Hurkacz idzie w górę w rankingu ATP

W najnowszych notowaniach rankingu WTA i ATP nadal najwyżej z reprezentantów Polski sklasyfikowana jest Agnieszka Radwańska, ale Hubert Hurkacz jest od niej gorszy już tylko o 10 miejsc.

 

Hurkacz awansował o pięć pozycji i zajmuje obecnie 88. lokatę w rankingu ATP, najwyższą w dotychczasowej karierze. W czołowej setce światowej listy 21-letni tenisista jest jedynym Polakiem, ale wyżej od niego w Top 100 są sklasyfikowane dwie nasze zawodniczki – Agnieszka Radwańska po kolejnym spadku zajmuje obecnie 78. pozycję, a Magda Linette jest na 83. miejscu. Czwartą lokatę wśród naszych reprezentantów zajmuje Magdalena Fręch, plasująca się na 138. miejscu, a piątą 17-letnia Iga Świątek, klasyfikowana obecnie na 176. pozycji. Szósty w tym zestawieniu,a zarazem ostatni z biało-czerwonych w Top 200, jest Kamil Majchrzak (ATP 192).

Wypada odnotować, że kolejną lokatę wśród panów, 395. zajmuje Jerzy Janowicz, ale ponieważ z powodu kontuzji nie bierze udziału w turniejach, w październiku wypadnie całkowicie z rankingu ATP i niewykluczone, że zakończy w ogóle karierę. Podobnie niepewna jest przyszłość Agnieszki Radwańskiej, a zatem możliwe jest, że w przyszłym roku nasi reprezentanci będą rywalizować na marginesie wielkiego tenisa. Hurkacz w nowym sezonie stawia sobie za cel osiągnięcie miejsca w okolicach 50. lokaty, a tenisowi eksperci prognozują, że tak wysoko może zajść także Iga Świątek.

Tymczasem do światowej czołówce na koniec roku zawitała rewelacyjna 20-letnia Japonka Naomi Osaka, która w najnowszym notowaniu uplasowała się na czwartej pozycji. Przed nią są już tylko Simona Halep, Karolina Woźniacka i Andżelika Kerber. U panów prowadzi Rafael Nadal, przed Novakiem Djokoviciem i Rogerem Federerem.

 

Radwańska została hotelarką

Agnieszka Radwańska w najnowszym notowaniu rankingu WTA spadła z 65. na 74. miejsce. Na korcie jej się nie wiedzie, za to w biznesie wręcz odwrotnie. Właśnie niedawno otworzyła w Krakowie luksusowy hotel.

 

To już drugi tenisowy sezon z rzędu, w którym 29-letnia Agnieszka Radwańska nie liczy się w rywalizacji o udział w kończącym zmagania najlepszych tenisistek turnieju mistrzyń w Singapurze. W tym rankingu krakowianka zajmuje obecnie 69. lokatę i rozpoczynający się wkrótce turniej będzie mogła obejrzeć za pośrednictwem telewizora. Na pewno zagra w nim liderka światowej listy 27-letnia Rumunka Simona Halep, z którą Radwańska w tym roku wygrała, zagrają także dwie przyjaciółki naszej najlepszej tenisistki – reprezentująca Danię 28-letnia Karolina Woźniacka i reprezentująca Niemcy 30-letnia Andżelika Kerber. Oprócz nich miejsce w najlepszej ósemce sezonu mają w tej chwili 28-letnia Czeszka Petra Kvitova, 24-letnia Ukrainka Jelina Switolina, 25-letnia Amerykanka Sloane Stephens i 20-letnia Japonka Naomi Osaka, a szanse na zajęcie miejsca w tym elitarnym gronie zachowują jeszcze 26-letnia Czeszka Karolina Pliskova, jej rówieśniczka Holenderka Kiki Bertens i 20-letnia Białorusinka Aryna Sabalenka.

Jak widać Radwańska nie jest jeszcze w wieku, którym można tłumaczyć słabe wyniki na korcie. W jej przypadku bardziej wiarygodnie brzmią tłumaczenia, że nie jest już w stanie zmusić swojego nękanymi różnymi urazami organizmu ani też samej siebie do ciężkiej treningowej pracy. W jednym z niedawno udzielonych wywiadów wieloletni trener krakowianki Tomasz Wiktorowski wręcz powiedział, że w tej chwili nawet on nie jest w stanie przewidzieć, czy Radwańska w nowym sezonie w ogóle pojawi się na korcie. Niewykluczone, że tenisistka zrobi sobie długą przerwę w startach, a żeby zatrzymać spadek w rankingu, po prostu skorzysta z opcji jego zamrożenia. Być może długa przerwa pozwoli jej na całkowite wyleczenie wszystkich urazów, ale zwolennicy jej niekwestionowanego tenisowego talentu powinni oswajać się już powoli z myślą, że tak lubiana przez nich „Isia” już nie odzyska utraconej pozycji w światowej czołówce.

Sama Radwańska chyba też nie daje sobie na to wielkich szans i zaczyna szukać dla siebie innych wyzwań. Dowodzi tego otwarcie przez nią niedawno w Krakowie hotelu „Aga Tenis Apartments”. Nie jest to bynajmniej przystań dla ubogich, bo doba w nim w apartamencie typu „Superior” dla dwóch osób bez wyżywienia kosztuje 665 złotych, a nie jest to najtańsza opcja w ofercie. W sumie hotel ATA ma w dziesięć apartamentów, z których każdy nawiązuje wystrojem do miast, w których Radwańska święciła największe tenisowe triumfy.

 

 

Radwańskiej już nie chce się grać

W trakcie przegranego pojedynku w Seulu z Rumunką Iriną-Camelią Begu Agnieszka Radwańska zasygnalizowała uraz stopy. Gdy wróciła do kraju było jasne, że nie wystartuje w Pekinie. A to oznacza, że w rankingu WTA zakończy 2018 rok w okolicach 80. miejsca.

 

Radwańska ma za sobą kiepski sezon. Jej najlepszym wynikiem jest półfinał osiągnięty na trawnikach w Eastbourne (ranga WTA Premier). W Wielkim Szlemie zagrała w III rundzie Australian Open i II rundzie Wimbledonu. Do tego nie wygrała żadnego meczu w US Open i z powodu kontuzji pleców odpuściła też start w Paryżu w French Open. Turnieje w Azji miały być dla niej okazją do zatrzymania tendencji spadkowej w rankingu. Niestety, w stolicy Korei Południowej Radwańska wygrała tylko z wracającą po kontuzji kolana Amerykanką Bethanie Mattek-Sands, ale już drugiej rundzie zeszła z kortu pokonana przez Begu.

W tym przerywanym przez opady deszczu spotkaniu uwidoczniły się wszystkie mankamenty naszej tenisistki, zwłaszcza jej słabe przygotowanie kondycyjne. Nic dziwnego, że próby dotrzymania kroku rywalce zakończył się nadwyrężeniem mięśni i stawów. W tej sytuacji start w znacznie mocniej obsadzonym turnieju WTA Premier Mandatory w Pekinie mijał się z celem, bo w takiej formie w jakiej jest obecnie, Radwańska w zasadzie nie ma szans z żadną zawodniczką z Top 100 światowej listy, a w stolicy Chin musiałaby rywalizować z rywalkami tylko z tego grona.

Radwańska wróciła zatem do Warszawy i ogłosiła zakończenie sezonu. Nie była jedyną z gwiazd kobiecego tenisa, bo azjatycką część sezonu odpuściły też m.in. Maria Szarapowa i Serena Williams. Teraz będzie się zastanawiać co dalej. Realnie oceniając, na powrót do ścisłej czołówki tenisistek nie ma już praktycznie szans, bo nawet gdyby zmusiła się do katorżniczego treningu, to żeby wrócić do Top 10 rankingu WTA musiałaby, jak na początku kariery, zaliczyć całą serię udanych turniejowych występów. Udanych, czyli zakończonych co najmniej dojściem do ćwierćfinału. A z jej niskim obecnie miejscem w rankingu oznacza to konieczność zaliczenia morderczej dla jej zdrowia serii występów w imprezach niższej rangi i słabiej przez to punktowanych, albo starty w kwalifikacjach do wielkich turniejów. Oczywiście jest jeszcze trzeci wariant, bo Radwańska ma w tenisowym światku mocne nazwisko i cieszy się sympatią kibiców, a to już są argumenty żeby starać się o tzw. dzikie karty tam, gdzie z racji odległego miejsca w rankingu musiałaby walczyć o miejsce w kwalifikacjach. Ten przywilej pozwolił szybko wrócić do czołówki Szarapowej, gdy wypadła z rankingu po dyskwalifikacji za doping, czy Wiktorii Azarence i Serenie Williams po urlopach macierzyńskich.

Nie wiemy jednak czy Radwańskiej chce się jeszcze na poważnie rywalizować. Jej wyniki w ostatnich dwóch latach pokazują, że preferowany przez nią techniczny tenis dzisiaj już nie gwarantuje sukcesów w starciach z coraz bardziej dominującymi w światowej czołówce zawodniczkami o potężnej posturze i atomowym uderzeniu, jak dwudziestolatki Aryna Sabalenka, Jelena Ostapenko czy Naomi Osaka.

Radwańska na razie nie zdradza swoich pomysłów na życie poza kortem. W udzielonym niedawno wywiadzie dla magazynu „InStyle” wyjawiła, że nad jej finansami, których stan szacuje się na co najmniej 30 mln dolarów, pieczę sprawuje mama, Marta Radwańska. Tenisistka przyznała, że na razie wprawdzie nie myśli o macierzyństwie, ale w przyszłości chciałaby mieć małą gromadkę. Zamierza też zbudować dom, który sama urządzi – parterowy, z dużym ogrodem i koniecznie bez schodów. Na pytanie, co zamierza robić w przyszłości, odpowiedziała krótki: „Życie pokaże. Może otworzę szkołę tenisową albo będę doglądać hotelu, który właśnie otwieram. Na pewno znajdę sobie jakieś ciekawe zajęcie”.

 

Radwańska dogania Linette

W najnowszym notowaniu rankingu WTA z polskich tenisistek wciąż najwyżej sklasyfikowana jest Agnieszka Radwańska (WTA 59), ale od Magdy Linette (WTA 68) dzieli ją już tylko dziewięć miejsc. Trzecia jest Magda Fręch (WTA 141), a na czwarte awansowała 17-letnia Iga Świątek.

 

Świątek ma za sobą udany sezon – wygrała juniorski turniej wielkoszlemowego Wimbledonu, ale ostatnio świetnie radziła sobie w rywalizacji z seniorkami w turniejach ITF. Najpierw triumfowała w Budapeszcie, a w niedzielę okazała się najlepsza w szwajcarskim Montreux. Punkty zdobyte na Węgrzech i w Szwajcarii pozwoliły utalentowanej nastolatce dokonać wielkiego skoku w rankingu WTA – aż o 118 miejsc, na najwyższą w karierze 180. lokatę. A to już jest pozycja dająca prawo gry eliminacjach do wielkoszlemowych turniejów. Magda Linette utrzymała miejsce w poprzedniego notowania i wciąż zajmuje 68. lokatę na światowej liście. W hierarchii polskich tenisistek 26-letnia poznanianka jest druga i w najbliższym czasie nie grozi jej utrata tego miejsca, bo Magdalena Fręch przeżywa regres formy i zjechał w dół ze 126. na 141. miejsce. Linette ma natomiast spore szanse zakończyć rok w roli rakiety numer 1 w naszym kobiecym tenisie, jeśli Agnieszce Radwańskiej nie uda się obronić punktów w dwóch azjatyckich turniejach, do których się zgłosiła.

Krakowianka znalazła się w punkcie zwrotnym swojej profesjonalnej kariery. W US Open odpadła już w 1. rundzie za tę porażkę zapłaciła utratą miejsca w Top 50 i spadkiem na 59. miejsce. Radwańska w tym sezonie ma jeszcze w planach występ w Seulu i Pekinie. Jeśli nie zatrzyma tendencji spadkowej, to w przyszłym roku o prawo gry w największych turniejach będzie musiała walczyć w kwalifikacjach. Ponieważ wykluczyła taką ewentualność, w jej przypadku rysują się trzy możliwe scenariusze. Pierwszy jest ambitny i wymaga podjęcia ciężkich, wręcz katorżniczych treningów pozwalających uzyskać siłę i wytrzymałość na poziomie prezentowanych obecnie przez zawodniczki z Top 50. Drugi jest wygodny, bo zakłada jedynie utrzymanie pozycji w drugiej połówce Top 100, pozwalającej na starty w wybranych turniejach niższej rangi oraz w Wielkim Szlemie. No i wreszcie trzeci scenariusz, dla Radwańskiej zapewne najbardziej kuszący, czyli zakończenie kariery pod pretekstem kłopotów zdrowotnych, a potem poświęcenie się rodzinie, nowym pasjom oraz pomnażaniu zarobionej na korcie fortuny.

Tymczasem w Top 10 rankingu WTA, w którym przez blisko dekadę pojawiało się nazwisko Radwańskiej, po US Open doszło do sporych przetasowań. Pozycję liderki utrzymała Rumunka Simona Halep, ale dwie kolejne lokaty zajmują Polki – wiceliderką jest nasza rodaczka w duńskich barwach Karolina Woźniacka, a trzecie reprezentująca Niemcy Andżelika Kerber. Pozostałe miejsce zajmują: 4. Caroline Garcia (Francja), 5. Petra Kvitova (Czechy), 6. Jelina Switolina (Ukraina), 7. Naomi Osaka (Japonia), 8. Karolina Pliskova (Czechy), 9. Sloane Stephens (USA), 10. Jelena Ostapenko (Łotwa).

 

Życiowy sukces Igi Świątek

Nasza utalentowana nastoletnia tenisistka wygrała w imponującym stylu turniej ITF w Budapeszcie z pulą nagród 60 tys. dolarów.

 

W stolicy Węgier Świątek w pięciu wygranych pojedynkach straciła tylko jednego seta. W rozegranym w minioną sobotę finale budapesztańskiego turnieju przeciwniczką 17-letniej warszawianki była starsza od niej o rok i wyżej notowana w rankingu WTA (203. miejsce) Ukrainka Katarina Zawacka. Świątek przegrała dwa pierwsze gemy, ale potem opanowała nerwy i przestała popełniać proste błędy. Po 80 minutach gry wygrała ostatecznie 6:2, 6:2. Triumf w Budapeszcie to największy jak dotąd sukces warszawianki na zawodowych kortach. Wcześniej zwyciężała w mniejszych turniejach ITF w Sztokholmie (2016), Bergamo, Gyor (2017) oraz Szarm el-Szejk i Pelham (2018).

Dzięki sukcesowi w Budapeszcie zajmująca 298. lokatę na światowej liście Świątek awansuje w okolice 225. pozycji, co już pozwoli jej na starty w eliminacjach Wielkiego Szlema. Ale nasza utalentowana tenisistka w przyszłym tygodniu ma wystąpić w kolejnym turnieju rangi ITF z pula nagród 60 tys. dolarów, tym razem na kortach ziemnych w szwajcarskim Montreux. Tam również do wzięcia jest 80 punktów rankingowych.

 

Radwańska wróciła do gry

Rumunka Simona Halep wciąż jest liderką rankingu WTA. W najnowszym notowaniu nie doszło do żadnych zmian w czołowej dziesiątce. 31. lokatę utrzymała też najwyżej klasyfikowana z polskich tenisistek Agnieszka Radwańska.

 

Radwańska wróciła do rywalizacji po dwumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją i wystartowała w turnieju na trawiastych kortach w Eastbourne. W 1. rundzie krakowianka zmierzyła się z zajmującą 37. miejsce w rankingu Węgierką Timeą Babos. W pierwszym secie nasza tenisistka miała problemy tylko na początku partii, bo przegrała swoje podanie na 2:3. Błyskawicznie jednak odrobiła stratę, a potem wygrała pewnie trzy kolejne gemy i całego seta 6:3, notując aż pięć asów serwisowych.

W drugiej odsłonie Polka nie dała Węgierce żadnych szans. Po trzech przełamaniach prowadziła już 5:0, ostatecznie triumfowała w drugim secie 6:1. Nasza najlepsza tenisistka ma na koncie zwycięstwo w Eastbourne – triumfowała tu w 2008 roku pokonując w finale Rosjankę Nadieżdę Pietrową. Do finału dotarła też w 2015 roku, ale wtedy musiała uznać wyższość Szwajcarki Belindy Bencic.

W drugiej rundzie przeciwniczką Radwańskiej była wyżej od niej klasyfikowana w światowym rankingu Australijka Darią Gawriłową (WTA 25). Wcześniej miała okazję zmierzyć się z tą rywalką tylko raz, podczas ubiegłorocznego turnieju w New Heaven. Wtedy triumfowała australijska tenisistka wygrywając 6:4, 6:4 (ich wtorkowy pojedynek w Eastbourne zakończył się po zamknięciu wydania).

Radwańska nie uczestniczyła w rywalizacji od połowy kwietnia, kiedy to z powodu kontuzji pleców musiała skreczować w pierwszej rundzie turnieju na ziemnych kortach w Stambule. Polka z powodu urazu odpuściła cały cykl imprez ceglanej mączce, w wielkoszlemowym French Open włącznie. Mimo tak długiej nieobecności utrzymała miejsce na początku czwartej dziesiątki światowej listy, ale w zbliżającym się wielkoszlemowym Wimbledonie będzie musiał dojść co najmniej do czwartej rundy, żeby obronić zdobyte w ubiegłym roku punkty rankingowe.

W pojedynku z Timeą Babos nasza najlepsza zawodniczka zademonstrowała niezłą formę i była z niej zadowolona. „Nie mam w Polsce kortów trawiastych, więc na przygotowania tutaj miałam tylko kilka dni. Ten turniej jest zawsze znakomitym przygotowaniem przed Wimbledonem. Trzeba jednak uważać, bo już na początku można trafić na bardzo wymagające rywalki. Pierwszy mecz po kilku tygodniach przerwy jest zawsze zdradliwy. Byłam nawet zdziwiona jakością mojej gry, zwłaszcza jeśli chodzi o serwis. Tego dnia czułam się dobrze w każdym elemencie i z żadnym nie miałam problemu” – podsumowała swój występ Radwańska.

Krakowianka jest pewna występu w wielkoszlemowym Wimbledonie, podobnie jak Magda Linette. W kwalifikacjach o prawo gry w głównej drabince walczyła jeszcze Magdalena Fręch, ale odpadła w drugiej rundzie.

Ogromny awans Hurkacza w rankingu ATP

Zakończony w miniony weekend wielkoszlemowy French Open zakończył się zwycięstwem liderów światowych rankingów. Wśród pań przewodzi Rumunka Simona Halep, wśród panów Hiszpan Rafael Nadal. Z Polaków najwyżej sklasyfikowani na światowych listach są Agnieszka Radwańska i Hubert Hurkacz.

 

Rafael Nadal po jednostronnym pojedynku pokonał Dominika Thiema 6:4, 6:3, 6:2 w finale wielkoszlemowego French Open. Hiszpan zdobył swój jedenasty tytuł na kortach Rolanda Garrosa i udowodnił, że jest niekwestionowanym królem kortów ziemnych. Dzięki wygranej z dorobkiem 8770 punktów utrzymał prowadzenie w rankingu ATP. Drugi w zestawieniu Szwajcar Roger Federer (8670 pkt) odpuścił start w stolicy Francji. Trzecią lokatę zajmuje Niemiec Alexander Zverev (5965). Pozostałe miejsca w Top 10 okupują: Argentyńczyk Juan Martin del Potro (5080), Chorwat Marin Cilić (4950), Bułgar Grigor Dimitrow (4870), Dominic Thiem (3835), reprezentant RPA Kevin Anderson (3635), Belg David Goffin (3110) i Amerykanin John Isner (3070).

Najlepszy w Polaków w rankingu ATP jest Hubert Hurkacz, który w ostatnich dwóch tygodniach najpierw doszedł do II rundy French Open, a w minioną niedzielę wygrał po raz pierwszy w karierze turniej rangi challenger, zwyciężając w finale Poznań Open 2018 rozstawionego z numerem 1 Japończyka Taro Daniela (ATP 82) 6:1, 6:1. Hurkacz jest dopiero drugim polskim tenisistą w 26-letniej historii poznańskiego challengera, który wpisał się na listę zwycięzców w grze pojedynczej. Za zwycięstwo w imprezie z pulą nagród 64 tys. euro zgarnął czek na 9200 euro oraz 90 punktów do rankingu ATP, co w połączeniu z punktami za II rundę French Open zapewniło mu gigantyczny awans aż o 67 miejsc w rankingu ATP. Hurkacz jest obecnie 121. rakietą na świecie i numerem 1 w Polsce. Drugi z naszych najlepszych tenisistów w zestawieniu, Kamil Majchrzak, jest sklasyfikowany na 191. miejscu. Warto pamiętać, że w rankingu deblistów trzecią pozycję zajmuje Łukasz Kubot. Hurkacz awansował też na 10. pozycję w „Race to Milan”, rankingu dla graczy do lat 21.

Wśród pań liderką rankingu WTA jest Simona Halep. Rumunka dzięki zwycięstwu w Paryżu ma na koncie 7970 punktów. Druga w zestawieniu jest nasza rodaczka w duńskich barwach Karolina Woźniacka (6745 pkt), a kolejne miejsca w Top 10 zajmują: Hiszpanka Garbine Muguruza (6550), Amerykanka Sloane Stephens (5463), Ukrainka Jelina Switolina (5205), Francuzka Caroline Garcia (4970), Czeszki Karolina Pliskova (4685) i Petra Kvitova (4610) oraz Amerykanki Venus Williams (3971) i Madison Keys (3536).

Z Polek wciąż najwyżej sklasyfikowana jest Agnieszka Radwańska (WTA 31), a oprócz niej w Top 100 mamy jeszcze Magdę Linetty (WTA 78). Coraz bliżej awansu do najlepszej setki światowej listy jest 20-letnia Magdalena Fręch (WTA 119). Czwartą rakietą wśród polskich tenisistek jest najmłodsza w czołowym kwartecie 17-letnia Iga Świątek, która zajmuje obecnie 344. lokatę.

Wielkoszlemowy triumf Simony Halep

Liderka rankingu WTA Rumunka Simona Halep w finale French Open pokonała Amerykankę Sloane Stephens i wygrała pierwszy wielkoszlemowy turniej w karierze.

 

Dla Sloane Stephens był to drugim wielkoszlemowym finał w karierze. W ubiegłym roku w US Open wygrała z rodaczką i przyjaciółką Madison Keys. Na paryskich kortach im. Rolanda Garrosa obie Amerykanki spotkały się w półfinale i ponownie lepsza okazała się Stephens, ale w pojedynku o tytuł czekała na nią znajdująca się w fantastycznej formie liderka światowego rankingu. Halep była mocno zmotywowana, bo swoją dominację chciała wreszcie potwierdzić wielkoszlemowym tytułem. Rumunka była tego bliska wcześniej, ale przegrała trzy wcześniejsze mecze o tytuł w imprezach tej rangi. W Paryżu uległa Rosjance Marii Szarapowej (2014) i Łotyszce Jelenie Ostapenko (2017), a w tym roku w Melbourne nie dała rady Dunce polskiego pochodzenia Karolinie Woźniackiej. W sobotę w finale 122. edycji French Open Halep wreszcie dopięła celu i zwyciężyła 3:6, 6:4, 6:1.

Rumunka była faworytką finału, bo wcześniej z siedmiu potyczek ze Stephens wygrała pięć, ale musiała swoje na korcie wybiegać i zdecydowanie lepiej wytrzymała kondycyjnie trudy meczu. W trzecim gemie atakująca zawzięcie liderka rankingu odpuściła Stephens dopiero przy prowadzeniu 5:0. Nie bez powodu – przed rokiem w trzeciej partii prowadziła już Ostapenko 3:0 i za szybko uwierzyła, że ma mecz wygrany. Tym razem już tego błędu nie popełniła. Za zwycięstwo w turnieju Halep otrzyma 2,2 mln euro premii i 2000 punktów rankingowych. W najnowszym notowaniu światowej listy jej przewaga nad drugą w zestawieniu Woźniacką urośnie do 1225 punktów. Na czwarte miejsce rankingu WTA awansuje Stephens i będzie najwyżej aktualnie sklasyfikowaną amerykańską tenisistką.