Wszyscy szlifują formę przed mistrzostwami świata

Kadra naszych siatkarzy rozpoczęła ostatni etap przygotowań do mistrzostw świata. We wtorek i środę nasi siatkarze zagrają towarzysko z Belgią w Szczecinie, a potem odlecą do Bułgarii. Rywale biało-czerwonych też nie próżnują.

 

Po środowym meczu z Belgami trener biało-czerwonych Vital Heynen zaplanował swoim podopiecznym dwudniowy urlop. Potem kadra zbierze się ponownie i poleci do Bułgarii. Polacy pierwszy mecz w mistrzostwach świata rozegrają 12 sierpnia w Warnie (początek godz. 19:30), a ich rywalami będą Kubańczycy. Dopiero w bezpośredniej konfrontacji wyjdzie na jaw, które zespoły będą w tym turnieju naprawdę mocne. Na razie biało-czerwoni mogą się z nimi porównywać korespondencyjnie.

Grupowi rywale Polaków też nie próżnowali. Irańczycy w sobotę wygrali igrzyska azjatyckie, pokonując w finale Koreę Południową 3:0 (25:17, 25:22, 25:21). W tym tygodniu zespół prowadzony przez trenera Igora Kolakovicia przemieścił się już do Europy. Wdniach 6-8 września weźmie udział w turnieju towarzyskim w Ljubljanie, z udziałem ekip Słowenii, Kanady i Stanów Zjednoczonych. Natomiast zespół Finlandii w miniony weekend rozegrał dwa mecze towarzyskie z drużyną Japonii, prowadzoną przez znanego w Polsce Philippe’a Blaina, byłego asystenta selekcjonera naszej mistrzowskiej ekipy z 2014 roku Stephane’a Antigi. Pierwsze spotkanie Finowie wygrali 3:2, ale drugie przegrali gładko 0:3. W poniedziałek mecz kontrolny rozegrali też Bułgarzy. Współgospodarze (z Włochami) tegorocznego światowego czempionatu gładko pokonali w Warnie Egipt 3:0 (25:18, 26:24, 25:19). Trener Płamen Konstantinow i jego zespół swój pierwszy mecz w mistrzostwach rozegrają w niedzielę z Finlandią. Równolegle turniej zainaugurują w Rzymie Włosi, którzy w minioną niedzielę wygrali sparing z Chinami 3:0 (25:20, 25:17, 25:17) i bez obaw czekają na swój pierwszy mecz w turnieju, z Japończykami.

Co ciekawe, po niedzielnej (9 września) inauguracji mistrzostw świata w turnieju nastąpi dwudniowa przerwa, a reszta ekip stanie do walki dopiero w środę 12 września. Wówczas na dobre ruszą zmagania we Florencji (grupa A), Bari (grupa C), Ruse (grupa B) i Warnie (grupa D). Najciekawiej na początek zapowiada się starcie Amerykanów z Serbami, czyli dwóch ekip, które bardzo słabo wypadły na poprzednich mistrzostwach w Polsce. Serbowie w weekend mierzyli się w Paryżu z Francją, gospodarze radzić sobie musieli bez kontuzjowanych Earvina N’Gapetha oraz Thibauta Rossarda, ale wygrali starcie 3:2 (26:28, 25:27, 25:19, 25:13, 15:12).

Na początku tego tygodnia z Bułgarii i Włoch nadeszła dobra wiadomość dla naszej reprezentacji. Gospodarze mistrzostw świata zmienili przepis, że w kadrze meczowej może być tylko 12 zawodników. Ostatecznie po naciskiem trenerów większości drużyn zgodzono się, aby na parkiecie mogły przebywać pełne 14-osobowe składy.

 

W Osace nasi siatkarze znów byli niepokonani

Reprezentacja Polski siatkarzy w Lidze Narodów jak na razie przegrała tylko jeden mecz. W trzecim turnieju, w Osace, biało-czerwoni wygrali 3:2 z Włochami, 3:0 z Japonią i na koniec 3:1 z Bułgarią. Teraz polski zespół przenosi się do Chicago, gdzie zmierzy się z USA, Iranem i Serbią.

 

Do Japonii Polacy jechali już nie glorii niepokonanych, bo w drugim z dwóch turniejów rozegranych w naszym kraju dość niespodziewanie ulegli w Łodzi reprezentacji Niemiec 1:3. Trener biało-czerwonych Vital Heynen nie przejął się porażką i zgodnie z zapowiedzią dokonał w kadrze kilku roszad. Nie wpłynęły one na jakość gry naszej reprezentacji, o czym jako pierwsi przekonali się Włosi. Wicemistrzowie olimpijscy z Rio de Janeiro stawili co prawda naszej drużynie silny opór, ale ostatecznie przegrali 2:3. Kolejni rywale, Japończycy, nie zdołali nawiązać wyrównanej walki z biało-czerwonymi i przegrali gładko 0:3 (16:25, 21:25 i 20:25).

Na zakończenie turnieju w Osace nasza reprezentacja zmierzyła się z Bułgarią, w szeregach której zabrakło jej najlepszego od lat gracza, Cwetana Sokołowa, który niedawno przeszedł operację kolana. Nasi siatkarze mieli z Bułgarami mały rachunek do wyrównania, bo przegrali z nimi ostatnie starcie w ubiegłym roku w Lidze Światowej, ulegając im w Warnie 2:3, ale też trochę się tego starcia obawiali. Trener bułgarskiej drużyny Płamen Konstantinow dobrze zna polską siatkówkę, w latach 2005-2006 jako zawodnik Jastrzębskiego Węgla grał w naszej lidze. Z obecnych kadrowiczów przyjmujący Nikołaj Penczew ostatnie dwa sezony spędził w PGE Skrze Bełchatów, a wcześniej występował przez trzy lata w Asseco Resovii Rzeszów i przez rok w Effectorze Kielce. W tym ostatnim klubie jeden sezon spędził też jego młodszy brat Rozalin Penczew. W Lidze Narodów polscy siatkarze spisują się jak na razie znacznie lepiej od podopiecznych Konstandinowa, z którymi w tym roku spotkają się na pewno raz jeszcze – 18 września w Warnie, w ramach mistrzostw świata, których Bułgarzy są gospodarzami na spółkę z Włochami. W Lidze Narodów bułgarski zespół wygrał jak na razie trzy spotkania. W Osace pokonał Japonię 3:0 i przegrał z Włochami 1:3 oraz Polską 1:3 (21:25, 26:24, 18:25, 19:25).

Z Japonii nasz zespół przenosi się do Stanów Zjednoczonych (konkretniej do Chicago), gdzie w dniach 15-17 czerwca zagra trzy kolejne spotkania w ramach Ligi Narodów: z Iranem, USA i Serbią. Po dziewięciu rozegranych spotkaniach biało-czerwoni znajdują się na czele stawki na spółkę z Brazylią. Trudno jednak powiedzieć jak długo nasi siatkarze będą trzymać taki poziom. Ustalająca kalendarz Ligi Narodów FIVB wymyśliła polskiej reprezentacji morderczy maraton – najpierw podróż do Osaki (11 031 km), potem lot przez Tokio do Chicago (10 548 km), następnie lot do Melbourne przez Los Angeles (15 593 km) i powrót do kraju z przystankiem w Dubaju (15 837 km). To w sumie 53 009 kilometrów, a będzie ich więcej, jeśli biało-czerwoni awansują do Final Six.