Radwańska w Cincinnati

Agnieszka Radwańska w turnieju Western&Southern Open w Cincinnati (pula nagród 2,8 mln dolarów) w pierwszej rundzie trafiła na rywalkę z Top 10 rankingu WTA Czeszkę Karolinę Pliskovą.

 

Jeszcze rok temu takie losowanie Radwańska uznałaby za szczęśliwe, bo z Pliskovą wcześniej mierzyła się siedmiokrotnie i wszystkie te pojedynki wygrała łatwo nie tracąc nawet jednego seta. Teraz jednak forma polskiej tenisistki jest wielką niewiadomą, a poza tym Pliskova od dwóch sezonów plasuje się w pierwszej dziesiątce, przez pewien czas była nawet liderką światowej listy, więc jej pokonanie może zwyczajnie przekroczyć aktualne możliwości Radwańskiej. Gdyby jednak okazało się, że nasza tenisistka nadal ma na nią „patent” i wygra w Cincinnati także ich ósme starcie, to w kolejnych fazach turnieju czekają ją nie mniejsze wyzwania.

Już w II rundzie na jej drodze może stanąć znakomicie grająca ostatnio Brytyjka Johanna Konta lub też idąca wciąż w górę Białorusinka Aryna Sabalenka. Zakładając, że Radwańska jednak dałaby sobie z nimi radę, to w III rundzie może trafić na najsłynniejszą z białoruskich tenisistek Wiktorię Azarenkę, Hiszpanką Carlą Suarez lub też klasyfikowaną w Top 10 Francuzkę Caroline Garcię.

Radwańska trafiła do drugiej ćwiartki turniejowej drabinki, w której najwyżej rozstawiona jest reprezentantka Niemiec Andżelika Kerber, finalistka Western&Southern Open z 2012 i 2016 roku. Krakowianka jak dotąd w Cincinnati nie przeszła fazy ćwierćfinałowej, ale gdyby tym razem jakimś cudem awansowała do półfinału, to jej rywalkami w tej fazie turnieju mogą być liderka rankingu WTA i triumfatorka Wimbledonu 2018 Rumunka Simona Halep, Łotyszka Jelena Ostapenko lub broniąca tytułu Hiszpanka Garbine Muguruza.

 

Klęska Sereny Williams

W pierwszej rundzie turnieju Silicon Valley Classic Brytyjka Johanna Konta w 51 minut w rozgromiła Serenę Williams 6:1, 6:0. Była to najbardziej dotkliwa porażka amerykańskiej gwiazdy tenisa w jej dotychczasowej karierze.

 

Kiedy obie spotkały się po raz pierwszy w ćwierćfinale zeszłorocznego Australian Open, Konta nie miała nic do powiedzenia. Będąca od kilku tygodni w ciąży Williams w godzinę z hakiem wygrała pewnie 6:2, 6:3, a parę dni później sięgnęła po tytuł wielkoszlemowy. W nocy z wtorku na środę polskiego czasu w San Jose świat tenisa stanął na głowie. Nie dość, że Konta się zrewanżowała za porażkę sprzed 18 miesięcy, to jeszcze upokorzyła uważaną za najlepszą w historii dyscypliny rywalkę. 6:1, 6:0 czy 6:0, 6:1 to wynik, który w meczach Williams padał regularnie, ale nie na jej niekorzyść. W takim rozmiarach Serena Williams nie przegrała nigdy w karierze. W żadnym dokończonym meczu nie zdarzyło jej się nie ugrać przynajmniej dwóch gemów, odkąd została zawodową tenisistką w 1995 roku. Takiej porażki Williams nie tłumaczy nawet świetna skądinąd gra Konty. Brytyjka miała spotkanie pod kontrolą od początku do końca. Przegrała pierwszego gema meczu, ale potem wygrała 12 z rzędu, co na tym poziomie po prostu się nie zdarza.
Klęska Amerykanki jest zaskakująca, bo przecież niedawno w wielkoszlemowym Wimbledonie dotarła do finału turnieju. „Mam tyle rzeczy na głowie, że nie mam czasu przeżywać tej porażki. To oczywiste, że nie grała swojego najlepszego tenisa, ale walczyłam. Nie było tak, że coś odpuściłam. Staram się wyciągnąć z tej porażki jak najwięcej pozytywów” – podsumowała swój nieudany występ Serena. Ostatni raz musiała się tak tłumaczyć cztery lata temu, gdy w finale turnieju mistrzyń WTA w Singapurze sensacyjnie przegrała z Rumunka Simoną Halep 0:6, 2:6.

 

Polka najlepszą juniorką w Wimbledonie

W finale juniorskiego Wimbledonu Iga Świątek pokonała Szwajcarkę Leonie Küng i została czwartą polską triumfatorką Wimbledonu w grze pojedynczej dziewcząt.

 

Świątek dołączyła do Aleksandry Olszy, która wygrała juniorski turniej w 1995 roku, Agnieszki Radwańskiej (2005) i Urszuli Radwańskiej (2007). W drodze do finału 17-letnia warszawianka wyeliminowała w I rundzie rozstawioną w turnieju z numerem 1 Amerykankę Whitney Osuigwe Osuigwe, a następnie Szwajcarkę Simonę Waltert, Francuzkę Clarę Burel, Brytyjkę Emmę Raducanu, Chinkę Xinyu Wang, a w finale wspomnianą Leonie Küng, która do turnieju przebiła się przez dwustopniowe kwalifikacje.

Dla Świątek triumf na wimbledońskiej trawie jest pierwszym w Wielkim Szlemie w grze pojedynczej, ale Polka ma już na koncie zwycięstwo w juniorskiej rywalizacji deblistek w tegorocznym French Open, gdzie wygrała w parze z Amerykanką Caty McNally.

Juniorskie mistrzostwo Wimbledonu to wielki sukces naszej młodej tenisistki. Miejmy nadzieje, że pójdzie teraz drogą Wiktorii Azarenki, Karoliny Woźniackiej, Simony Halep i Jeleny Ostapenko. Te zawodniczki po juniorskich triumfach powtórzyły je później w rywalizacji seniorek.

 

Pogrom faworytek w Wimbledonie

Czegoś takiego nie było jeszcze w historii wielkoszlemowego Wimbledonu. W tegorocznej edycji do ćwierćfinału nie awansowała żadna z zawodniczek z pierwszej dziesiątki rozstawionych w turnieju. Jako ostatnia z Top 10 odpadła turniejowa „siódemka” Czeszka Karolina Pliskova, którą wyeliminowała Holenderka Kiki Bertens.

 

To pierwsza taka sytuacja w ponad stuletniej historii rozgrywek na wimbledońskiej trawie, a już na pewno w liczonej od 1968 roku tzw. erze otwartej. W pierwszych czterech rundach z turnieju odpadły: Rumunka Simona Halep (rozstawiona z nr 1), Dunka Karolina Woźniacka (2), Hiszpanka Garbine Muguruza (3), Amerykanka Sloane Stephens (4), Ukrainka Elina Switolina (5), Francuzka Caroline Garcia (6), dwie Czeszki – Karolina Pliskova (7) i Petra Kvitova (8) oraz dwie Amerykanki – Venus Williams (9) i Madison Keys (10). Przypomnijmy, że tytułu broniła Muguruza, Woźniacka w tym roku wygrała wielkoszlemowy Australian Open, a Halep French Open na ziemnych kortach Rolanda Garrosa w Paryżu.

Nie od rzeczy jest wspomnieć, że Venus Williams wygrywała na na kortach All England Club pięciokrotnie, Kvitova dwukrotnie, a Stevens w ubiegłym roku wygrała wielkoszlemowy US Open. Jeśli dodamy do tego porażki byłych „jedynek” światowego rankingu Rosjanki Marii Szarapowej i Białorusinki Wiktorii Azarenki, czy nawet naszej Agnieszki Radwańskiej, finalistki Wimbledonu, to obraz zniszczeń w szeregach najwybitniejszych zawodniczek ostatniej dekady robi porażające wrażenie.

Sytuację ratuje obecność w ćwierćfinale Sereny Williams, największej gwiazdy kobiecego tenisa ostatnich dwóch dekad, siedmiokrotnej triumfatorki Wimbledonu 23-krotnej w turniejach Wielkiego Szlema, która wróciła na korty po urodzeniu dziecka i na wimbledońskiej trawie przypomina rywalkom, że 181. miejsce w rankingu WTA to skutek macierzyńskiego urlopu, a nie spadku formy. Przez pierwsze cztery rundy Serena przeszła jak burza nie tracąc nawet seta. W ćwierćfinale amerykańska gwiazda trafiła na Włoszkę Camilę Giorgi, w oprócz nich o półfinał zagrały: Słowaczka Dominika Cibulkova z Łotyszką Jeleną Ostapenko (mistrzyni French Open z 2017 roku), Holenderka Kiki Bertens z Niemką Julią Goerges oraz Rosjanka Daria Kasatkina z Polką w niemieckich barwach Angelique Kerber (mistrzyni Australian Open i US Open z 2016 roku).

Honoru polskiego tenisa w grze pojedynczej broni w Wimbledonie już tylko juniorka Iga Świątek, która w pierwszej rundzie juniorskiego turnieju trafiła na rozstawioną z numerem 1 Amerykankę Whitney Osuigwe i nieoczekiwanie pokonała wyżej notowaną rywalkę 2:6, 6:3, 6:3. W grze podwójnej po odpadnięciu Łukasza Kubota i Marcina Matkowskiego na placu boju została już tylko Alicja Rosolska. Polka i grająca z nią w duecie Amerykanka Abigail Spears awansowały do ćwierćfinału, w którym zmierzą się z najwyżej rozstawionymi w turnieju Węgierką Timeą Babos i Francuzką Kristiną Mladenović, triumfatorkami tegorocznego Australian Open i finalistkami Wimbledonu z 2014 roku.

 

Radwańska wróciła do gry

Rumunka Simona Halep wciąż jest liderką rankingu WTA. W najnowszym notowaniu nie doszło do żadnych zmian w czołowej dziesiątce. 31. lokatę utrzymała też najwyżej klasyfikowana z polskich tenisistek Agnieszka Radwańska.

 

Radwańska wróciła do rywalizacji po dwumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją i wystartowała w turnieju na trawiastych kortach w Eastbourne. W 1. rundzie krakowianka zmierzyła się z zajmującą 37. miejsce w rankingu Węgierką Timeą Babos. W pierwszym secie nasza tenisistka miała problemy tylko na początku partii, bo przegrała swoje podanie na 2:3. Błyskawicznie jednak odrobiła stratę, a potem wygrała pewnie trzy kolejne gemy i całego seta 6:3, notując aż pięć asów serwisowych.

W drugiej odsłonie Polka nie dała Węgierce żadnych szans. Po trzech przełamaniach prowadziła już 5:0, ostatecznie triumfowała w drugim secie 6:1. Nasza najlepsza tenisistka ma na koncie zwycięstwo w Eastbourne – triumfowała tu w 2008 roku pokonując w finale Rosjankę Nadieżdę Pietrową. Do finału dotarła też w 2015 roku, ale wtedy musiała uznać wyższość Szwajcarki Belindy Bencic.

W drugiej rundzie przeciwniczką Radwańskiej była wyżej od niej klasyfikowana w światowym rankingu Australijka Darią Gawriłową (WTA 25). Wcześniej miała okazję zmierzyć się z tą rywalką tylko raz, podczas ubiegłorocznego turnieju w New Heaven. Wtedy triumfowała australijska tenisistka wygrywając 6:4, 6:4 (ich wtorkowy pojedynek w Eastbourne zakończył się po zamknięciu wydania).

Radwańska nie uczestniczyła w rywalizacji od połowy kwietnia, kiedy to z powodu kontuzji pleców musiała skreczować w pierwszej rundzie turnieju na ziemnych kortach w Stambule. Polka z powodu urazu odpuściła cały cykl imprez ceglanej mączce, w wielkoszlemowym French Open włącznie. Mimo tak długiej nieobecności utrzymała miejsce na początku czwartej dziesiątki światowej listy, ale w zbliżającym się wielkoszlemowym Wimbledonie będzie musiał dojść co najmniej do czwartej rundy, żeby obronić zdobyte w ubiegłym roku punkty rankingowe.

W pojedynku z Timeą Babos nasza najlepsza zawodniczka zademonstrowała niezłą formę i była z niej zadowolona. „Nie mam w Polsce kortów trawiastych, więc na przygotowania tutaj miałam tylko kilka dni. Ten turniej jest zawsze znakomitym przygotowaniem przed Wimbledonem. Trzeba jednak uważać, bo już na początku można trafić na bardzo wymagające rywalki. Pierwszy mecz po kilku tygodniach przerwy jest zawsze zdradliwy. Byłam nawet zdziwiona jakością mojej gry, zwłaszcza jeśli chodzi o serwis. Tego dnia czułam się dobrze w każdym elemencie i z żadnym nie miałam problemu” – podsumowała swój występ Radwańska.

Krakowianka jest pewna występu w wielkoszlemowym Wimbledonie, podobnie jak Magda Linette. W kwalifikacjach o prawo gry w głównej drabince walczyła jeszcze Magdalena Fręch, ale odpadła w drugiej rundzie.

Ogromny awans Hurkacza w rankingu ATP

Zakończony w miniony weekend wielkoszlemowy French Open zakończył się zwycięstwem liderów światowych rankingów. Wśród pań przewodzi Rumunka Simona Halep, wśród panów Hiszpan Rafael Nadal. Z Polaków najwyżej sklasyfikowani na światowych listach są Agnieszka Radwańska i Hubert Hurkacz.

 

Rafael Nadal po jednostronnym pojedynku pokonał Dominika Thiema 6:4, 6:3, 6:2 w finale wielkoszlemowego French Open. Hiszpan zdobył swój jedenasty tytuł na kortach Rolanda Garrosa i udowodnił, że jest niekwestionowanym królem kortów ziemnych. Dzięki wygranej z dorobkiem 8770 punktów utrzymał prowadzenie w rankingu ATP. Drugi w zestawieniu Szwajcar Roger Federer (8670 pkt) odpuścił start w stolicy Francji. Trzecią lokatę zajmuje Niemiec Alexander Zverev (5965). Pozostałe miejsca w Top 10 okupują: Argentyńczyk Juan Martin del Potro (5080), Chorwat Marin Cilić (4950), Bułgar Grigor Dimitrow (4870), Dominic Thiem (3835), reprezentant RPA Kevin Anderson (3635), Belg David Goffin (3110) i Amerykanin John Isner (3070).

Najlepszy w Polaków w rankingu ATP jest Hubert Hurkacz, który w ostatnich dwóch tygodniach najpierw doszedł do II rundy French Open, a w minioną niedzielę wygrał po raz pierwszy w karierze turniej rangi challenger, zwyciężając w finale Poznań Open 2018 rozstawionego z numerem 1 Japończyka Taro Daniela (ATP 82) 6:1, 6:1. Hurkacz jest dopiero drugim polskim tenisistą w 26-letniej historii poznańskiego challengera, który wpisał się na listę zwycięzców w grze pojedynczej. Za zwycięstwo w imprezie z pulą nagród 64 tys. euro zgarnął czek na 9200 euro oraz 90 punktów do rankingu ATP, co w połączeniu z punktami za II rundę French Open zapewniło mu gigantyczny awans aż o 67 miejsc w rankingu ATP. Hurkacz jest obecnie 121. rakietą na świecie i numerem 1 w Polsce. Drugi z naszych najlepszych tenisistów w zestawieniu, Kamil Majchrzak, jest sklasyfikowany na 191. miejscu. Warto pamiętać, że w rankingu deblistów trzecią pozycję zajmuje Łukasz Kubot. Hurkacz awansował też na 10. pozycję w „Race to Milan”, rankingu dla graczy do lat 21.

Wśród pań liderką rankingu WTA jest Simona Halep. Rumunka dzięki zwycięstwu w Paryżu ma na koncie 7970 punktów. Druga w zestawieniu jest nasza rodaczka w duńskich barwach Karolina Woźniacka (6745 pkt), a kolejne miejsca w Top 10 zajmują: Hiszpanka Garbine Muguruza (6550), Amerykanka Sloane Stephens (5463), Ukrainka Jelina Switolina (5205), Francuzka Caroline Garcia (4970), Czeszki Karolina Pliskova (4685) i Petra Kvitova (4610) oraz Amerykanki Venus Williams (3971) i Madison Keys (3536).

Z Polek wciąż najwyżej sklasyfikowana jest Agnieszka Radwańska (WTA 31), a oprócz niej w Top 100 mamy jeszcze Magdę Linetty (WTA 78). Coraz bliżej awansu do najlepszej setki światowej listy jest 20-letnia Magdalena Fręch (WTA 119). Czwartą rakietą wśród polskich tenisistek jest najmłodsza w czołowym kwartecie 17-letnia Iga Świątek, która zajmuje obecnie 344. lokatę.

Wielkoszlemowy triumf Simony Halep

Liderka rankingu WTA Rumunka Simona Halep w finale French Open pokonała Amerykankę Sloane Stephens i wygrała pierwszy wielkoszlemowy turniej w karierze.

 

Dla Sloane Stephens był to drugim wielkoszlemowym finał w karierze. W ubiegłym roku w US Open wygrała z rodaczką i przyjaciółką Madison Keys. Na paryskich kortach im. Rolanda Garrosa obie Amerykanki spotkały się w półfinale i ponownie lepsza okazała się Stephens, ale w pojedynku o tytuł czekała na nią znajdująca się w fantastycznej formie liderka światowego rankingu. Halep była mocno zmotywowana, bo swoją dominację chciała wreszcie potwierdzić wielkoszlemowym tytułem. Rumunka była tego bliska wcześniej, ale przegrała trzy wcześniejsze mecze o tytuł w imprezach tej rangi. W Paryżu uległa Rosjance Marii Szarapowej (2014) i Łotyszce Jelenie Ostapenko (2017), a w tym roku w Melbourne nie dała rady Dunce polskiego pochodzenia Karolinie Woźniackiej. W sobotę w finale 122. edycji French Open Halep wreszcie dopięła celu i zwyciężyła 3:6, 6:4, 6:1.

Rumunka była faworytką finału, bo wcześniej z siedmiu potyczek ze Stephens wygrała pięć, ale musiała swoje na korcie wybiegać i zdecydowanie lepiej wytrzymała kondycyjnie trudy meczu. W trzecim gemie atakująca zawzięcie liderka rankingu odpuściła Stephens dopiero przy prowadzeniu 5:0. Nie bez powodu – przed rokiem w trzeciej partii prowadziła już Ostapenko 3:0 i za szybko uwierzyła, że ma mecz wygrany. Tym razem już tego błędu nie popełniła. Za zwycięstwo w turnieju Halep otrzyma 2,2 mln euro premii i 2000 punktów rankingowych. W najnowszym notowaniu światowej listy jej przewaga nad drugą w zestawieniu Woźniacką urośnie do 1225 punktów. Na czwarte miejsce rankingu WTA awansuje Stephens i będzie najwyżej aktualnie sklasyfikowaną amerykańską tenisistką.

French Open 2018: Wielki tenis w Paryżu

W niedzielę w Paryżu rozpoczęła się 117. edycja wielkoszlemowego French Open. Na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa tytułów w grze pojedynczej bronią Łotyszka Jelena Ostapenko i Hiszpan Rafael Nadal.

Pod nieobecność kontuzjowanej Agnieszki Radwańskiej obowiązek godnego reprezentowania polskiego tenisa w grze pojedynczej spadł na Magdalenę Linette i Magdalenę Fręch oraz Huberta Hurkacza. Linette zakwalifikowała się do turnieju na podstawie rankingu, natomiast Fręch i Hurkacz do głównej drabinki przebili się przez trzystopniowe kwalifikacje.

Linette i Fręch do rywalizacji przystąpiły już w niedzielę – pierwsza z nich zmierzyła się z wyżej notowaną tenisistką z Kazachstanu Zariną Dijas (WTA 53), druga natomiast trafiła w losowaniu na Rosjanką Jekateriną Aleksandrową (WTA 102). Pojedynki obu naszych zawodniczek zakończyły się po zamknięciu wydania. Hurkacz także trafił na gracza wyżej notowanego – w pierwszej rundzie Polak zmierzy się z 27-letnim Amerykaninem Tennysem Sandgrenem (ATP 55), ćwierćfinalistą tegorocznego Australian Open. W grze podwójnej wystąpi czwórka naszych tenisistów – Łukasz Kubot zagra w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo, Marcin Matkowski ze Szwedem Robertem Lindstedtem, Linette z Brytyjką Naomi Broady, a Alicja Rosolska z Amerykanką Abigail Spears.

Jednym z wydarzeń tegorocznego French Open jest powrót po prawie półtorarocznej przerwie do rywalizacji wielkoszlemowej Sereny Williams. Amerykanka, która ma w dorobku 23 tytuły wywalczone w singlu w imprezach tej rangi, skorzystała z tzw. zamrożonego rankingu, ale nie została rozstawiona, co wzbudziło kontrowersje, bo w już 1/8 finału może trafić na Rosjankę Marię Szarapową.

Sześć tenisistek zagra w Paryżu o pierwsze miejsce w rankingu WTA. Numerem 1 jest obecnie Rumunka Simona Halep, ale ona broni 1300 punktów za zeszłoroczny finał i żeby utrzymać fotel liderki światowej listy, musi dotrzeć co najmniej do półfinału. W podobnej sytuacji jest Hiszpanka Garbine Muguruza, która także musi dojść co najmniej do półfinału, żeby mieć szansę na powrót na pierwsze miejsce rankingu WTA. Ale nawet taki wynik może okazać się nie wystarczający, jeśli Dunka Karolina Woźniacka osiągnie finał, bo wtedy to ona zostanie numerem 1 światowej listy, chyba że w finale przegra z Halep. Mniejsze szanse na zostanie nową numer jeden kobiecego tenisa po French Open mają Ukrainka Elina Switolina, Francuzka Caroline Garcia i Czeszka Karolina Pliskova. Dla nich warunkiem koniecznym jest zdobycie w Paryżu tytułu oraz słabe wyniki wyżej notowanych tenisistek.

W ubiegłym roku ogromną sensację sprawiła wtedy niespełna 20-letnia Jelena Ostapenko. Ciekawe, która tenisistka w obecnej edycji sięgnie po trofeum i dwa miliony euro nagrody?