Medale warte 300 milionów złotych

Nasi lekkoatleci znakomicie wypadli w mistrzostwach Europy w Berlinie, na których zdobyli 12 medali, w tym siedem złotych. Politycy PiS ich sukces natychmiast włączyli do swojego propagandowego arsenału. Działacze PZLA przymknęli na to oko, ale ich bierność nie dziwi, skoro premier Mateusz Mazowiecki obiecał im 300 mln złotych.

 

Jeszcze w pierwszej połowie XXI wieku reprezentacja Polski w lekkiej atletyce potrafiła wrócić z mistrzostw Europy bez złotego medalu, a z mistrzostw świata tylko z jednym miejscem na podium. Teraz jesteśmy w tym sporcie niekwestionowaną potęgą, co bynajmniej nie jest zasługą rządów PiS, tylko przez ten rząd sobie przypisywanych. Amsterdam, Belgrad, Londyn, Birmingham, Berlin. Pięć lekkoatletycznych imprez z rzędu i pięć sukcesów – czy to mistrzostwa Europy czy mistrzostwa świata, czy w hali czy na otwartym stadionie, nasi lekkoatleci zdobywali grad medali. Zakończone w niedzielę mistrzostwa Starego Kontynentu tylko potwierdziły, że jesteśmy europejską potęgą w królowej sportu – 12 miejsc na podium, 33 miejsca w finałach. Skąd wzięły się te wyniki? „To zasługa konsekwentnej praca, dobrej organizacja i wyboru odpowiednich ludzi do władz. Do tego świetni trenerzy i wspaniali zawodnicy” – mówi wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, Tomasz Majewski.

W Berlinie biało-czerwoni zdobyli 12 medali – siedem złotych, cztery srebrne i jeden brązowy. Pod względem liczby trofeów uzyskali taki sam wynik jak dwa lata temu podczas europejskiego czempionatu w Amsterdamie, ale w Holandii wygrali klasyfikację medalową, a w Niemczech owe 12 krążków starczyło na zajęcie drugiej lokaty, za reprezentacja Wielkiej Brytanii.
W klasyfikacji punktowej (suma punktów przyznawanych finalistom poszczególnych konkurencji od 1 do 8) nasi lekkoatleci zajęli trzecie miejsce z rekordowym dorobkiem 172 punktów. To ich najlepszy wynik w historii występów w mistrzostwach naszego kontynentu. Klasyfikację punktową również wygrali Brytyjczycy (212 pkt), a drugie miejsce zajęli gospodarze imprezy Niemcy (196,5 pkt).

 

Powrót do sprawdzonych wzorców

Udane występy reprezentantów pokazała TVP, co oznacza, że najważniejsi politycy PiS zrozumieli, że widać jest to sportowe wydarzenie, którym żyje cała Polska i wszyscy jej obywatele. Z gratulacjami dla medalistów spieszyli więc nie tylko wierchuszka, jak prezydent Andrzej Duda czy premier Mateusz Morawiecki, ale za pośrednictwem mediów społecznościowych prześcigali się w lukrowaniu wiekopomnych wyczynów młociarek i młociarzy oraz kulomiotów również politycy z dalszych rzędów. Premier Morawiecki zaordynował spotkanie z ministrem sportu i turystyki Witoldem Bańką, nawiasem mówiąc byłym lekkoatletą, a od dwóch lat chyba najhojniejszym mecenasem PZLA w całej jego blisko stuletniej historii.
Morawiecki dał się ponieść sportowym emocjom i zapowiedział, że jest skłonny wyrazić zgodę na rozszerzenie indywidualnych kontraktów sponsorskich zawodników ze spółkami skarbu państwa. Celem tej forsowanej od jakiegoś czasu przez ministra Bańkę inicjatywy jest wsparcie finansowe najbardziej utytułowanych i perspektywicznych lekkoatletów w ich przygotowaniach do igrzysk w Tokio.

Z kręgu współpracowników Morawieckiego popłynęły też w świata spekulacje, że pan premier rozważa projekt zainwestowania większych pieniędzy w infrastrukturę , konkretnie w budowę kilkunastu hal lekkoatletycznych. Ich budowa mogłaby się rozpocząć po jesiennych wyborach samorządowych, a koszt całego projektu szacuje się na 300 milionów złotych. „Sukcesy i medale to wielka promocja kraju. A do tego sukcesy mogą się przełożyć na dalszą poprawę nastrojów społecznych i w konsekwencji na wyniki wyborów, czego przez wiele lat nie doceniała Platforma Obywatelska” – biegnie w kraj przesłanie szefa rządu. Emerytowanym działaczom PZLA takie wieści wyciskają łzy wzruszenia oraz przypominają czasy z młodości, gdy takie hasła nikogo nie bulwersowały.

 

Pieniędzy nigdy za wiele

Przypomnijmy, że jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw Europy w Berlinie sponsor Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, grupa PKN Orlen, ogłosiła nawiązanie współpracy stypendialnej z kilkunastoma polskimi zawodnikami. Obecnie lista sportowców, którzy mogą liczyć na ich wsparcie finansowe, liczy 20 nazwisk. Wśród nich jest 17 lekkoatletów, także ci, którzy zdobywali medale na ME w Berlinie. Po mistrzostwach minister sportu Witold Bańka wyznał, że resort przeznacza na polską lekkoatletykę coraz więcej pieniędzy z roku na rok. W bieżącym było to 38 mln złotych. Bieda w PZLA nie piszczy, ale kto nie chciałby więcej niż ma?

 

Klasyfikacja medalowa ME 2018:

1. W. Brytania 7 5 6 18
2. Polska 7 4 1 12
3. Niemcy 6 7 6 19
4. Francja 3 4 3 10
5. Belgia 3 2 1 6
5. Grecja 3 2 1 6
7. Białoruś 3 1 3 6
8. Norwegia 3 1 1 5
9. Hiszpania 2 3 5 10
10. Ukraina 2 3 2 7
11. Portugalia 2 0 0 2
12. Holandia 1 3 3 7
13. Turcja 1 2 2 5
14. Szwajcaria 1 2 1 4
14. Szwecja 1 2 1 4
16. Włochy 1 1 4 6
17. Litwa 1 0 1 2
18. Chorwacja 1 0 0 1
18. Izrael 1 0 0 1
20. Czechy 0 2 1 3
21. Azerbejdżan 0 1 0 1
21. Bułgaria 0 1 0 1
21. Słowacja 0 1 0 1
24. Austria 0 0 2 2
25. Estonia 0 0 1 1
– Węgry 0 0 1 1
– Irlandia 0 0 1 1

Dyskobole odpadli bez walki

W rozpoczętych w poniedziałek mistrzostwach Europy w Berlinie nasi lekkoatleci spisują się na ogół zgodnie z oczekiwaniami. Poza dyskobolami Piotrem Małachowskim i Robertem Urbankiem, którzy skompromitowali się z kretesem.

 

Większą przykrość fanom królowej sportu sprawił Piotr Małachowski, bo przecież w Berlinie bronił mistrzowskiego tytuły wywalczonego dwa lata temu w Amsterdamie. Aktualnemu mistrzowi, zwłaszcza tak doświadczonemu, wręcz nie wypada odpadać w kwalifikacjach konkursu bez choćby jednej udanej próby. A zasady kwalifikacji do finału rzutu dyskiem były proste – trzy próby i minimum 64 metry do osiągnięcia. Ostatecznie można się było dostać do finałowej dwunastki zawodników z gorszym rezultatem, jeśli w stawce finalistów nie wszyscy uzyskali 64 m. Dlatego mimo słabszej nawet dyspozycji warto było wykonać choćby jeden mierzony rzut, tak jak to zrobił w kwalifikacjach choćby kulomiot Konrad Bukowiecki, bo chociaż nie przekroczył 20 metrów, to mimo to awansował do finałowego konkursu. A Bukowiecki na dodatek ma alibi dla słabszej postawy, bo tuż przed mistrzostwami skręcił stopę i właściwie pojechał do Berlina na własną odpowiedzialność.

Małachowskiego nic nie tłumaczy, bo chociaż ostatnio nie uzyskiwał oszałamiających rezultatów, to rzucić dyskiem w granicach 64 metrów na pewno był w stanie. W pierwszej próbie rzucił poniżej 60 metra i celowo spalił rzut. Ale w drugiej trafił dyskiem w siatkę i nagle zrobiło się nerwowo, bo został mu już tylko jeden rzut. W swojej ostatnie próbie Małachowski posłał dysk tuż za linię 60 metra, ale taka odległość nie dawała awansu do finału konkursu, więc pan dyskobol ostentacyjnie spalił próbę i w efekcie nie zostanie nigdzie zachowane, że w Berlinie mistrz Europy z 2016 roku odstawał tak znacznie od najlepszych zawodników w stawce.

Męczarnie Małachowskiego z trybun obserwował jego przyjaciel, a obecnie wiceprezes PZLA Tomasz Majewski. Po nieudanych próbach kręcił głową z dezaprobatą, ale potem starał sie pocieszyć wyraźnie przybitego niespodziewaną klęską Małachowskiego.
35-letni dyskobol ma w swoim dorobku dwa złote medale w wywalczone w mistrzostwach Europy, złoto wywalczone w mistrzostwach świata w Pekinie w 2015 roku oraz dwa srebra zdobyte w światowych czempionatach w 2009 i 2013 roku. Poza tym Małachowski jest też dwukrotnym wicemistrzem olimpijskim (2008 i 2016).
Tylko odrobinę lepiej wypadł w Berlinie drugi z naszych dyskoboli, Robert Urbanek. On także nie przeszedł kwalifikacji, ale przynajmniej zaliczył rzuty. Ostatecznie zakończył rywalizację na 14. miejscu z wynikiem 62,00 m. Obaj nasi zawodnicy podzielili los medalistów olimpijskich z Rio de Janeiro – Christopha Hartinga i Daniela Jasinskiego. Kwalifikacje w rzucie dyskiem przyniosły bowiem pogrom zawodników o znanych nazwiskach.

 

Rekordowo liczna kadra na ME 2018 w Berlinie

Polski Związek Lekkiej Atletyki pokazał moc. Wysyła na 24. mistrzostwa Europy w Berlinie najliczniejszą reprezentację w historii europejskich czempionatów. O medale w stolicy Niemiec powalczy 50 zawodników i 36 zawodniczek.

 

W Berlinie szóstka naszych lekkoatletów bronić będzie mistrzowskich tytułów sprzed dwóch lat. W Amsterdamie biało-czerwoni zwyciężyli w klasyfikacji medalowej zdobywając 6 złotych, 5 srebrnych i jeden brązowy medal. „Nie chcę prognozować, ile medali tegorocznych mistrzostwach Europy zdobędziemy, ale nasi zawodnicy są naprawdę dobrze przygotowani do startu i stawiają sobie tylko ambitne cele” – zapewnia dyrektor sportowy PZLA Krzysztof Kęcki. W składzie reprezentacji zabrakło halowego mistrza i rekordzisty świata w sztafecie 4×400 m Jakuba Krzewiny (WKS Śląsk Wrocław), który w sezonie letnim zmagał się z problemami zdrowotnymi i nie zdołał osiągnąć odpowiedniej formy.

Z tego samego powodu w Berlinie nie wystąpi również legitymująca się drugim wynikiem w tym roku w Europie (66,53) oszczepniczka Marcelina Witek (AML Słupsk). Lekkoatletka zmagała się w ostatnich tygodnia z kontuzją i kierownictwo PZLA uznało, że nie ma po co jechać do stolicy Niemiec. Witek ma jednak w tej kwestii odmienne zdanie. „Spełniłam wszystkie kryteria. Po co one są wyznaczane, skoro nie mają żadnego znaczenia? – twierdzi 23-letnia zawodniczka, która swój najlepszy wynik – 66,53 m, uzyskała 5 maja w Białogardzie. Tydzień później podczas zawodów Diamentowej Ligi w Szanghaju rzuciła 64,49 m, lecz później zmagała się z kontuzją barku i do rywalizacji wróciła dopiero 5 lipca w Lozannie, gdzie osiągnęła 56,72 m. Niedawno w mistrzostwach Polski w Lublinie wygrała wynikiem 55,97 m. Oszczepniczka jest rozżalona decyzją PZLA, bo chociaż nie osiąga jeszcze wyników sprzed kontuzji, to jednak trenuje na pełnych obrotach i do mistrzostw miała nadzieję wrócić do optymalnej formy.

W kadrze na ME w Berlinie nie ma innej oszczepniczki. Daleka od najlepszej dyspozycji po kontuzji jest rekordzistka kraju i czwarta zawodniczka igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro Maria Andrejczyk, która w lubelskich MP była dopiero piąta z wynikiem 50,76 m.

 

Kadra Polski na ME 2018

Kobiety: 100 m, 4×100 m – Ewa Swoboda (AZS AWF Katowice); 200 m, 4×100 m – Anna Kiełbasińska (SKLA Sopot), Martyna Kotwiła (RLTL ZTE Radom); 400 m, 4×400 m – Iga Baumgart-Witan (BKS Bydgoszcz), Małgorzata Hołub-Kowalik (KL Bałtyk Koszalin), Justyna Święty-Ersetic (AZS AWF Katowice); 800 m – Anna Sabat (CWKS Resovia); 800 m, 1500 m – Angelika Cichocka (SKLA Sopot); 1500 m – Sofia Ennaoui (MKL Szczecin); 5000 m – Paulina Kaczyńska (Pomorze Stargard); 5000 m, 10000 m – Katarzyna Rutkowska (KS Podlasie Białystok); maraton – Izabela Trzaskalska (AZS UMCS Lublin); 100 m ppł – Karolina Kołeczek (AZS UMCS Lublin), Klaudia Siciarz (AZS AWF Kraków); 400 m ppł – Joanna Linkiewicz (AZS AWF Wrocław), Justyna Saganiak (UKS 55 Łódź); 3000 m z przeszkodami – Alicja Konieczek (WMLKS Nadodrze Powodowo), Matylda Kowal (CWKS Resovia), Katarzyna Kowalska (LKS Vectra Włocławek); skok o tyczce – Justyna Śmietanka (AZS AWF Warszawa); trójskok – Anna Jagaciak-Michalska (OŚ AZS Poznań); pchnięcie kulą – Paulina Guba (AZS UMCS Lublin), Klaudia Kardasz (KS Podlasie Białystok); rzut dyskiem – Daria Zabawska (KS Podlasie Białystok); rzut młotem – Anita Włodarczyk (RKS Skra Warszawa), Joanna Fiodorow (OŚ AZS Poznań), Malwina Kopron (AZS UMCS Lublin); chód na 20 km – Katarzyna Zdziebło (LKS Stal Mielec); chód na 50 km – Joanna Bemowska (AZS UMCS Lublin), Agnieszka Ellward (WKS Flota Gdynia); 4×100 m – Kamila Ciba (OŚ AZS Poznań), Magdalena Stefanowicz (MKS MOSM Bytom), Karolina Zagajewska (AZS Łódź); 4×400 m – Martyna Dąbrowska (UKS 19 Bojary Białystok), Natalia Kaczmarek (AZS AWF Wrocław), Patrycja Wyciszkiewicz (OŚ AZS Poznań).

Mężczyźni: 100 m, 4×100 m – Dominik Kopeć (KS Agros Zamość), Remigiusz Olszewski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL), Przemysław Słowikowski (WKS Flota Gdynia); 400 m, 4×400 m – Dariusz Kowaluk (AZS AWF Warszawa), Łukasz Krawczuk (WKS Śląsk Wrocław), Karol Zalewski (AZS AWF Katowice); 800 m – Adam Kszczot (RKS Łódź), Mateusz Borkowski (RKS Łódź); 800 m, 1500 m – Marcin Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL), Michał Rozmys (UKS Barnim Goleniów); maraton – Błażej Brzeziński (WKS Śląsk Wrocław), Arkadiusz Gardzielewski (WKS Śląsk Wrocław), Mariusz Giżyński (WKS Grunwald Poznań), Artur Kozłowski (MULKS MOS Sieradz), Yared Shegumo (AZS AWF Warszawa), Henryk Szost (WKS Grunwald Poznań); 110 m ppł – Damian Czykier (KS Podlasie Białystok), Artur Noga (SKLA Sopot); 400 m ppł – Patryk Dobek (MKL Szczecin), Jakub Mordyl (AZS AWF Kraków); 3000 m z przeszkodami – Krystian Zalewski (UKS Barnim Goleniów); skok w dal – Tomasz Jaszczuk (WLKS Iganie Nowe); trójskok – Karol Hoffmann (MKS Aleksandrów); skok wzwyż – Sylwester Bednarek (RKS Łódź), Maciej Grynienko (UKS Orlica Domaniów); skok o tyczce – Piotr Lisek (OSOT Szczecin), Robert Sobera (AZS AWF Wrocław), Paweł Wojciechowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL); pchnięcie kulą – Konrad Bukowiecki (AZS UWM Olsztyn), Michał Haratyk (KS Sprint Bielsko-Biała), Jakub Szyszkowski (WKS Śląsk Wrocław); rzut dyskiem – Piotr Małachowski (WKS Śląsk Wrocław), Robert Urbanek (MKS Aleksandrów); rzut młotem – Paweł Fajdek (KS Agros Zamość), Wojciech Nowicki (KS Podlasie Białystok); rzut oszczepem – Marcin Krukowski (KS Warszawianka), Cyprian Mrzygłód (AZS-AWFiS Gdańsk), Bartosz Osewski (AZS-AWFiS Gdańsk); dziesięciobój – Paweł Wiesiołek (KS Warszawianka); chód na 20 km – Artur Brzozowski (AZS AWF Katowice), Dawid Tomala (AZS AWF Katowice); chód na 50 km – Rafał Augustyn (LKS Stal Mielec), Adrian Błocki (AZS AWF Katowice), Rafał Sikora (AZS AWF Katowice); 4×100 m – Krzysztof Grześkowiak (OŚ AZS Poznań), Eryk Hampel (OŚ AZS Poznań), Karol Kwiatkowski (AZS AWF Katowice); 4×400 m – Kajetan Duszyński (AZS Łódź), Rafał Omelko (AZS AWF Wrocław), Mateusz Rzeźniczak (RKS Łódź).