W Osace nasi siatkarze znów byli niepokonani

Reprezentacja Polski siatkarzy w Lidze Narodów jak na razie przegrała tylko jeden mecz. W trzecim turnieju, w Osace, biało-czerwoni wygrali 3:2 z Włochami, 3:0 z Japonią i na koniec 3:1 z Bułgarią. Teraz polski zespół przenosi się do Chicago, gdzie zmierzy się z USA, Iranem i Serbią.

 

Do Japonii Polacy jechali już nie glorii niepokonanych, bo w drugim z dwóch turniejów rozegranych w naszym kraju dość niespodziewanie ulegli w Łodzi reprezentacji Niemiec 1:3. Trener biało-czerwonych Vital Heynen nie przejął się porażką i zgodnie z zapowiedzią dokonał w kadrze kilku roszad. Nie wpłynęły one na jakość gry naszej reprezentacji, o czym jako pierwsi przekonali się Włosi. Wicemistrzowie olimpijscy z Rio de Janeiro stawili co prawda naszej drużynie silny opór, ale ostatecznie przegrali 2:3. Kolejni rywale, Japończycy, nie zdołali nawiązać wyrównanej walki z biało-czerwonymi i przegrali gładko 0:3 (16:25, 21:25 i 20:25).

Na zakończenie turnieju w Osace nasza reprezentacja zmierzyła się z Bułgarią, w szeregach której zabrakło jej najlepszego od lat gracza, Cwetana Sokołowa, który niedawno przeszedł operację kolana. Nasi siatkarze mieli z Bułgarami mały rachunek do wyrównania, bo przegrali z nimi ostatnie starcie w ubiegłym roku w Lidze Światowej, ulegając im w Warnie 2:3, ale też trochę się tego starcia obawiali. Trener bułgarskiej drużyny Płamen Konstantinow dobrze zna polską siatkówkę, w latach 2005-2006 jako zawodnik Jastrzębskiego Węgla grał w naszej lidze. Z obecnych kadrowiczów przyjmujący Nikołaj Penczew ostatnie dwa sezony spędził w PGE Skrze Bełchatów, a wcześniej występował przez trzy lata w Asseco Resovii Rzeszów i przez rok w Effectorze Kielce. W tym ostatnim klubie jeden sezon spędził też jego młodszy brat Rozalin Penczew. W Lidze Narodów polscy siatkarze spisują się jak na razie znacznie lepiej od podopiecznych Konstandinowa, z którymi w tym roku spotkają się na pewno raz jeszcze – 18 września w Warnie, w ramach mistrzostw świata, których Bułgarzy są gospodarzami na spółkę z Włochami. W Lidze Narodów bułgarski zespół wygrał jak na razie trzy spotkania. W Osace pokonał Japonię 3:0 i przegrał z Włochami 1:3 oraz Polską 1:3 (21:25, 26:24, 18:25, 19:25).

Z Japonii nasz zespół przenosi się do Stanów Zjednoczonych (konkretniej do Chicago), gdzie w dniach 15-17 czerwca zagra trzy kolejne spotkania w ramach Ligi Narodów: z Iranem, USA i Serbią. Po dziewięciu rozegranych spotkaniach biało-czerwoni znajdują się na czele stawki na spółkę z Brazylią. Trudno jednak powiedzieć jak długo nasi siatkarze będą trzymać taki poziom. Ustalająca kalendarz Ligi Narodów FIVB wymyśliła polskiej reprezentacji morderczy maraton – najpierw podróż do Osaki (11 031 km), potem lot przez Tokio do Chicago (10 548 km), następnie lot do Melbourne przez Los Angeles (15 593 km) i powrót do kraju z przystankiem w Dubaju (15 837 km). To w sumie 53 009 kilometrów, a będzie ich więcej, jeśli biało-czerwoni awansują do Final Six.