Rosjanie wygrali Siatkarską Ligę Narodów

W finale Ligi Narodów Rosja pokonała Francję 3:0 i wygrała pierwszą edycję tych rozgrywek. Trzecie miejsce zajęła drużyna USA, a czwarte Brazylia.

 

W Final Six Ligi Narodów w Lille rywalizowało sześć najlepszych ekip fazy interkontynentalnej, a zdecydowanie najlepsza okazała się Rosja, która przegrała tylko jednego seta w finałach, z reprezentacją Polski. Tak na marginesie, to Rosjanie mieli najbardziej dogodny kalendarz gier, bowiem wszystkie pięć turniejów fazy interkontynentalnej rozgrywali w Europie. Dla porównania Polacy dwa razy grali u siebie, ale potem musieli rywalizować w Japonii, USA i Australii, co odbiło się na ich wynikach. Drugiej miejsce gospodarzy Final Six Francuzów jest niespodzianką, bo byli murowanymi faworytami, nie mniejszym zaskoczeniem jest dopiero czwarta lokata Brazylijczyków.

Piąte miejsce biało-czerwonych należy uznać za przyzwoity wynik, dobrze prognozujący w kontekście czekające naszą reprezentację występu w mistrzostwach świata. Ale w drużynie gwiazd Siatkarskiej Ligi Narodów nie znalazł się żaden z polskich zawodników, za to umieszczono w niej aż trzech Rosjan – za najlepszego gracza (MVP) uznano Maksyma Michajłowa, a oprócz niego wyróżniono jeszcze Dmitrija Muserskiego i Dmitrija Wołkowa. Wyróżniono także trzech siatkarzy francuskich, dwóch amerykańskich, żadnej natomiast nie przyznano też Brazylijczykom.

Indywidualne wyróżnienia otrzymali: MVP (najlepszy zawodnik) – Maksym Michajłow (Rosja), najlepszy rozgrywający – Benjamin Toniutti (Francja), najlepszy atakujący – Matthew Anderson (Stany Zjednoczone), najlepszy przyjmujący – Taylor Sander (Stany Zjednoczone) i Dmitrij Wołkow (Rosja), najlepszy środkowy: Dmitrij Muserski (Rosja) i Kevin Le Roux (Francja), najlepszy libero – Jenia Grebennikov (Francja).

 

Kadra siatkarzy na Final Six w Lille

Trener reprezentacji Polski siatkarzy Vital Heynen ogłosił skład kadry na turniej finałowy pierwszej edycji Ligi Narodów, który w dniach 4-8 lipca zostanie rozegrany na stadionie we francuskim Lille.

 

Biało-czerwoni awansowali do turnieju finałowego Ligi Narodów z szóstego miejsca. Fazę interkontynentalną nasza reprezentacja pod wodzą belgijskiego szkoleniowca Vitala Heynena zakończyła z 10 zwycięstwami i pięcioma porażkami na koncie. „Jesteśmy bardzo zadowoleni, że udało nam się awansować do Final Six. Mam nadzieję, że sprawimy tam niespodziankę” – powiedział kapitan polskiej reprezentacji Mateusz Bieniek.

Trener Heynen w każdym z piętnastu rozegranych meczów wystawiał do gry inną wyjściową szóstkę graczy, więc w sumie prawie każdy z zawodników powołanych przez niego do szerokiej kadry miał okazję dołożyć cegiełkę do tego awansu. „Wykorzystałem w fazie interkontynentalnej 21 zawodników i każdy z nich spisał się lepiej niż oczekiwałem. Oni mieli okazję przekonać się jak ja pracuję, a ja z kolei poznałem jak pracują oni. Ale mamy jeszcze przed sobą długą drogę do pełnego zrozumienia” – stwierdził trener Heynen na konferencji prasowej, na której podał skład kadry na Finals Six w Lile.

W turnieju finałowym rywalami biało-czerwonych w grupie B będą Rosjanie (mecz z nimi 4 lipca, godz. 18.00) i Amerykanie (5 lipca, godz. 18.00). „Chyba trafiliśmy na dwie najmocniejsze drużyny w tej edycji Ligi Narodów. Ale powalczymy” – zapewnił Bieniek. W grupie A znalazły się ekipy Francji, Brazylii i Serbii.

 

Kadra Polski na Final Six:

Rozgrywający: Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz; atakujący: Damian Schulz, Bartosz Kurek, Maciej Muzaj; przyjmujący: Mateusz Mika, Bartosz Bednorz, Artur Szalpuk, Bartosz Kwolek, Aleksander Śliwka; środkowi: Bartłomiej Lemański, Mateusz Bieniek, Jakub Kochanowski; libero: Paweł Zatorski, Michał Żurek.

Siatkówka: Biało-czerwoni zagrają w finale Ligi Narodów

Niespodziewane zwycięstwo reprezentacji Włoch z Francją (3:0) sprawiło, że Polacy, którzy w Melbourne przegrali z Brazylią 1:3, wciąż nie mogli być pewni awansu do Final Six Ligi Narodów 2018. Musieli w swoim ostatnim meczu w fazie interkontynentalnej pokonać Australię. I dokonali tego wygrywając pewnie 3:0.

 

Sobotni pojedynek był dla Włochów meczem o pozostanie w walce o przepustkę do turnieju finałowego Ligi Narodów. Tylko wygrana z Francuzami przedłużała nadzieje Italii na awans do Final Six w Lille. Ekipa siatkarzy Squadra Azzurra wspięła się na wyżyny swoich możliwości i przy wsparciu własnych kibiców ograli trójkolorowych w trzech setach. Ten wysiłek nic jednak aktualnym wicemistrzom olimpijskim nie dał. Reprezentacji Polski, która w Melbourne pokonała Argentynę 3:0 i przegrała 1:3 z Brazylią, do awansu wystarczyło wygranie dwóch setów w spotkaniu z Australią.

Nasi siatkarze nie zawiedli oczekiwań i pokonali gospodarzy turnieju 3:0 (25:16, 26:24, 25:23) i dzięki zdobytym w tym spotkaniu punktom awansowali do turnieju Final Six. Australijczycy z dobrej strony pokazali się w poprzednim tygodniu – zanotowali komplet zwycięstw w Seulu, pokonując m.in. Włochów 3:1. Na własnym terenie w ostatnich dniach jednak nie błyszczeli. W piątek ulegli Brazylijczykom 0:3, a dzień później wywalczyli zaledwie seta w pojedynku z Argentyńczykami. Biało-czerwoni byli faworytami niedzielnej konfrontacji z Australijczykami, ale nie lekceważyli rywali, bo w polskiej ekipie pamiętano, że sześć lat temu podczas igrzysk w Londynie Australijczycy niespodziewanie wygrali z nami 3:1.

Pamiętano też, że trenerem australijskiej drużyny jest dobrze znany polskim kibicom Mark Lebedew, który w latach 2015-2018 prowadził Jastrzębski Węgiel, a od maja jest szkoleniowcem Warty Zawiercie. Mimo znajomości polskich zawodników Lebedew i jego gracze nie byli w stanie pokrzyżować w niedzielę szyków wybrańcom trenera Vitala Heynena. Belgijski selekcjoner naszej kadry tradycyjnie już wystawił do gry zupełnie inną wyjściową szóstkę, niż w dwóch wcześniejszych potyczkach z Argentyńczykami i Brazylijczykami, decydując się na grę w składzie: Łomacz, Kaczmarek, Bieniek, Kochanowski, Bednorz, Śliwka, Zatorski (libero) oraz Janusz, Kurek, Szalpuk, Kwolek i Lemański. Biało-czerwoni od początku mieli wyraźną przewagę i pełną kontrolę nad przebiegiem spotkania.

Biało-czerwoni w fazie interkontynentalnej Ligi Narodów w pięciu turniejach i 15 meczach zdobyli 29 punktów (bilans setów 32:19). Wygrali 10 meczów (z Koreą Południową, Rosją, Kanadą, Francją, Chinami, Włochami, Japończykami, Bułgarami, Argentyńczykami i Australijczykami) i ponieśli pięć porażek (z Niemcami, Iranem, USA, Serbią oraz Brazylią). Ostatecznie zajęli piąte miejsce. Oprócz Polaków i gospodarzy turnieju Francuzów, w dniach 4-8 lipca na Stade Pierre-Mauroy w Lille o triumf w tych rozgrywkach zagrają jeszcze Rosjanie, Amerykanie, Brazylijczycy i Serbowie.

Siatkarska Liga Narodów: Final Six nie jest celem biało-czerwonych

Przed reprezentacją Polski ostatni, piąty turniej Ligi Narodów, który odbędzie się w Melbourne. Biało-czerwoni zmierzą się tam z Australią, Argentyną oraz Brazylią. Po czterech turach gier nasi siatkarze zajmują piąte miejsce.

 

Do Final Six awansuje pięć najlepszych ekip oraz Francuzi, którzy jako gospodarze turnieju finałowego maja miejsce zapewnione. Awans do finałowego turnieju w Lille nie jest jednak celem samym w sobie dla trenera reprezentacji Polski Vitala Heynena. Belgijski szkoleniowiec od początku rozgrywek mocno rotuje składem, pozwalając zawodnikom zarówno na grę, jak dłuższy odpoczynek. „Zawsze chcemy wygrywać i to się nigdy nie zmieni, ale awans do Final Six traktuję jak bonus” – zapewnia trener Heynen.

W Melbourne Polacy zagrają z osłabioną brakiem Facundo Conte Argentyną, Brazylią oraz Australią. Liderami Ligi Narodów są obecnie Francuzi, którzy w czterech turniejach przegrali tylko dwa spotkania, w tym z naszą reprezentacją. Jeśli utrzymają miejsce w czołowej piątce, do Final Six zakwalifikuje się zespół, który zajmie szóstą lokatę. Skład uczestników finałowych zmagań na razie jest sprawą otwartą. Biało-czerwoni mają duże szanse znaleźć się w gronie finalistów, ale jeśli w Melbourne nie wygrają żadnego meczu, mogą się nie zakwalifikować. „Byłoby to szkoda, ale nie dramat. Od początku mówiłem, że to, co chcę zrobić w pierwszej kolejności, to dać wszystkim zawodnikom szansę gry. Oni już pokazali ile potrafią. Mnie cieszy, że mamy dobrą atmosferę w drużynie i że wszyscy zawodnicy z radością przyjadą na zgrupowanie przed mistrzostwami świata. Awans do Final Six pewnie sprawiłby dużo satysfakcji działaczom federacji, co wzmocniłoby też może i moją pozycję, ale nie zmieni niczego w procesie przygotowania do najważniejszego zadania, czyli obrony mistrzowskiego tytułu.

Kadra siatkarzy na dwa miesiące straciła kapitana

Marcin Komenda zastąpił Michała Kubiaka w kadrze Polski na kolejny turniej w Lidze Narodów. Kapitan biało-czerwonych musi wyleczyć przewlekłe zapalenie spojówek.

 

W Japonii reprezentacja Polski od piątku do niedzieli zagra kolejno z Włochami, Japonią i Bułgarią. Michał Kubiak ze względu na przewlekłe zapalenie spojówek oraz zwyrodnienie obwodowe siatkówki nie będzie mógł brać w udziału w Lidze Narodów. Lekarze zalecili mu nieużywanie soczewek kontaktowych. Przerwa w pełnej aktywności sportowej może potrwać od 30 do 60 dni” – poinformowano w oficjalnym komunikacie PZPS. To oznacza, że kapitan naszej drużyny nie wystąpi w Japonii, USA i Australii, a także ewentualnie w Final Six we Francji, jeśli rzecz jasna Polska się do niego zakwalifikuje. W najbliższym turnieju w Osace nie zagra też drugi nasz najlepszy siatkarz w ostatnich tygodniach, Jakub Kochanowski. „Dostałem wolne, odpocznę i dołączę do kadry do USA. Zagram też w Australii” – zapewnia jednak 20-letni środkowy.

Na turniej Japonii trener Vital Heynen zabrał kadrę w składzie: Piotr Nowakowski, Dawid Konarski, Marcin Komenda, Łukasz Kaczmarek, Artur Szalpuk, Damian Schulz, Bartłomiej Lemański, Fabian Drzyzga, Aleksander Śliwka, Michał Żurek, Bartosz Kwolek, Paweł Zatorski, Mateusz Bieniek, Bartosz Bednorz. Mimo porażki z Niemcami w ostatnim spotkaniu turnieju w łódzkiej Atlas Arenie, nastroje w obozie biało-czerwonych są znakomite. W sześciu rozegranych dotychczas w Lidze Narodów meczach biało-czerwoni odnieśli pięć i zanotowali jedną porażkę, ale w zbiorczej tabeli wciąż są na czele. Tyle samo punktów co Polacy (15) zdobyli też Brazylijczycy, jednak ustępują naszym siatkarzom gorszym stosunkiem setów. Drużyna USA zgromadziła o jeden punkt mniej. Te trzy drużyny wygrały po pięć meczów.