Nie zmarnujmy naszej szansy

Bez reprezentacji lewicy w samorządach,
bez prezydentów i radnych z „SLD – Lewica Razem”,
prawica zdominuje naszą Polskę i nas.
Prawica z PiS, albo ta z PO i PSL.
To oni urządzą nam życie po ichniemu.
Bez pytania o naszą zgodę, bez pytania o nasze zdanie.
Urządzą nam przyszłość i przeszłość.
Znów oplują naszych bliskich. Znów będą rozwalać ich groby.
I nasze pewnie też.
Będą mieli prawo do tego, bo sami im takie prawo damy.
Kiedy nie pójdziemy na wybory.
My i nasi bliscy.
Kiedy nie zagłosujemy na naszych kandydatów
z „SLD – Lewica Razem”.
Kiedy poddamy się bez walki wyborczej.
Zapomnijmy o wczorajszych sporach i urazach!
Bądźmy zjednoczoną, polską lewicą!
Bądźmy razem w niedzielę 21 października !
Nie dajmy się prawicy przegłosować!
Nie dajmy się prawicy zakneblować!

 

 

NASI AUTORZY KANDYDUJĄ

 

Informujemy, że autorzy publikujący w „Trybunie” kandydują w wyborach samorządowych. Lista nr 5.

  • Czesława Christowa kandyduje na radną do Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego z okręgu Szczecin-Police;
  • Czesław Cyrul kandyduje na radnego Rady Miasta Wrocławia ze Szczepin, Popowic, Gądowa Małego, Kozanowa i Pilczyc;
  • Andrzej Dryszel kandyduje na Radnego Rady Miasta Warszawy z Bielan i Żoliborza;
  • Wincenty Elsner kandyduje na radnego do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego z powiatów: górowskiego, milickiego, oleśnickiego, oławskiego, strzelińskiego, średzkiego, trzebnickiego, wołowskiego i wrocławskiego;
  • Piotr Gadzinowski kandyduje na radnego Rady Miasta Warszawy z Wilanowa i Ursynowa;
  • Krzysztof Gawkowski kandyduje na radnego Sejmiku Województwa Mazowieckiego z powiatów: grodziskiego, legionowskiego, nowodworskiego, otwockiego, piaseczyńskiego, pruszkowskiego, warszawskiego zachodniego i wołomińskiego;
  • Tadeusz Iwiński kandyduje na radnego do Sejmiku Województwa Warmińsko-Mazurskiego z powiatów: ełckiego, gołdapskiego, kętrzyńskiego, olecki i węgorzewskiego;
  • Krzysztof Podgórski kandyduje na radnego Rady Miasta Torunia z Wrzosów, Starówki, Chełmińskiego i Jar;
  • Maciej Prandota kandyduje na radnego do Sejmiku Województwa Mazowieckiego z okręgów ostrołęckiego i siedleckiego;
  • Rafał Skąpski kandyduje na prezydenta miasta Nowego Sącza;
  • Danuta Waniek kandyduje na radną do Sejmiku Województwa Mazowieckiego z prawobrzeżnej Warszawy;
  • Grzegorz Wiśniewski kandyduje do na radnego Rady Miasta Warszawy z Bemowa, Włoch i Ursusa.
  • Agnieszka Wołk-Łaniewska kandyduje na radną Sejmiku Województwa Mazowieckiego z Bemowa, Bielan, Ursusa, Włoch, Woli i Żoliborza.
  • Anna-Maria Żukowska kandyduje na radną Rady Miasta Warszawy z Targówka, Wawra i Wesołej.

W sukurs kandydatom lewicy Wywiad

Znany aktor i znakomity parodysta Andrzej Bychowski postanowił wesprzeć kandydatów Sojuszu Lewicy Demokratycznej – Lewica Razem do organów warszawskiego samorządu i własnym kosztem przygotował ulotki wyborcze kandydata na prezydenta Warszawy Andrzeja Rozenka, a także m.in. Moniki Jaruzelskiej, Agnieszki Wołk-Łaniewskiej i Jana Hartmana. Rozmawia z nim Krzysztof Lubczyński.

 

Skąd ten pomysł prywatnego wsparcia lewicowych kandydatów?

Bardzo mi zależy na dobrym wyniku Sojuszu Lewicy Demokratycznej w stolicy, z którą jestem związany od najwcześniejszego, okupacyjnego jeszcze dzieciństwa. W Warszawie się nie urodziłem, ale los rzucił mnie tu z rodziną i mieszkałem w niej od 1939 do 1945 roku, na ulicach Bliskiej, Dąbrowieckiej i Targowej. Opowiadałem już kiedyś „Trybunie” o tragikomicznej, ale szczęśliwie zakończonej przygodzie z oficerem niemieckim, którego, jako smarkacz obsiusiałem z balkonu i zrobiło się na chwilę niebezpiecznie. Po wojnie opuściliśmy Warszawę i wróciłem do niej dopiero w 1966 roku, gdy słynni Gozdawa i Stępień zaproponowali mi angaż do Teatru „Syrena”. Nie jestem więc warszawiakiem z urodzenia, ale z serca. A co do samego pomysłu – uważam, że po pierwsze nie można dopuścić do wygranej PiS w Warszawie, w tym przede wszystkim do zdobycia przez nich stanowiska prezydenta stolicy, bo to byłby dalszy ciąg zagarniania państwa. Nie wierzę w obiecanki cacanki pana Patryka Jakiego, który usiłuje się przedstawić jako kandydat umiarkowany, ale robi to tylko dlatego, żeby nie odstraszyć umiarkowanych wyborców. Nie mam złudzeń, że gdyby tylko objął to stanowisko, to Warszawa znajdzie się w ręku PiS i biada warszawiakom. Nie chciałbym, by taki los stał się udziałem mojego miasta. Nie mam zaufania do pisowców i ich sojuszników, którzy są politycznymi oszustami i awanturnikami. Poza tym obserwuję, co się dzieje i widzę wokoło, że jest natłok, zalew jakichś prawicowych kandydatów pod rozmaitymi kłamliwymi szyldami, którzy wszystko wszystkim obiecują. Rafała Trzaskowskiego darzę większą sympatią, choćby dlatego, że znałem i ceniłem jego ojca jazzmana, ale zdecydowanie stawiam na kandydata lewicowego.

 

Skąd wybór tych akurat lewicowych kandydatów?

Popieram wszystkich, ale musiałem kogoś wybrać, bo nie jestem milionerem i nie jestem w stanie zamówić ulotek dla wszystkich kandydujących z list SLD – Lewica Razem.

 

Dlaczego popiera Pan Andrzeja Rozenka na stanowisko prezydenta stolicy?

Nie tylko dlatego, że mam lewicowe poglądy i zgadzam się z nim w całej rozciągłości i że uważam go za rozsądnego, mądrego człowieka, dobrego organizatora, który może przysłużyć się Warszawie. Cenię go także za jego walkę z haniebną ustawą dezubekizacyjną, która doprowadziła do śmierci, w tym samobójczych, już kilkadziesiąt osób. Dotknęła wielu niewinnych ludzi, którzy pracowali w służbach specjalnych z różnych powodów, niejednokrotnie w charakterze fachowców i którzy nie uczestniczyły w żadnych represjach.

 

Jak Pan spędzi najbliższe dni?

Będę rozdawał swoje ulotki na ulicach Warszawy. Już robiłem to na MDM w okolicy placu Konstytucji, a w najbliższych dniach można mnie będzie spotkać być może na Nowym Świecie czy na Żoliborzu. Zapraszam.

 

Dziękuję za rozmowę.

Lewica nie zniknęła

Aktywność, wrażliwość i wiara w wyznawane wartości jest ważniejsza niż ramy organizacyjne.

 

Mimo, że na Bielanach i Żoliborzu nie funkcjonują formalnie struktury Sojuszu Lewicy Demokratycznej, to ludzie o lewicowych poglądach nie przestali tam działać – i wierzą, że mogą zmieniać na lepsze rzeczywistość swoich „małych ojczyzn”.
Na Bielanach skrzyknęła się grupa inicjatywna – Marek Keller, Halina Szerszeń, i Krzysztof Rolf – rozumiejąca, że aby dokonywać zmian, trzeba być tam, gdzie podejmowane są decyzje ważne dla mieszkańców. Dołączyli do niej inni, pragnący działać dla dobra swych społeczności. Okazało się, że jest ich wielu.

 

Skąd przychodzimy

W ten sposób powstał komitet wyborczy i we wszystkich pięciu okręgach Bielan utworzono listy wyborcze, grupujące aktywistów startujących w wyborach samorządowych pod znakiem SLD-Lewica Razem.
Powstała też lista kandydatów do Rady Warszawy z okręgu skupiającego dzielnice Bielany i Żoliborz. Można zatem powiedzieć – a jednak jesteśmy, lewica nie zniknęła, chce rozwiązywać problemy społeczne i załatwiać lokalne, acz ważne dla wszystkich sprawy.
Wśród naszych działaczy z Bielan i Żoliborza jest tylko czterech członków SLD. Wszyscy kandydaci są przeciwni upolitycznianiu samorządów, a ten pogląd podziela i SLD, wiedząc, że to nie daje nic dobrego.
Nie obowiązuje więc żadna „linia partyjna”, a programem są problemy mieszkańców – którzy powinni mieć jak największy wpływ na to, co się dzieje w naszym mieście. SLD wspiera zaś ludzi aktywnych, nieobojętnych na sprawy społeczne i los innych.

 

Kim jesteśmy

Właśnie ci ludzie – działacze z Bielan i Żoliborza, zaproszeni na listy wyborcze SLD-Lewica Razem – reprezentują cały przekrój lokalnej społeczności. Od uczniów i studentów, po fachowców z tytułem doktora.
Są wśród nas ludzie najrozmaitszych zawodów: specjaliści od spraw socjalnych, pracownicy fizyczni, architekci, handlowcy, dziennikarze, psychologowie, emerytowani policjanci, przedstawiciele służby zdrowia, byli pracownicy administracji państwowej.
Tym, co łączy wszystkich kandydatów, jest wrażliwość na sprawy społeczne i aktywność. A istnieje wiele ważnych dla mieszkańców Bielan i Żoliborza problemów, które chcemy rozwiązywać.

 

O co walczymy

Zacznijmy od poprawy dostępu do szeroko pojętej opieki medycznej, zwłaszcza lekarzy. Ułatwienie tego dostępu to zadanie samorządu, w tym przypadku Rady Warszawy, bo miasto w większości, jest organem założycielskim dla placówek służby zdrowia. Należy to robić w sposób przemyślany, wydając racjonalnie pieniądze publiczne – w oparciu o konkretne potrzeby społeczne, które dziś nie są dobrze rozpoznane przez władze samorządowe.
Tymczasem my już wiemy, że na Bielanach i Żoliborzu jest ogromne zapotrzebowanie na opiekę nad osobami w podeszłym wieku i usługi rehabilitacyjne (drastycznie niedofinansowane) oraz opiekę nad ludźmi niepełnosprawnymi, zwłaszcza intelektualnie, którzy, pozbawieni wsparcia rodziny, często nie otrzymują właściwej pomocy.
Dlatego podejmiemy wszelkie działania w celu utworzenia tzw. mieszkań chronionych będących formą pomocy społecznej, przygotowującą osoby tam przebywające, pod opieką specjalistów, do prowadzenia samodzielnego życia.
Druga sprawa to smród. Walczymy z nim nie od dziś, a działając w samorządzie będziemy robić to skuteczniej. Wprawdzie została zamknięta kompostownia MPO na Radiowie, ale okazało się, że firma „Byś” wystąpiła o zezwolenie na 1 etap rozbudowy swego, położonego jeszcze bliżej osiedli mieszkaniowych, zakładu przetwarzania odpadów – czyli właśnie kompostowni. Ma ona działać w podobny sposób jak ta zamknięta na Radiowie tylko wydajniej – w tzw. systemie dynamicznym, zapewniającym szybsze wyrzucanie odoru na zewnątrz (mimo, że można zbudować kompostownię hermetyczną). Zatem i smród – już dziś docierający aż do Słodowca – będzie jeszcze mocniejszy. Chcemy zablokować tę inwestycję. Niestety, władze wyraziły już zgodę na uruchomienie przez firmę wielkiej kruszarki betonu, która hałasuje i nadmiernie pyli. Nie można pozwolić na nieprzestrzeganie wymogów technologicznych i zanieczyszczanie środowiska! Samorząd musi temu zapobiec, zwłaszcza, że działa już u nas, także uciążliwa, asfaltownia.

 

Skończyć z samowolą

Doprowadzimy również do szybszego sporządzania szczegółowych planów zagospodarowania przestrzennego. Ich powstawanie dziś się ślimaczy, niewykluczone, że ze względu na interes tych, którzy chcą w niekontrolowany sposób zabudowywać Warszawę.
Plany zagospodarowania przestrzennego ograniczają samowolę urzędników i inwestorów. Brak planów pozwala niemal bez ograniczeń stawiać co się chce i gdzie się chce – na przykład zabudować ostatnie korytarze świeżego powietrza dla Warszawy, ze szkodą dla społeczności lokalnych oraz środowiska.
Jest to szczególnie ważne teraz, gdy uchwalono przepisy ułatwiające rozpoczynanie wszelkich inwestycji gdy nie ma planu zagospodarowania przestrzennego.
Potrzebujemy też planów budowy miejsc parkingowych, zwłaszcza w okolicach stacji metra, których mamy sześć na terenie obu naszych dzielnic.
Przykładem dotychczasowej bezradności jest choćby parking pod Placem Wilsona, którego nie można wykorzystywać, gdyż dotychczas nie zaplanowano wjazdów do niego.
Prosimy Państwa o poparcie dla naszych zamierzeń.

 

Pragniemy się Państwu przedstawić.

 

Do RADY WARSZAWY z listy nr 5 SLD-Lewica Razem kandydują:

1. Kozłowska Krystyna
2. Dryszel Andrzej
3. Żurawski Cezary
4. Cymerman Wanda
5. Szymańska Dobromiła

 

Kandydaci do RADY BIELAN z listy nr 5 SLD-Lewica Razem:

okręg nr 1
1. Keller Marek
2. Brych-Wolska Kinga
3. Walczak Hanna
4. Łukomska Dominika
5. Mroczek Grzegorz

okręg nr 2
1. Łukomska-Rostecka Jolanta
2. Wolska Aleksandra
3. Rolf Krzysztof
4. Keller Marta
5. Kuczyński Igor

okręg nr 3
1. Szerszeń Halina
2. Sąsiadek Andrzej
3. Święconek Jadwiga
4. Rostecki Krzysztof
5. Brzeska-Malik Zofia

okręg nr 4
1. Jankowska Jolanta
2. Grzelakowski Wojciech
3. Szulecka-Popowicz Elżbieta
4. Mierzwińska Ewa
5. Kowalski Andrzej

okręg nr 5
1. Antoniewicz Barbara
2. Zychowicz Milena
3. Aniołkowska Elżbieta
4. Sałata Adam
5. Rostecki Filip

 

Co o samorządzie kandydat wiedzieć powinien

Samorządy mają określone kompetencje i należy mieć tergo świadomość. I nie obiecywać tego, co nie jest w ich zakresie.

 

1. Uczeni spierają się o historię samorządu, wiążąc ją jednak z rozwojem demokracji i tworzeniem lokalnej społeczności obywatelskiej. Na ziemiach polskich przejmowano wzory niemieckie, w których szefem samorządu był reprezentant króla – wójt, a z głosem doradczym występowali rajcy miejscy, wybierani przez obywateli danego miasta. To tzw. naturalistyczne podejście do samorządu – jego istotą była samoorganizacja społeczności lokalnej po to, aby jak najlepiej wypełniać nałożone przez władzę centralną obowiązki. Przy tej okazji tworzyły się więzi lokalne: umiejętność współdziałania, patriotyzm lokalny i poczucie identyfikacji z danym terenem.

2. Potencjał samorządu dostrzeżono dopiero w XIX wieku. To kanclerz Bismarck uznał – w obliczu pustej kiesy królewskiej – że warto samorządowi powierzyć kawałek władzy w zamian za realizację pewnych obowiązków państwa i finansowanie wykonywania tychże obowiązków. Tak więc samorząd otrzymał pewien zakres władzy państwowej (raz większy, niekiedy mniejszy) pod warunkiem, ze zorganizował sobie jego finansowanie. To państwowe podejście do samorządu, kiedy to samorząd staje się częścią aparatu państwowego, instytucją zarządzania państwem.

3. W XX wieku w zarządzaniu państwem i w podziale zadań pomiędzy władzą centralną a lokalną, pojawia się pojęcie pomocniczości (zwane z łacińska subsydiarnością). Zakłada ono, że ludzkie potrzeby i interesy powinny być realizowane przez jego najbliższe otoczenie. To, czego człowiek nie jest w stanie sam zaspokoić, ani przy pomocy rodziny, to bierze na siebie władza państwowa, przy czym w pierwszej kolejności instytucje najbliższe człowiekowi. Mówiąc inaczej, to czego nie załatwi gmina (bo nie ma kadr, pieniędzy i sprzętu), powinien załatwić powiat, a jeśli nie on – to województwo. Władza centralna ma obowiązek tak podzielić dochody budżetowe, aby każdy z tych podmiotów miał środki na realizację tych zadań. Zasada pomocniczości jest wprost zapisana w preambule do Konstytucji RP.

4. Aby zrealizować taki model organizacji państwa w Polsce powołano trzy podmioty samorządowe: gminy, powiaty i województwa, każdemu przypisując określone terytorium i mieszkańców. Ci ostatni, z mocy prawa, stanowią wspólnotę samorządową (lokalną w odniesieniu do gminy i powiatu, regionalną w odniesieniu do województwa). Filozofia podziału zadań, w uproszczeniu, wygląda następująco:
– gmina – odpowiada za zaspokojenie codziennych i powszechnych potrzeb człowieka: edukacja, kultura, bezpieczeństwo, zdrowie, pomoc socjalna, gospodarka komunalna, komunikacja lokalna itd.;
– powiat – odpowiada za te same dziedziny życia publicznego co gmina, ale realizuje te spośród nich, których ze względu na brak znamion powszechności lub ze względu na koszty staja się nieopłacane dla gminy: np. szkolnictwo na poziomie ponadpodstawowym, szpitale, domy starości, polityka zatrudnienia, itd.;
– województwo – podobnie jak powiat realizuje rzadsze i kosztowniejsze potrzeby ludzi jak np. szpitale kliniczne, komunikacja regionalna, ale też politykę zrównoważonego rozwoju, ochrony środowiska, politykę gospodarczą itd. Bardziej gospodaruje zasobami przestrzennymi, dużymi inwestycjami infrastrukturalnymi, niż ludzkimi potrzebami. W warunkach Unii Europejskiej województwo jest podmiotem realizacji polityki regionalnej i gospodarzem środków europejskich przeznaczonych na wyrównywaniem poziomu i jakości życia w Europie.

5. W Polsce samorząd jest zbudowany horyzontalnie, a więc każda jednostka samorządu terytorialnego jest niezależna od innych jednostek i jest samodzielna w realizacji swoich zadań. Nie ma podległości pionowej. Nadzór nad samorządem sprawuje Prezes Rady Ministrów poprzez wojewodów tylko pod względem legalności, czyli zgodności z prawem. Regionalne Izby Obrachunkowe sprawują nadzór pod kątem zgodności z prawem budżetowym i zasadami rachunkowości. Co do celowości inicjatyw i wydatków samorządu głos rozstrzygający należy do wyborców.

6. Zadania samorządu dzielimy na własne, zlecone i powierzone. Własne to te, które realizowane są na odpowiedzialność i za pieniądze samorządu. Zadania zlecone to te, które należą do państwa, ale zleciło je ono samorządowi w drodze ustawy dając określoną dotację na ich wykonanie (np. oświata). Ta dotacja nie może być przeznaczona na nic innego i w razie niewykorzystania wraca do budżetu centralnego. Zadania powierzone to te, na których realizację zawarto umowy cywilno-prawne, czyli np. samorząd prowadzi teatr lub inne instytucje kultury. Zadania powierzone są skierowane także w drugą stronę. Np. niektóre gminy powierzają powiatowi (lub największej spośród nich) prowadzenie rejestracji samochodów.

7. Na dochody samorządu składają się dochody własne, dotacje i subwencje. Dochody własne to podatki i opłaty lokalne (np. od nieruchomości, opłaty targowe, za posiadanie psa, leśny, gruntowy), a także udział w podatkach ogólnokrajowych PIT, CIT. Dotacje służą realizacji zadania zleconego. Subwencje to znormalizowana dotacja na określoną działalność (np. realizację zadań powierzonych), a ewentualne oszczędności przy jej realizacji zostają w samorządzie. Odmianą subwencji jest subwencja wyrównawcza, która przysługuje gminom najbiedniejszym baz określenia wydatków, na które może być skierowana. Na subwencję wyrównawczą składa się budżet państwa oraz wpłaty od jednostek samorządu terytorialnego o najwyższych dochodach własnych („janosikowe”). W polityce przyjmuje się, że poziom „usamorządowienia” państwa ocenia się wg udziału budżetów samorządów w całym budżecie publicznym. W Polsce wynosi on niecałe 40 proc., gdy w niektórych krajach Europy znacznie przekracza 50 proc.. Polski samorząd mógłby wziąć na siebie jeszcze dodatkowe zadania, pod warunkiem zwiększenia jego udziału w budżecie publicznym. Słabością polityki prawie wszystkich rządów RP było obarczanie samorządu nowymi zadaniami, bez zwiększania ich dochodów. To w najbliższej perspektywie może znacznie ograniczyć wykorzystanie funduszy europejskich – braknie nam pieniędzy na udział własny (w niektórych zadaniach, np. infrastrukturalnych już sięga 50 proc. kosztów).

8. Władze samorządowe dzielą się na wykonawcze i stanowiące. W gminie (mieście) władzą wykonawczą jest pochodzący z wyborów bezpośrednich wójt, burmistrz, prezydent. Władzą stanowiąca jest rada gminy/miasta. W powiecie odpowiednio starosta i rada powiatu, w województwie zarząd województwa na czele z marszałkiem i sejmik województwa. Starosta (zarząd powiatu) oraz marszałek (zarząd województwa) jest wybierany przez organ stanowiący, stąd waga układu sił politycznych w tym organie i zdolności do zawierania koalicji.
Zob. Ustawa z dnia 8 marca 1990 o samorządzie gminnym, Dz.U. 2018, poz.994; Ustawa z dnia 5 czerwca 1998 o samorządzie powiatowym; Dz.U. 2018, poz. 995; Ustawa z dnia 5 czerwca 1998 o samorządzie województwa; Dz. U. 2018; poz. 913.

 

Samorząd województwa

1. Samorząd wojewódzki realizuje tylko te zadania, które zostały mu przypisane ustawą. Nie jest organem nadzoru i kontroli nad samorządem powiatowym i gminnym i nie jest organem wyższego stopnia w postępowaniu administracyjnym.

2. Do zadań województwa ustawa zalicza:
– pielęgnowanie polskości oraz rozwijanie świadomości narodowej i obywatelskiej mieszkańców, kształtowanie tożsamości lokalnej;
– pobudzanie aktywności gospodarczej;
– podnoszenie poziomu konkurencyjności i innowacyjności gospodarki województwa;
– zachowanie wartości środowiska kulturowego i przyrodniczego przy uwzględnieniu potrzeb przyszłych pokoleń;
– kształtowanie i utrzymanie ładu przestrzennego.

3. Powyższe zadania, sposób ich realizacji, konkretne cele do osiągniecia, są zdefiniowane w Strategii Rozwoju Województwa, która jest podstawowym dokumentem uchwalanym przez sejmik i podstawą działania samorządu województwa. Podkreślić trzeba, że liczne ustawy nakładają na samorząd województwa dodatkowe zadania bądź precyzują te opisane wyżej. Dotyczy to zwłaszcza polityki infrastrukturalnej, komunikacji publicznej, ochrony środowiska, kultury.

4. Dla realizacji tych zadań samorząd województwa może powołać jednostki organizacyjne obsługiwane przez urząd marszałkowski. Niektóre z nich działają na rynku komercyjnym (np. koleje regionalne), inne obsługują fundusze europejskie, jeszcze inne prowadzą obsługę wojewódzkich instytucji (np. teatry, szpitale kliniczne itp.).
5. Dochodami województwa jest udział w podatkach państwowych (CIT) oraz dochody z majątku województwa.

 

Uwaga:

1. Problemem jest podział zadań i kompetencji pomiędzy samorządem województwa a wojewódzką administracją rządową. Głosami SLD w 2005 roku przyjęto ustawę wzmacniającą rolę samorządu kosztem wojewodów. Po przejęciu władzy przez PiS była to pierwsza ustawa, którą uchylono. Obecny stan rzeczy powoduje liczne konflikty merytoryczne i pewne działania o charakterze konkurencyjnym np. w zakresie polityki gospodarczej, rolnej, komunikacyjne itd. Dotyczy to także niektórych instytucji kultury, które są współprowadzone przez rząd i samorząd. Takie hybrydowe rozwiązania nie są potrzebne.

2. Poważnym problemem wielu regionów jest ich zapóźnienie cywilizacyjne, a przede wszystkim nierównomierny rozwój wewnętrzny. Stolice województw rozwijają się szybciej niż reszta interioru, często także partycypują w większym stopniu w funduszach europejskich niż pozostałe powiaty. Tak np. problemem Mazowsza jest „janosikowe”, czyli środki, z których budowana jest subwencja wyrównawcza dla biedniejszych regionów. Nikt nie bierze pod uwagę, że Warszawa zawyża dochody województwa, w którym są subregiony z poziomem życia niższym niż w innych regionach kraju (np. północne Mazowsze). Polityka regionalna musi to zróżnicowanie uwzględniać.

 

Postulaty SLD:

1. Rozwój szkolnictwa zawodowego i branżowego w oparciu o regionalne programy operacyjne. Budowa nowych szkół i nowoczesne wyposażenia dla już istniejących.

2. Finansowanie zabiegów in vitro z funduszy wojewódzkich, przyjęcie programów rozwoju sieci publicznych zakładów opieki zdrowotnej, edukacja zdrowotne w szkołach na terenie województwa.

3. Przyjęcie i konsekwentna realizacja programów antysmogowych w województwie, zbudowanie sieci czujników monitorujących stan powietrza.

4. Inwestycje w powiaty zaniedbane i odstające poziomem życia jako sposób na równomierny rozwój i zapobieganie patologiom społecznym.

5. Wspieranie seniorów poprzez darmowy dostęp do komunikacji publicznej (koleje regionalne) i wsparcie funduszami z programów regionalnych dla budowy domów dziennego pobytu dla seniorów.

6. Powołanie Mazowieckiej Rady Organizacji Pozarządowych, jako forum wymiany doświadczeń i wsparcia dla inicjatyw wzbogających społeczeństwo obywatelskie.

7. Prowadzenie w szkołach edukacji obywatelskiej pokazujących historię i pożądaną przyszłość Mazowsza.

8. Poszerzenie możliwości wpływania obywateli na budżet obywatelski i przyjęcie zasady, że co najmniej 2 proc. wydatków będzie przeznaczone na realizację projektów obywatelskich.

Modlitwa o deszcz

Zdesperowana pani wójt gminy na ścianie wschodniej powiedziała w tv, że w gminie dali na mszę, a deszczu jak nie było tak nie ma.

 

Sprawa jest poważna, bo susza przełoży się na dochody rolników, a potem na ceny żywności w sklepach. Nowy minister rolnictwa zapowiada finansową pomoc dla rolników. Zdesperowany rolnik, też w tv, wątpi w te zapewnienia, bo rząd nie wypłacił jeszcze podobnych zapomóg za ubiegły rok. Związek pomiędzy modłami o deszcz, a deszczem jest dość przypadkowy. Kościół, gdyby był pewien skuteczności mszy o deszcz, zarządził by je w całym kraju. Nie robi tego, bo obserwuje prognozy w Internecie, a tam jak byk stoi, że deszczu nie będzie, więc msze dowodziłyby tylko, że Pan Bóg naszych księży nie słucha. Dlatego też chytry kościół woli poprzez akty ziemskie wymuszać posłuszeństwo wśród swoich wiernych, do czego potrzebne mu jest PiS w naszym parlamencie. Zapisywanie kanonów wiary w prawie ziemskim jest o wiele bardziej skuteczne niż modlenie się o deszcz. Na deszcz kościół wpływu nie ma. Na deszcz nie ma także wpływu budowanie olbrzymich krzyży, czy figur Jezusa Chrystusa.
Można to rozpatrywać następująco. Pan Bóg nie interesuje się pogodą w katolickiej Polsce. Inny punkt widzenia: Boga nie ma, ale to kwestia wiary.
Ale skoro Pan Bóg jest i nasza ściana wschodnia gremialnie jest bardzo prokościelna i propisowska to dlaczego tam panuje taka susza. Może to, dla wierzących jakiś znak z góry? Takie rozważania nie mają większego sensu, bo wierzący będą nadal wierzyć, a niewierzący wierzą w coraz dokładniejsze prognozy pogody. Jednak dla wszystkich obywateli susza da się we znaki i najlepiej zrzucić to na kaprysy pogody.
Ta wersja jest najbezpieczniejsza. Co prawda premier Morawiecki, buńczucznie powiedział, że swego czasu pewien premier, podczas powodzi, powiedział, że obywatele powinni się ubezpieczać, a ten rząd jest lepszy, ale wiadomo, że rolnikom nic nie da, bo jak budżet nie jest z gumy.

Mieszkanie prawie nowe

Nie każdy może mieszkać w nowych budynkach. Starsze obiekty też zasługują na uwagę.

 

Od początku 2019 roku ma ruszyć system dopłat do czynszu dla pierwszych najemców mieszkań w starych budynkach, ale poddanych rewitalizacji w ramach współpracy inwestorów z gminami.
Program dopłat do czynszu to – obok realizacji nowych inwestycji mieszkaniowych w całej Polsce – ważny element pakietu Mieszkanie Plus. Przewiduje on pomoc państwa w pierwszych latach najmu mieszkania. Program został przyjęty przez Stały Komitet Rady Ministrów i w niedalekiej przyszłości ma trafić pod obrady całego rządu.

 

Tu za bogaci, tam za biedni

Z programu skorzystają osoby, dla których obecnie nie ma pomocy mieszkaniowej stosownej do ich potrzeb – są „za bogate” na mieszkanie komunalne i „za biedne” na zaciągnięcie kredyut.
Miesięczna wysokość dopłaty będzie obliczana na podstawie przeciętnych kosztów budowy mieszkań na terenie danej gminy i tzw. powierzchni normatywnej mieszkania, uzależnionej od liczby osób zamieszkujących lokal.
Przykładowo, czteroosobowa rodzina mieszkająca w woj. małopolskim mogłaby otrzymać miesięczną dopłatę w wysokości 375 zł (w samym Krakowie – 470 zł), zaś w woj. śląskim – 335 zł (w Katowicach – 422 zł).
Czynsz płacony przez taką rodzinę zmniejszy się co miesiąc od 307 zł do nawet 561 zł w zależności od lokalizacji mieszkania.

 

Tym, co spełnią warunki

Zgodnie z projektem, dopłaty będą przyznawane, jeżeli średni miesięczny dochód gospodarstwa jednoosobowego nie przekroczy 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej (obecnie to ok. 2 563 zł netto).
Limit będzie zwiększany o 30 punktów procentowych (ok. 1 281 zł) za każdą kolejną osobę w gospodarstwie domowym. Na przykład w gospodarstwie trzyosobowym limit będzie wynosić 120 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce – obecnie to ok. 5 125 zł.
– Na rynku mieszkaniowym brakuje lokali na wynajem, dlatego ich ceny nie są dostępne. To będzie się zmieniać. Program Mieszkanie Plus stworzy szansę na samodzielne mieszkanie, szczególnie dla osób i rodzin mniej zamożnych – podkreśla Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju.
Dopłaty do czynszu otrzymają te osoby, które spełnią warunki dochodowe, majątkowe oraz związane z użytkowaniem mieszkania.

 

Dla rzeczywiście potrzebujących

Za nabór najemców odpowiadać będzie gmina. Na podstawie kryteriów ustalonych przez samorząd, takich jak wysokość dochodów, liczba dzieci w rodzinie, niepełnosprawność, migracje za pracą, powstanie lista najemców, z którymi firma inwestorska będzie zawierać umowy najmu mieszkań.
Warunkiem podpisania umowy będzie posiadanie przez najemców zdolności finansowej do regularnego opłacania czynszu.
Dopłata będzie przyznawana na 9 lat w stałej wysokości. Gmina będzie okresowo weryfikować zasadność prawa do dopłaty. Jeśli osoba otrzymująca dopłatę przekroczy kryterium dochodowe – to w tym czasie dopłata będzie wstrzymywana.
Oznacza to, że pomoc państwa będzie trafiać tylko do osób naprawdę potrzebujących, które spełniają wszystkie wyznaczone kryteria. Jeśli sytuacja najemcy się zmieni na gorsze, wypłata pomocy może być w okresie 9 kolejnych lat, w każdym czasie „odwieszona”.
Program dopłat do czynszu, jeśli zostanie przyjęty i zacznie być wykonywany, zrealizuje dwa ważne cele. Jeden to oczywiście cel społeczny: pomoc dla gospodarstw domowych mających trudności w samodzielnym zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych.
Drugi zaś, to zachęta do dbałości o zachowanie substancji mieszkaniowej i jej racjonalnego wykorzystania na cele najmu.