Nasi siatkarze o igrzyska zagrają z Francją, Słowenią i Tunezją

Nasza reprezentacja siatkarzy w rankingu FIVB znalazła się na 4. miejscu. Mistrzów świata na światowej liście wyprzedziły Brazylia, USA i Włochy.

 

Przy ustalaniu nowego rankingu FIVB liczyły się wyniki osiągnięte w ostatnich igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach świata oraz kwalifikacjach do mistrzostw świata, a także lokata zajęta w ostatnim Pucharze Świata i Lidze Światowej w 2017 roku. Sklasyfikowanie na czwartej pozycji sprawia, że nasi siatkarze w turnieju interkontynentalnym zagrają w jednej grupie z dziewiątym, szesnastym i dwudziestym pierwszym zespołem w rankingu. I tak rywalami reprezentacji Polski będą Francja, Słowenia i Tunezja. Prawo do gry o olimpijskie medale w Tokio uzyskają jedynie zwycięzcy sześciu turniejów interkontynentalnych. Drugą i ostatnią szansą na olimpijski awans będą turnieje kontynentalne w 2020 roku.

 

Grupy kwalifikacyjne do IO 2020

Grupa A: Brazylia, Egipt, Bułgaria, Korea Płd./Portoryko;
Grupa B: USA, Belgia, Holandia, Korea Płd./Portoryko;
Grupa C: Włochy, Serbia, Australia, Kamerun;
Grupa D: Polska, Francja, Słowenia, Tunezja;
Grupa E: Rosja, Iran, Kuba, Meksyk;
Grupa F: Kanada, Argentyna, Finlandia, Chiny.
Korea Południowa i Portoryko zajmują ex aequo 24. miejsce, decyzję o ich przydziale do grup podejmie FIVB.

 

Poświęcą pół miliona dolarów

Polski Związek Piłki Siatkowej zabiega o organizację turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk w Tokio, chociaż za ten przywilej FIVB winszuje sobie pół miliona dolarów. Ale dla siatkarskich działaczy olimpijski awans to w tej chwili priorytet.

 

Siatkarze zagrają o awans do turnieju olimpijskiego w dniach 9-11 sierpnia przyszłego roku. W pierwszej fazie kwalifikacji w turnieju interkontynentalnym trafią do grupy czterozespołowej, z której olimpijskie przepustki otrzyma wyłącznie zwycięzca. Stąd starania PZPS żeby nasz zespół był gospodarzem takiego turnieju, bo przy wsparciu swoich kibiców biało-czerwoni będą mieli większe szanse na zwycięstwo w grupie. Na razie jeszcze nie wiadomo z kim Polacy zagrają o prawo gry w Tokio. Rywali poznają dopiero po ogłoszeniu nowego rankingu FIVB. Z całą pewnością jednak jeden z rywali to będzie zespół z górnej półki. Jeśli nasi siatkarze nie uzyskają awansu za pierwszym podejściem, wówczas w styczniu 2020 roku będą musieli powalczyć o awans na igrzyska w turnieju ostatniej szansy. Miejmy jednak nadzieję, że wzmocnieni genialnym kubańskim siatkarzem Wilfredo Leonem załatwią sprawę już w sierpniu przyszłego roku.

Znacznie gorzej wyglądają perspektywy zakwalifikowania się na igrzyska reprezentacji kobiecej. Słabe wyniki w ostatnich latach doprowadziły do dużego spadku biało-czerwonych w światowym rankingu, przez co może się okazać, że po ogłoszeniu najnowszego notowania rankingu FIVB nasz zespół nie zostanie dopuszczony do pierwszej fazy kwalifikacji olimpijskich. Być może dostaną szansę występu w turnieju ostatniej szansy w styczniu 2020 roku, ale warunkiem jest zajęcie wysokiego miejsca w przyszłorocznych mistrzostwach Europy. Jeśli jednak Polki uzyskają prawo gry w kwalifikacjach, PZPS także wystąpi o organizację takiego turnieju w Polsce.

 

Wilfredo Leon zagra w kwalifikacjach olimpijskich

Wilfredo Leon będzie mógł wziąć udział w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio. Wyznaczono już jego termin – odbędzie się w dniach 9 – 11 sierpnia 2019 roku.

 

Panie o prawo gry na igrzyskach olimpijskich w Tokio powalczą od 2 do 4 sierpnia, natomiast panowie tydzień później, w dniach 9-11 sierpnia. A to oznacza, że w naszej reprezentacji będzie mógł już zagrać Kubańczyk Wilfredo Leon, któremu z końcem lipca skończy się okres karencji po zmianie barwa narodowych. To świetna wiadomość, bo ten znakomity siatkarz imponuje fantastyczną formą i jego obecność w polskiej kadrze będzie ogromnym wzmocnieniem. Leon po czterech latach obfitujących w sukcesy występów w rosyjskim Zenicie Kazań latem tego roku zmienił klubowe barwy i przeniósł się do włoskiej Serie A. Jego nowy zespół, Sir Safety Perugia, w którym jest kluczowym graczem, na razie jest niepokonany. W hitowym meczu 7. kolejki Serie A pokonał Azimut Modenę z Bartoszem Bednorzem w składzie 3:1 i umocnił się na prowadzeniu. Leon zdobył 25 punktów, kończąc 69 procent swoich akcji w ofensywie.

Biało-czerwoni na pewno zagrają w sierpniu o kwalifikację, a PZPS na dodatek stara się o rolę gospodarza jednego z sześciu turniejów. Bardziej skomplikowana jest natomiast sytuacja naszej kobiecej reprezentacji, bo podopieczne Jacka Nawrockiego muszą poczekać na ogłoszenie nowego rankingu FIVB. W 2019 roku zostanie rozegranych sześć turniejów interkontynentalnych, w których udział wezmą 24 najlepsze ekipy według rankingu FIVB, którego najnowsze notowanie ukaże się w styczniu 2019 roku. Zostaną one przydzielone do sześciu grup, z których do turnieju olimpijskiego awansują zwycięzcy.
Drugą i ostatnią szansą na wywalczenie przepustki do turnieju w Tokio będą turnieje kontynentalne, które odbędą się w 2020 roku.

 

 

Siatkarskie mistrzostwa świata: Pora na Iran i Bułgarię

Polscy siatkarze na razie są niepokonani w mistrzostwach świata. Po zwycięstwach z Kubą, Portoryko i Finlandią biało-czerwoni obronili pozycję lidera grupy D. Przed meczami z Iranem i Bułgarią nasz zespół zapewnili już sobie awans do kolejnej fazy mistrzostw.

 

W trzecim meczu na mistrzostwach, z Finlandią, polscy siatkarze znów zadumali się w jednym secie i podobnie jak we wcześniejszym starciu z Kubą, przegrali. Ostatecznie biało-czerwoni pokonali Finów 3:1 (25:20, 26:28, 25:16, 25:15), ale ich nagła zapaść w drugiej partii była trochę irytująca. Na szczęście wkurzyła też samych zawodników, bo w dwóch kolejnych setach grali już jak natchnieni i wygrali je bezdyskusyjnie. Na szczególną pochwałę zasłużyli świetną grą w ataku, osiągając aż 93 procent skuteczności. Nasza reprezentacja z kompletem punktów prowadzi w grupie D. Jej kolejnym rywalem będzie w poniedziałek 17 czerwca Iran i będzie to mecz o pierwsze miejsce w grupie.

W piątek Rosjanie bez najmniejszych problemów wygrali z Tunezją 3:0 (25:19; 25:6, 25:19). Nikt w historii siatkarskich mistrzostw świata nie wygrał seta przewagą 19 punktów. Ostatni rekord został pobity w Krakowie, gdy cztery lata temu Stany Zjednoczone wygrały z Portoryko seta w stosunku 25:8. Wygrana z Tunezją była dla Rosji drugim zwycięstwem z rzędu. Wcześniej gładko pokonali Australijczyków i byli liderami grupy C. Ale w sobotę nas ich drodze stanęła ekipa Stanów Zjednoczonych, podobnie jak rosyjska uważana za jednego z największych faworytów mistrzostw. Trenerzy obu zespołów wystawili do gry najsilniejsze składy, ale Amerykanie tego dnia byli lepiej dysponowani i wygrali 3:1 (25:23, 20:25, 25:23, 25:20). Po tej porażce Rosjanie spadli na trzecie miejsce za USA i Serbię, do których tracą teraz jeden punkt.

Największą sensację w miniony weekend sprawili jednak siatkarze Holandii, którzy pokonali 3:1 (21:25, 25:20, 25:20, 25:21) drużynę Brazylii, aktualnego mistrza olimpijskiego. Canarinhos w niczym nie przypominali zespołu, który niedawno pewnie pokonał Francję. Kolejne nieudane zagrania tylko pogłębiały ich frustrację, którą próbowali wyładowywać na rywalach. Podczas przerwy technicznej interweniować musiał arbiter, który wezwał do siebie kapitanów obu ekip, aby nieco ostudzili rozpalone głowy kolegów. Holendrzy do końca grali doskonale w obronie. Nie pomogły kolejne zmiany dokonywane przez trenera Brazylijczyków Renana Dal Zotto. Brazylia w grupie B spadła na czwarte miejsce za Kanadę, Francję i Holandię.

Kanadyjczykom pierwsze miejsce i pewny awans do następnej fazy mistrzostw zapewniali sobie wygraną z Chinami 3:1. Ich trener Stephane Antiga okazał się lepszy od swojego konkurenta Raula Lozano. Było to starcie dwóch byłych selekcjonerów reprezentacji Polski. Antiga zdobył z biało-czerwonymi złoto w 2014 roku, a Lozano srebro w 2006 roku.

 

Obiecujące testy formy siatkarzy przed MŚ 2018

Nasz siatkarska reprezentacja przed wylotem na mistrzostwa świata rozegrała w Szczecinie dwa sparingowe mecze z zespołem Belgii. Biało-czerwoni wygrali oba spotkania po 3:1 i zaprezentowali obiecująca formę.

 

Po raz ostatni reprezentacja Polski siatkarzy grała w Szczecinie 20 lat temu. To szczęśliwe miasto dla biało-czerwonych, bo przed potyczkami z Belgią rozegrali tu sześć meczów i tylko jeden z nich przegrali – w 1979 roku z Japonią. Teraz ich bilans będzie jeszcze lepszy, bo po dwóch efektownych zwycięstwach nad belgijską drużyną aktualny bilans występów naszej siatkarskiej reprezentacji w Szczecinie wynosi 8-1. Jeszcze lepiej prezentują się statystyki ostatnich przed mistrzostwami świata spotkań kontrolnych. Podopieczni Vitala Heynena rozprawili się dwukrotnie z Kameruńczykami, następnie wygrali trzy mecze w Memoriale Huberta Jerzego Wagnera, kolejno z Kanadą, Francją i Rosją, a teraz rozprawili się z mocną ekipą Belgii, której trenerem jest były selekcjoner biało-czerwonych Andrea Anastasi.
Oba mecze w wypełnionej niemal do ostatniego miejsca szczecińskiej Neto Arenie były do siebie podobne. Nasi siatkarze zaczynali z impetem, ale po jednym lub dwóch wygranych setach przytrafiały im się krótkie przestoje, które rywale skrzętnie wykorzystywali. Po reprymendzie od trenera Vitala Heynena biało-czerwoni szybko jednak wracali na zwycięską ściekę. Ostatecznie pokonali Belgów dwukrotnie po 3:1 (25:23, 25:16, 20:25 i 25:22, a w drugim spotkaniu 25:21, 25:27, 25:14 i 25:18). „Mamy teraz dwa dni wolnego, złapiemy trochę świeżości i będzie jeszcze lepiej” – zapewniał Artur Szalpuk.
Polacy mistrzostwa świata zaczną 12 września od meczu z Kubańczykami. W grupie D zmierzą się jeszcze Bułgarią, Finlandią, Iranem i Portoryko.

 

Wszyscy szlifują formę przed mistrzostwami świata

Kadra naszych siatkarzy rozpoczęła ostatni etap przygotowań do mistrzostw świata. We wtorek i środę nasi siatkarze zagrają towarzysko z Belgią w Szczecinie, a potem odlecą do Bułgarii. Rywale biało-czerwonych też nie próżnują.

 

Po środowym meczu z Belgami trener biało-czerwonych Vital Heynen zaplanował swoim podopiecznym dwudniowy urlop. Potem kadra zbierze się ponownie i poleci do Bułgarii. Polacy pierwszy mecz w mistrzostwach świata rozegrają 12 sierpnia w Warnie (początek godz. 19:30), a ich rywalami będą Kubańczycy. Dopiero w bezpośredniej konfrontacji wyjdzie na jaw, które zespoły będą w tym turnieju naprawdę mocne. Na razie biało-czerwoni mogą się z nimi porównywać korespondencyjnie.

Grupowi rywale Polaków też nie próżnowali. Irańczycy w sobotę wygrali igrzyska azjatyckie, pokonując w finale Koreę Południową 3:0 (25:17, 25:22, 25:21). W tym tygodniu zespół prowadzony przez trenera Igora Kolakovicia przemieścił się już do Europy. Wdniach 6-8 września weźmie udział w turnieju towarzyskim w Ljubljanie, z udziałem ekip Słowenii, Kanady i Stanów Zjednoczonych. Natomiast zespół Finlandii w miniony weekend rozegrał dwa mecze towarzyskie z drużyną Japonii, prowadzoną przez znanego w Polsce Philippe’a Blaina, byłego asystenta selekcjonera naszej mistrzowskiej ekipy z 2014 roku Stephane’a Antigi. Pierwsze spotkanie Finowie wygrali 3:2, ale drugie przegrali gładko 0:3. W poniedziałek mecz kontrolny rozegrali też Bułgarzy. Współgospodarze (z Włochami) tegorocznego światowego czempionatu gładko pokonali w Warnie Egipt 3:0 (25:18, 26:24, 25:19). Trener Płamen Konstantinow i jego zespół swój pierwszy mecz w mistrzostwach rozegrają w niedzielę z Finlandią. Równolegle turniej zainaugurują w Rzymie Włosi, którzy w minioną niedzielę wygrali sparing z Chinami 3:0 (25:20, 25:17, 25:17) i bez obaw czekają na swój pierwszy mecz w turnieju, z Japończykami.

Co ciekawe, po niedzielnej (9 września) inauguracji mistrzostw świata w turnieju nastąpi dwudniowa przerwa, a reszta ekip stanie do walki dopiero w środę 12 września. Wówczas na dobre ruszą zmagania we Florencji (grupa A), Bari (grupa C), Ruse (grupa B) i Warnie (grupa D). Najciekawiej na początek zapowiada się starcie Amerykanów z Serbami, czyli dwóch ekip, które bardzo słabo wypadły na poprzednich mistrzostwach w Polsce. Serbowie w weekend mierzyli się w Paryżu z Francją, gospodarze radzić sobie musieli bez kontuzjowanych Earvina N’Gapetha oraz Thibauta Rossarda, ale wygrali starcie 3:2 (26:28, 25:27, 25:19, 25:13, 15:12).

Na początku tego tygodnia z Bułgarii i Włoch nadeszła dobra wiadomość dla naszej reprezentacji. Gospodarze mistrzostw świata zmienili przepis, że w kadrze meczowej może być tylko 12 zawodników. Ostatecznie po naciskiem trenerów większości drużyn zgodzono się, aby na parkiecie mogły przebywać pełne 14-osobowe składy.

 

Rośnie forma biało-czerwonych przed MŚ 2018

Występ naszych siatkarzy w Memoriale Huberta Wagnera można uznać za udany. Zgodnie z oczekiwaniami podopieczni trenera Vitala Heynena pokonali Kanadę i Francję, a o zwycięstwo w turnieju zmierzyli się z faworyzowanymi Rosjanami.

 

Po raz pierwszy w historii Memoriału im. Huberta Wagnera skład kwartetu uczestników był taki sam jak rok wcześniej. W Tauron Arenie Kraków ponownie zmierzyły się zespoły Polski, Rosji, Francji i Kanady. Dla każdego z nich była to próba generalną przed wrześniowymi mistrzostwami świata, których gospodarzami będą Włochy i Bułgaria. Przed rokiem w Tauron Arenie Kraków triumfowali Polacy, przed Francuzami, Rosjanami i Kanadyjczykami. Żadna z drużyn nie zachowała statusu niepokonanej. Biało-czerwoni zwyciężyli, bo po porażce z Francją 2:3 potem pokonali Kanadę 3:0 i Rosję 3:2.

Trójkolorowi zmarnowali okazję na wygranie imprezy, bo chociaż wygrali z Rosjanami 3:2, to na zakończenie zmagań nieoczekiwanie dostali lanie od Kanadyjczyków, których do zwycięstwa poprowadził Stephane Antiga, były trener reprezentacji Polski, a przed laty także czołowy siatkarz francuskiej drużyny narodowej. W tym roku siatkarze tych czterech drużyn zmierzyli się ponownie, ale już trochę w zmienionych realiach, bowiem Polacy przystąpili do gry pod wodzą nowego szkoleniowca i ze zmienioną kadrą, zaś w roli murowanych faworytów wystąpili Rosjanie, aktualni mistrzowie Europy oraz triumfatorzy Siatkarskiej Ligi Narodów. Wyższe notowanie od naszej drużyny mieli też Francuzi, którzy w lipcowym finale Ligi Narodów zajęli drugie miejsce ulegając „Sbornej” 0:3.

W tegorocznej edycji Memoriału Huberta Wagnera aktualny układ sił w kwartecie uczestników wykrystalizował sie po dwóch seriach gier. W pierwszej Polacy pokonali Kanadę 3:0 (29:27, 25:17, 25:19), natomiast Rosja wygrała z Francją 3:1. W drugiej serii gier biało-czerwoni po heroicznym boju zwyciężyli trójkolorowych 3:2, zaś „Sborna” także 3:2 Kanadę. O zwycięstwo w turnieju nasza reprezentacja zagrała zatem w niedzielę z Rosjanami. Podopieczni Siergieja Szlapnikowa z ekipą „Klonowego Liścia” prowadzili już 2:0, ale wtedy selekcjoner „Sbornej” posłał na boisko rezerwowy skład i rywale odrobili straty, a niesieni powodzeniem postraszyli Rosjan jeszcze w tie-breaku, który przegrali dopiero na przewagi 19:21.

Mimo to ekipa Szlapnikowa była faworytem potyczki z gospodarzami krakowskiego turnieju. Po raz ostatni Polacy grali przeciwko Rosjanom w Final Six Ligi Narodów i przegrali z nimi w czterech setach. Tym razem wynik potyczki był trudny do przewidzenia, podobnie jak skład naszej drużyny, bo trener Heynen myślami jest już na mistrzostwach świata, na których biało-czerwoni będą bronić tytułu. Poza nim nikt chyba nie wie, jaką niespodziankę szykuje rywalom. Niedzielne mecze Polski z Rosją i Kanady z Francją zakończyły się po zamknięciu wydania.

 

Kadra siatkarzy ćwiczy w Zakopanem

Siatkarze powołani przez trenera Vitala Heynena do kadry na mistrzostwa świata zakończyli krótkie wakacje i zjechali do Zakopanego, gdzie w tamtejszym COS rozpoczęli ostatnie przygotowania do obrony na parkietach w Bułgarii i Włoszech mistrzowskiego tytułu wywalczonego cztery lata temu w Polsce.

 

Kadra biało-czerwonych trenuje w Zakopanem od 29 lipca. Zgrupowanie w stolicy polskich Tatr to dla zawodników miła odmiana, bo ich stałym miejscem spotkań jest zwykle Spała. „Mamy tutaj bardzo ładne widoki, ośrodek jest świetny i niczego nam w nim nie brakuje. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko ćwiczyć” – stwierdził jeden z nowych graczy naszej reprezentacji, Jakub Kochanowski. Zawodnicy są zadowoleni nie tylko z warunków treningowych, ale też z atrakcji jakie oferuje Zakopane w czasie wolnym, a których nie ma Spale. Nie wszyscy jednak zamierzają iść w ślady swojego trenera, bo Belg następnego dnia po przyjeździe do Zakopanego wszedł na Rysy i pochwalił się tym wyczynem na jednym z portali społecznościowych. Nasi siatkarze są wdzięczni belgijskiemu szkoleniowcowi, że potrafił w swoich planach wygospodarować dla nich trzytygodniowe wakacje, jeden z dłuższych w tej części sezonu w ostatnich latach. Wrócili z nich zrelaksowani i wypoczęci, ale już po trzech dniach trenowali na maksymalnych obrotach.

Wraz z piętnastką kadrowiczów przez cztery dni w zakopiańskim ośrodku trenował też Wilfredo Leon, który za rok o tej porze będzie już pełnoprawnym reprezentantem Polski, ale na razie tylko zapoznaje się z atmosferą kadry i swoimi nowymi kolegami. „Wilfredo jest najlepszym siatkarzem na świecie, więc my się cieszymy, że chce z nami grać. Ma nasze obywatelstwo, żonę Polkę, mają dziecko, on mówi świetnie po polsku. Fajnie, że mamy takiego zawodnika i że w przyszłym roku już do nas dołączy” – ocenił wizytę Kubańczyka Mateusz Bieniek. Kapitan reprezentacji Michał Kubiak nie omieszkał jednak zauważyć, że póki co naszą reprezentację czeka występ na mistrzostwach świata i będzie tam musiała poradzić sobie bez Leona, więc wszelkie rozważania o jego przyszłym wpływie na grę naszego zespołu ją na razie pozbawione sensu.
Przed wyjazdem na mistrzostwa świata biało-czerwoni zmierzą się w meczach towarzyskich z Kamerunem (18 sierpnia) i Belgią (4 i 5 września), a także zagrają w Memoriale Wagnera w Krakowie (24-26 sierpnia), z udziałem zespołów Rosji, Francji i Kanady.

Mistrzostwa świata w Bułgarii i we Włoszech rozpoczynają się 9 września. Pierwszy mecz Polacy zagrają trzy dni później. Biało-Czerwoni w grupie D zmierzą się z Kubą, Portoryko, Finlandią, Iranem i Bułgarią. Nasi siatkarze nie lekceważą żadnego z przeciwników, ale przed żadnym nie czują przesadnego respektu. Przewidują, że najtrudniejsza przeprawa może ich czekać z Iranem, z którym ostatnio przegrali w Lidze Narodów, ale od kilku lat jest to dla biało-czerwonych zawsze niewygodny rywal. „Naszym celem jest obrona złotego medalu, czyli musimy wygrywać z wszystkimi, jeśli chcemy go osiągnąć, ale czy tak będzie, to się okaże dopiero we wrześniu” – podsumował Bartosz Kwolek.

 

Kadra siatkarzy wybrana, pora na urlop

Selekcjoner reprezentacji Polski siatkarzy Vital Heynen podał skład kadry, który będzie przygotowywał się do mistrzostw świata. We wrześniu we Włoszech i Bułgarii biało-czerwoni będą bronić tytułu wywalczonego cztery lata temu w Polsce.

 

Nasza drużyna bez sukcesu zakończyła swój starty w Final Six Ligi Narodów. W Lille biało-czerwoni przegrali oba mecze w fazie grupowej, 0:3 z USA i 1:3 z Rosją, i mogli już tylko z oddali przyglądać się finałowym potyczkom Francuzów, Amerykanów, Rosjan i Brazylijczyków. Trener Vital Heynen nie czekał jednak z personalnymi decyzjami, tylko zaraz po powrocie do Polski ogłosił skład kadry na mistrzostwa świata. Teraz jego wybrańcy mają trzy tygodnie wolnego, ale 29 lipca mają się stawić w Zakopanem, gdzie rozpoczną przygotowania do występu we wrześniowym czempionacie we Włoszech i Bułgarii.

Na pozycji rozgrywających belgijski szkoleniowiec postawił na doświadczony duet Fabian Drzyzga – Grzegorz Łomacz. W Lille selekcjonera przekonał swoją formą Damian Schulz i on też znalazł się wśród atakujących kosztem Macieja Muzaja, a wraz z nim na tej pozycji wystąpią też Bartosz Kurek, który zaliczył bardzo dobry występ przeciwko „Sbornej”, oraz nieobecny we Francji Dawid Konarski. W kadrze znalazł się też kapitan drużyny Michał Kubiak, który po turniejach w Lidze Narodów rozegranych w naszym kraju dostał wolne z powodu problemów z oczami. Oprócz niego na pozycję przyjmującego Heynen wybrał Artura Szalpuka, Aleksandra Śliwkę i Bartosza Kwolka. Tercet środkowych tworzą natomiast Jakub Kochanowski, który przebojem wdarł się do kadry, oraz doświadczeni Mateusz Bieniek i Piotr Nowakowski. Libero numer jeden jest Paweł Zatorski i jego pozycja jest niezagrożona. Konkurować z nim będzie Damian Wojtaszek. W rezerwie pozostaje Tomasz Fornal.

W Zakopanem kadrowicze będą trenować do 8 sierpnia. Generalnym sprawdzianem formy przed mundialem będzie Memoriał Hubera Wagnera (24-26.08) w Krakowie z udziałem ekip Rosji, Francji i Kanady. Mistrzostwa świata we Włoszech i w Bułgarii rozpoczną się 9 września i potrwają do 30 września. Polacy trafili do grupy D, która swoje mecze będzie rozgrywać w Warnie. Rywalami biało-czerwonych będą gospodarze Bułgarzy oraz Irańczycy, Kubańczycy, Finowie i Portorykańczycy. Cztery najlepsze zespoły awansują do kolejnej fazy.

 

Kadra Polski na MŚ 2018:

Rozgrywający: Grzegorz Łomacz (Skra Bełchatów), Fabian Drzyzga (Olympiakos Pireus).
Atakujący: Dawid Konarski (Ziraat Bankasi Ankara), Bartosz Kurek (Ziraat Bankasi Ankara), Damian Schulz (Trefl Gdańsk).
Środkowi: Piotr Nowakowski (Trefl Gdańsk), Mateusz Bieniek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Jakub Kochanowski (Indykpol AZS Olsztyn).
Przyjmujący: Michał Kubiak (Panasonic Panthers), Aleksander Śliwka (Asseco Resovia Rzeszów), Artur Szalpuk (Trefl Gdańsk), Bartosz Kwolek (ONICO Warszawa), Tomasz Fornal (Cerrad Czarni Radom).
Libero: Paweł Zatorski (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Damian Wojtaszek (ONICO Warszawa).

 

Kadra siatkarzy na Final Six w Lille

Trener reprezentacji Polski siatkarzy Vital Heynen ogłosił skład kadry na turniej finałowy pierwszej edycji Ligi Narodów, który w dniach 4-8 lipca zostanie rozegrany na stadionie we francuskim Lille.

 

Biało-czerwoni awansowali do turnieju finałowego Ligi Narodów z szóstego miejsca. Fazę interkontynentalną nasza reprezentacja pod wodzą belgijskiego szkoleniowca Vitala Heynena zakończyła z 10 zwycięstwami i pięcioma porażkami na koncie. „Jesteśmy bardzo zadowoleni, że udało nam się awansować do Final Six. Mam nadzieję, że sprawimy tam niespodziankę” – powiedział kapitan polskiej reprezentacji Mateusz Bieniek.

Trener Heynen w każdym z piętnastu rozegranych meczów wystawiał do gry inną wyjściową szóstkę graczy, więc w sumie prawie każdy z zawodników powołanych przez niego do szerokiej kadry miał okazję dołożyć cegiełkę do tego awansu. „Wykorzystałem w fazie interkontynentalnej 21 zawodników i każdy z nich spisał się lepiej niż oczekiwałem. Oni mieli okazję przekonać się jak ja pracuję, a ja z kolei poznałem jak pracują oni. Ale mamy jeszcze przed sobą długą drogę do pełnego zrozumienia” – stwierdził trener Heynen na konferencji prasowej, na której podał skład kadry na Finals Six w Lile.

W turnieju finałowym rywalami biało-czerwonych w grupie B będą Rosjanie (mecz z nimi 4 lipca, godz. 18.00) i Amerykanie (5 lipca, godz. 18.00). „Chyba trafiliśmy na dwie najmocniejsze drużyny w tej edycji Ligi Narodów. Ale powalczymy” – zapewnił Bieniek. W grupie A znalazły się ekipy Francji, Brazylii i Serbii.

 

Kadra Polski na Final Six:

Rozgrywający: Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz; atakujący: Damian Schulz, Bartosz Kurek, Maciej Muzaj; przyjmujący: Mateusz Mika, Bartosz Bednorz, Artur Szalpuk, Bartosz Kwolek, Aleksander Śliwka; środkowi: Bartłomiej Lemański, Mateusz Bieniek, Jakub Kochanowski; libero: Paweł Zatorski, Michał Żurek.