Dwunastu wspaniałych

Gdyby w wyborach samorządowych głosowano też na najlepsze kandydujące drużyny, to stołeczna reprezentacja komitetu wyborczego SLD – Lewica Razem wygrałaby zdecydowanie.

 

Taka silna drużyna ludzi kompetentnych, doświadczonych zawodowo i pracowitych dowodzi, że wyborcy nie są skazani jedynie na plebiscyt pomiędzy kandydatami prawicowego Prawa i Sprawiedliwości i prawicowej koalicji wokół Platformy Obywatelskiej.
Na wybór między większym prawicowym złem i prawicowym mniejszym złem.
Polscy wyborcy mają dobra, lewicową alternatywę.

 

Kandydatki lewicy do Sejmiku Województwa Mazowieckiego

Katarzyna Maria Piekarska
kandyduje z okręgu nr 1.

Głosują na nią mieszkańcy stołecznej Ochoty, Śródmieścia, Mokotowa, Wilanowa i Ursynowa.
Jest prawnikiem i radną Sejmiku Wojewódzkiego Mazowieckiego. Była posłanką, wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji w rządzie Leszka Millera.

 


Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska
kandyduje z okręgu nr 2.

Głosują na nią mieszkańcy stołecznego Żoliborza, Bielan, Bemowa, Woli, Włoch i Ursusa.
Jest prawnikiem. Była radną miasta Warszawy i posłanką, wielokrotnie nagradzaną przez tygodnik „Polityka” w plebiscycie na najlepszego parlamentarzystę.

 


Danuta Waniek
kandyduje z okręgu nr 3.

Głosują na nią mieszkańcy stołecznego Rembertowa, Targówka, Wawra i Wesołej.
Jest politologiem, wykładowcą akademickim. Autorką licznych publikacji na łamach „Trybuny”. Była posłanką, szefową Kancelarii Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, przewodniczącą Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

 

Kandydatki i kandydaci do Rady Warszawy

Andrzej Rozenek
kandyduje z okręgu nr 1.

Głosują na niego mieszkańcy stołecznego Śródmieścia i Ochoty.
Jest dziennikarzem i politologiem, zastępcą redaktora naczelnego tygodnika „Nie”. Był posłem i działaczem Zrzeszenia Studentów Polskich.
Andrzej Rozenek kandyduje też na prezydenta Warszawy.

 


Monika Jaruzelska
kandyduje z okręgu nr 2.

Głosują na nią mieszkańcy stołecznego Rembertowa i Pragi Południe.
Jest znana publicystką, uznaną pisarką, działaczką społeczna i wykładowcą akademickim.

 


Sebastian Wierzbicki
kandyduje z okręgu nr 3.

Głosują na niego mieszkańcy stołecznego Mokotowa.
Jest szanowanym znawcą problematyki samorządowej, wieloletnim radnym warszawskim, wiceprzewodniczącym Sojuszu Lewicy Demokratycznej i przewodniczącym SLD w Warszawie.

 


Jan Hartman
kandyduje z okręgu nr 4.

Głosują na niego mieszkańcy stołecznej Woli.
Jest profesorem nauk humanistycznych, autorem licznych publikacji naukowych w kraju i zagranica, od tego roku wykładowcą na Uniwersytecie Warszawskim.

 


Krystyna Barbara Kozłowska
kandyduje z okręgu nr 5.

Głosują na nią mieszkańcy stołecznego Żoliborza i Bielan.
Jest specjalistką w dziedzinie systemów ochrony zdrowia społecznego, była Rzeczniczką Praw Pacjenta.

 


Jan Artymowski
kandyduje z okręgu nr 6.

Głosują na niego mieszkańcy stołecznej Pragi Północ i Białołęki.
Jest sekretarzem generalnym Stronnictwa Demokratycznego wchodzącego w skład koalicji SLD – Lewica Razem.

 


Anna Maria Żukowska
kandyduje z okręgu nr 7.

Głosują na nią mieszkańcy stołecznego Targówka, Wawra i Wesołej.
Jest prawniczka, anglistką, rzeczniczką prasową SLD i wiceprzewodniczącą mazowieckiego SLD.

 


Piotr Gadzinowski
kandyduje z okręgu nr 8.

Głosują na niego mieszkańcy stołecznego Ursynowa i Wilanowa.
Był posłem trzech kadencji, nagradzanym za pracowitość przez stołeczne media. Jest publicystą, autorem popularnych książek, publikacji krajowych i zagranicznych, redaktorem naczelnym „Dziennika Trybuna”, promotorem polskiej kinematografii.

 


Andrzej Golimont
kandyduje z okręgu nr 9.

Głosują na niego mieszkańcy stołecznego Bemowa, Ursusa i Włoch.
Jest publicysta, autorem książek, popularnym radnym, z rekordowym, bo dwudziestoletnim stażem, a także prezesem Szpitala Praskiego.

 

Wielce szanowni Warszawiacy!

Zapamiętajcie te kandydatury.

Głosujcie jak Wam rozum, a nie prawicowe media, wskaże.

Na konwencji SLD – Lewica Razem

Tomasz Mańczuk – kandydat na radnego Sejmiku Województwa Podlaskiego z listy nr 5 – SLD – Lewica Razem z Aleksandrem Kwaśniewskim i redaktorem naczelnym „Dziennika Trybuna” Piotrem Gadzinowskim. Tomasz Mańczuk kandyduje z okręgu nr 2 (powiaty: augustowski, moniecki, sejneński, sokólski, suwalski).

„Silny i kompetentny samorząd terytorialny, to więcej rozwiązanych problemów zwykłych ludzi” – pisze w swoim programie Tomasz Mańczuk. Jest przedsiębiorcą i działaczem sportowym – prezesem klubu sportowego TIS Wataha Kleosin.

„Samorząd musi walczyć o równe i godne warunki pracy dla wszystkich. Więcej zadań powinno być wykonywanych przez urzędy i samorządowe jednostki organizacyjne, a mniej przez zewnętrzne firmy. Warunkiem otrzymania zamówienia publicznego musi być zatrudnienie pracowników na podstawie umowy o pracę” – zwraca uwagę w swoim programie wyborczym.

Dość POPiSów

Już za dziesięć dni wybory samorządowe. Sprowadzane przez media wpierające dwa największe prawicowe ugrupowania, PO i PiS, do plebiscytu.

Do głosowania:

Kto jest za IV RP, za „Dobrą Zmianą”, czyli za partią pana prezesa Kaczyńskiego

lub

Kto jest za powrotem do III Rzeczpospolitej, czyli za koalicją anty PiS zebraną przez Grzegorza Schetynę.

Pozostałe kandydujące ugrupowania, zwłaszcza te lewicowe, mają spełniać rolę kibiców. Wspierających i zagrzewających do wyborczej rywalizacji dwóch prawicowych braci. Kiedyś bliskich sobie, planujących nawet koalicję POPiS, dzisiaj śmiertelnie pokłóconych. Prowadzących ze sobą wojnę plemienną na wszystkich frontach.

Codziennie polscy Wyborcy słyszą z krajowych mediów, że najrozsądniejszym, pragmatyczny i najbardziej korzystnym dla Polski jest wybór pomiędzy partią pana prezesa Kaczyńskiego a koalicją antykaczyńską.

Między Polską autorytarną i prosocjalną a Polską demokratyczną i gospodarczo liberalną.

Wybór trzeci, czyli lewicowy program Polski pro socjalnej i demokratycznej jest starannie przez media pomijany. Nie jest prezentowany w mediach jako alternatywa dla prawicowych propozycji.
W efekcie takiej zmowy medialnej kandydaci na radnych, na prezydentów miast poopierani przez lewicowe komitety wyborcze, zwłaszcza Komitet SLD – Lewica Razem, rzadko dostają szansę zaprezentowania swych programów w popularnych mediach komercyjnych. Nie ma ich też w zawłaszczonych przez PiS mediach publicznych. Ponieważ media lewicowe są w Polsce nieliczne to trudno się tym kandydatom zaprezentować na forum opinii publicznej.

Dlatego apelujemy do naszych Czytelników. Upowszechniajcie lewicowych kandydatów na radnych i prezydentów miast wśród swoich bliskich, przyjaciół, znajomych.

Bądźcie aktywni w niedzielę wyborczą 21 października. Dość wojny plemiennej PiS z PO. Wybierzcie pokój społeczny i rozsadek.

Glosujcie na kandydatów lewicy zjednoczonej w Komitecie Wyborczym nr 5. Komitecie „SLD – Lewica Razem”.

Warszawa bez barier

Jeżeli ktokolwiek w Warszawie uważa, że Warszawa jest przystosowana dla ludzi z niepełnosprawnościami to się myli.

 

– Nie bez powodu spotykamy się pod tym adresem, ponieważ właśnie spod ul. Andersa 13 rozpoczął się mój przejazd wózkiem inwalidzkim do ratusza miasta stołecznego Warszawy. Dzięki Fundacji Integracja, niektórzy kandydaci na prezydenta stolicy, niestety nie wszyscy, mieli okazję do takiego bezpośredniego doświadczenia. To co przeżyłem na tych 800 metrach było wstrząsającym doświadczeniem – powiedział Andrzej Rozenek rozpoczynając konferencję prasową poświęconą barierom, które utrudniają warszawiankom i warszawiakom z niepełnosprawnościami normalnie żyć. – Jeżeli ktokolwiek w Warszawie uważa, że Warszawa jest przystosowana dla ludzi z niepełnosprawnościami to się myli. Nawet te udogodnienia, które tutaj mamy są iluzoryczne, ponieważ są niedoskonałe i nie odpowiadają współczesnym normom – podkreślił kandydat na prezydenta Warszawy z ramienia SLD Lewica Razem.

– Jako przyszły prezydent Warszawy dołożę wszelkich starań, aby miasto było przyjazne dla ludzi z niepełnosprawnościami, tak aby czuli się oni pełnoprawnymi obywatelami stolicy. Tu chodzi nie tylko o osoby, które jeżdżą na wózkach, ale i o niewidomych czy też z kłopotami ze słuchem – zadeklarował Rozenek i przypomniał, iż był jednym z pierwszych posłów, którzy zabiegali oto by konferencje prasowe w parlamencie były tłumaczone na język migowy. – Obiecuję, że taka tłumaczka, bądź tłumacz języka migowego w ratuszu będzie na stałe, ponieważ trzeba pomagać wszystkim osobom z niepełnosprawnościami – oświadczył.

Polityk lewicy nawiązując do swojego osobistego przeżycia, jakim była podróż na wózku inwalidzkim wyraził zdumienie, iż w promieniu kilkuset metrów od ratusza Warszawy występują duże problemy w poruszaniu się przez osoby niepełnosprawne. – Proszę zobaczyć co się dzieje dalej i jak wygląda stolica w bardziej odległych miejscach od ratusza.

– To czego doświadczyłem jadąc na wózku to min. pojawiające się wszędzie krawężniki, których miało nie być a są. Przejścia dla pierwszych, które nikt na wózku nie jest w stanie pokonać za jednym razem i ląduje w połowie tego przejścia na torach tramwajowych – kontynuował Rozenek.

– Są to rzeczy niebywałe w XXI wieku i trzeba z tym walczyć – dodał.

Kandydat na prezydenta Warszawy zaapelował do swoich konkurentów, aby zwrócili szczególna uwagę na potrzeby osób niepełnosprawnych.
Prof. Joanna Senyszyn, która ze względu na skomplikowane złamanie uda i operację obecnie jest zmuszona poruszać się na wózku inwalidzkim, co dało jej zupełnie inną perspektywę na kwestie poruszania się po mieście. Polityczka lewicy doświadczyła to, czego codziennie doświadczają mieszkańcy Warszawy, którzy mają trudności z poruszaniem się lub też podróżują na wózkach inwalidzkich. – Moje wyobrażenie o tym jak miasta są dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych legły w gruzach. Ciągle mam problem z dostaniem się do pracy, nawet na katedrę gdzie wykładam ponieważ i tam są stopnie.

– Należy podkreślić, iż ciągle spotykam się z życzliwością, np. kierowcy stają przed przejściem dla pieszych – podkreśliła Senyszyn. – Nie ma już tego strachu, o którym opowiadały mi osoby trwale niepełnosprawne, że nie ma jak się wedrzeć na ulicę, ponieważ auta ciągle jadą – stwierdziła.

– Musimy być przyjaźni dla osób niepełnosprawnych, ponieważ mają dużo cięższe życie od nas – dodała.

– Bariery występują nie tylko w architekturze, ale również w naszych głowach i czasem w głowach urzędników, w podejściu do różnych spraw związanych z równością i równouprawnieniem – podsumowała Żukowska.

Nierówności wynikają nie tylko z niepełnosprawnością, ale również wiekiem, czy też płcią, do tej kwestii odniosła się Katarzyna Kądziela, liderka Inicjatywy Feministycznej. – W Warszawie jest mnóstwo bloków, gdzie do pokonania jest około 100 schodów, ponieważ do tej pory standardem było budownictwo bez wind oraz wąskie klatki schodowe. Będziemy walczyć ze zjawiskiem „więźniarek i więźniów 4 piętra” – zapowiedziała kandydatka na pełnomocniczkę prezydenta Warszawy do walki z nierównościami i dyskryminacją.

„Więźniarki i więźniowie 4 piętra” to kobiety i mężczyźni w różnym wieku, którzy z powodów z trudnością poruszania się mają problem z wyjściem ze swojego bloku i normalnym funkcjonowaniem, ponieważ brak windy lub też wąskie klatki schodowe im to nie uniemożliwiają. Problem ten dotyczy również rodziców z dziećmi, które poruszają się na wózkach, a opuszczenie mieszkania na przysłowiowy spacer staje się wyzwaniem.

– Przecież wszyscy chcemy całego świata, całego życia bez względu na stan naszego zdrowia i czy jesteśmy pełno czy też niepełnosprawni – podkreśliła Kądziela.

– Opierając się na ustawie o pomocy społecznej w Radzie Warszawy chciałabym się zająć mieszkaniami chronionymi oraz treningowymi – zapowiedziała Barbara Krystyna Kozłowska.

– Mieszkania treningowe dają możliwość osobom z niepełnosprawnościami fizycznymi i psychicznymi oraz seniorom nauczenia się funkcjonowania na co dzień. Mieszkania chronione są przeznaczone dla osób, które same sobie nie dają rady, a którzy stracili rodziny – poinformowała kandydatka SLD Lewica Razem do Rady Warszawy z okręgu obejmującym Bielany i Żoliborz.

– Domy opieki społecznej to bardzo często najgorsze rozwiązanie, ponieważ ludzie zostają wyrwani ze swojego naturalnego środowiska, co powoduje dodatkowy stres zwłaszcza u osób świadomych swojej niepełnosprawności – podkreśliła Kozłowska. Oszczędźmy im tego stresu – dodała.

Warszawa jak Kopenhaga

„Trzeba myśleć o tych, którzy najbardziej tego potrzebują” – powiedział kandydat komitetu SLD – Lewica Razem podczas spotkania zorganizowanego przez OPZZ. Rozenek dał do zrozumienia, że swój przekaz kieruje przede wszystkim do seniorów i to właśnie o propozycjach mających wesprzeć właśnie tę grupę mówił w czwartek najwięcej.

 

Andrzej Rozenek jako prezydent nie zamierza budować kolejnych linii metra, a swoją uwagę zamierza skoncentrować na bardziej realnych problemach. Ważne miejsce w jego wizji zajmują domy seniora, które powinny się znaleźć na każdym osiedlu. Według polityka SLD ważne jest również zorganizowanie sprawnych i odpowiednio wyposażonych domów wsparcia dla kobiet w ciąży oraz ofiar przemocy w rodzinach.

Kluczową kategorią w jego przekazie jest polityka senioralna. Rozenek zwrócił uwagę, że w stolicy jest ok. 360 tys. osób w podeszłym wieku. Zauważył, że seniorzy „cieszą się pewnymi dobrodziejstwami, bo mają na przykład Uniwersytety Trzeciego Wieku”, które jednak nie wszędzie funkcjonują dobrze, dlatego należy usprawnić ich działalność w niektórych dzielnicach m.in na Pradze Północ. Jego zdaniem Zaproponował także powstanie”nowoczesnych domów opiekuńczych”, w których seniorzy będą mogli zamieszkać. – Na początek planujemy po jednym takim domu na każdą dzielnicę – powiedział Rozenek.

Kiedy Piotr Szumlewicz z OPZZ zapytał skąd kandydat zamierza wziąć środki budżetowe na swoje pomysły, Rozenek odpowiedział, że w pierwszej kolejności miasto powinno usprawnić politykę energetyczną. Dzięki stworzeniu systemów rekuperacji z filtracją budynki administracji publicznej i miejskich spółek miałyby stać się energetycznie samowystarczalne. Takie rozwiązanie przyniosłoby ok. dwóch miliardów oszczędności rocznie, a także poprawiłoby jakość powietrza w szkołach. Rozenek zauważył, że obecnie „dzieci są gazowane” – smog w pomieszczeniach lekcyjnych przekracza kilkukrotnie obowiązujące normy, przez co uczniowie nie mogą się skupić od nadmiaru CO2. Jako przykład dobrej polityki na tym polu wskazał szkołę w Markach, która osiągnęła już energetyczną autonomię.

Polityk chciałby także ulżyć uczniom dźwigającym „absurdalnie ciężkie plecaki”. Przytoczył tu przykład swojego syna, któremu zdarza się dźwigać na plecach dwudziestokilowy ładunek. Uważa, że dzieci należy wyposażyć w czytniki do e-podręczników.

Kandydat SLD-Lewica Razem nie zamierza tolerować niestabilnych form zatrudnienia. „Jestem lewicowcem, jestem przeciwnikiem umów śmieciowych. Miasto musi świecić przykładem, nie ma możliwości żeby ktoś pracował na nieoskładkowanych umowach” – mówił wskazując również na inny szkodliwy problem, jakim jest podwykonawstwo w spółkach miejskich. „Absolutnie nie zgadzam na żadne outsourcingi” – powiedział, podkreślając, że chodzi nie tylko o odpowiednie standardy pracy, ale również o jakość obsługi – umowy śmieciowe prowadzą do jej degradacji. „Będę zawsze egzekwował to, że każdy pracownik miejski jest dla mieszkańców. To trzeba zmienić, ale za tym musi pójść poprawa warunków zatrudnienia” – mówił. Postulował też audyt warunków zatrudnienia. „Być może niektórych pracowników należy przesunąć do innych zadań”.

Rozenek wyraził swoją opinie na temat straży miejskiej, która obecnie jest zbyt opresywna, a w jego wizji powinna „opiekować się mieszkańcami”, a w szczególności – dziećmi i osobami starszymi, dla których „strażnicy powinni być podporą”. Stwierdził też, że „tam gdzie jest strażnik miejski, tam obywatel powinien czuć się bezpieczny”.

Jeśli chodzi o politykę kulturalną, kandydat SLD-Lewica Razem sprzeciwił się jakikolwiek próbom ideologicznej cenzury przedstawień. “Mamy wolność, jest demokracja, każdy może wystawiać taką sztukę jaką chce”. A także zaproponował bilet za 1 zł dla seniorów w wybrany dzień tygodnia do instytucji kulturalnych.

Rozenek zapewnił też o konieczności wsparcia dla NGOsów, a także, co ciekawe, swoim przyjaznym nastawieniu do skłotów. „Byłem gościem na poznańskim skłocie Rozbrat, i jest to miejsce , które promieniuje kulturą” – mówił, dodając, że nie wyobraża sobie żeby Warszawa nie było stolicą kulturalną. Kandydat chciałby też wybudować salę koncertową z prawdziwego zdarzenia, aby mogły w niej gościć gwiazdy średniego formatu.

Kiedy padło pytanie o ratowanie upadających klubów sportowych, w tym Gwardii Warszawa, Rozenek wyznał: „Jestem warszawiakiem, urodziłem się na Czerniakowie, moim klubem jest Legia”, sygnalizując jednak potrzebę wsparcia innych klubów na czelę ze Skrą, która powinna doczekać się „najnowocześniejszego stadionu lekkoatletycznego w Polsce”, a jego patronką powinna zostać Irena Szewińska. Na Gwardii jego zdaniem odbudowana powinna zostać sekcja żużlowa.

Andrzej Rozenek zaproponował darmowy program sterylizacji dla zwierzaków, a naszych mniejszych braci ze schronisk chciałby ulokować u emerytów, który otrzymywaliby godne świadczenie w zamian za opiekę. „Nasz stosunek do zwierząt pokazuje jakimi jesteśmy ludźmi” – powiedział. Zadeklarował też, że jego stolica to „Warszawa wolna od cyrków ze zwierzętami”.
Kandydat opowiedział się za możliwością wykupu mieszkań komunalnych. Uważa, że to niesprawiedliwe iż część ich użytkowników otrzymała taką możliwość, a reszta miałaby zostać jej pozbawiona. Za pieniądze uzyskane z wykupu chciałby budować energooszczędne nowe mieszkania miejskie.

Jak zamierza walczyć z zanieczyszczeniami powietrza? Zwrócił uwagę na problem mieszkańców innych miast, którzy przyjeżdżają do Warszawy swoimi samochodami do pracy, potęgując spalinową apokalipsę. Zdaniem Rozenka rozwiązaniem byłoby utworzenie miejsc typu Park & Ride na dworcach peryferyjnych i w miejscowościach podwarszawskich.

Warszawa Andrzej Rozenka nie miałaby wyglądać jak Moskwa czy inne miasto z korkami i wieloma liniami metra, a raczej jak Kopenhaga. „Ulice trzeba zwężać, tylko w ten sposób możemy zapanować nad władzą samochodu nad człowiekiem” – mówił, wspominając również o zielonych korytarzach i komunikacji miejskiej.

Lewicowa alternatywa!

Kampania samorządowa nabiera tempa i wydawało się, że takie tematy jak zwiększenie ilości terenów zielonych w Krakowie, budowa linii tramwajowej z południa Gdańska do Wrzeszcza, mieszkania komunalne w Zielonej Gorze czy poprawa jakości powietrza Warszawie powinny odgrywać decydującą rolę. Niestety, wydawać się tak mogło, a rzeczywistość brutalnie zweryfikowała partyjna polityka.
Sprawy, którymi dziś żyją i martwią się lokalne społeczności, w żadnym stopniu nie interesują zarówno kandydatów PiS jak i PO. Po raz kolejny zawłaszczyli oni ważne dla społeczeństwa wybory do walki pomiędzy sobą. Zamiast zająć się potrzebami tych, o których głosy faktycznie się ubiegają, odsuwają sprawy lokalne na dalszy plan.
W wystąpieniach kandydatów PiS i PO na prezydentów, burmistrzów, wójtów a nawet radnych stałe słyszymy o wielkich sprawach, a lokalna rzeczywistość jest tylko przecinkiem. Stosunki z Izraelem. Obecność Polski w Unii Europejskiej. Uzbrojenie. Wszystko to sprawy ważkie i ważne, ale czy w wyborach lokalnych? Panią Basię z Trąbek Wielkich obchodzi raczej to, czy w jej gminie będzie działać publiczne przedszkole, Staszka z Warszawy, czy dojedzie do pracy nową linią metra, a Pana Zenona z Międzyborza czy zostanie obniżona opłata za wywóz śmieci.
Ktoś powie – To drobne sprawy. Tak drobne, ale i ważne! Politycy PiS i PO zdecydowali się jednak nie zawracać sobie nimi głowy. Zdecydowali, że komfort życia Polaków się nie liczy. Liczy się to, kto wygra. Wojna polityczna POPiSu trwa w najlepsze od wielu lat i dopóki nie wyrwiemy się tego zaklętego kręgu zła, dopóty Polska i Polacy będą na straconej pozycji.
W tych wyborach jest alternatywa i warto głosować na kandydatów lewicy. Zarówno startujących z komitetów lokalnych jak i tych, którzy znajdą się na listach SLD Lewica Razem czy partii Razem. Polski samorząd potrzebuje odpowiedzialnych polityków, patrzących w przyszłość i z pomysłem na swoje miasto czy gminę. Zaufajcie nam i na pewno się nie zawiedziecie.

Mamy program dla każdego WYWIAD

Z Andrzejem Szejną, wiceprzewodniczącym Sojuszu Lewicy Demokratycznej, byłym eurodeputowanym, wiceministrem gospodarki, pracy i polityki społecznej, Weronika Książek rozmawia o małych i wielkich strategiach dla SLD.

 

Powiedzmy to sobie szczerze… Patryka Jakiego z 19. dzielnicą to nie przebijecie…

Kampania w Warszawie powoli zmienia się w komedię. Najpierw były licytacje, kto da więcej linii metra, teraz wyskoczyła 19. dzielnica. Za chwilę być może Rafał Trzaskowski uzna, że dzielnic powinno być 20. Warszawiacy zaczynają już czuć ten brak powagi dwóch głównych kandydatów.
W Warszawie rzeczywiście należy przygotować tereny pod nowe inwestycje, ale przede wszystkim rozwiązać problemy komunikacyjne, zadbać o uczelnie wyższe. Polepszyć warunki płacy, pracy i życia mieszkańców. To taki standardowy program lewicy dla miast – dziś aktualny i w Warszawie i w Kielcach i w Krakowie. To są realne potrzeby, które trzeba zaspokoić, zamiast przedstawiać gigantyczne, ambicjonalne i całkowicie przy tym nierealistyczne projekty.

 

Ale Jaki (póki oczywiście nie przesadzi, jak ostatnio) jest głosem tych, którzy mają już dosyć słuchania o kolejnych ścieżkach rowerowych i wiecznego przepraszania za to, że się ma samochód, kiedy dojeżdża się z Odolan, Wołomina czy innego Otwocka. Ci ludzie raczej nie wstają rano z myślą o tym, żeby złośliwie zastawiać warszawskie ulice. Dla nich parkingi byłyby wybawieniem, linia metra nawet w połowie drogi byłaby wybawieniem. A wy co? Gadacie im o seniorach…

Wcale tego nie neguję – problemy komunikacyjne w stolicy istnieją i należy je rozwiązywać, ale w sposób realistyczny. Proszę zauważyć, jaki refren w kółko śpiewa PiS: zbudujemy wam metro W DWIE KADENCJE. Później, kiedy czas mija i nadal nic nie jest zrobione, okazuje się, że potrzeba jeszcze jednej… i jeszcze jednej… Z tego, co realnie PiS zrobił dla Polaków, mamy program 500 plus. I tyle. A miało być „wszystko plus”. PiS jest świetny w obiecywaniu wyborcom gruszek na wierzbie. To działa, bo Platforma nie tylko się zużyła i znudziła, Platforma przestała być dla Polaków wiarygodna. Teraz przed lewicą stoi zadanie odzyskania głosów tych wyborców, czy to socjalnych, czy to progresywnych, którzy chętnie postawiliby na formację stabilną ideowo, ale skuteczną. Bo SLD podczas swoich rządów BYŁO skuteczne. Nasz wizerunek zniszczyły afery, ale nikt nie może nam zarzucić braku skuteczności ani szafowania obietnicami bez pokrycia.

 

To który elektorat obstawiacie? Socjalny czy progresywny? Bo jak na razie to macie łatkę „partii emerytów”. Co w ogóle macie dla młodych?

Nie będziemy przed młodymi robić żadnego tańca brzucha. Damy im warunki, żeby mogli się uczyć, pracować, mieszkać i zakładać rodziny. Ale pani pyta o szeroki program, a przed nami na razie wybory samorządowe – czyli te „najbliżej człowieka”, skupmy się na nich. Niezależnie od tego, czy się jest robotnikiem, przedsiębiorcą, nauczycielem czy urzędnikiem i niezależnie od tego czy mieszka w Końskich czy w Warszawie, tu liczy się jak najbardziej polityka senioralna, komunikacja, sprawne załatwianie spraw w urzędzie, załatanie dziur w drodze, in vitro w każdym samorządzie, tanie mieszkalnictwo, szczepienie dzieci za darmo, stołówki, gabinety dentystyczne w szkołach…

 

Błagam. Te gabinety dentystyczne to jakaś mitologia. Wszystkie partie się tego uczepiły. Już widzę, jak dentystka w szkole ma na wyposażeniu taki sam sprzęt jak w prywatnym gabinecie.

Owszem, to kwestia przesunięcia pewnych środków. To właśnie zadanie dla sprawnego samorządu. I to zawiera się w naszym haśle wyborczym: „silny samorząd, demokratyczne Polska”.
A wracając do starszego pokolenia: zarówno PiS jak i PO latami były tak zajęte wojną polityczną, ze wyrzuciły je na margines. Ktoś musiał stanąć w ich obronie. Emeryci, renciści, czy byli pracownicy wojska, policji, którzy urodzili się w PRL i ciężko wtedy pracowali, nagle zaczęli być już nie tylko wykluczani, ale wręcz potępiani. Potępiani za to, że się urodzili i żyli. To nas wkurzyło. Dziś obniża się emerytury wojskowym, a za chwilę będą to np. nauczyciele. Proszę zauważyć, co się dzieje z sędziami w SN – już teraz słyszymy, że ci, co mieli czelność orzekać w PRL, są źli.

 

Z wyjątkiem tych, którzy zapisali się do PiS.

Tak. Ci są świetni. Szkoda tylko, że nic nie umieją. Proszę popatrzeć na nowy skład Sądu Najwyższego. To w większości ludzie bez dorobku. Aby zostać sędzią SN, należy mieć szacunek środowiska i albo dorobek praktyczny, na przykład niepodważalną skuteczność w orzekaniu, albo dorobek teoretyczny. Przesłuchania kandydatów odbywały się przy drzwiach zamkniętych, bez udziału opinii publicznej, bo tak zdecydował pan Ziobro. A ja jako prawnik i po prostu jako obywatel bardzo bym sobie życzył, żeby móc ocenić, jaką kandydat ma wiedzę, co sobą reprezentuje. Ale PiS musiał przepchnąć swoich miernych i wiernych. I tym samym podważył zaufanie do kolejnej instytucji.
Byłem wiceprzewodniczącym Komisji Prawa Parlamentu Europejskiego. Nie spotkałem się w żadnym kraju poza Polską z tak bezczelnym zawłaszczaniem prawa i państwa. Za chwilę całe sądownictwo powszechne będzie w rękach PiS. A więc – drogi obywatelu – jeśli nagle zauważysz, że te wszystkie zmiany nie sprawiły jednak, że sąd jest dla ciebie bardziej dostępny – to zażalenia składaj u pana Ziobry, pani Przyłębskiej i pana Kaczyńskiego.

 

Co po nich? Załóżmy, że macie władzę. Jak ich wypchniecie z tych trybunałów i sądów?

Za pomocą ich własnych ustaw. Nie wszystkie instrumenty, które wprowadził PiS, są niekonstytucyjne. Są na granicy. Trzeba będzie część ustaw zastosować do ich własnych ludzi, część cofnąć, a sędziom dublerom podziękować. Zauważmy, że pani Przyłębska została wybrana niezgodnie nawet z pisowskim prawem. Następnie trzeba będzie się zabrać za naprawianie stosunków dyplomatycznych z prawie całym światem, szczególnie z UE, ale również ze Stanami, bo paradoksalnie, chociaż prezydent USA bardziej pasuje do PiS niż do czegokolwiek, to i tak nie potrafią się dogadać. Ale przede wszystkim trzeba będzie naprawić stosunki z Rosją.

 

Proszę uważać. Za takie stwierdzenie został zawieszony kilka dni temu senator Platformy.

To tylko pokazuje, że między PO i PiS-em nie ma wielkiej różnicy jeśli chodzi o pewne prawicowe dogmaty. Dla PO najwyraźniej dbałość o dobre stosunki z Rosją nadal jest „fe”, choć ewidentnie tracimy na tym gospodarczo. I to się zaczęło za ich rządów, nie za PiS. PiS ma smoleńską obsesję, psuje nasze stosunki na poziomie dyplomatycznym, ale to PO jest winna tego, że nie możemy eksportować, nie przyciągamy inwestorów rosyjskich, a społeczeństwa są poróżnione. Zresztą nie tylko Rosja nie chce w Polsce inwestować. Inne państwa też się boją. Bo u nas nie ma stabilności prawa. Przedsiębiorca nie ma gwarancji, że jak wejdzie w spór np. ze spółką Tauron, to sąd wyda w jego sprawie sprawiedliwy wyrok.

 

Wróćmy z wielkiego świata na Kielecczyznę, do Pana regionu. Kiedyś Świętokrzyskie było bastionem SLD. Co się stało?

Stało się wiele rzeczy, dochodziło do afer, potem do rozłamów. Paru polityków SLD uciekło do Palikota. Wszyscy wyobrażali sobie SLD jako skałę, która będzie trwać żeby nie wiem co. Okazało się, że to myślenie bardzo życzeniowe. Trzeba było wziąć się za bary z rzeczywistością. Teraz wiele rzeczy się zmieniło, działamy jak jedna polityczna pięść, zarówno w świętokrzyskim, jak w centrali. Wystawiamy kandydatów na burmistrzów, prezydentów, do sejmików. Ja sam startuję do sejmiku z okręgu Końskie-Starachowice-Skarżysko. Zgodnie z decyzją Rady Krajowej pierwsze miejsca na listach mają byli posłowie jak np. Jerzy Jaskiernia, ale też młodzi jak np. dr Łukasz Kozera. Nasz region przede wszystkim musi zawalczyć o to, żeby ludzie nie chcieli z niego wyjeżdżać. Przez lata nie korzystał tyle z UE, ile powinien. Należałoby zadbać też o uczelnie wyższe. Z nich też wielu wykładowców przeniosło się m.in. do Warszawy. Wciąż w niektórych powiatach mamy kilkunastoprocentowe bezrobocie. Świętokrzyskie jest słabo skomunikowane zresztą Polski, w zasadzie tylko z Warszawą jest przyzwoite połączenie. Z Łodzią czy Krakowem to nadal dramat. A to ważne dla inwestorów, którzy chcieliby dostarczać swoje towary do regionu. Prezydent Kielc, który urzęduje już chyba piątą kadencję, przed każdymi kolejnymi wyborami obiecuje lotnisko. Tylko że to już musztarda po obiedzie, skoro zbudowano lotnisko w Radomiu. Ale bajki na resorach nadal są opowiadane. Należy pielęgnować przemysł zbrojeniowy. To nasz największy atut.

 

Na koniec pozwolę sobie zapytać o wschodzące gwiazdy: Biedronia i Nowacką. On zdradził was z Palikotem, ona z PO. Mówiąc przy tym, że jesteście partią resentymentu do PRL, a dla niej „budowanie na tym polityki jest absolutnie nie do przyjęcia”…

To ciekawe, bo Barbara Nowacka była przecież jedną z twarzy naszej koalicji w 2015. Tworzyli ją ci sami ludzie, którzy dziś też startują z list SLD. Jej dołączenie do Koalicji Obywatelskiej jest dla mnie niezrozumiałe. Tak, bronimy ludzi, którzy wyrośli w PRL i należy nas za to chwalić, a nie czynić zarzuty, że naszym celem jest społeczeństwo inkluzywne.

 

A Biedroń? Nie boicie się, ze podbierze wam ludzi?

Najpierw może niech on się zdecyduje, w jakiej formule chce się objawić. Bo jak słucham, że chce współpracować z partią Macrona, to to nie ma nic wspólnego z lewicą. Pierwsze poważne wybory, w jakich wystartuje ze swoim ugrupowaniem, to będą wybory do Parlamentu Europejskiego. Jeżeli faktycznie zamierza inspirować się Macronem to rozumiem, że zasiądzie w ławach przeznaczonych dla europejskich liberałów, a nie socjalistów, tak jak my. Mimo wszystko nie zamykamy się na współpracę z Robertem Biedroniem, trzymamy za niego kciuki. Być może nasze drogi kiedyś się skrzyżują. Cenimy jego działalność publiczną, zwłaszcza w kwestii walki z homofobią. Nasze środowiska zawsze były sobie bliskie w sprawach światopoglądowych: dostępu do aborcji, świeckiego państwa, praw mniejszości.

 

Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać: zostawicie 500 plus?

Zostawimy. Ale zmodyfikujemy. Bo jest zrobiony po pisowsku, czyli prostacko. Nie zachęca do większej dzietności, tak jak miał zachęcać w założeniu. Teraz działa głównie jako program socjalny, tylko bardzo dziurawy. Chcielibyśmy rozwiązać problem m.in. wsparcia dla samotnych matek. I tu wolałbym postawić kropkę. O szczegółach pogadamy za rok.

 

Dziękuję za rozmowę.

Koalicja zawiązana!

W symbolicznym miejscu – przy tablicy pamiątkowej upamiętniającej śmierć działaczy PPS, którzy w 1904 r. starli się z carskim zaborcą w walce o niepodległość i sprawiedliwość społeczną – ogłoszono powstanie koalicji wyborczej SLD – Lewica Razem.

 

18 czerwca 2018 r. przedstawiciele: Centrum Daszyńskiego, Federacji Młodych Socjaldemokratów, Fundacji im. Kazimierza Kelles-Krauza, Inicjatywy Feministycznej, Krajowej Partii Emerytów i Rencistów, Polskiej Lewicy, Polskiej Partii Socjalistycznej, Ruchu Ludzi Pracy, Ruchu Społecznego „Praca – Pokój – Sprawiedliwość”, Socjaldemokracji Polskiej – SDPL, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Stowarzyszenia „Dom Wszystkich Polska”, Stowarzyszenia „Ordynacka”, Stowarzyszenia „Pokolenia”, Stowarzyszenia I.Daszyńskiego, Towarzystwa Kultury Świeckiej im .Tadeusza Kotarbińskiego, Unii Pracy, Wolność i Równość oraz ZZRiOW „Regiony” złożyli w imieniu swych organizacji podpisy pod deklaracją programową porozumienia. Koalicja ma charakter otwarty i wszystkie podmioty, które podzielają lewicowe, czy też progresywne wartości mogą do niej przystąpić.
Początku porozumienia należy upatrywać w II Kongresie Lewicy, podczas obrad którego zawiązała się Rada Dialogu i Porozumienia Lewicy. – Znakomita większość organizacji, które dziś tu stoją, brała dwa lata temu udział w obradach Kongresu – przypomniał Robert Kwiatkowski, przewodniczący Rady. – Współpraca, która się wówczas rozpoczęła zaowocowała deklaracją i decyzją o założeniu wspólnej koalicji – SLD Lewica Razem – oświadczył Kwiatkowski.
– Fundamentem oraz jej kluczowymi wartościami, którą tę koalicję organizacji oraz partii lewicowych spajają jest przekonanie, iż potrzebujemy państwa sprawiedliwości społecznej, państwa socjalnego. Po drugie, przywiązanie do polskiej konstytucji, tej którą uchwalono w 1997 r., a naród przyjął w referendum. Po trzecie, szacunek i konsekwentna proeuropejska postawa. Jesteśmy członkiem Unii Europejskiej i marzy nam się, aby wartości europejskie były obecne w Polsce w znacznie większym stopniu niż to ma miejsca obecnie. Po czwarte, duma z naszej lewicowej, ponad 125 letniej tradycji. Począwszy od ruchu robotniczego i Polskiej Partii Socjalistycznej, przez Polskę Ludową, aż do czasów obecnych. Po piąte, zasada, która nam przyświeca – otwartość i dążenie do porozumienia z tymi podmiotami na lewicy, które uznają wymienione wcześniej zasady oraz ideę państwa świeckiego – punktował przewodniczący Rada Dialogu i Porozumienia Lewicy.
– Jednym z filarów naszego porozumienia jest to, iż wszyscy bronimy i będziemy bronić praw człowieka w stosunku do każdego z nas – powiedziała Katarzyna Kądziela, przewodnicząca Inicjatywy Feministycznej zaraz po podpisaniu deklaracji o zawiązaniu koalicji. – Zdecydowałyśmy się podpisać to porozumienie, ponieważ wierzymy, iż tylko działając wspólnie a nie dzieląc się, możemy realnie obronić prawa człowieka, działać na rzecz równości oraz skutecznie zwalczać dyskryminację – poinformowała Kądziela. – W tym dyskryminację z powodu płci, ale także z każdego innego powodu: wieku, pochodzenia etnicznego, czy też narodowościowego – kontynuowała. – Prawica do naszego życia wprowadziła ogromnie wiele nienawiści i musimy się temu sprzeciwiać – oceniła.
– Nadchodzące wybory określą na wiele sytuację i pozycję polskiej lewicy – stwierdził Bogusław Gorski, przewodniczący Polskiej Partii Socjalistycznej. – PPS zawsze stał po stronie prawdy, prawa, obywateli oraz solidarności i z tego powodu podpisaliśmy to porozumienie – oświadczył Gorski. – Wszyscy powinniśmy być razem – dodał.
– Mamy 2018 r. , rządzący PiS łamie konstytucję i niszczy demokrację. Polska lewica musi podjąć skuteczne działania w obronie podstaw demokracji, rządów prawa, przywrócenia w Polsce kontroli konstytucyjnej – powiedział Ryszard Kalisz, przewodniczący Stowarzyszenia „Dom Wszystkich Polska”. – Konstytucja z 2 kwietnia 1997 r. została uchwalona przy bardzo aktywnym udziale ludzi lewicy – przypomniał Kalisz. – W latach, w których lewica była silna Polska osiągała sukcesy: gospodarka, konstytucja, wejście naszego kraju do NATO, wejście Polski do Unii Europejskiej – to są sukcesy tego okresu – ocenił. – Od roku 2005 nie ma żadnego sukcesu, są wydawane pieniądze, które zostały przyznane naszemu krajowi w wyniku członkostwa w UE – kontynuował.
Ryszard Kalisz podkreślił, iż w deklaracji powstania koalicji zawarto to co dziś jest w Polsce najważniejsze. – Obrona demokracji, obrona praw kobiet, wolności zgromadzeń i państwa świeckiego – wyliczał.
– Pragnę podziękować łącznie dwudziestu podmiotom, które podpisały tę deklarację – powiedział Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący SLD. – Porozumienie jest otwarte i zapraszamy wszystkie siły lewicowe bez żadnych warunków wstępnych do współpracy. Każdy z podmiotów , który podpisze porozumienie będzie miał te same prawa i obowiązki – oświadczył Czarzasty. – Trzecia droga w Polsce jest możliwa, Polki i Polacy nie są skazani na głosowanie albo na PiS, albo na PO – podkreślił lider Sojuszu.
Włodzimierz Czarzasty stwierdził, iż lewica w Polsce nigdy się nie zgodzi na ciągłe przypisywanie współpracy z PiS w sytuacji krytyki Platformy lub też kooperacji z PO w sytuacji krytyki działań Prawa i Sprawiedliwości. – Idziemy własną drogą, będziemy zabiegali o głosy wszystkich obywatelek i obywateli w Polsce – podsumował.

 

 

DEKLARACJA

Prawica niszczy dorobek III RP. Polska demokracja i praworządność są zagrożone. Rządzący łamią Konstytucję, odbierają głos Parlamentowi, niszczą międzynarodową pozycję i dobre imię Polski, naruszają niezależność władzy sądowniczej, odbierają obywatelkom i obywatelom wolność zgromadzeń a kłamstwo i zniesławienie czynią fundamentem polityki. Sprzeciwiamy się temu. Chcemy lepszej Polski i dlatego zostanie powołany Koalicyjny Komitet Wyborczy „SLD – Lewica Razem”.Łączy nas wspólny system wartości, którego istotą jest sprawiedliwość społeczna, wolność ograniczona jedynie prawem i swobodami współobywateli, bezpieczeństwo państwa i jego mieszkańców, dbałość o godne warunki pracy i wysoki poziom życia polskich rodzin.
Szanujemy Konstytucję, którą przyjął i popiera Naród.
Jesteśmy przekonani o niezbędności realizowania praw człowieka w stosunku do każdej i każdego, wyrażamy uznanie dla dążeń emancypacyjnych grup społecznych dotąd dyskryminowanych i zasady „każdy inny – wszyscy równi”.
Twardo opowiadamy się za pełną realizacją równouprawnienia kobiet i mężczyzn. Walczącym o poszanowanie swych praw i wolności kobietom polskim gwarantujemy wsparcie i pomoc w odzyskaniu prawa do decydowania o sobie.
Będziemy walczyć o świecki charakter naszego państwa.
Podkreślamy naszą wolę umacniania pozycji Polski w Unii Europejskiej, do której wprowadził nas rząd SLD-UP i Prezydent Aleksander Kwaśniewski a społeczeństwo zatwierdziło w ogólnonarodowym referendum.
Będziemy budowali dobre stosunki z naszymi sąsiadami.
Łączy nas także przywiązanie do wspólnej historii i tradycji polskie lewicy.
Czcimy wysiłek i ofiarność Polskiej Partii Socjalistycznej włożone w odzyskanie niepodległości w 1918 roku. Nie pozwolimy zapomnieć o pracy pokoleń, które odzyskaną Niepodległą budowały w dwudziestoleciu międzywojennym, walczyły o nią na wszystkich frontach II Wojny Światowej a potem w trudzie odbudowały i budowały zarówno podczas 45 lat PRL, jak i po 1989 roku. Z szacunkiem odnosimy się do pracy tych, dzięki którym w Polsce Ludowej dokonał się skok cywilizacyjny w nowych bezpiecznych granicach naszego państwa.
Konstytucja, akces do Unii Europejskiej, ponad stuletnia historia polskiej lewicy, wielki wysiłek odbudowy kraju z ruin i budowa Polski Ludowej, awans społeczny milionów ludzi, powszechny dostęp do edukacji i służby zdrowia, prawo do pracy w godnych warunkach i za godziwą zapłatę, prawo do wypoczynku po pracy – to nasza duma i nasz wspólny dorobek, którego nie pozwolimy zniszczyć. To one stanowią o naszej wiarygodności, o naszej sile.
Nasze porozumienie jest otwarte dla wszystkich, którym bliskie są wartości przez nas wyznawane. Są one zawarte w dokumentach II Kongresu Lewicy, do którego dorobku nawiązujemy.
Stwierdzamy, że po dokonaniu oceny obydwu kampanii wyborczych do samorządów i Parlamentu Europejskiego wspólnie podejmiemy dalsze decyzje co do form i zakresu współpracy w wyborach parlamentarnych i prezydenckich.
Zasady podziału miejsc na listach wyborczych do organów samorządowych oraz do Parlamentu Europejskiego ustalimy w formie aneksów do niniejszej deklaracji.