Dekada Lewandowskiego w kadrze Polski

W poniedziałek 10 września minęła dekada od debiutu Roberta Lewandowskiego w reprezentacji Polski. Swój pierwszy występ w biało-czerwonych barwach zaliczył 10 września 2008 roku w spotkaniu z San Marino. W 59. minucie zmienił Marka Saganowskiego i 12 minut późnej strzelił gola.

 

Mecz z Włochami w Bolonii był 99. występem Lewandowskiego w narodowych barwach. Nietrudno policzyć, że przez dziesięć lat średnio w każdym roku zaliczał po dziesięć meczów i trudno znaleźć annałach polskiej reprezentacji piłkarza tak regularnie grającego przez tak długi okres czasu. „Lewego” nie imały się kontuzje i spadki formy, dlatego nie miał też kłopotów z akceptacją przez zmieniających się kilkakrotnie w tej dekadzie selekcjonerów. Na pozycji napastnika był pierwszym wyborem Franciszka Smudy, Waldemara Formalika i Adama Nawałki, a teraz jest także „jedynką” u Jerzego Brzęczka. Nic dziwnego, żaden trener nie rezygnuje bez wyraźnego powodu z jednego z najskuteczniejszych piłkarzy na świecie w ostatnich latach.

 

Jedyny Polak w elicie piłkarzy

Lewandowski zdobył w biało-czerwonych barwach 55 goli i jest zdecydowanym liderem na liście wszech czasów reprezentacji Polski. Drugi w zestawieniu Włodzimierz Lubański ma w dorobku 48 goli, trzeci Grzegorz Lato 45. Z aktualnych kadrowiczów najwięcej trafień, 20., ma na koncie Jakub Błaszczykowski, dalej z 12. bramkami są Kamil Grosicki i Arkadiusz Milik, a tak chwalony ostatnio Piotr Zieliński ma ich dopiero pięć. W najbliższych latach nikt zatem nie będzie w stanie odebrać „Lewemu” miana najskuteczniejszego snajpera reprezentacji Polski, zwłaszcza że napastnik Bayernu Monachium z występów w kadrze przecież póki co nie rezygnuje, więc na pewno swoje rekordowe osiągnięcia wyśrubuje.

Przed towarzyskim meczem z Irlandią Lewandowski miał dylemat, bo gdyby zagrał, zaliczyłby setny występ w narodowych barwach i dołączyłby do elitarnego „Klubu 100”, do którego należą jedynie Michał Żewłakow, Jakub Błaszczykowski i Grzegorz Lato. Ale osiągnięcie magicznej granicy stu występów w drużynie narodowej dla każdego piłkarza jest wielkim wydarzeniem, ale Lewandowski miał powody, żeby te swoje święto odłożyć w czasie. Irlandia to nie jest rywal z górnej półki, a ceny biletów były wyższe niż w Bolonii na mecz Ligi Narodów Włochy – Polska, a że kibice wciąż jeszcze nie wybaczyli naszej reprezentacji słabego występu w mistrzostwach świata, prognoza frekwencji na trybunach przed wtorkowym meczem nie była optymistyczna. Nie był to zatem najlepszy moment do świętowania. Za niespełna miesiąc biało-czerwoni w ramach rozgrywek w Lidze Narodów zagrają na Stadionie Śląskim z aktualnymi mistrzami Europy Portugalią i to będzie odpowiednia oprawa dla jubileuszowego setnego występu „Lewego” w reprezentacji Polski.

Mimo swoich nietuzinkowych dokonań w Bayernie Monachium i reprezentacji Polski, Lewandowski jak dotąd nie doczekał się jakiegoś prestiżowego wyróżnienia typu „Złota Piłka” czy „Piłkarz Roku”. W niedawno rozstrzygniętym plebiscycie UEFA na piłkarza sezonu 2017–2018 nie przebił się nawet do finałowej dziesiątki. Ale od lat tylko on z polskich piłkarzy jest regularnie umieszczany na listach nominowanych. Nie zabrakło go i w zabawie tego rodzaju organizowanej przez FIFPro, czyli światowy związek zawodowy piłkarzy oraz przez FIFA.

Plebiscyt nosi nazwę „World 11” i jest cyklicznie przeprowadzany od 2005 roku. W piłkarskim środowisku cieszy się dużą renomą, bowiem wyboru najlepszych dokonują w nim profesjonalni piłkarze zrzeszeni w FIFA. W najnowszej edycji wzięło udział 25 tysięcy zawodników z 65 krajów, w tym z Polski. Wybrali oni w sumie 55 gradczy, w tym pięciu bramkarzy, 20 obrońców, 15 pomocników i 15 napastników. FIFA podała w komunikacie, że oceniano piłkarzy za okres od 3 lipca 2017 roku do 15 lipca 2018 roku. Najwięcej zawodników wśród nominowanych do „11 sezonu” ma Real Madryt (11), zaś wśród krajów największą liczbę graczy ma Hiszpania (9). 71 procent nominowanych piłkarzy pochodzi z Europy. Wyniki plebiscytu zostaną ogłoszone podczas gali FIFA, która odbędzie się 24 września w Londynie.

Wśród 55 nominowanych na poszczególne pozycje zawodników, z Polaków znalazł się jedynie Lewandowski. Trafił rzecz jasna do kategorii „napastnicy”. Warto przytoczyć całą listę kandydatów, bo jest to rzetelnie zestawiona i znajdują się na niej rzeczywiście najlepsi obecnie gracze na świecie.

 

Lista nominowanych do World 11:

Bramkarze:
Gianluigi Buffon (Włochy), Juventus/Paris Saint-Germain; Thibaut Courtois (Belgia), Chelsea/Real Madryt, David De Gea (Hiszpania), Manchester United, Keylor Navas (Kostaryka), Real Madryt; Marc-Andre ter Stegen (Niemcy), FC Barcelona.

Obrońcy:
Jordi Alba (Hiszpania), FC Barcelona; Dani Alves (Brazylia), Paris Saint-Germain: Daniel Carvajal (Hiszpania), Real Madryt; Giorgio Chiellini (Włochy), Juventus Turyn; Virgil van Dijk (Holandia), Southampton/Liverpool; Diego Godin (Urugwaj), Atletico Madryt; Mats Hummels (Niemcy), Bayern Monachium; Joshua Kimmich (Niemcy), Bayern Monachium; Dejan Lovren (Chorwacja), FC Liverpool; Marcelo (Brazylia), Real Madryt; Yerry Mina (Kolumbia), FC Barcelona/Everton; Benjamin Pavard (Francja), VfB Stuttgart; Gerard Pique (Hiszpania), FC Barcelona; Sergio Ramos (Hiszpania), Real Madryt; Thiago Silva (Brazylia), Paris Saint-Germain; Kieran Trippier (Anglia), Tottenham; Samuel Umtiti (Francja), FC Barcelona; Raphael Varane (Francja), Real Madryt; Sime Vrsaljko (Chorwacja), Atletico Madryt/Inter Mediolan; Kyle Walker (Anglia), Manchester City.

Pomocnicy:
Sergio Busquets (Hiszpania), FC Barcelona; Casemiro (Brazylia), Real Madryt; Philippe Coutinho (Brazylia), FC Liverpool/FC Barcelona; Kevin De Bruyne (Belgia), Manchester City; Eden Hazard (Belgia), Chelsea LOndyn; Andres Iniesta (Hiszpania), FC Barcelona/Vissel Kobe; Isco (Hiszpania), Real Madryt; N’Golo Kante (Francja), Chelsea; Toni Kroos (Niemcy), Real Madryt Nemanja Matic (Serbia), Manchester United, Luka Modric (Chorwacja), Real Madryt; Paul Pogba (Francja), Manchester United; Ivan Rakitic (Chorwacja), FC Barcelona; David Silva (Hiszpania), Manchester City; Arturo Vidal (Chile), Bayern Monachium/FC Barcelona.

Napastnicy:
Karim Benzema (Francja), Real Madryt; Edinson Cavani (Urugwaj), Paris Saint-Germain;Paulo Dybala – Argentyna, Juventus FC, Antoine Griezmann (Francja), Atletico Madryt; Harry Kane (Anglia), Tottenham; Robert Lewandowski (Polska), Bayern Monachium; Romelu Lukaku (Belgia), Manchester United; Mario Mandzukic (Chorwacja), Juventus Turyn; Sadio Mane (Senegal), FC Liverpool; Kylian Mbappe (Francja), Paris Saint-Germain; Lionel Messi (Argentyna), FC Barcelona; Neymar (Brazylia), Paris Saint-Germain; Cristiano Ronaldo (Portugalia), Real Madryt/Juventus; Mohammed Salah (Egipt), FC Liverpool, Luis Suarez (Urugwaj), FC Barcelona.

 

Cristiano Ronaldo uciekł z Realu

W poniedziałek 16 lipca Cristiano Ronaldo po raz pierwszy od dekady pokaże się światu w innej koszulce niż Realu Madryt. Tego dnia w Turynie zostanie oficjalnie zaprezentowany jako zawodnik Juventusu. To najbardziej gorący transfer tego lata, chociaż nie rekordowy pod względem kwoty, bo „Królewscy” oddali „Starej Damie” tego piłkarza za 100 mln euro.

 

A zatem Cristiano Ronaldo ostatecznie uciekł z Hiszpanii, gdzie niedawno został skazany prawomocnym wyrokiem za nadużycia podatkowe i musiał zapłacić z tego tytułu hiszpańskiemu fiskusowi ponad 18 milionów euro. We Włoszech jego transfer oprócz fanów Juventusu z entuzjazmem przyjęli jeszcze tylko futbolowi geszefciarze, wyliczający jednym tchem korzyści marketingowe jakie włoska ekstraklasa piłkarska uzyska dzięki występom w niej portugalskiego gwiazdora.

 

Nie wszyscy są zachwyceni

Kompletny brak zrozumienia dla tej historycznej transakcji wykazali natomiast pracownicy koncernu FIAT-a, bo jak wieść niesie to z kasy tego motoryzacyjnego koncernu ma zostać sfinansowany historyczny transfer. Związki zawodowe już zapowiedziały ostre protesty, a pracownicy fabryki znajdującej się w miasteczku Melfi ogłosili nawet strajk, ponieważ nie zgadzają się, aby ich pracodawca wydał tak ogromną kwotę na wynagrodzenie piłkarza.
„To niedopuszczalne, że pracownicy fabryk od lat czekają na podwyżki, w zamian za ogromne poświęcenia i pracę, a władze firmy decydują się na wydanie setek milionów euro na piłkarza. To trudny moment, musimy uciekać się do nietypowych działań” – napisali w oświadczeniu.

Strajk ma rozpocząć się o godzinie 22:00 w niedzielę 15 lipca i potrwać do 06:00 we wtorek 17 lipca. Ale i innych obywateli borykającej się z finansowym kryzysem Italii oburza, że 33-letni Cristiano Ronaldo przez najbliższe cztery lata zarobi w turyńskim klubie 120 milionów euro. Jeśli doliczy się do tego kwotę transferową zapłaconą Realowi Madryt, owe sto milionów euro, a także wszystkie dodatkowe opłaty i podatki, operacja pod nazwą „Cristiano Ronaldo w Juventusie Turyn” pochłonie łącznie blisko 350 milionów euro.

Społeczne protesty są jednak trochę spóźnione, bowiem w miniony wtorek portugalski gwiazdor podpisał już czteroletni kontrakt. Co ciekawe, to nie on kopnął się do Turynu złożyć podpis pod umową, tylko prezes Juventusu Andrea Agnelli pofatygował się po to osobiście do Grecji, gdzie Cristiano Ronaldo przebywa na wakacjach. Jego oficjalną prezentację zaplanowano dopiero na poniedziałek 16 lipca. Portugalczyk nie będzie zatem miał już okazji do pożegnania z fanami Realu Madryt, co ze smutkiem podkreślają hiszpańskie media roztrząsające teraz okoliczności jego mimo wszystko niespodziewanego transferu.

 

Kto zastąpi CR7?

„Drugiego takiego piłkarza już nie będzie” – głosi tytuł na okładce środowego wydania dziennika „Marca”, na której zobrazowano logami „poszkodowanych klubów” wszystkie gole Cristiano Ronaldo strzelone w barwach Realu Madryt, a strzelił ich aż 451. „Ciao Cristiano” – tak z kolei Portugalczyka pożegnał dziennik „AS”, cytując pożegnalny list piłkarza do kibiców madryckiego zespołu. Gwiazdor napisał między innymi: „Te lata w Realu i Madrycie były prawdopodobnie najszczęśliwszymi w moim życiu”. Przyznał jednak, że opuszcza Santiago Bernabeu z własnej woli.

Ronaldo musiał tak napisać, bo prezydent Realu Florentino Perez od tego uzależnił swoją zgodę na jego transfer do Juventusu. Sternik „Królewskich” zdaje sobie sprawę, że strata najskuteczniejszego strzelca zespołu nie zostanie mu przez kibiców wybaczona, chyba że jeszcze tego lata znajdzie na miejsce Portugalczyka gracza tej samej klasy. Na transferowym rynku w tej chwili takich piłkarzy jest kilku – Francuz Kylian Mbeppe i Brazylijczyk Neymar z Paris Saint-Germain oraz rzecz jasna Argentyńczyk Leo Messi z FC Barcelona. Anglik Harry Kane czy Francuz Antoine Griezmann to jednak gracze z odrobinę niższej półki, podobnie jak Argentyńczycy Paulo Dybala z Juventusu i Mauro Icardi z Interu Mediolan.

Oprócz Leo Messiego każdy z wymienionych jest wymieniany w gronie potencjalnych nabytków Realu Madryt. Sęk w tym, że żaden z tych zawodników nie gwarantuje tylu goli, ile co sezon strzelał Cristiano Ronaldo. Poza tym każdy z tych graczy jest usidlony długoterminowymi kontraktami przez kluby, w których aktualnie występują. Wykupić ich nie będzie ani łatwo, ani tym bardziej tanio.

 

Krezus wśród ubogich

Cristiano Ronaldo też nie będzie miał lekko w nowym otoczeniu. Jego kontrakt z Juventusem, gwarantujący mu rocznie 30 mln euro, jest kosmiczny w porównaniu z zarobkami czołowych graczy włoskiej Serie A. W turyńskim klubie najwyżej opłacani gracze, Paulo Dybala i Gozalo Higuain, kasują za sezon na rękę po 7,5 mln euro. Ta dysproporcja w zarobkach może zrodzić problem, bo pozostali gracze Juve, wśród nich bramkarz reprezentacji Polski Wojciech Szczęsny, mogą teraz domagać się od władz klubu podwyżek. Na boisku takie przesadne kominy płacowe potrafią zdezintegrować najbardziej nawet zdyscyplinowany zespół, a sam Cristiano Ronaldo, choć jest bez wątpienia piłkarzem najwyższej klasy, nie zapewni Juventusowi nie tylko upragnionego triumfu w Champions League UEFA, ale nawet kolejnego mistrzostwa Włoch. Trzeba pamiętać, że Portugalczyk ma już 33 lata i chociaż dba o swoja fizyczną formę jak mało który sportowiec, to czasu nie oszuka. Lepszy już raczej nie będzie, a tego właśnie wszyscy od niego będą teraz oczekiwać.