Antypolskie głosowanie PiS

O tym, że politycy PiS i związani z nim propagandziści kłamią, wszyscy już w Polsce powinni wiedzieć. Ale nie wszyscy jeszcze wiedzą, że potrafią kłamać tak bezczelnie i aż tak głupio.
W zeszłą środę w Parlamencie Europejskim przyjęto dyrektywę o prawie autorskim. Za było 438 posłów, przeciw 226, wstrzymało się 39. Jak zgodnie twierdzili eksperci, nowe przepisy są wymierzone głównie w gigantów i monopolistów zarabiających w sieci internetowej, taki jak Google, czy Facebook. Ukrócą możliwości okradania twórców przez gigantyczne, komercyjne koncerny.
Istniała jednak obawa, że nowe przepisy mogą zostać wykorzystane także przeciwko mniejszym firmom lub nawet indywidualnym użytkownikom Internetu. Upowszechniającym dzieła polskich twórców nierzadko niekomercyjnie.
Dlatego po protestach przed parlamentarna debatą, projekt dyrektywy uzupełniono i wzbogacono o 250 poprawek. Wśród nich najważniejszą, bo zakładającą, że krytykowane rygory dyrektywy nie będą dotyczyć małych i średnich przedsiębiorstw.
Jeszcze dwa dni przed głosowaniami euro parlamentarzyści PiS sugerowali w mediach, że zagłosują za dyrektywą. Bo jest w interesie polskiej kultury i polskich twórców. To wydawało się zrozumiałe, bo przecież stale deklarują swój patriotyzm, dbałość o polskie interesy, o ochronę polskiej kultury.
Zagłosowali jednak przeciw. Jakby byli płatnymi sługusami niepolskich gigantów internetowych, albo „pożytecznymi idiotami” wyżej wymienionych sieci, okradających polską kulturę.
Jakby oczekiwali od tych zagranicznych koncernów korzyści finansowych w czasie nadchodzących kampanii wyborczych.
Aby było jeszcze śmieszniej przez całą zeszłą środę widzowie TVP info mogli się dowiedzieć, że to antypolskie głosowanie euro deputowanych PiS było heroiczną walką ludzi pana prezesa Kaczyńskiego w „obronie wolności Internetu”.
Bez zmrużenia oka przekonywali o tym nie tylko prominentni ero deputowani PiS, ale też czołowi pracownicy PiSowskiego frontu propagandowego. Tacy jak Tomasz Sakiewicz, bracia Karnowscy.
Jeśli ci, deklarujący się codziennie jako „polscy patrioci”, uważają, że „wolność w Internecie” polega na okradaniu polskich twórców i polskiej kultury przez wielkie, zagraniczne korporacje medialne,
to
niech bóg broni
Polskę i Polaków przed takimi „patriotami”.
Skoro wyborcy PiS nie dostrzegają patriotycznego zakłamania elit PiS.

 

PS. Potwierdzam pojawiające się w mediach informacje, że kandyduje do Rady Miasta Stołecznego Warszawy z Ursynowa i Wilanowa. Z listy SLD – Lewica Razem, rzecz jasna.

Apel Polskich Twórców

…w sprawie wprowadzenia do dyrektywy w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym prawa twórców do wynagrodzenia za eksploatację utworów w internecie.

 

Szanowny Panie Premierze,
Szanowne Panie, Szanowni Panowie – Ministrowie kultury, spraw zagranicznych, nauki, edukacji, cyfryzacji, rozwoju i przedsiębiorczości!
Szanowne Panie Europosłanki! Szanowni Panowie Europosłowie!
My, polscy twórcy oraz organizacje zrzeszające środowiska twórcze, tworzący kulturę polską i europejską, budujący tożsamość narodową i więzi społeczne, zwracamy się do Państwa, mających wpływ na stanowienie prawa, z prośbą o wsparcie projektu „Dyrektywy w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym” i poparcie rozwiązań, które pomogą przetrwać polskiemu sektorowi kreatywnemu, oraz o zaangażowanie w jak najszybsze jej uchwalenie i implementowanie do polskich przepisów.
To my jesteśmy autorami utworów szeroko udostępnianych i wykorzystywanych w Internecie. Nie jest prawdą, że chcemy ograniczyć ludziom dostęp do naszej twórczości. Wręcz przeciwnie, chcemy by odbiorcy szeroko się nią interesowali. Nie chcemy również kontrolować komunikacji prywatnych użytkowników. Chcemy jedynie, żeby nasz trud i wysiłki w tworzenie wartościowych treści były właściwie opłacane przez tych przedsiębiorców, którzy bezprawnie korzystają z naszej twórczości. Bez wynagrodzenia nie będziemy w stanie dalej tworzyć i żyć.
Trwa cyniczna kampania przeciwko wprowadzeniu dyrektywy prowadzona przez duże koncerny technologiczne. Firmy te kierują ją do użytkowników nieświadomych kosztów jakie ponoszą twórcy i producenci treści. Kampania dezinformuje i opóźnia wprowadzenie potrzebnych i etycznych zasad obiegu treści chronionych prawem autorskim w sieci. Korporacje technologiczne nie chcą zmian bo zarabiają na niedostosowaniu przepisów do ich działalności. Co roku z powodu nieszczelnego systemu ochrony praw autorskich w Internecie polska gospodarka traci około trzech miliardów złotych.
Na początku września na posiedzeniu Parlamentu Europejskiego odbędzie się głosowanie, którego przedmiotem będą uwagi szczegółowe do zapisów dyrektywy. Projekt ten normalizuje przyszłość funkcjonowania kultury, związanych z nią branż kreatywnych i obiegu treści kreatywnych w wymagającym środowisku cyfrowym. Reforma prawa autorskiego jest gwarantem wolności słowa i niezależności twórców, bo nie ma skuteczniejszej cenzury od cenzury ekonomicznej.
Nowe możliwości cyfrowego kopiowania i powszechnego udostępniania wymagają rozszerzenia praw pokrewnych. Autorzy projektu dyrektywy jasno wskazują, że większość aktywności konsumentów treści ma formę cyfrową. Dlatego prawo autorskie musi działać także w Internecie.
Zwracamy się do Państwa, jako naszych reprezentantów, o ochronę praw autorów w Internecie poprzez poparcie Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym.
Reforma prawa autorskiego nie ograniczy wolności w Internecie, ale uczyni go etycznym!
#internetfairplay

 

Apel powstał z inicjatywy

Stowarzyszenia Kreatywna Polska

Organizacje twórców, które przyłączają się do apelu:

Stowarzyszenie Autorów i Wydawców „Copyright Polska”;
Stowarzyszenie Autorów Polskich – ZAIKS;
Stowarzyszenie Dziennikarzy i Wydawców REPROPOL;
Stowarzyszenie Filmowców Polskich SFP – ZAPA;
Stowarzyszenie Fotoreporterów;
Stowarzyszenie Pisarzy Polskich;
Stowarzyszenie Unia Literacka
Związek Kompozytorów Polskich

 

PS. W lipcu Parlament Europejski odmówił przyjęcia stanowiska do dyrektywy zaproponowanego przez Komisję Prawną. Polscy europosłowie w ogromnym stopniu przyczynili się do takiego wyniku głosowania, ponieważ prawie wszyscy zagłosowali przeciwko przyjęciu stanowiska i udzieleniu mandatu negocjacyjnego. Za kilka dni, 12 września, Parlament Europejski będzie głosował nad przyjęciem stanowiska do dyrektywy na sesji plenarnej. Jest to ostatnia szansa na zapewnienie sukcesu tego projektu.