zostało rozporządzenie Ministra Obrony Narodowej z dnia 24 marca 2017 r. zmieniające rozporządzenie z dnia 31 października 2014 r. w sprawie ewidencji wojskowej żołnierzy zawodowych (Dz. U. poz. 1638 oraz z 2017 r. poz. 241). Najistotniejsza jest zmiana przepisów § 27, która bez wdawania się w szczegóły stanowi, że wszystkie teczki akt personalnych zwolnionych ze służby żołnierzy zawodowych mają zostać przekazane do archiwum wojskowego (do tej pory poza nielicznymi przypadkami przesyłane były do macierzystych WKU). Czy zmiany te mają służyć zracjonalizowaniu obiegu dokumentów, czy też intencją tych zmian ma być zrealizowanie tzw. ustawy deubekizacyjnej w stosunku do emerytów wojskowych.
Przez prawie półtora roku projekt ustawy spoczywał w parlamencie. Na przełomie kwietnia i maja w mediach pojawiły się informacje o tym, że prace nad nią zostały podjęte. Dowodem ma być opinia Biura Analiz Sejmowych z dnia 5 kwietnia br. „Ocena skutków regulacji zawartych w rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych i ich rodzin”. Nawiasem mówiąc jest ona miażdżąca w stosunku do projektu.
Na tle powyższych rozważań pojawia się pytanie, czy emeryci wojskowi, nie objęci na razie postanowieniami ustawy, mogą spać spokojnie. Odpowiedź na to pytanie nie jest ani prosta, ani łatwa. Należy jednak mieć na uwadze wypowiedzi niektórych polityków domagających się rozszerzenia zakresu ustawy. Warto zajrzeć na internetowe Niezależne Forum o Wojsku. Wśród zabierających głos na tym forum znaleźć można wypowiedzi, pojedynczych co prawda dyskutantów, przedstawiających się jako żołnierze z dumą noszący mundur, popierających ustawę, a nawet proponujących komu zmniejszyć emeryturę w następnej kolejności. Nie zamierzam tu nikogo stresować, ale emeryci wojskowi nie mogą chyba spać spokojnie.