Program dla przyszłości

Przed nami kolejne wybory w których partie i koalicje licytować się będą obietnicami doraźnych korzyści dla wybranych grup społecznych, oraz doraźnych zmian, nie naruszających systemu.

Panuje przekonanie, że społeczeństwo można „kupić” obietnicami drobnych korzyści, a jednocześnie, że zdecydowana jego większość jest zachowawcza i boi się zasadniczych zmian. Tymczasem wiele wskazuje na to, że w społeczeństwie narasta świadomość zagrożeń przyszłości i że konieczne są istotne zmiany systemowe. Pierwszym symptomem tęsknoty za zmianami była wygrana PiS w wyborach parlamentarnych 2015. Uprawiana przez PiS wybiórcza redystrybucja dochodów z nadrzędnym zadaniem „kupowania” dużych grup wyborców, brak towarzyszących temu zmian systemowych, centralizowanie władzy i głęboko konserwatywne widzenie świata , doprowadziły do powstania nowych patologii, nie w pełni uświadamianych przez dużą część społeczeństwa.
Niestety partie opozycyjne, zaślepione w swoim nastawionym na doraźne walki polityczne widzeniu świata, nie potrafią sformułować alternatywnych programów. Brak im też woli i umiejętności, aby uświadomić społeczeństwu jakie zagrożenia dla przyszłości niosą za sobą rządy PiS.
Tęsknota za zmianami systemowymi szczególnie widoczna jest w młodym pokoleniu , które w większym stopniu niż ludzie dojrzali zastanawia się jaki los ich czeka , nie w perspektywie kilku lecz kilkunastu lub kilkudziesięciu lat. Taki sam sposób myślenia powinien cechować, a zwykle nie cechuje, rodziców, dla których los ich dzieci powinien być priorytetem. Znacznie mniejsza frekwencja wyborcza wśród młodych ludzi jest wynikiem braku zainteresowania doraźną polityką, a jednocześnie to wśród młodzieży najsilniejsze są ruchy proekologiczne i anarchistyczne, oba kierunki są wyrazem tęsknoty za radykalnymi zmianami. Znane są podstawowe zagrożenia przyszłości, lecz zwykle nie uświadamiane lub lekceważone są ewidentne kierunki działania mogące zapobiec lub opóźnić narastanie tych zagrożeń Członkowie Polskiej Partii Socjalistycznej, partii, która w swojej długiej historii nagromadziła doświadczenie i wrażliwość polityczną, widzą te zagrożenia i wypracowali niezbędne kierunki działań. Przedstawię podstawowe zagrożenia i niektóre kierunki ich możliwego przezwyciężenia.
1. W rozwiniętych demokracjach, nie tylko wśród osób pokrzywdzonych, ale i wśród ewidentnych beneficjentów ustroju kapitalistycznego, odczuwane jest poczucie zagrożeń związanych z narastającym rozwarstwieniem społecznym. Nie wynika ono niestety z głęboko humanistycznego poczucia sprawiedliwości, lecz w dużym stopniu również z obawy przed nasilającym się i coraz trudniejszym do spacyfikowania gniewem tej części społeczeństwa, która została upośledzona w systemie neoliberalnym. Ruch protestu ´”żółtych kamizelek” we Francji jest tego wyraźnym przykładem.
Rozwarstwienie społeczne dotyczy nie tylko poziomu dochodów, ale występuje i to w coraz większym stopniu w innych sferach, szczególnie w dostępie do usług zdrowotnych , edukacyjnych i kulturalnych.

Redystrybucja dochodów

poprzez system podatkowy jest tylko częściowym i nie najważniejszym, acz koniecznym, sposobem zmniejszania dysproporcji w dziedzinie dochodów. Potrzebne są też działania umożliwiające partycypację pracowników w zyskach przedsiębiorstwa i kontroli podziału tych zysków (np. akcjonariat pracowniczy, odbudowa Rad Pracowniczych i zwiększenie roli związków zawodowych). Potrzebne są też działania legislacyjne i skuteczny nadzór nad warunkami pracy, również z udziałem pracowników (społeczny inspektorat pracy, komisje rozjemcze dla sporów na linii pracodawca- pracobiorca, 24-godz. Sądy Pracy). Państwo powinno szczególnie chronić i ułatwiać działanie sektora społecznego w gospodarce (spółdzielczość i przedsiębiorstwa komunalne). Obecne rozwiązania prawne dotyczące spółdzielczości w Polsce daleko odbiegają od podstawowej zasady spółdzielczości, według której wszyscy członkowie spółdzielni maja równe prawa i obowiązki. Potrzebna jest też pomoc dla zakładania spółdzielni z upadających zakładów prywatnych, spółdzielni socjalnych i spółdzielni zaopatrzenia i zbytu dla rolników.
Zadaniem przedsiębiorstw komunalnych jest zaspakajanie potrzeb społeczności lokalnej, a nie wypracowywanie zysku, co wyklucza prywatyzacje takich przedsiębiorstw i wymaga stworzenia systemu kontroli nad ich działaniem ze strony przedstawicieli lokalnej społeczności.
System lecznictwa w Polsce, w którym współistnieją niedoinwestowane państwowe i działające dla zysku prywatne placówki, rodzi kolejne patologie dotyczące nierównego dostępu do usług zdrowotnych. Dodatkowo placówki prywatne często „żerują” na sprzęcie i personelu placówek państwowych, co wywołuje gniew pacjentów. System ochrony zdrowia został kompletnie zaniedbany przez PiS i jego naprawa to wyzwanie programowe dla partii które chcą działać dla przyszłości obywateli. Doraźnym działaniem powinno być oddłużenie szpitali, opracowanie uczciwych procedur medycznych i oddzielenie środków przeznaczonych na leczenie od środków na prace personelu. Szpitale nie mogą mieć dylematu, czy zaspokoić, często słuszne żądania płacowe, czy kupić sprzęt i polepszyć warunki leczenia.
Brak jest spójnego programu działania i rozwoju edukacji w Polsce. Nieprzygotowane eksperymenty organizacyjne, brak nowoczesnej linii programowej, sprzyjającej samodzielnemu rozwiazywaniu przez uczniów zadań i problemów i zespołowej współpracy, a także zaniedbanie inwestowania przez państwo w rozwój kadrowy nauczycieli (w tym płace)to działania wynikiem których jest osłabienie konkurencyjności młodego pokolenia na światowym rynku pracy. Powstaje coraz więcej szkół prywatnych niwelujących co prawda częściowo niedoskonałości szkolnictwa publicznego, ale też powodujących nierówny dostęp społeczeństwa do podstawowego dobra, jakim jest wykształcenie.
2. Zagrożenia ekologiczne traktowane były do niedawna przez polskich polityków jako mało poważne, a ekolodzy jako ludzie ogarnięci bez mała „ideą fix”. Badania nad zmianami klimatycznymi, prowadzone w ostatnich przez wiele ośrodków naukowych wskazują, że osiągnęliśmy stan krytyczny, wymagający długofalowych , ale pilnych działań. Brak takich działań może spowodować, że najbliższe pokoleniom zagrażać będą kataklizmy o niewyobrażalnej skali. Poczucie przyszłego zagrożenia narasta lawinowo w młodym pokoleniu, które coraz głośniej domaga się od polityków działań. Wymaga to przewartościowania priorytetów gospodarczych z celów bieżących na długofalowe.
Szczególnie dotkliwym jest dla społeczeństwa zjawisko smogu, a w jego narastaniu zajmujemy czołowe miejsce w Europie. W niedalekiej perspektywie poważnym zagrożeniem staje się efekt cieplarniany, który wymaga ograniczenia do minimum spalania paliw kopalnych ( z uwzględnieniem zapewnienia przyszłego zatrudnienia dla osób które będą musiały porzucić pracę w tym sektorze).
Programy partyjne, które nie określą zadań proekologicznych i terminów ich realizacji nie mogą być uważane za programy dla przyszłości.
3. Kolejnym zagrożeniem przyszłości jest demografia. Mamy w Polsce ujemny przyrost naturalny i malejący zasób rodzimych pracowników. Program 500+, rozszerzony o pierwsze dziecko, nie przyniósł spodziewanych rezultatów. Ponadto wypycha on z rynku pracy wiele kobiet.

Potrzebny jest spójny system pomocy rodzinie,

w skład którego wchodzą uzależnione od dzietności zasiłki rodzinne, ulgi podatkowe, łatwo dostępne i tanie żłobki i przedszkola, opieka nad dziećmi i młodzieżą w całym ciągu edukacyjnym, a także przywileje i ulgi dla kobiet pracujących, w miejscu ich zatrudnienia. Potrzebna jest pomoc dla par (również samotnych kobiet) w trudnościach związanych z zapłodnieniem (m.in. zapłodnienie in vitro). Potrzebne są warunki sprzyjające powrotowi do Polski emigrantów zarobkowych, a problem rozsądnego przyjmowania migrantów nie może pozostać tematem tabu.
4. Zagrożone wolności osobiste obywateli w wyniku podporządkowania wymiaru sprawiedliwości politykom, podporządkowania mediów i nachalna propaganda, próby cenzurowania wypowiedzi i wydarzeń kulturalnych przez PiS podlegają krytyce w wielu programach wyborczych, ale stopień znaczenia tych zagrożeń nie spotyka się w społeczeństwie z powszechnym zrozumieniem. Sposób prezentowania tych zagrożeń jest mało wyrazisty i niespójny.
Istnieje też, często niezauważane, powiązanie wolności osobistej z samorządnością. Pragnieniem większości nie jest rosnąca omnipotencja władzy, lecz decydowanie o wielu sprawach lokalnie, wspólnie z sąsiadami i przyjaciółmi, lub kolegami.
5. Każdy konflikt zbrojny to zagrożenie o nieobliczalnych skutkach. Małe jest zrozumienie tego faktu przez pokolenia, które nie przeżyły wojny i znają ją jedynie z opowieści i stronniczych opisów.
Pielęgnowanie patriotyzmu opartego na gloryfikacji zbrojnych konfliktów z przeszłości, nawet z kretesem przez Polaków przegranych prowadzi do osłabiania poczucia, że każdy konflikt zbrojny to śmierć wielu obywateli i regres gospodarczy.

Dla socjalistów patriotyzm

to wartość w sferze emocjonalnej wyrażająca się w więzi ze społeczeństwem zamieszkującym kraj ojczysty. To przede wszystkim gotowość pracy dla pożytku wspólnego. Postawy patriotyczne przejawiają się też we współpracy ze społecznościami i narodami innych krajów, w realizacji celów służących rozwojowi ludzkości.
Wojna nigdy nie była, nie jest i nie będzie lekarstwem na kłopoty i patologie ludzkości. W imię interesów nielicznych, śmierć lub nieodwracalne kalectwo są udziałem tysięcy. Nasi rządzący podporządkowali się całkowicie polityce amerykańskiej i pozostają w pierwszej linii usłużnych wasali. Nie zauważamy, że kończy się era dominacji jednego mocarstwa i ze świat zmierza w kierunku „wielu biegunów” Istnieje konieczność pogłębienia współpracy gospodarczej i politycznej z Chinami, Rosją, Indiami. Tylko polityka „równego dystansu” może nam zapewnić sukcesy w przyszłości. Pokój światowy jest wartością nadrzędną, dla której warto odrzucić fobie i uprzedzenia. Polska powinna zaangażować się w obronę i budowę infrastruktury pokoju i porozumienia międzynarodowego, a nie wojny. Prezentacja programu dla przyszłości wymaga od polityków nowych umiejętności i odrzucenia pokusy patrzenia na wybory z perspektywy jednej kampanii wyborczej z „głodem” sukcesu za wszelką cenę. Takiej postawy należało by oczekiwać w pierwszym rzędzie od polityków lewicy. Tylko codzienna komunikacja ze społeczeństwem, wsłuchiwanie się w ich oczekiwania, ale także umiejętność wyjaśniania skutków wynikających z podjętych przez przeciwnika politycznego i w przyszłości przez siebie decyzji, może przynieść długofalowy sukces wyborczy.

Głos lewicy

Znak zapytania

Publicysta Piotr Nowak ocenia zarys programu Biedronia:

Miał przyjść nowy Balcerowicz, wolnorynkowa bestia w owczej skórze uśmiechniętego lowelasa. Media zwiastowały nadejście „polskiego Macrona”, a wiadomo co to oznacza w kontekście najnowszych obrazków znad Sekwany. Powiedziałbym, że dawno nikt tak nie przestraszył polskiej lewicy. Ale to nieprawda, bo polska lewica boi się czegoś nieustannie. Ostatnio jednak boi się Roberta Biedronia. Dlaczego? A bo nie dość, że podobno udaje kogoś kim nie jest, to na dodatek chce lewicę pożreć – zabrać jej poparcie. Były prezydent Słupska co prawda w żadnej wypowiedzi lewicowych aspiracji nie zgłaszał, jednak w optyce wielu wyborców za polityka lewicy uchodzi, co jest zjawiskiem wynikającym zapewne z dramatycznej posuchy, jeśli chodzi o rozpoznawalnych i charyzmatycznych liderów.
Tuż przed świętami ekipa Biedronia postanowiła uchylić rąbka tajemnicy. Termin pewnie nieprzypadkowy, bo przy świątecznych spotkaniach temat zapewne nieźle zawirował. Z dziennikarką „GW” Adrianą Rozwadowską porozmawiał Dariusz Standerski, numer dwa w biedroniowej ekipie. Bez zgody tego faceta nie zostanie klepnięty żaden element programu nowej formacji. Standerski to ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego, a także członek zarządu Fundacji Kaleckiego – organizacji, która od kilku lat z powodzeniem rozbija w Polsce neoliberalny beton.
Oczywiście, trudno się z nimi zgadzać we wszystkim. Ich podejście do transformacji energetycznej jest dla mnie nie do zaakceptowania.

Głos lewicy

Przemówienie W. Czarzastego na konwencji SLD

Nie ma wroga na lewicy, ale też nie ma wroga wśród opozycji. Współpraca musi być oparta na rozumie, braku obłudy, na jasnym stawianiu spraw, partnerstwie oraz wzajemnym szacunku wszystkich stron opozycji. W Polsce toczy się dyskusja, czy mają być dwa bloki: PiS i anty-PiS, czy też oparte na programach trzy bloki: PiS-owski; chadecko-liberalny, pod przywództwem Platformy Obywatelskiej oraz socjaldemokratyczno–progresywny. Każdy ma prawo do swojej drogi. My – SLD Lewica Razem opowiadamy się za tym drugim rozwiązaniem, za rozwiązaniem opartym na systemie wartości i jasnej wizji państwa. Nie może być tak, że jedynym spoiwem jakiejkolwiek koalicji jest nienawiść do PiS-u. Ważna jest wizja państwa i to jak Polska będzie wyglądać po tym jak PiS odda władzę, to wszystko jest ważniejsze niż nienawiść. Pragniemy państwa świeckiego z: lekcjami religii poza szkołą, wypowiedzianym konkordatem, opodatkowaniem kleru oraz traktowaniem duchownych równo ze wszystkimi obywatelami. Pragniemy państwa tolerancyjnego, gwarantującego prawa mniejszościom oraz związkom partnerskim. Pragniemy państwa wolnego od antysemityzmu i rusofobii. Pragniemy państwa prawa, przestrzegania Konstytucji, państwa w którym nie odbiera się praw nabytych. Pragniemy państwa wolnościowego, gwarantującego wszelkie prawa kobietom. Pragniemy państwa odnoszącego się z szacunkiem do historii: odbudowy kraju po II wojnie światowej, zagospodarowania ziem odzyskanych, NSZ i Żołnierzy Wyklętych. Proponujemy sprawiedliwy system podatkowy, w którym w większej części obciążeni będą bogatsi, a w mniejszej mierze biedni. Uznajemy własność prywatną, państwową i spółdzielczą jako równoprawne własności. Pragniemy państwa prawa, przestrzegania Konstytucji, państwa w którym nie odbiera się praw nabytych. Będziemy wspierać samorządy i społeczeństwo obywatelskie, aby były jak najsilniejsze. Gwarantujemy sprawną opiekę zdrowotną i socjalną, które to polityki będą szczególnie skierowane do starszego pokolenia. Opowiadamy się za niskim wiekiem emerytalnym, likwidacją umów śmieciowych oraz większą kwotą wolną od podatku, co szczególnie pomogłoby zarówno młodym, jak i starszym obywatelkom i obywatelom. Proponujemy dostęp do tanich mieszkań, darmowych żłobków i przedszkoli. Pragniemy państwa, które będzie gwarantowało równą możliwość startu, równy dostęp do edukacji, kultury i służby zdrowia. Wszystko to możemy osiągnąć we współpracy ze związkami zawodowymi – OPZZ, z którym 22 września będziemy walczyli o wyższe płace w polskiej budżetówce. Wiele spraw, które wymieniłem są charakterystyczne dla socjaldemokracji. Jeżeli stworzymy jeden blok opozycji wobec PiS-u, to jestem przekonany, iż ludzie, którzy będą chcieli głosować na koalicję SLD Lewica Razem, nie będą chcieli głosować na Platformę Obywatelską, a ci którzy głosują na Platformę z wielu względów nie będą chcieli głosować na nas. I dlatego takie połączenie i wspólny start, pomimo D’Hondta, nie da synergii. Obecność pana Arłukowicza, Rosatiego czy Napieralskiego w Platformie nie wpłynęła na wprowadzenie tam lewicowych postulatów, nie zmieniło się nastawienie PO do: praw kobiet, IPN-u, wieku emerytalnego; nie pomogło służbie zdrowia, nie zobiektywizowało ich polityki historycznej. Nie zniosło też odpowiedzialności wobec osób, którym odbierane są prawa nabyte. Zwykle ideały lewicy są dla PO ważne na miesiąc przed wyborami, a zapomina się o nich w godzinę po wyborach. Tak samo będzie z Barbarą Nowacką. Nie wierzę w nagłe zajęcie się prawami kobiet przez Platformę. Nie wierzę w nagłe zajęcie się przez PO prawami związków partnerskich. Nie wierzę, że nagle bogatsi będą płacili wyższe podatki, a biedniejsi w ogóle lub niższe. Nie wierzę, że zmieni się pogląd na obniżony wiek emerytalny. Powiem tak po ludzku, iż kapitalizm Platformy Obywatelskiej wycenił Inicjatywę Polską na jedną jedynkę do Warszawy, na jedną jedynkę do sejmiku oraz obietnicę jednego miejsca do Sejmu bądź też Parlamentu Europejskiego. Mogliście Państwo startować z list partii Razem, albo SLD. Wybraliście swoją drogę. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Czy naprawdę myślicie, że połączenie SLD i Platformy Obywatelskiej w Koalicji Obywatelskiej zwiększy poparcie dla tej koalicji z 22 proc. do 40 proc., czyli poparcia, którym cieszy się dziś PiS? Pragniecie nas obciążać swoją nieudolnością rządów w 15 samorządach województw oraz nieudolnością 160 posłów. Czy naprawdę chcecie obciążać polską lewicę dwoma kadencjami swoich rządów, a po których przejął władzę PiS?

Czy dołączając do Waszej chadeckiej rodziny i Waszej chadeckiej wizji świata czworo polityków zmieni Waszą politykę, czy to ta czwórka będzie musiała to zrobić? Czy chcecie, aby Polki i Polacy głosując na Barbarę Nowacką wybierali Michała Ujazdowskiego, który uważa homoseksualizm za chorobę. Kto weźmie odpowiedzialność po stworzeniu jednego anty-PiS-owskiego bloku za zniknięcie z agendy politycznej takich spraw jak: świeckość państwa, prawa wolnościowe, prawa kobiet, obiektywne podejście do polityki historycznej. Pytam się, kto weźmie za to odpowiedzialność? Przez najbliższe lata nie będzie rozmawiać na ten temat? Nie będziemy żadnego z tych problemów rozwiązywali? Czy zajmą się nimi tylko redakcje gazet, telewizji, radia czy też tygodników? Nie wpychajcie nas na siłę do chadecji! Polska lewica się na to nie zgadza!

Odnoszę wrażenie, że cała ta dyskusja bardziej dotyczy kto będzie liderem po stronie opozycji, niż walki o demokratyczne państwo, o wizji Polski po rządach PiS-u. Nie bierzecie, politycy Platformy Obywatelskiej, pod uwagę następującej sytuacji, że poza PiS i PO jest jeszcze stowarzyszenie pana Kukiza, które wprowadziło do polskiego parlamentu osoby podejrzewane o poglądy faszystowskie. Czy chcecie, aby Polską rządził PiS i chory na władzę Jarosław Kaczyński, wraz z człowiekiem, który współpracuje z ludźmi, którzy nie myślą o faszyzmie niejednoznacznie. Nie ma wroga na lewicy, ale też nie ma wroga wśród opozycji. Polska lewica będzie tworzyła silny blok lewicowy, nie przystąpimy do żadnego bloku chadeckiego, bez względu na to ile nam zaproponują jedynek i dwójek. I nie będziemy mówili, że robimy to w imię wielkich ideałów walki o demokrację, bo to po prostu byłaby nieprawda! Tu z Dąbrowy Górniczek apeluję do wszystkich partii opozycyjnych następujący pakt. Zbierzmy się i ustalmy trzy zasady.
Zasada pierwsza, wszyscy pilnujemy uczciwości wyborów samorządowych.
Zasada druga, w II turze głosujmy na kandydata z opozycji demokratycznej. Zasada trzecia, zobowiążmy się, że po wyborach samorządowych nie będziemy tworzyć koalicji z PiS-em.
Chcę to usłyszeć od Grzegorza Schetyny, niech powie, że się zgadza, niech się do tego odniesie. Ale potem będę prosił o uczciwość, aby nie powtórzyło się głosowanie jak w Słupsku, gdzie PO wraz z PiS oddała głosy przeciwko Robertowi Biedroniowi. Czy też w Gorlicach przeciwko burmistrzowi z SLD Rafałowi Kukli, a zrobiliście to. Ponieważ czasami PO-PiS jest Wam w sercach bliższy, niż to co macie na ustach.
Trzy punkty, zapraszam wszystkich, którzy są opozycją. Zapraszam również Kukiza, ponieważ codziennie krytykuje PiS. Podpisz się bracie pod takim paktem. Przynajmniej będziemy wiedzieli w co gramy. Wszystkie badania, które są obecnie przeprowadzane pokazują, iż jakbyśmy naprawdę do tego uczciwie podeszli, to przynajmniej w sejmikach samorząd nadal będzie samorządem. Pragnę budować silny blok lewicy! Wspólnie z naszymi dwudziestoma partnerami, a także każdym kto uważa się za lewicę, musimy zbudować silny blok przed wyborami parlamentarnymi. Usiądźmy wspólnie, bez warunków wstępnych, jeden dzień po wyborach samorządowych spróbujmy stworzyć blok socjaldemokratyczny, progresywny! Z tego miejsca pragnę skierować ciepłe słowa do Roberta Biedronia, myślimy o Tobie dobrze. Jeżeli będziesz chciał stworzyć program lewicowy i będziesz chciał stanąć na czele ruchu lewicowego, to witamy w rodzinie. Ale jeżeli ten program będzie tylko fajny, to życzymy Ci szczęścia. Nie ma demokracji w Polsce bez silnego samorządu. Wszyscy nasi samorządowcy będą upowszechniać lewicowy program, bliższy społeczeństwu. Wszyscy zostaną zobowiązani do tego, aby bardziej stawiać na człowieka, bardziej w niego inwestować i pomagać ludziom, niż inwestować w infrastrukturę. Nadszedł czas na inwestycje w człowieka! Nasz program będziemy upowszechniać za pomocą naszych 24 000 kandydatek i kandydatów. Uważamy za skandal, iż władza PiS-u zapowiada, że w tylko w tych samorządach, w których będą rządzić pojawi się wsparcie od rządu. To jest skandaliczne, wszystkie samorządy są ważne, ale wpierw trzeba rozumieć co to jest samorząd i na czym polega istota demokracji samorządowej. Złotówkę lepiej widać z danego samorządu, niż z Warszawy. PiS tego nie rozumie. Przetrwaliśmy jako lewica najgorszy czas po wyborach parlamentarnych, mam nadzieję, że nauczyło to nas pokory. Ja osobiście nabrałem pokory. Jak dwa i pół roku temu zaproponowałem, aby wszyscy byli parlamentarzyści wystartowali w wyborach samorządowych, to było dużo w tej sprawie dyskusji, dziś staje się to faktem. W tej chwili wiem jedno, polska lewica się zmobilizowała. Ludzie odpowiedzialni powiedzieli – stajemy przy Was, walczymy oto, aby polska lewica w samorządach wzięła władzę, aby w wyborach do Parlamentu Europejskiego zdobyć jak najwięcej posłów, i aby wrócić do Sejmu. Będziemy współrządzili w wielu sejmikach, chcemy zwyciężyć i wystawiliśmy armię ludzi, którzy wiedzą jaką drogą pójść.

Niczego nie będę przebijał WYWIAD

„Nasze radne i radni zostaną zobowiązani do stosowania zasady: więcej inwestycji w człowieka, mniej inwestycji w infrastrukturę”. Z Włodzimierzem Czarzastym podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy rozmawia Aleksandra Gieracka z Interii.pl (rozmowa we fragmentach).

 

Aleksandra Gieracka, Interia: Na niedzielnej konwencji PiS przedstawił „piątkę” propozycji na wybory samorządowe, Grzegorz Schetyna zapowiedział, że Koalicja Obywatelska zaproponuje w sobotę „sześciopak”. A SLD?

Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący SLD: – Nie ścigam się z nimi, nie ma takiej potrzeby. Nie przedstawię siedmiopaku. Z najnowszych sondaży, przeprowadzonych przez IBRiS wynika, że bez SLD nie będzie możliwości utworzenia koalicji w ośmiu województwach. Cieszę się z tych wyników. Ściganie się o to, kto więcej obieca bez żadnego pokrycia finansowego, kto więcej naopowiada bzdur, nie jest dobrym mechanizmem. Niczego nie będę przebijał.

 

Wokół jakich haseł będzie koncentrowała się kampania SLD?

– Uważamy, że nie ma Polski demokratycznej bez silnego samorządu. PiS może różne rzeczy opowiadać, ale jak można powiedzieć, że tylko samorządy, w których będą rządzili, dostaną wsparcie od rządu, a te, w których nie będą rządzili, nie dostaną? Jakie to jest wyobrażenie o samorządności? PiS ma wizję państwa scentralizowanego, wszystkie sprawy związane ze społeczeństwem obywatelskim mają głęboko w nosie. Nasze radne i radni, którzy zdobędą mandaty, zostaną zobowiązani do stosowania zasady „więcej inwestycji w człowieka, niż w infrastrukturę”.

 

Co konkretnie SLD ma do zaoferowania wyborcom?

– Mamy konwencję 8 września, w sobotę. Wtedy ogłosimy program, jedynki do sejmików i kandydatów na prezydentów.

 

SLD zapowiedziało, że w programie nie będzie wzmianek o krajowej polityce.

– Nie będziemy się odnosili do polityki krajowej, bo to są wybory samorządowe. Jeżeli ktoś wystawia listy w 340 powiatach i w 85 okręgach sejmikowych, to przedstawia też programy w poszczególnych powiatach i województwach. Nie mam jednego programu samorządowego. To, co będzie w poszczególnych powiatach proponowane, to nie jest sprawa partyjnej centrali. Ja nawet nie mam ochoty tego obejmować, bo robią to samorządowcy.

 

Według tygodnika „Wprost”, SLD ma problem ze znalezieniem kandydatów na listy. Działacze w Koszalinie mieli ponoć szukać chętnych do startu na Facebooku.

– „Wprost” ma mniej czytelników niż SLD członków. Głupoty ludzkiej nie ma co komentować.

 

W jakiej formie SLD zamierza w tej kampanii docierać do wyborców?

– Stawiamy na to samo, na co stawiamy od powstania SLD, od 20 lat. Tu się nic nie zmieni.

 

Robert Biedroń „odnowi oblicze polskiej polityki”?

– Niech się rozwija, tworzy struktury. Im więcej Biedronia w polskiej polityce, tym lepiej. Na pewno Biedroń jest lepszy od chadeka Schetyny odświeżonego nowoczesną przyprawą. Trzymamy za niego kciuki. Nie ma wroga na lewicy, jeżeli oczywiście jego program będzie lewicowy.

 

Z Platformą próbowaliście się dogadać przed wyborami i nie wyszło. Nie weszliście do Koalicji Obywatelskiej, nie wystawiliście wspólnego kandydata na prezydenta Warszawy.

– Tam gdzie Platforma była mądra, to wyszło. Mamy wspólną kandydatkę na prezydentkę Łodzi Hannę Zdanowską, która jest z Platformy, mamy kandydata w Lublinie Krzysztofa Żuka, który jest członkiem Platformy, a Platforma dołączyła do naszego kandydata Tadeusza Ferenca w Rzeszowie czy Jacka Sutryka we Wrocławiu. Dogadaliśmy się tam, gdzie Koalicja Obywatelska nie jest pazerna i potrafiła się cofnąć. Paradoksalnie, tam gdzie to nastąpiło, jest szersze porozumienie opozycji. Mogę być partnerem, podmiotem w rozmowach, ale nie będę przedmiotem.

 

Jaki wynik wyborów samorządowych będzie miarą sukcesu SLD?

– Koleżanki i koledzy muszą pracować dzień i noc. Im więcej będą pracowali, tym będzie lepszy. Na rozliczenia przyjdzie czas po wyborach.

 

Całość tekstu na interia.pl