Głos prawicy

Naród odzyskał TVP

– Siła nienawistnej kampanii, z którą spotyka się odrodzona TVP, jest dowodem na to, że projekt budowy medium narodowej tożsamości się powiódł. Co więcej, autorzy tych działań już zrozumieli, że to jest na dłużej – mówi Jacek Kurski, prezes Telewizji Polskiej w rozmowie z Michałem Karnowskim na łamach „Sieci”.

Podczas rozmowy Michała Karnowskiego z Jackiem Kurskim, prezes Telewizji Polskiej wskazuje, jakie zmiany zaszły w telewizji publicznej w ciągu ostatnich lat:

– Dzięki zmianie w TVP po 2015 r. miliony Polaków po raz pierwszy w ogóle usłyszało o pewnych sprawach, dowiedziało się, jak w praktyce wyglądała złodziejska prywatyzacja i reprywatyzacja, jaki jest prawdziwy stan sądownictwa, jak wiele wątpliwości budzi tragedia w Smoleńsku. […] TVP wyłamała się z frontu obrony III RP, sformułowała przekaz zgodny z odczuciami, z wrażliwością tej części narodu, która przez trzy dekady była zepchnięta na margines. Po drugie, stało się to w momencie, gdy władzę przejął obóz patriotyczny Jarosława Kaczyńskiego. Połączenie obu tych czynników dało wielką zmianę, spowodowało, że wielu ludzi poczuło, iż odzyskało swój kraj, res publicę.

Jacek Kurski podkreśla, jakie czynniki o tym decydują:

– Telewizja publiczna zaproponowała też ofertę pozytywną – propolski przekaz kulturowy, tożsamościowe produkcje filmowe, sięgnięcie w sposób atrakcyjny do narodowej historii, wielkie transmisje sportowe, integrujące wydarzenia rozrywkowe. Stworzyła atrakcyjną, alternatywną ofertę wobec tego, czym była III RP, i nie pogubiła się przy tym, odzyskała sterowalność. Stała się ważnym elementem nowego ładu demokratycznego w Polsce. Dlatego budzi taką wściekłość – że jest, że żyje, że rośnie.

Prezes TVP mówi również o nieprzychylnych opiniach na temat telewizji publicznej:

– Słyszę te epitety, wyzwiska, kłamstwa i to oczywiście nie jest nic miłego. Są całe portale, które zajmują się wyłącznie produkowaniem takich wyzwisk, generowaniem fałszywych informacji na temat TVP, które próbują także zastraszać naszych dziennikarzy i publicystów. Ale ziarno prawdy w tych zarzutach zdarza się niezwykle rzadko – wyjaśnia Kurski. Jednocześnie omawia sukcesy, jakie udało się osiągnąć: – Telewizja Polska, na bardzo trudnym rynku, rośnie w siłę, zyskuje odbiorców. Po raz pierwszy od 16 lat, porównując pierwsze półrocze 2017 r. z pierwszym półroczem 2018 r., wzrosła bezwzględna oglądalność TVP1 i TVP2 […]. Technologię zmieniamy, większość kanałów nadajemy już w HD, w tym TVP Info.

Prezes TVP wypowiada się także na temat swojego poprzednika, Juliusza Brauna: – Za jego kadencji telewizję zapuszczono straszliwie, doprowadzono do skandalicznych zaniedbań, kasowano produkcje wewnętrzne, wywalono 411 przedstawicieli zawodów twórczych […] – Jacek Kurski mówi także o przyczynach zaniedbań telewizji publicznej podczas panowania poprzedniej władzy: – To był element szerszego procesu zwijania państwa polskiego, wycofywania państwa z odpowiedzialności za sferę publiczną: znikały posterunki policji, placówki pocztowe, stacje i linie kolejowe, garnizony wojskowe, bezpłatne studia na drugim kierunku, to miały zniknąć i media publiczne.

Prezes Kurski bardzo stanowczo podkreśla, jakie zachowania nie są tolerowane przez niego u współpracowników: – Wyraźnie zapowiedziałem współpracownikom i pracownikom, którzy nie zawsze rozumieją, że nie ma prywatnych tweetów u osób publicznych, i zapowiadam po raz kolejny, że żadnych wypowiedzi czy to wulgarnych, czy antysemickich nie będę tolerował. Autorzy tych wypowiedzi, które się pojawiły, dostali jasne ostrzeżenia, że jeszcze jeden późnonocny wpis o obskuranckiej treści, a się pożegnamy.

Rozmowa kończy się podsumowaniem dotyczącym przyszłości telewizji w konfrontacji z konkurencyjnymi bibliotekami filmów i serwisami streamingowymi: – Na pewno zostanie to, co nadawane jest na żywo. Emocje, rywalizacja, przekazywanie tego, co się właśnie dzieje – to muszą być nasze drogowskazy. Ludzie muszą mieć poczucie, że dzięki telewizji są świadkami historii, że uczestniczą na żywo w wyjątkowym wydarzeniu.

(źródło: www.wsieciprawdy.pl)

Głos prawicy

PO skłóci PiS z Adrianem?

Z największym zaangażowaniem do prezydenckiego referendum konsultacyjnego w sprawie konstytucji podchodzi Platforma Obywatelska. Jej politycy widzą bowiem w referendum sprawę do politycznego rozegrania, a przede wszystkim do skłócenia prezydenta Andrzeja Dudy z Prawem i Sprawiedliwością. W PO dostrzega się także możliwości antagonizowania wyborców dobrej zmiany. Chodzi o to, żeby część wyborców PiS wystąpiła przeciwko prezydentowi pochodzącemu z tego obozu i uznała go za tego, który rozbija jedność dobrej zmiany – pisze w artykule „Klincz referendalny” Stanisław Janecki („Sieci”). Schetyna podgrzewa atmosferę, zapowiadając konfrontację w obozie władzy i negatywne stanowisko Senatu w kwestii referendum. Przede wszystkim z powodu „zdemolowania kampanii wyborczej do samorządu” – analizuje.

Zdaniem Janickiego PiS jest świadomy zagrożeń: Konfliktowy potencjał referendum widzą też oczywiście politycy PiS. Poza konfliktowaniem ich z prezydentem i dzieleniem własnego zaplecza obawiają się, że opozycja zamieni referendum i kampanię wokół niego w sąd nad rządem. Nie nad prezydentem, ale nad rządem, gdyż to jest dla opozycji najkorzystniejsze z punktu widzenia kampanii wyborczych roku 2019, czyli do Parlamentu Europejskiego oraz do Sejmu i Senatu – tłumaczy publicysta. Janecki pisze także o spotkaniu marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego z odpowiedzialnym za referendum prezydenckim ministrem Pawłem Muchą: Marszałek Karczewski powiedział, że dostrzega determinację prezydenta, by do referendum doszło, nic nie mówiąc o stanowisku PiS, a tym bardziej o jakiejkolwiek jego determinacji. Wyraźnie było widać, że marszałek Karczewski zostawia sobie, a przez to także PiS, pole do negocjacji, minister Mucha zaś tego pola stara się nie ograniczać – podsumowuje autor (za stroną www.wsieciprawdy.pl).

 

Kurski jest odporny

Jacek Kurski jest twardy i odporny na to, co się dzieje w internecie, natomiast rzeczywiście Krzysztof Ziemiec bardzo głęboko rozmaite rzeczy przeżywa. Nie miał świadomości tego, jaki napis znalazł się na tzw. pasku, czyli w podpisie do materiału. On za ten pasek nie ponosi odpowiedzialności. A co do hejtu, to szkoda, że nie ma ludzi, którzy mogliby lub chcieli zahamować go swoim autorytetem. Ale dostrzeżmy też belkę w swoim oku, że tak samo możemy czasem powstrzymać wypowiedzi w swoich środowiskach, które idą za daleko i które również mogą się przerodzić – powiedział w rozmowie z Jackiem Karnowskim prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Krzysztof Skowroński. Wywiad również ukazał się również w tygodniku „Sieci” (źródło: www.wsieciprawdy.pl).